Giovanni Arrighi, Iftikhar Ahmad, Miin-wen Shih
Zmierzch zachodnich hegemonii


Tuż po rozpadzie imperium sowieckiego i zakończeniu Zimnej wojny Samuel Huntington zaproponował tezę, że polityka światowa weszła w nową fazę - fazę, w której główne konflikty będą rozgrywane "między narodami i grupami pochodzącymi z różnych cywilizacji... Linie graniczne między cywilizacjami będą liniami frontu przyszłości". Te nadchodzące "zderzenia cywilizacji", twierdzi Huntington, będą stanowić czwarty etap w ewolucji konfliktów w świecie nowożytnym. Przez półtora wieku od pojawienia się nowoczesnego systemu państwowego po Traktacie Westfalskim, "konflikty świata zachodniego dotyczyły głównie księstw". Walcząc o władzę terytorialną, imperatorzy oraz monarchowie absolutni i konstytucyjni powołali do życia państwa narodowe, przyszły komponent drugiej fazy konfliktów. Faza ta zaczęła się od Rewolucji Francuskiej i trwała aż do końca pierwszej wojny światowej, kiedy to "w wyniku rewolucji rosyjskiej i reakcji przeciwko niej narody zwróciły się ku konfliktom ideologii, najpierw między komunizmem, faszyzmem-nazizmem a demokracją liberalną, a następnie między komunizmem a demokracją liberalną".

Konflikty między książętami, państwami narodowymi i ideologiami były przede wszystkim konfliktami w obrębie cywilizacji zachodniej, "wojnami domowymi Zachodu", jak nazwał je William Lind. Było tak zarówno w przypadku Zimnej Wojny, jak i wojen światowych i wcześniejszych wojen siedemnastego i osiemnastego wieku. Wraz z końcem Zimnej wojny polityka międzynarodowa przesuwa się poza obszar zachodni, a jej centralnym motywem staje się interakcja Zachodu z cywilizacjami nie-zachodnimi. W polityce cywilizacji narody i rządy regionów poza-zachodnich przestają już być przedmiotem historii jako cele kolonializmu ze strony Zachodu, ale dołączają do Zachodu jako współtwórcy i kreatorzy historii. (Huntington, 1993, 23)

Tak się dziwnie złożyło, że mowa o cywilizacjach nie-zachodnich, które dołączyły do Zachodu, aby współtworzyć i kształtować historię ma miejsce dokładnie w momencie, gdy Zachód znajduje się "u szczytu potęgi w stosunku do innych cywilizacji". Zdaniem Huntingtona, konflikty militarne pomiędzy państwami Zachodu są "nie do pomyślenia", a równocześnie nikt nie jest w stanie przeciwstawić się ich połączonej potędze militarnej. Co jeszcze dziwniejsze, poza Japonią Zachodowi nie zagraża również nikt pod względem gospodarczym. Ta bezwzględna potęga mogła zostać ustanowiona (i skonsolidowana) dzięki praktycznie niekwestionowanej dominacji Zachodu w instytucjach międzynarodowych.

Kwestie globalnej polityki i bezpieczeństwa są zarządzane pod patronatem Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji, kwestie gospodarki światowej przez połączone siły Stanów Zjednoczonych, Niemiec i Japonii. Między krajami tymi utrzymywane są bliskie stosunki, z których w coraz większym stopniu wyłączane są kraje mniejsze i te znajdujące się poza Zachodem... W efekcie Zachód posługuje się instytucjami międzynarodowymi, potęgą militarną i zasobami ekonomicznymi, żeby kierować światem w kierunku, który zapewni prymat Zachodu, zabezpieczy jego interesy i będzie promował zachodnie wartości polityczne i gospodarcze. Tak przynajmniej postrzegają nowy świat mieszkańcy regionów nie-zachodnich - trzeba przyznać, że mają tu w znacznym stopniu rację". (Huntington, 1993, 39-40)

Źródłem konfliktów między Zachodem i cywilizacjami nie-zachodnimi są same w sobie wspomniane dysproporcje w potencjale siły. Innym powodem są różnice wartości i przekonań. W systemie pojęciowym Huntingtona zachodnie idee indywidualizmu, liberalizmu, konstytucjonalizmu, praw człowieka, równości, wolności, rządów prawa, demokracji, wolnego rynku i rozdziału państwa od kościoła przeniknęły do reszty świata jedynie "powierzchniowo". Na głębszym poziomie "koncepcje zachodnie różnią się fundamentalnie od tych, które obowiązują w innych cywilizacjach.... Sama idea o możliwości istnienia 'cywilizacji uniwersalnej' powstała na Zachodzie; stoi ona w sprzeczności z partykularyzmem dominującym w przeważającej części społeczeństw azjatyckich, które przede wszystkim akcentują to, co różni ludzi od siebie". Zachodnie usiłowania, by propagować własne wartości i idee, muszą w związku z tym wywoływać w cywilizacjach nie-zachodnich głosy wzywające do powrotu do wartości rdzennych. Jest to widoczne w przypadku coraz częstszych sądów postulujących "zamknięcie się i 'azjatyzację' Japonii, koniec dziedzictwa Nehru i 'hinduizację" Indii, upadek zachodnich idei socjalizmu oraz nacjonalizmu i, będącą tego konsekwencją, 're-islamizację' Bliskiego Wschodu, czy też, jak to ma miejsce w Rosji od czasów Borysa Jelcyna, rozważenie kwestii 'westernizacja' kontra 'rusyfikacja'".

W przeważającej części wywodu Huntingtona tendencje te nie są określane jako stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla prymatu Zachodu. Jednak wyszczególnia on jedną z nich, która stanowi jego zdaniem "kluczowy element w budowie anty-zachodniego potencjału militarnego". Chodzi tu o "nieprzerwany wzrost potęgi militarnej Chin i ich starania o uzyskanie statusu mocarstwa". W połączeniu z rozwijanym przez Chiny eksportem broni i technologii militarnych do państw Bliskiego Wschodu, tendencja ta postrzegana jest jako tworzenie "sojuszu konfucjańsko-islamskiego", który może stać się poważnym wyzwaniem dla centralnej pozycji Zachodu.

Jako odpowiedź na to wyzwanie, Huntington proponuje strategie krótkoterminowego zawładnięcia i długoterminowej adaptacji. Na tę pierwszą składają się: 1) promowanie większej współpracy i jedności w ramach Zachodu właściwego (Europy Zachodniej i Ameryki Północnej) oraz pomiędzy Zachodem właściwym a quasi-zachodnią Europą Wschodnią, Ameryką Łacińską, quasi-zachodnią Rosją oraz nowoczesną, choć nie-zachodnią, Japonią; 2) ogólne umacnianie zachodniego potencjału militarnego, a szczególnie przewagi militarnej Zachodu w Azji Wschodniej i Południowo-Zachodniej; 3) wykorzystanie różnic i konfliktów wśród cywilizacji nie-zachodnich do przeciwdziałania zagrożeniom dla zachodnich interesów i wartości oraz ustanowienia relacji, które te wartości by wspierały.

Bez względu na to, jak skuteczne mogą się okazać środki krótkoterminowego zabezpieczenia interesów Zachodu, w dłuższej perspektywie nie będą one w stanie zagwarantować, że cywilizacje "nie-zachodnie" nie zdobędą "bogactwa, techniki, umiejętności, maszyn i broni, które są częścią definicji nowoczesności". Modernizacja ta doprowadzi do osłabienia gospodarczej i militarnej potęgi Zachodu w stosunku do nie-Zachodu, ale nie wyeliminuje różnic między-cywilizacyjnych pod względem wartości i interesów. Zachód będzie w związku z tym zmuszony do zaadoptowania wartości i interesów cywilizacji nie-zachodnich.

Będzie to wymagało od Zachodu potencjału gospodarczego i militarnego koniecznego do zabezpieczenia własnych interesów w obliczu innych cywilizacji. Jednak pociąga to za sobą konieczność wykształcenia przez Zachód głębszego zrozumienia fundamentalnych religijnych i filozoficznych zasad, na których opierają się obce cywilizacje, i sposobów, w jaki ludzie żyjący w ramach tych cywilizacji postrzegają swoje interesy. W efekcie konieczne okażą się próby określenia cech wspólnych pomiędzy Zachodem a pozostałymi cywilizacjami. W dającej się przewidzieć przyszłości nie ma mowy o zaistnieniu cywilizacji uniwersalnej, będziemy raczej mieli do czynienia ze światem złożonym z wielu różnych cywilizacji, z których każda będzie musiała nauczyć się współistnienia z innymi. (Huntington, 1993, 49)

Huntington nie mówi nam, dlaczego polityka "zawładnięcia", oparta na podtrzymaniu zachodniego potencjału militarnego, miałaby poprzedzać politykę adaptacji opartą na próbach określenia elementów wspólnych dla Zachodu i innych cywilizacji. Bez względu jednak na priorytet we wprowadzaniu tych strategii, często przekonujemy się, że sugestie Huntingtona są regularnie wcielane w życie w ramach polityki USA w odniesieniu do Azji Wschodniej, jak wynika chociażby ze słynnego raportu Departamentu Obrony USA przygotowanego pod okiem Zastępcy Sekretarza Obrony Josepha Nye'a, który następnie w czasopiśmie Foreign Affairs w 1995 roku opublikował tekst na temat polityki bezpieczeństwa w Azji Wschodniej (Nye, 1995).

W przeciwieństwie do Huntingtona Nye skupił się raczej na destabilizacji, pojawiającej się pulsująco w stosunkach międzypaństwowych, niż na dynamice konfliktów w dzisiejszym świecie. Jednak podobnie jak Huntington, wymienia on ekspansję gospodarczą Chin jako najgroźniejsze zjawisko ery post-zimnowojennej. "Jeśli aktualny poziom wzrostu Chin zostanie utrzymany, na początku przyszłego wieku staną się one drugą co do wielkości gospodarką na świecie ... Nawet jeśli Chiny nie zwiększą swojego budżetu obronnego, w sensie procentu dochodu narodowego brutto,... sama skala przyrostu GNP tego kraju oznacza, że jego wzrostowi gospodarczemu towarzyszyć będzie niespotykany rozwój potencjału militarnego". I dalej, również w duchu Huntingtona, Nye opowiada się za polityką podtrzymania potęgi militarnej USA w ogóle, oraz jej nastawieniem zwłaszcza na Azję Wschodnią. Tak jakby Zimna Wojna nigdy się nie zakończyła. (Nye, 1995, 91-95)

Podejmując wątki określone przez Nye'ego i odnosząc się do bezpośrednich deklaracji sformułowanych przez Departament Obrony, stwierdzających, że stosunki na Pacyfiku z minionej epoki powinny być natychmiast zamrożone, Chalmers Johnson i E.B. Keehn (1995, 103-4) akcentują jałowość "pretensji supermocarstwowych" ze strony USA w regionie Azji Wschodniej oraz zaznaczają "głębokie przesunięcie na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w Azji Wschodniej, od potęgi militarnej do gospodarczej". Potęga militarna USA w regionie rzeczywiście osiągnęła zenit zaraz po zrzuceniu bomb na Hiroszimę i Nagasaki, kiedy to amerykański wojskowy rząd okupacyjny był w stanie narzuć boleśnie doświadczonej Japonii konstytucję, która zabraniała prowadzenia wojny, jako suwerennego prawa narodu, i z wcześniejszego głównego mocarstwa militarnego w tym regionie uczynił protektorat wojskowy Stanów Zjednoczonych. Jednak po początkowym triumfie potencjał militarny USA w tej części świata regularnie się kurczył.

Stany Zjednoczone często zapominają, że doszły do martwego punktu podczas Wojny Koreańskiej oraz przegrały wojnę w Wietnamie i że zamknięcie ich dwóch największych baz zamorskich, Clark Air Base i Subic Bay (na Filipinach) nie spowodowało nawet drgnięcia w kierunku destabilizacji. Najbardziej koszmarny reżim powojennej Azji, rządy Czerwonych Kmerów w Kambodży, nie został zlikwidowany przez Amerykanów, a przez komunistów wietnamskich. (Johnson and Keehn, 1995, 111)

Ta amnezja ze strony Departamentu Obrony, dotycząca osłabienia potęgi militarnej USA w Azji, jest tym bardziej zaskakująca, że ograniczenia te były wyraźne dla Richarda Nixona i Henry'ego Kissingera już w 1973 roku. Oczywiście w ciągu dwudziestu kilku lat, które minęły od tamtego momentu, Stany Zjednoczone "wygrały" Zimną wojnę i "przywołały do porządku" Saddama Husajna podczas wojennego widowiska telewizyjnego epoki high-tech. Niezależnie jednak od faktu, że "triumfy" te były możliwe w znacznym stopniu dzięki pieniądzom z Bliskiego Wschodu, towarzyszyło im ostrożne unikanie wszelkiego rodzaju zaangażowania zbrojnego, które podważyłoby wiarygodność potencjału wojskowego USA. Jak stwierdził Lee Kuan Jiu, były premier Singapuru, "nikt nie uwierzy, że rząd amerykański, który nie był w stanie kontynuować swojej misji w Somalii z powodu zasadzki i jednej migawki telewizyjnej, na której widać było ciało martwego Amerykanina ciągnięte ulicami Mogadiszu, mógłby rozważać atak na instalacje nuklearne Korei Północnej, podobnie jak atak Izraela na Irak (cytowane za: Johnson and Keehn, 1995, 105).

Komuniści i zbrojni nacjonaliści z regionu zostali pokonani dzięki sukcesom gospodarczym "kapitalizmu państwowego" Azji Wschodniej, a nie pozycji militarnej zajmowanej przez Stany Zjednoczone. W rezultacie, jak utrzymują Johnson i Keehn, hegemonia USA zaczęła się kurczyć, nie tylko ekonomicznie, ale też ideologicznie.

Ostatnie kraje komunistyczne w tej części świata, zwłaszcza Chiny i Wietnam, pozostają obojętne na raporty (Departamentu Obrony) na temat "demokracji rynkowych", a przyciąga je raczej wizja tego, co były minister finansów Japonii, Eisuke Sakakibara, nazywa "niekapitalistycznymi gospodarkami rynkowymi". Pomimo marzeń ze strony USA podkreślających, że apetyt całego świata na filmy amerykańskie, muzykę rockową, dżinsy i hamburgery McDonaldsa oznacza globalny prymat modelu amerykańskiego, ta intelektualna wojna już się zakończyła. Przyszłość większości krajów regionu związana jest z taką czy inną wersją "kapitalizmu azjatyckiego". Nawet Rosjanie, którzy po wypróbowaniu "czysto-kapitalistycznych" harwardzkich idei ekonomicznych Jeffreya Sachsa dostrzegli w nich tylko chaos, bacznie przyglądają się azjatyckiemu modelowi "autorytaryzmu przejściowego" (Johnson and Keehn 1995, 112).

Obraz zaniku potęgi militarnej, ekonomicznej i ideologicznej USA w Azji Wschodniej jest może zbyt przesadzony. Mimo to stanowi on o wiele bardziej adekwatny opis stosunków sił w regionie niż mrzonki Huntingtona i Nye'ego, że potęga światowa wciąż związana jest z "mocnymi spluwami". Rzeczywiście, potęga spluw była głównym źródłem dominacji Zachodu w świecie nie-zachodnim. Jednak została ona zatarta przez innego rodzaju potencjały, które rozwinęły się w odpowiedzi na supremację Zachodu.

Początki zachodniego prymatu militarnego związane są z kontynentalnymi walkami o władzę, które podzieliły eurocentryczny system światowy i skierowały przeciwko sobie państwa, które wchodziły w jego skład. Niekończący się ciąg innowacji organizacyjnych i technologicznych w sztuce prowadzenia wojny, który był konsekwencją tych walk oparł równowagę sił na Europie jedynie tymczasowo. W sensie globalnym jednak te postępy umożliwiły państwom europejskim "prześcignąć inne narody... tym wyraźniej, gdy rozrastający się na cały świat imperializm dziewiętnastowieczny stał się równie 'łatwy i przyjemny' dla Europejczyków, co katastroficzny dla Azjatów, Afrykanów i innych narodów Oceanii (McNeill 1983, 143).

Daleki od pełnienia roli narzędzia przekazywania praw i swobód, zachodni wszechobejmujący imperializm doprowadził świat nie-zachodni do despotyzmu, który oznaczał połączenie tradycyjnych form rządów despotycznych z odrzuceniem równie tradycyjnego prawa do egzystencji. W rezultacie nastąpiło osobliwe odwrócenie ról między kolonizującymi a kolonizowanymi co do propagowania zachodnich wartości i ideałów - odwrócenie, które w najbardziej jaskrawy sposób doszło do głosu w brytyjskich Indiach.

Gdy reżimy kolonialne, które wśród poddanych wprowadziły ideały praw i swobód, w "rządowej" praktyce często im zaprzeczając całkowicie lub w niektórych aspektach, dotknięci tym obywatele zaczęli wymuszać na władcach, aby dostosowali własne ideały do tych realizowanych przez administrację. Stąd, paradoksalnie, znaczna część polityki protestu wobec radżów, zwłaszcza po pojawieniu się wykształconych przywódców z klasy średniej, zaczęła krytykować nie-brytyjski charakter rządów brytyjskich. Motyw ten zyskał rozgłos dzięki kolejnym pokoleniom hinduskich liberałów od Naorojiego do Gandhi'ego. (Guha, 266)

Przeciwnie do tego, co twierdzi Huntington, że rozwój nowoczesnych rządów demokratycznych w społeczeństwach nie-zachodnich "był zwykle tworem zachodniego kolonializmu lub przymusu" (1993, 41), najdonioślejszy fenomen demokracji parlamentarnej w świecie nie-zachodnim (niepodległe Indie) stał się możliwy dzięki rewolcie społeczeństwa nie-zachodniego przeciwko despotyzmowi Zachodu. W bardziej ogólnym sensie można powiedzieć, że bez względu na to, z czym musiały zmagać się w świecie nie-zachodnim zachodnie ideały praw i swobód, walce tej towarzyszył bunt przeciwko "nie-zachodniemu" charakterowi rządów zachodnich.

Ani te bunty, ani fundamentalne przemiany w polityce światowej, które miały miejsce w wyniku sukcesów odniesionych przez te ruchy nie pojawiają się w rozważaniach Huntingtona. Jak zauważył Hayward Alker (1995), teza Huntingtona, że centralną osią orientującą politykę światową stał się konflikt "Zachód kontra reszta świata" to w znacznej mierze deja vu - Arnold Toynbee, Geoffrey Barraclough, Hedley Bull czy Martin Wight również mówili o rewolcie przeciwko Zachodowi jako centralnym wydarzeniu wieku, który już przeminął. Jak ujmuje to Barraclough:

Gdy rozpoczynał się dwudziesty wiek, potęga europejska w Azji i Afryce znajdowała się w zenicie. Wydawało się, że żaden naród nie był w stanie oprzeć się europejskiemu prymatowi w dziedzinie wojskowości i w handlu. Sześćdziesiąt lat później pozostały już tylko strzępy europejskiej dominacji. W okresie od 1945 do 1960 roku ponad czterdzieści krajów zbuntowało się przeciwko kolonializmowi i zdobyło niepodległość. Nigdy przedtem w historii ludzkości nie miały miejsca tak gwałtowne i rewolucyjne przemiany. Zmiana położenia narodów Azji i Afryki i ich relacji do Europy były najbardziej wyraźnymi oznakami nastania nowej ery, i gdy zacznie być spisywana historia pierwszej połowy dwudziestego wieku - która przez większą część badaczy wciąż definiowana jest w kontekście europejskich wojen i europejskich problemów - w ramach zjawisk widzianych z dalszej perspektywy z pewnością żaden omawiany tu temat nie będzie miał donioślejszego znaczenia niż ta rewolta przeciwko Zachodowi. (1967, 153-4)

Naszym zdaniem hegemonia Stanów Zjednoczonych kształtowała się właśnie w ramach pierwszego udanego etapu buntu przeciwko Zachodowi, tak więc narody i rządy nie-zachodnie tak naprawdę przestały być jedynie przedmiotem historii Zachodu przynajmniej sto lat przed narodzinami huntingtonowskiej tezy o "polityce cywilizacji". Dalej pokazujemy, że korzenie tego pierwszego etapu rewolty przeciwko Zachodowi sięgają zderzeń cywilizacyjnych, które od samego początku związane były z wtargnięciem Zachodu do Azji. Podobnie jak Huntington za główne źródło potęgi Zachodu w świecie nie-zachodnim uznajemy przewagę potencjału militarnego. W przeciwieństwie jednak do autora Zderzeń cywilizacji akcentujemy przede wszystkim sprzeczność relacji władzy opartej głównie na przymusie.

Na przykładzie Azji Południowej i Wschodniej - głównego celu odpowiednio hegemonii brytyjskiej i amerykańskiej - pokazujemy, w jaki sposób przejście od hegemonii holenderskiej do brytyjskiej było ściśle związane z tworzeniem się imperium brytyjskiego w Indiach i wykorzystaniem zasobów indyjskich do ustanowienia faktycznej kontroli nad Chinami. O ile w obydwu przypadkach centralną rolę odgrywał przymus, "westernizacja" następowała tylko wówczas, gdy służyła ona interesom europejskim. Najczęściej jednak stała ona z nimi w sprzeczności. Mocarstwa zachodnie na Wschodzie musiały więc polegać na kombinacji bezpośrednich rządów despotycznych i pośrednich rządów z wykorzystaniem odpowiednio osłabionych rdzennych struktur politycznych i tradycji.

Dalsza zmiana konfiguracji na arenie polityki międzynarodowej i wcielanych w życie standardów i wartości nastąpiła w momencie przejęcia roli hegemona przez Stany Zjednoczone. Zarówno w Azji Południowej, jak i Wschodniej proces ten przejawił się w wyzwaniu przeciwko dominacji Zachodu, która pierwotnie była ideologiczna, a nie militarna. Jednakże w przypadku Azji Wschodniej sztuczne włączenie tego regionu w struktury władzy i akumulacji bogactwa Zachodu było zapośredniczone, i częściowo odrzucone, ze względu na chińsko-japońską rywalizację handlową i militarną.

Na zakończenie naszego eseju argumentujemy, że teza Huntingtona odnosi się tak naprawdę do tego, co już było, a nie do tego, co nas jeszcze może czekać, i że główne ograniczenie potęgi Zachodu tkwi w jego zależności od swojej ścieżki rozwoju cywilizacyjnego, opartej przede wszystkim na postępach w technologii militarnej. Naszym zdaniem kierowanie się tą ścieżką wiedzie donikąd, a przyszłość należy do opcji związanych z wyborami opartymi na ideologiach, a także, coraz bardziej, na gospodarce. W tych okolicznościach idea, że Zachód powinien posłużyć się swoim potencjałem militarnym, aby zapewnić sobie zyski z ewentualnych przyszłych międzycywilizacyjnych adaptacji jest iluzją równie niebezpieczną dla Zachodu, jak i dla innych cywilizacji.

II

Pierwotnym i najbardziej trwałym źródłem potęgi Zachodu w Azji była zdolność do niszczenia przez państwa zachodnie złożonej sieci organizacyjnej, która oplatała społeczeństwa azjatyckie bez względu na występujące między nimi podziały administracyjne i cywilizacyjne. Zdolność ta zakorzeniona była z jednej strony w stopniu zaawansowania technologii militarnych, którymi dysponował Zachód, a z drugiej - podatności społeczeństw Azji na erozję wzajemnych stosunków handlowych dokonywaną środkami militarnymi. Pisząc w 1688 roku podczas wojny z cesarzem mogolskim, Aurangzebem, Sir Josiah Child, dyrektor Kompanii Wschodnioindyjskiej i inicjator wojny, trafnie uchwycił istotę tych relacji: "Poddani Mogoła", stwierdza, "nie są w stanie podołać wojnie prowadzonej z Anglią przez całe dwanaście miesięcy. Głodują i umierają całymi tysiącami, nie mogąc pracować i prowadzić handlu, nie dlatego że nie mogą handlować z nami, ale dlatego, że wywołana przeciwko nim wojna naruszyła ich handel z wszystkimi narodami Wschodu - dziesięciokrotnie większy od naszego i wszystkich krajów europejskich razem wziętych (cytowane za: Watson, 197x, 348-5).

Komentarza wymagają dwa aspekty tej diagnozy wczesnych stosunków Wschodu z Zachodem. Po pierwsze, mieliśmy do czynienia z nieporównanie większym i ważniejszym systemem relacji wewnątrz-azjatyckich niż relacji Wschód-Zachód. W tamtym czasie (1699), i co najmniej przez jeszcze jedno stulecie, gwałtownie rozwijająca się europejska gospodarka-świat musiała jeszcze sporo nadrobić, aby móc zmierzyć się z tym, co Fernand Braudel (1984, 523) nazwał "super gospodarką-światem" Dalekiego Wschodu.

Daleki Wschód, jako całość, składał się z trzech gigantycznych gospodarek-światów: Islamu, rozciągającego się nad Oceanem Indyjskim od Morza Czerwonego i Zatoki Perskiej, i kontrolującego bezkresne łańcuchy pustynne biegnące wzdłuż Azji od Arabii do Chin; Indii, których wpływy sięgały obszarów na Oceanie Indyjskim, zarówno na wschód, jak i zachód od Przylądka Komoryn; oraz Chin, kiedyś wielkiej potęgi terytorialnej - wkraczającej daleko w głąb Azji - oraz mocarstwa morskiego, sprawującego kontrolę nad morzami i krainami leżącymi nad Pacyfikiem. Ten stan rzeczy trwał przez setki lat. Jednak pomiędzy wiekami piętnastym i osiemnastym wydaje się usprawiedliwione mówienie o jednej gospodarce-świecie, obejmującej wszystkie trzy światy. (Braudel, 1984, 484)

Ta super gospodarka-świat była "gigantyczna, delikatna i nietrwała". Jej nietrwałość polegała na tym, że "relacje między tymi ogromnymi terytoriami były rezultatem serii ruchów wahadłowych o różnej mocy - ponad centrum, na które składał się subkontynent indyjski". Podczas poszczególnych wychyleń tych ruchów odbywała się redystrybucja funkcji, władzy i bogactwa "na korzyść raz Zachodu, czyli Islamu, a raz Wschodu - czyli Chin". Czasami jednak "wahadło wypadało z rytmu lub przestawało w ogóle poruszać się - w takich momentach luźna wspólnota azjatycka ulegała rozpadowi na bardziej niż zwykle autonomiczne cząstki" (Braudel 1984, 484).

Ta nietrwała formacja była też delikatna, ponieważ jej układ "był wystarczająco jednolity, by dawało się go łatwo spenetrować, ale niewystarczająco silny, by się temu przeciwstawić". W pewnym sensie "aż prosił się o inwazję". I tak się działo w historii, z falami nadciągającymi zarówno z północy, jak i z zachodu. Europejczycy "szli tu jedynie śladami innych najeźdźców" (Braudel, 1984, 523).

W przeciwieństwie do swoich poprzedników jednak Europejczycy nie mieli na uwadze włączenia się w struktury super gospodarki-świata Azji. Poszukiwali raczej możliwości dołączenia do swojej Eurocentrycznej gospodarki-świata pofragmentowanych elementów tej struktury, angażując w tym celu coraz bardziej niszczące technologie wojenne. W ten sposób dochodzimy do drugiego aspektu relacji między Wschodem a Zachodem zdiagnozowanych przez Josiaha Childa - potęgi, która skumulowała się na Zachodzie dzięki łatwości, z którą państwa Zachodu rozsadzały wschodnie systemy handlowe za pomocą narzędzi wojny.

Już w czasach rzymskich Azja dostarczała luksusowych towarów dla klas stojących najwyżej w hierarchii społecznej Europy i stąd była głównym celem odpływających z Europy rezerw metali szlachetnych. Ta strukturalna nierównowaga europejskiego handlu ze Wschodem stanowiła silną zachętę dla rządów europejskich i pochodzących stąd przedsiębiorców, aby poszukiwać sposobów i środków, zarówno za pomocą handlu, jak i podboju, na wzmocnienie własnej "siły nabywczej", która była bezustannie drenowana na korzyść Wschodu. Jak zauważył współczesny Josiaha Childa, Charles Davenant, ten, kto kontrolował handel azjatycki, mógł spełniać rolę architekta "praw w całym świecie handlu" (Wolf, 1982: 125).

Centralna pozycja handlu azjatyckiego w europejskiej walce o władzę stanowiła siłę napędową odkryć dokonywanych przez państwa iberyjskie - obu Ameryk oraz drogi morskiej do Indii Wschodnich przez Przylądek Dobrej Nadziei. Amerykańskie srebro z kolei zwielokrotniło ilość dostępnych dla państw europejskich środków, za pomocą których mogły one kontynuować wzajemną walkę o zyski z handlu ze Wschodem. Początkowo jednak bardziej intensywna obecność Europejczyków w handlu azjatyckim miała niewielki wpływ na integralność azjatyckiej super gospodarki-świata.

Portugalską ekspansję na Oceanie Indyjskim znacznie nadwątlił kryzys religijny i nietolerancja. "Na obszarach, gdzie dominującą religią był islam, który rozszerzał się dynamicznie zarówno wśród hindusów, jak i pogan, Portugalczycy najczęściej przyjmowali postawę religijnej wrogości, podczas gdy ich interesy byłyby zabezpieczone lepiej, gdyby skupili się na traktatach handlowych". W końcu odnaleźli się w tym regionie "nie jako rozwijające się imperium, ale jako jedna z wielu rywalizujących i prowadzących batalie sił morskich obecnych na rozległych wodach archipelagu (indonezyjskiego)" (Parry, 1981, 244, 242). Ich okręty były jedynie "jednym z wielu zagrożeń w mających miejsce zawirowaniach i nawałnicach przetaczających się nad szlakiem handlu między portami malajsko-indonezyjskimi" (Boxer, 1973, 49). Ich pozycja w azjatyckiej mega-gospodarce-świecie zbudowana "w oparciu o wojnę, agresję i przemoc" była marginalna (van Leur, 1955, 118).

Hiszpanie natomiast skoncentrowali się na rozwoju bezpośrednich szlaków handlowych z obu Ameryk przez Wyspy Filipińskie. Wypełnione srebrem galeony opuszczały Acapulco i przybijały do Manili, gdzie ładunek był przenoszony do doków i transportowany stąd w kierunku Chin (przeważnie przez kupców chińskich). Choć nie dysponujemy ścisłymi danymi na temat intensywności ruchu na tych szlakach, galeony z Manili "prawdopodobnie w drodze do Azji dźwigały tyle srebra, ile statki portugalskiej Estado do India oraz kompanii angielskich i holenderskich razem wziętych" (Flynn and Giraldez, 1994, 72, 79-83). Bez względu na to, czy bezpośrednia droga handlowa przez Manilę była bardziej czy mniej intensywna, z pewnością jej bezpośredni wpływ na chińską gospodarkę-świat był donioślejszy niż w przypadku transportu srebra przez Europę. Tak jak w przypadku szlaków europejskich, przyczyniła się ona do przyspieszenia procesu przechodzenia Chin na standard srebra i podtrzymania ich ekspansji ekonomicznej w czasie później epoki Ming. Jednak jej większa zależność od kupców chińskich oznaczała jednocześnie, że bardziej niż szlak europejski przysporzyła ona chińskiej klasie handlowej możliwość rozbudowania swoich fortun, zarówno w kraju, jak i za granicą. To z kolei osłabiło stabilność władzy dynastii Ming pod koniec szesnastego i na początku siedemnastego wieku (Hamashita, 1994; Flynn and Giraldez, 1994, 84-6).

Iberyjska fala europejskiej penetracji w szesnastym wieku docierała do "powierzchni", ale nie potrafiła naruszyć samych struktur azjatyckiej mega-gospodarki-świata. Z kolei fala holenderska z siedemnastego wieku zaczęła nadszarpywać te struktury. Wojna, agresja i przemoc były równie kluczowe dla przecierania szlaków handlowych w Azji przez Holendrów, jak to było wcześniej w przypadku Portugalczyków (Parry, 1981, 250-4; Braudel, 1984, 218). Jednak w okresie stu lat, które oddzielały te dwie fale, sztuka wojenna rozwijana w Europie uległa znacznemu udoskonaleniu, a na tym polu prym wiedli sami Holendrzy (McNeill, 1984, 125-43). Co więcej, atakując struktury handlu azjatyckiego za pomocą bardziej wyrafinowanej technologii wojennej, Holendrzy byli w stanie bardziej konsekwentnie niż Portugalczycy prowadzić politykę ekspansji, która za najważniejszy cel stawiała sobie handel i zyski. W rezultacie udało im się zdobyć nie tylko prawie wyłączną kontrolę nad podażą produktów (przyprawy), które odgrywały kluczową rolę w handlu lokalnym między Wschodem i Zachodem, ale i istotne, w sensie strategicznym, przyczółki na archipelagu indonezyjskim (Arrighi, 1994, 155).

Ta podwójna zdobycz miała wywołać o wiele większe konsekwencje dla Azji niż dla Europy. W Azji Południowej przybycie w siedemnastym wieku Holendrów oraz ich angielskich i francuskich rywali oznaczało po prostu powiększenie ilości obecnych w tym regionie kupców i jeszcze większe zróżnicowanie dość skomplikowanej populacji w portach handlowych. W portach tych kupcy europejscy byli całkowicie zależni od lokalnych wspólnot i powiązań, gdy chcieli przedostać się przez gęsty "labirynt handlu regionalnego" (Braudel, 1984, 496). W Azji Wschodniej kampania utworzona przez VOC na archipelagu indonezyjskim była postrzegana jedynie jako kolejny gracz na arenie sinocentrycznej gospodarki-świata (Hamashita, 1996, 192).

Ale mimo wyraźnej, z perspektywy indo-centrycznej czy sinocentrycznej, peryferyjności poczynań VOC, kompanii udało się wcisnąć "klin" pomiędzy linię uskoku oddzielającą od siebie Południowoazjatycką i Wschodnioazjatycką gospodarkę-świat. A to dlatego, że we Wschodnich Indiach znajdowało się główne rozwidlenie szlaków handlowych, "sieci ruchu morskiego", jak je nazwał Archibald Lewis, "które można porównać, pod względem wielkości i różnorodności, z tymi, które oplatały Morze Śródziemne oraz północne i atlantyckie wybrzeża Europy" (cytowane za: Braudel, 1984, 486-7). Te gęste sieci handlowe ukształtowały się jako rezultat dwóch procesów: rozwoju Południowej i Wschodniej azjatyckiej gospodarki-świata w trzynastym i czternastym wieku oraz powstania Malagi i innych portów handlowych w wieku piętnastym. Porty ty - podobnie jak miasta handlowe w średniowiecznej Europie - czerpały korzyści z tego, że nie były "całkowicie zintegrowane z jakimikolwiek jednostkami politycznymi swoich czasów. Mimo rządów poszczególnych królów i sułtanów... były to praktycznie autonomiczne miasta: dzięki otwarciu na świat zewnętrzny mogły zorientować się tak aby poprawnie zareagować na aktualne trendy handlowe". Jednak ich siła była jednocześnie ich słabością - otwartość i fragmentacja polityczna czyniła je podatnymi na nadwątlanie ich handlu i podbój ze strony mocarstw morskich. Kiedy Holendrzy po raz pierwszy przybyli do tego regionu, skupili się najpierw właśnie na takich słabych "punktach przecięcia" w handlu dalekowschodnim (Braudel, 1984, 486, 524-30).

Potęga holenderska w osiemnastym wieku ma zatem swoją genezę w przecięciu dwóch gospodarek-światów: południowoazjatyckiej i wschodnioazjatyckiej. Osiemnastowieczna, inspirowana przez Brytyjczyków, penetracja europejska oznaczała przesunięcie epicentrum tego międzywęzłowego wzrostu do serca południowoazjatyckiej gospodarki-świata. Wzrost w dalszym ciągu był międzywęzłowy, ponieważ przez znaczną część osiemnastego wieku Kompania Wschodnioindyjska nie była w stanie kontrolować gigantycznej maszynerii produkcyjnej subkontynentu indyjskiego i aż do bitwy pod Plassey nie miała też większego wpływu na proces dezintegracji imperium Mogołów. Jednak pod koniec tego wieku Kompania powoli stawała się faktycznym następcą dworu Mogołów, spełniając rolę rdzenia redystrybucji południowoazjatyckiej gospodarki-świata i dokonując wcielenia struktur wymiany i produkcji Indii w ramy europejskiej gospodarki-świata.

Historia podwójnego podboju Indii, jednocześnie politycznego i ekonomicznego, musi być ujęta w szerszym kontekście zderzeń cywilizacyjnych, które z tym podbojem się wiązały. "Kolizje" pojawiły się już w momencie wcześniejszego wtargnięcia przez Europejczyków na ten obszar. Ale aż do bitwy pod Plassey, z wyboru lub z przymusu, obecność w nim Europejczyków mogła mieć tylko wymiar handlowy. W kolejnych dekadach po "otwarciu Bengalu", zwłaszcza w dziewiętnastym wieku, obecność ta przybrała postać rządów imperialnych w swojej formie, a rangę centralną na scenie stosunków między Wschodem a Zachodem zyskały zderzenia cywilizacyjne.

Brytyjskie rządy imperialne na subkontynencie indyjskim zostały ustanowione w trakcie prawie nieprzerwanych wojen, które stanowiły bezpośrednie zamanifestowanie leżącej u podstaw globalnej hegemonii Wielkiej Brytanii agresywność. Z czysto europocentrycznej perspektywy hegemoniczna Wielka Brytania mogła lansować swoją pacyfistyczną postawę: uzasadniać ideologię "tysiącletniego pokoju" w Europie i jeszcze bardziej okroić swoje, i tak już wątłe, siły militarne. Według obliczeń wielkość armii brytyjskiej skurczyła się z 255.000 w roku 1816 do 140.000 w 1830. Nawet w 1880 roku, gdy liczba ta podniosła się do 248.000, wciąż było to o wiele mniej niż podczas Wojen napoleońskich (Kennedy, 1987, 153-4). Według innych szacunków ilość osób pod bronią w Wielkiej Brytanii spadła z 292.000 w 1700 roku do 210.000 w roku 1850, a odsetek żołnierzy w stosunku do pozostałej części populacji został zmniejszony z 5,4 procent w 1700 roku do 1,7 w roku 1850 (Tilly, 1990, 79).

Zmniejszenie regimentu brytyjskiego miało miejsce w kontekście tego, co Polanyi (1957, 5) nazwał "triumfem pragmatycznego pacyfizmu" w Europie. Drugą stroną tego europejskiego pragmatycznego pacyfizmu był rosnący apetyty na doskonalenie umiejętności militarnych i podbój świata nie-zachodniego. Na samym subkontynencie indyjskim Brytyjczycy wywołali dziesięć wojen, w tym: dwie anglo-mogolskie (w 1803 i 1818), które dały Wielkiej Brytanii kontrolę nad znaczną częścią Indii środkowych i północno-zachodnich; jedną wojnę z Gurkhami (1814-1816), która oznaczała początek obecności brytyjskiej w Nepalu; dwie wojny birmańskie (1824 i 1852), w wyniku których w ręce Brytyjczyków oddana została część Birmy; dwie wojny sikhijskie, które rozciągnęły kontrolę brytyjską do granicy z Afganistanem oraz niechlubne wojny afgańskie z lat 1839-42 oraz 1878. Jeśli weźmiemy pod uwagę razem Azję i Afrykę, okaże się, że pomiędzy latami 1837-1900 miały tam miejsce aż siedemdziesiąt dwie osobne brytyjskie kampanie wojenne (Bond, 1967, 309-11). Według innych obliczeń, Brytyjczycy pomiędzy latami 1803-1901 przeprowadzili pięćdziesiąt wojen kolonialnych (Giddens, 1987, 223).

Wielka Brytania mogła wywoływać wszystkie te wojny, a jednocześnie zredukować wielkość swoich sił zbrojnych dzięki temu, że sprawowała kontrolę nad największą armią w stylu europejskim w Azji, obsadzoną głównie, i w całości opłacaną, przez mieszkańców Indii. Do 1880 roku indyjscy podatnicy utrzymywali 130-tysięczną armię Hindusów i 66-tysięczną armię złożoną z Brytyjczyków. Jak stwierdził Lord Salisbury, "Indie były brytyjskimi koszarami nad morzami orientalnymi, z których mogliśmy w każdej chwili powołać dowolną ilość żołnierzy, nie płacąc im ani grosza" (Tomlinson, 1975, 341). Armia ta była nie tylko narzędziem podboju i kontroli Indii oraz obrony ich zachodnich granic przed ekspansją Rosjan w Azji Środkowej. Były też używane do obrony interesów brytyjskich na całym świecie. Zostały wysłane do Chin w latach 1839, 1856 i 1859, do Persji w 1856, do Etiopii i Singapuru w 1876, do Egiptu w 1882, do Birmy w 1885, nad jezioro Nyasa w 1893, do Mombasy i Ugandy w 1896, do Sudanu w 1896 i 1897, do Afryki Południowej podczas Wojen Burskich, oraz do różnych miejsc na świecie w trakcie pierwszej wojny światowej (Ambedker, 1945, 27; Mason, 1974).

Brytyjskie podboje na subkontynencie indyjskim wyznaczały całkowicie nową epoką w ekspansji zachodniej potęgi w Azji. Z jednej strony zwieńczyły dekompozycję azjatyckiej mega-gospodarki-świata rozpoczętą przez hegemonię holenderską. Z drugiej strony umożliwiły Brytyjczykom dostęp do zasobów koniecznych do ujarzmienia ostatniego bastionu potęgi Azji, imperium chińskiego, a z nim - wschodnioazjatyckiej gospodarki-świata zorganizowanej wokół tego imperium.

Porównując poszczególne zakresy dominacji Zachodu w Indiach i Chinach, Kavalam Panikkar (1970, 93-4) zauważył, że "nawet w okresie swojej słabości (Chiny) zachowały polityczną jedność", podczas gdy "w Indiach do 1740 roku władze imperialne uległy całkowitemu załamaniu". W rezultacie kompanie europejskie w Indiach miały do czynienia z pofragmentowaną strukturą polityczną, w ramach której mogło dojść do dominacji jednej z nich (Kompanii Wschodnioindyjskiej). W Chinach przeciwnie - Europejczycy mieli do czynienia nie tylko z jednolitym politycznie systemem, ale i ze strukturą, której wielkość, bogactwo i potęga po prostu nie mogły zostać naruszone przez Europejczyków i wciąż budziły podziw ze strony większość gości z Europy.

Po części faktyczne, po części wyimaginowane, zdobycze imperium chińskiego w okresie wzrostu dynastii Cing zyskały taką renomę, że stanowiły źródło inspiracji dla najważniejszych twórców Oświecenia. W pierwszej połowie osiemnastego wieku, jak zauważył Michael Adas (1989, 79): "szaleństwo na punkcie chińskości sięga o wiele dalej niż tylko moda na spiczaste domki ogrodowe i tematy przedstawień teatralnych. Niektórzy z najwybitniejszych myślicieli epoki, w tym Leibniz, Wolter i Quesnay, w Chinach poszukiwali źródeł moralności, wskazówek na temat rozwoju instytucji i wsparcia dla swoich różnorodnych koncepcji, od oświeconego absolutyzmu i merytokracji po gospodarkę narodową bazującą na rolnictwie".

Przy porównaniu państw europejskich z Chinami, najbardziej w oczy rzuca się wielkość imperium "środka" i jego populacji. Zgodnie z tym, co pisał na ten temat Francois Quesnay, imperium chińskie było tym, "czym mogłaby się stać Europa pod warunkiem, gdyby władza nad nią znajdowała się w rękach jednego suwerena". Charakterystyka ta jest echem uwagi Adama Smitha, że "domowy rynek" Chin miał wielkość "wszystkich państw Europy razem wziętych" (Quesnay, 1969, 115; Fairbank, 1983, 170). Równie okazały był stopień sprawowania władzy nad tym ogromnym dominium - opierał się on raczej na moralnym autorytecie, a nie jak w Europie - na przemocy. Goście z Europy i mieszkańcy Chin, zwłaszcza misjonarze jezuiccy, przeciwstawiali napięciom społecznym i stanowi ciągłej wojny znanych z Europy pokój i spokój imperium Cing. Pogląd, że władcy europejscy muszą się sporo nauczyć od Chińczyków jeśli chodzi o prawo, rządzenie i moralność, został wyostrzony zwłaszcza po spostrzeżeniach Jezuitów na temat cesarza Kang-xi: "prawdziwego filozofa-króla, oddanego sprawie dobrobytu dla swoich poddanych i głęboko zainteresowanego sztukami pięknymi i naukami, zarówno chińskimi, jak i zachodnimi" (Adas, 1989, 80-1).

Wyjątkowe poruszenie wywołał tak zwany "edykt o tolerancji" cesarza Kang-xi z 1692 roku. Zwrócili na niego uwagę między innymi Bayle, Leibniz i Wolter, którzy podobnie jak chyba wszyscy filozofowie, żywili prawdziwą pogardę w stosunku do bigoterii religijnej i prześladowań. Choć nie odważano się czynić bezpośrednich porównań, kontrast pomiędzy polityką religijną Kang-xi a odwołaniem przez Ludwika XIV Edyktu z Nantes w 1865 roku - w konsekwencji czego doszło do odrodzenia antagonizmów religijnych we Francji i w sąsiednich państwach - umocnił racje apologetów chińskiej mądrości politycznej i etycznej szlachetności. (Adas, 1989, 81)

Nawet najbardziej zapalczywi apologeci Chin jako modelu dla Europy w swoim entuzjazmie uwzględniali fakt zastoju intelektualnego w Chinach w porównaniu z postępem w tej dziedzinie dokonującym się w Europie od dwóch stuleci. Mimo to ani Leibniz, ani Wolter, ani pisarze jezuiccy, którzy inspirowali tych pierwszych, nie widzieli żadnej sprzeczności pomiędzy względną stagnacją w naukach a doskonałością sztuki rządzenia i filozofii moralnej. Tak naprawdę to przecież rozwój nauki w Europie dokonywał się w atmosferze powszechnej wojny, rozpadów państw i kryzysów społecznych i nie przyczynił się zbytnio do stabilizacji rządów i wprowadzenia spokoju w życie codzienne mieszkańców Europy (Adas, 1989, 81-9).

Tym, co nadszarpnęło, aby następnie kompletnie zdyskredytować, obraz Chin jako modelu rządu dla Europy nie był prymat nauk abstrakcyjnych, ale europejska przewaga militarna i handlowa. Kupcy i podróżnicy europejscy od dawna zwracali uwagę na militarną niemoc imperium rządzonego przez klasę ziemian-uczonych, skarżąc się też na dotkliwe przeszkody biurokratyczne i kulturowe utrudniające handel w Chinach. Przedstawione w postaci fikcyjnej przez Daniela Defoe (Późniejsze przypadki Robinsona Crusoe, 1719) czy bardziej "sprawozdawczej" w formie dziennika podróży kapitana George'a Ansona (Podróż dookoła świata, 1748) opinie te i krytyka stopniowo zaczęły tworzyć negatywny obraz Chin jako trwającego w biurokratycznej niewoli i niewydolnego militarnie imperium. Taka ocena została przejęta, a następnie skrupulatnie wyostrzona przez takich wybitnych twórców i filozofów francuskich jak Monteskiusz, Diderot czy Rousseau. Co ważniejsze, przyczyniła się ona do transformacji Chin w obrębie swoistej politycznej fantazji Zachodu - z ideału do naśladowania do antytezy brytyjskiego państwa liberalnego nastawionego na handel i zarządzanego przez burżuazję, które zyskiwało status hegemona w kulturze zachodniej (Adas, 1989, 89-93, 124-5).

To "przeobrażenie" Chin z modelu w antytezę tworzenia europejskiego państwa hegemonicznego przygotowało podstawę dla rodzącego się zderzenia cywilizacji, które swoją  kulminację osiągnęło w postaci Wojen opiumowych z lat 1839-42 i 1856-58. Wojny opiumowe miały za cel rozstrzygnąć, jaki model prawa, rządów i moralności przetrwa - brytyjski czy chiński - jednak już nie w sferze abstrakcyjnej, teoretycznej, tylko w konkretnej rzeczywistości - samego imperium chińskiego. W czasie trwania pierwszej z tych wojen, John Quincy Adams, ówczesny prezydent USA, zadał pytanie, po której ze stron leży "słuszna racja" i odpowiedział, że po stronie Brytyjczyków. Spodziewając się zaskoczenia tą wypowiedzią ze strony opinii publicznej, poczuł się "zobowiązany do wykazania, że faktyczną przyczyną wojny nie jest problem opium". Przyczyna ta tkwi, jak argumentował, w "kowtow! - aroganckich i niemożliwych do przyjęcia roszczeń Chin, że będą utrzymywały stosunki handlowe z resztą ludzkości nie na warunkach równoprawności, ale w ramach obraźliwej i poniżającej relacji pan-poddany" (cytowane za: Esherick, 1972, 10). Stanowisko Adamsa, że Wojna opiumowa nie dotyczyła tak naprawdę opium, ale ogólnych kwestii - dyplomatycznej równości i tworzenia możliwości handlowych - stało się kanoniczne w historiografii Zachodu. Stąd, cytując wiarygodne źródła, można było twierdzić że:

Domagając się dyplomatycznej równości i możliwości handlowych, Wielka Brytania przemawiała w imieniu wszystkich państw Zachodu, które prędzej czy później zaczęłyby żądać tego samego. Jedynie za historyczny przypadek należy uznać to, że dynamiczna działalność handlowa Brytyjczyków w Chinach skupiona była nie tylko na herbacie, ale i na opium. (Fairbank, Reischauer and Craig, 1965, 318)

Taka charakterystyka konfliktu angielsko-chińskiego idealnie oddaje próby podkreślenia hegemonicznej roli Wielkiej Brytanii w świecie zachodnim. Zmuszając Chiny do otwarcia swoich rynków na nieregulowany handel i całkowitej zmiany swojego systemu, Brytyjczycy tak naprawdę stawali w obronie powszechnych interesów świata zachodniego, jak to widać po oświadczeniu Johna Quincy'ego Adamsa. Charakterystyka ta jednak całkowicie lekceważyła znaczenie handlu opium dla rozwoju zderzeń cywilizacyjnych między interesami i wartościami, które były tłem konfliktu o handel i dyplomację.

Protokół, symbolicznie przedstawiony za pomocą terminu kowtow, z pewnością nie należał do tych kwestii. Po słynnej odmowie George'a Lorda Macartneya, przewodniczącego misji brytyjskiej w Pekinie w 1793 roku, wykonania pokłonu przed cesarzem Kien-Long szybko doszło do podpisania porozumienia, że urzędnik jego pokroju nie musi wykonywać tego typu gestów i że wystarczy zwykły ukłon (Peyrefitte, 1992, 203). Dyplomatyczne i handlowe aspekty konfrontacji Wielkiej Brytanii z Chinami nie mogły być tak łatwo rozwiązane. Udało się tego dokonać dopiero ponad pół wieku później, za pomocą przymusowego nałożenia na Chiny druzgocących, niesprawiedliwych traktatów, które być wyrazem dyplomatycznej równości i wzajemności w handlu. Mimo to, również handel czy dyplomacja nie stanowiły prawdziwego tła konfliktu. Wszystko to było wtórne do najważniejszej kwestii - czy wschodnioazjatycka gospodarka-świat ma w dalszym ciągu być zorganizowana wokół Chin czy też ma zostać zepchnięta do wtórnej roli, peryferyjnego komponentu rozrastającej się globalnej kapitalistycznej gospodarki-świata opartej na Wielkiej Brytanii.

Z takiego, fundamentalnego punktu widzenia, opium przestaje być jednym z dwóch towarów, na których "przypadkowo" skupiła się dynamiczna działalność handlowa Brytyjczyków. Było ono jedynym dostępnym środkiem handlowym, którym Wielka Brytania dysponowała, zmagając się z Chinami, aby usunąć je ze szczytów, które te zajmowały w hierarchii wschodnioazjatyckiej gospodarki-świata. Podczas tej walki, opium nie było bardziej "przypadkowe historycznie" niż żelazo, węgiel, koleje czy statki parowe, które przyczyniły się do sukcesu Wielkiej Brytanii w rywalizacji o hegemonię w świecie zachodnim.

W pierwszej połowie dziewiętnastego wieku opium było, jak stwierdził Joseph Esherick, "jedyną przepustką Zachodu na rynek chiński". Jeszcze w 1870 roku stanowił on 43 procent importu Chin. Do tego czasu lokalna produkcja opium, przede wszystkim w południowo-zachodnich prowincjach Seczuan i Junnan, zaczęła przyczyniać się do topnienia importu. Mimo tych zmian pomiędzy latami 1870 a 1890 import opium, którego wartość sięgała od 8 milionów do 12 milionów funtów, pozostawał wciąż głównym towarem importowym Chin (Esherick, 1972, 10; Hsiao, 1974, tabele 2 oraz 9a; Bagchi, 1982, 101). Handel opium nie miał jednak dla Brytyjczyków wymiaru tylko komercyjnego. Chodziło tu również o sprzedaż do Chin opium z Indii, która służyła jeden z głównych źródeł przychodu Wielkiej Brytanii z tej kolonii. Jak zauważył Edward Thompson, w latach 1846-57 pełniący funkcję szefa wydziału statystycznego Domu Wschodnioindyjskiego:

Indie, eksportując opium, mogą dostarczać Anglii herbatę. Chiny, konsumując opium, przyczyniają się do wzrostu obrotów pomiędzy Indiami a Anglią. Anglia, konsumując herbatę, zapewnia wzrost popytu na opium z Indii. (Thornton 1835, 89)

Potrzeba zwiększenia za wszelką cenę handlu między Indiami a Chinami po to, aby przyczynić się do wzrostu obrotów pomiędzy Indiami a Anglią była od początku głównym motywem kryjącym się za ekspansją handlu opiumowego. Już w 1786 roku Lord Cornwallis, późniejszy Gubernator Generalny Indii, postrzegał ekspansję handlu indyjsko-chińskiego jako istotny przyczynek do możliwości opłacenia, przynajmniej w części, chińskiego eksportu do Wielkiej Brytanii i innych krajów europejskich. Przede wszystkim jednak stanowiła ona jedyny sposób na transfer trybutu z Bengalu do Anglii bez poważnych strat związanych ze spadkiem kursów walut. Waga ekspansji handlu między Indiami a Chinami była tak ogromna, że Cornwallis prosił Kompanię Wschodnioindyjską, aby zrezygnowała ze swoich monopolistycznych przywilejów i umożliwiła prywatnym kupcom prowadzenie handlu na szlakach między Indiami a Chinami (Bagchi, 1982, 96; Greenberg, 1951, rozdz. 2).

To, czy Kompania byłaby w stanie dostosować się do sugestii Cornwallisa to problem, który okazał się problematyczny po wprowadzeniu przez Chiny dwóch zakazów handlu opium w 1796 i 1800 roku i anulowaniu przez Wielką Brytanię monopolu Kompanii w Indiach w 1813 roku. Przed zakazem imperialnym handel opium był regulowany przez tak zwany "system kantonowy", który nakazywał obcokrajowcom prowadzenie handlu z Chinami jedynie za pośrednictwem Co-hong, cechu kupieckiego z Hong. Monopol Kompanii Wschodnioindyjskiej w handlu z Chinami był więc związany z monopolem Co-hong w handlu zagranicznym. Taki stan rzeczy pozostawiał niewiele swobody dla prywatnych kupców, brytyjskich czy innych, w handlu herbatą z Chin czy opium z Indii. Gwałtowny wzrost konsumpcji uzależniającego narkotyku w ramach systemu kantonowego doprowadził do prohibicji dalszego importu na mocy wspomnianych wyżej zakazów. Jednak zakazy te były bronią obosieczną - gdy Co-hong przestał prowadzić opiumowy interes, Kompania Wschodnioindyjska zaczęła namawiać kupców prywatnych do przemytu narkotyku do Chin.

Kompania Wschodnioindyjska oficjalnie trzymała się grzecznej fikcji, że jej statki nie mogą być używane do eksportu opium. Jednak naprawdę robiła, co w jej mocy, aby podkręcić sprzedaż narkotyku, monopolizując jego produkcję w Bengalu, regulując ceny i pomagając prywatnym europejskim przemytnikom (Bagchi, 1982, 96).

Zlikwidowanie monopolu w Indiach w 1813 sprawiło, że Kompania podwoiła swoje wysiłki "popularyzowania" przemytu do China - starania te doprowadziły do trzykrotnego powiększenia ilości transportowanego towaru w latach 1803-13 oraz 1823-33.

Sugestie Cornwallisa okazały się nie do przecenienia. Jak donosi ówczesny raport z handlu opium:

Dostojna Kompania uzyskuje od wielu lat znaczny dochód, dzięki czemu rząd brytyjski i cały naród czerpią nieocenione korzyści polityczne i finansowe. Zmiana równowagi handlowej pomiędzy Wielką Brytanią a Chinami na korzyść tej pierwszej dała Indiom możliwość dziesięciokrotnego zwiększenia konsumpcji towarów brytyjskich. Poza tym przyczyniła się bezpośrednio do wsparcia "narzędzi" panowania brytyjskiego na Wschodzie, obniżyła wydatki Jej Wysokości w Indiach, a dzięki wymianie i napływowi herbaty, obdarzyła znacznymi zyskami, sięgającymi 6 milionów funtów rocznie, kupców brytyjskich i cały naród. (cytowane za: Greenberg, 1951, 106-7)

"Dostojna Kompania" wkrótce została odepchnięta od tej "tłustej" odnogi brytyjskich interesów handlowych na skutek zniesienia jej monopolu w Chinach w 1833 roku. Jednak utrata monopolu jeszcze bardziej zachęciła siły "wolnego rynku", który rozpoczął agitację w stronę "silnego ramienia Anglii", aby zlikwidowało ono wszystkie ograniczenia, które nakładał na przedsiębiorców rząd chiński.

Tej rosnącej presji towarzyszyły dalsze próby dyskredytowania potęgi i rangi Chin w wyobraźni Zachodu. Podczas eskalacji napięć, niemoc militarna Chin zaczęła być przedstawiana jako oznaka bardziej ogólnego cywilizacyjnego zacofania. Stąd, autor anonimowego eseju opublikowanego w Kantonie w 1836 roku twierdził, że "prawdopodobnie w chwili obecnej nie ma bardziej niepodważalnego kryterium cywilizacji i stopnia zaawansowania społeczeństw niż maestria posługiwania się 'morderczą sztuką', doskonałość i różnorodność aplikacji niosących z sobą zagładę i zmysł, dzięki któremu opanowały posługiwanie się nimi". Dalej następuje potępienie cesarskiej floty Chin jako "monstrualnej burleski", argument, że przestarzałe działa i chaotycznie dowodzone armie sprawiły, że Chiny są "bezradne na lądzie", oraz pogląd, że słabości te są symptomami fundamentalnej niewydajności społeczeństwa chińskiego jako całości (cytowane za: Adas, 1989, 185).

Przedstawiając te poglądy, Michael Adas dodaje, że rosnące znaczenie potęgi militarnej w "kształtowaniu oceny poziomu rozwoju krajów nie-zachodnich przez Europejczyków miało miażdżące konsekwencje dla Chińczyków, którzy pozostali daleko w tyle za agresywnymi 'barbarzyńcami' stojącymi u południowych bram imperium" (1989, 185-6). Co gorsza, rząd chiński nie mógł po prostu ugiąć się przed żądaniami tej nowej hordy barbarzyńców, ponieważ konsekwencje handlu opium były w tej samej mierze destrukcyjne dla Chin, co intratne dla Brytyjczyków. Oprócz toksycznego wpływu na tkankę społeczeństwa chińskiego (rosnąca ilość uzależnionych) handel opium miał negatywne skutki dla polityki i gospodarki Chin.

Proceder przemytu opium objął również urzędników chińskich. Związana z tym korupcja poważnie nadszarpnęła realizację polityki rządowej we wszystkich sferach. W tym samym czasie handel spowodował masywny i rosnący lawinowo odpływ srebra z Chin do Indii: 1,6 milionów taeli w latach 1814-24, 2,1 miliona taeli w latach 1824-37 i 5,6 milionów taeli dwa lata przed wojnami opiumowymi (Yen, 1957, 34). Gdy edykt cesarski z 1838 roku zdecydowanie zażądał likwidacji tego handlu, skutki odpływu srebra na finansową i fiskalną integralność imperium chińskiego były rujnujące.

"Ponieważ opium odegrało tak wielką rolę w Chinach, ilość eksportowanego srebra co roku była coraz większa, aż do podniesienia jego ceny. Dalej nastąpił spadek ilości monet miedzianych, ucierpiały też podatki od gruntu i lokalne (pogłówne) oraz transport zboża i soli. Jeśli nie podejmiemy odpowiednich kroków, żeby się bronić... bogactwo Chin rozpłynie się w bezkresnych otchłaniach ziem zamorskich". (Cytowane za: Greenberg, 1951, 143)

Wkrótce po wydaniu edyktu, energiczny i nieprzekupny gubernatora prowincji Hunan i Hupei, Lin Zexu, otrzymał pełnomocnictwo w walce z przemytem opium. Komisja Lina została ograniczona ściśle do tego zadania i przeciwnie do tego, co głosił na ten temat John Quincy Adams, nie miała w planach stwarzać utrudnień handlowych w innych dziedzinach handlu zagranicznego Chin, takich jak jedwab, herbata czy bawełna, które rząd chiński bez przerwy wspierał. Sam Lin starannie rozróżniał nielegalny handel opium - który miał obowiązek zwalczać przy współpracy z rządem brytyjskim lub przy jej braku - od innych, uznanych prawnie, form handlu, na których poparcie, w ramach substytucji dla nielegalnego przepływu towarów, namawiał rząd brytyjski (Waley, 1958, 18, 28-31, 46, 123; Hao, 113-15).

Po nieudanych próbach namówienia rządu brytyjskiego do współpracy w celu ograniczenia handlu w imię prawa międzynarodowego i zwyczajowej moralności, Lin rozpoczął akcję konfiskowania i niszczenia przemycanego opium oraz aresztowania niektórych przemytników. Gdy tylko wieści o tym dotarły do Brytanii, zapanowała gorączka. Z wyjątkiem niektórych przedstawicieli opozycji torysowskiej, parlament brytyjski potępił działania Lina jako "gorszący grzech - nikczemną zniewagę - niedopuszczalne pogwałcenie sprawiedliwości, o którą Anglia, w imię prawdziwej i niezaprzeczalnej słuszności, ma prawo się upomnieć" ze względu na "prawa boskie i ludzkie", i ma "zażądać zadośćuczynienia siłą - jeśli zawiodą środki pokojowe" (cytowane za: Semmel, 1970, 153; patrz też: Owen, 1934).

Oczywiście, w Wielkiej Brytanii i Chinach obowiązywały dwie różne wizje prawa międzynarodowego i zwyczajowej moralności. Jednak o ile pogląd chiński mówił o uprawnieniu do stanowienia i stosowania prawa w swoim kraju, o tyle Brytyjczycy pragnęli stanowić i stosować prawo nie tylko w swoim kraju, ale też i w Chinach. Co więcej, prymat w opanowaniu "sztuki zabijania" dał tym drugim skuteczne środki do wykazania Chińczykom niesłuszności ich roszczeń i konieczności zadbania o interesy brytyjskie. Jak ujął to K.N. Chaudhuri: "Gdy po wyniszczającej wojnie (1839-42) rząd chiński zgodził się na otwarcie swoich portów dla brytyjskich handlarzy opium, nie dokonał tego wyboru w oparciu o słuszność czy jej brak - wybór dotyczył przetrwania albo zagłady" (1990, 99).

Traktat w Tiencin z 1842 roku, podpisany na zakończenie pierwszej Wojny opiumowej, jest powszechnie uznawany za przełom w stosunkach Wschód-Zachód. Porównując go z wcześniejszym traktatem, również uważanym za przełomy -Balta Limani z 1838 roku pomiędzy Wielką Brytanią a Imperium osmańskim - Resat Kasaba zauważył znaczne różnice, a także podobieństwa zarówno w ich przesłankach, jak i spowodowanych przez nie skutkach. Obydwa "były traktatami na temat 'wolnego handlu' w tym sensie, że próbowały chronić działalność kupców zagranicznych, ograniczać kompetencje rządów chińskiego i osmańskiego w nakładaniu jednostronnych ceł na towary oraz likwidować wszelkiego rodzaju monopole i inne sposoby kontroli, które mogłyby naruszyć obrót towarów w obydwu imperiach (Kasaba, 1993, 216-18).

Pomimo podobieństw, pomiędzy tymi traktatami istniały spore różnice. Traktat z Tiencin miał w pewnym stopniu pełnić rolę kary nałożonej na Chiny - jako echo porażki imperium w wojnie z Wielką Brytania. Sankcjonował on: przejęcie przez Wielką Brytanię terytorium Hong Kongu, wypłatę zadośćuczynienia Brytyjczykom w wysokości 21 milionów dolarów, amnestię poddanych chińskich skazanych za nielegalny handel z Wielką Brytanią i wprowadzenie do portu Tiencin floty brytyjskiej, która miała nadzorować realizację traktatu. Układ z Balta Limani miał bardziej przystępny wydźwięk i domagał się równego traktowania obcych i osmańskich kupców, zakazu monopoli rządowych i nakładania lokalnych taryf, oraz przedstawiał wykaz wysokości i sposobu naliczania ceł. Chińczycy w Traktacie z Tiencin nie wnieśli podobnych klauzul. Co więcej, o ile zachodni dyplomaci i przedstawiciele konsularni działali na terytorium Imperium Osmańskiego od wielu wieków, to wyznaczenie brytyjskiego ambasadora w Pekinie i konsulów w innych miejscach poza pięcioma portami otwartymi na handel w myśl Traktatu z Tiencin stało się możliwe dopiero po kolejnej wojny (Kasaba, 1993, 218).

Jak podkreśla Kasaba (1993, 218-22), Brytyjczycy doprowadzili do sygnowania o wiele bardziej racjonalnego traktatu z Osmanami niż z Cingami, bez konieczności wywoływania konfliktów zbrojnych na podobieństwo Wojen opiumowych, przede wszystkim dzięki temu, że w wyniku ogromnej presji zewnętrznej i wewnętrznej Osmanowie znajdowali się na drodze do liberalizacji swojego handlu i gospodarki na długo przed rokiem 1838. W rzeczywistości Traktat z Balta Limani należy postrzegać jako punkt zwrotny nie tyle w sensie stosunku polityki osmańskiej do wolnego handlu, ile w sensie stosunku polityki brytyjskiej do Imperium Osmańskiego.

Dzięki tym umowom Wielka Brytania znacznie umocniła swoją pozycję w walce z ekspansjonistycznymi ambicjami Francji i Rosji i udowodniła, że ochrona integralności Imperium Osmańskiego stanowi centralny element jej polityki na Bliskim Wschodzie. Dla Osmanów uznanie za część systemu państwowego Europy było znaczącym krokiem naprzód w kierunku długoterminowego zabezpieczenia trwałości imperium. Z punktu widzenia rządu brytyjskiego administracja osmańska, która została zracjonalizowana, zcentralizowana i poddana sekularyzacji mogła być znacznie bardziej skuteczna w zapewnianiu integralności terytorialnej i stąd - umożliwianiu "jednolitego" i przyjaznego dostępu do Indii. Równocześnie, gdy dwór sułtana zaczął coraz bardziej ingerować w kwestie handlowe, Wielka Brytania stała się głównym zapleczem pomocy dla reformatorów Imperium w dziewiętnastym wieku (Kasaba, 1993, 220-21).

Żadna tego typu wspólnota interesów nie istniała w stosunkach angielsko-chińskich. W czasie podpisywania Traktatu spod Nankin żadne z państw zachodnich nie stanowiło wyzwania dla dominacji brytyjskiej na Dalekim Wschodzie, jak to miało miejsce w przypadku Francji i Rosji na Bliskim Wschodzie. Chiny nie miały również tak wielkiego strategicznego znaczenia dla Brytyjczyków, jak zjednoczone i przyjazne Imperium Osmańskie, które dzięki swojej pozycji geopolitycznej stanowiło swoisty łącznik między Europą kontynentalną a brytyjskimi Indiami. Główną wartością strategiczną Chin dla Brytyjczyków była rola wielkiego "kupca" indyjskiego opium i dostarczyciela odpowiednich zysków z operacji między Indiami a Wielką Brytanią. Aby odgrywać tę rolę, Chiny wcale nie musiały mieć mocnego, centralnego rządu, przeciwnie - im słabszy władca, tym lepiej. W takich warunkach, jeśli doszłoby do włączenia imperium środka we wpływy eurocentrycznego systemu międzypaństwowego, rząd Cing miał znacznie więcej do stracenia niż do zyskania. Dlatego też nie był on tak chętny do angażowania się w relacje handlowe i dyplomatyczne, jak rząd osmański. O ile problem z Imperium Osmańskim w chwili podpisywania układu z Balta Limani polegał na tym, że było ono "zbyt słabe", aby dobrze służyć interesom brytyjskim na Bliskim Wschodzie, o tyle imperium chińskie przed Wojnami opiumowymi było "zbyt silne", aby służyć interesom Wielkiej Brytanii na Dalekim Wschodzie.

Oczywiście, pogłębiając wewnętrzne napięcia wywoływane przez handel opium w Chinach, postanowienia Traktatu z Nankin przyspieszyły jednocześnie schyłek dynastii Cing. Co więcej, po sprawdzeniu zdolności (a raczej ich braku) Chin do przeciwstawienia się roszczeniom ze strony Zachodu, otwarta została "szczelina", przez którą kierować można było kolejne żądania pod adresem "Imperium Środka". Stąd po Traktacie z Nankin szybko przygotowano Traktat Uzupełniający z Wielką Brytanią oraz osobne traktaty z USA i z Francją. Ponieważ korzyści uzyskane przez jedno zagraniczne mocarstwo skusiły do podobnych pretensji i inne, w ramach "klauzuli państw najbardziej uprzywilejowanych", traktaty te były "uzupełniane" dalej - następne państwa Zachodu, później z towarzyszeniem również Japonii, co chwilę zgłaszały się z żądaniem kolejnych ustępstw.

Mimo to w latach 50-tych i 60-tych dziewiętnastego wieku trwałe osłabianie Chin w okresie rządów dynastii Cing nie osiągnęło poziomu, który mógłby zaspokoić imperialne inklinacje brytyjskiego wroga. "Podobnie jak Rzymianin w dawnych czasach mógł być pewny, że nie dotknie go żadne poniżenie, gdy tylko wypowie Civis Romanus Sum" - twierdził Palmerston w 1850 roku - "tak i obywatel brytyjski, w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej powinien mieć ufność, że troskliwe oko i silne ramię Anglii ochroni go przed wszelką niesprawiedliwością i krzywdą" (cytowane za: Bourne, 1970, 302). Ten niecodzienny sąd, wypowiedziany w czasie rosnącego napięcia w stosunkach między Chinami a Wielką Brytanią, związanego z kwestią osiedlania się i podróżowania obcokrajowców oraz z obowiązkami celnymi w handlu wewnętrznym, mówiący o nieograniczonych uprawnieniach terytorialnych dla wszystkich obywateli brytyjskich, którzy mieli podlegać  tylko swojej jurysdykcji prawnej i moralnej, był potężnym szokiem dla Chin. Rok później nowa deklaracja Palmerstona wyraźnie już dowodziła, że Chiny znajdowały się w poważnych tarapatach: "Nie mam wątpliwości, że już wkrótce nadejdzie Czas, gdy powinniśmy przypuścić kolejne uderzenie na Chiny... Wszystkie te pół-cywilizowane rządy, Chin, Portugalii, Hiszpanii czy Ameryki, domagają się co osiem, dziesięć lat porządnej reprymendy, dzięki której szybko przywrócony tam zostanie odpowiedni ład" (cytowane za: Lowe, 1981, 34).

Dwa lata później zniszczenie floty tureckiej przez Rosję zmusiło Wielką Brytanię do ingerencji, przeprowadzonej wraz z Francją, w celu ochrony integralności Imperium Osmańskiego. Jednak wkrótce po zakończeniu Wojny Krymskiej (1854-56), Wielka Brytania przystąpiła do udzielenia porządnej "reprymendy" Chinom. Pod odpowiednim pretekstem - ochrony "poniżonej flagi brytyjskiej zdjętej przez policję chińską ze statku będącego własnością Chin, zarejestrowanego w Hong Kongu" (Fairbank, Reischauer and Craig, 1969, 169) - sojusz angielsko-francuski z Wojny Krymskiej został odnowiony i znalazł swoją realizację w drugiej Wojnie opiumowej (1856-58) i będącej jej skutkiem okupacji Pekinu w 1860.

Jak za chwilę zobaczymy, w czasie drugiej Wojny opiumowej dynastia Cing znajdowała się w fazie zmagań z najpoważniejszym powstaniem - rebelią ludową - w swojej historii. Jej możliwości przeciwstawienia się agresji ze strony Zachodu i nałożeniu nowych radykalnych restrykcji na jej suwerenność była znacznie bardziej ograniczona niż podczas pierwszej Wojny opiumowej. Traktat z Tencin (1858) oraz Konwencja Pekińska (1860) rozszerzały zakres tak zwanego traktatowego systemu portowego, przez dodanie dziewięciu kolejnych portów do pięciu otwartych dotychczas na mocy układu z Nankin. Ponadto zlikwidowały one autonomię celną Chin, zmniejszając wysokość opłat celnych do maksymalnie pięciu procent wartości towaru i przekazując sprawowanie władzy nad procedurami celnymi Chin "nadzorującym" obcym mocarstwom, których przedstawicielami byli urzędnicy brytyjscy. Nałożyły też na Chiny nowe odszkodowanie w wysokości 16 milionów taeli i gwarantowały zachodnim kupcom, misjonarzom i politykom autonomię w stosunku do prawa chińskiego i swobodę poruszania się na terenie całych Chin po uprzednim nabyciu paszportu w jednym z konsulatów znajdujących się w poszczególnych portach. Zalegalizowały wreszcie handel opium, nakładając na nie cło w takiej samej wysokości, jak na inne artykuły znajdujące się w obrocie handlowym (Zhou, 1986, 15-16; Guo, 1980, 136; Moulder, 1979, 108-10; Rozman, 1981, 101).

Po zmuszeniu Chin do podpisania kolejnego niesprawiedliwego traktatu w imię sprawiedliwości dyplomatycznej, Wielka Brytania wykonała zwrot o 180 stopni i podała pomocną dłoń poniżonemu rządowi Cing w walce z rebeliantami podczas Powstania Tajpingów. Ta zmiana polityki brytyjskiej ustanowiła prawidłowość, która rządziła stosunkami Zachodu z dynastią Cing aż do jej upadku w 1911 roku. Jak stwierdził Owen Lattimore:

Od czasu do czasu jedno czy drugie państwo postanawia ukarać nieposłuszne Chiny. Jednak po ukaraniu niekompetentnego rządu mandżurskiego, okazuje się, że trzeba go znowu przywrócić do funkcjonowania - trudno oczekiwać, że możliwa byłaby realizacja zgłaszanych pod jego adresem roszczeń, gdyby był on zbyt słaby do zmierzenia się z nimi. Mamy tu zatem do czynienia z interesującą zasadą: pod względem interesów wewnętrznych idealny rząd chiński to taki, który jest w stanie zadbać o porządek, ale jednocześnie nie aż tak silny, żeby być głuchym na wydawane mu rozkazy (cytowane za: Bagchi, 1982, 99).

Ta "interesująca zasada" to dokładnie ten motyw, który sprawił, że Brytyjczycy odmiennie traktowali imperia Osmańskie i Cing, podpisując traktaty z Balta Limani w 1838 roku i Nankin z 1842 roku. Jak widzieliśmy, pomimo swych podobieństw, obydwie te umowy spełniały całkowicie odmienne funkcje w konsolidacji brytyjskiej dominacji w Azji. Pierwsza miała na celu umocnienie rządu centralnego Imperium Osmańskiego, podczas gdy intencją tej drugiej było osłabienie centralnego rządu Imperium Chińskiego. Dwadzieścia lat później centralny rząd w Chinach został nareszcie osłabiony do takiego stopnia, że kwalifikował się do tego typu wsparcia, którego Brytyjczycy udzielali od dłuższego już czasu Imperium Osmańskiemu.

W takiej konfiguracji przestrzennej, i w ramach podobnych zmian w czasie, z polityką nakierowaną na osłabianie lub umacnianie struktur imperiów azjatyckich, realizującą program budowy światowego imperium brytyjskiego, "westernizacja" jako taka nigdy nie była celem. Na przykład zmiana polityki brytyjskiej z wrogości w przyjaźń w stosunku do rządów centralnych imperium osmańskiego pod koniec lat 30-tych 19 wieku i imperium chińskiego na początku lat 60-tych 19 wieku, miała miejsce w momencie, gdy rządy te musiały zmierzyć się z poważnymi rebeliami - odpowiednio: powstaniem gubernatora Egiptu Muhammada Ali i Rebelii Tajpingów, które były wyraźnie zorientowane na taką czy inną odmianę "westernizacji", w przeciwieństwie do rządów, które zamierzały obalić, a z którymi sprzymierzył się rząd brytyjski. Muhammad Ali dostarczył rządowi osmańskiemu pomocy militarnej wystarczającej do zdławienia islamistycznych ruchów odnowy Wahabitów na terytoriach arabskich. Gdy następnie zwrócił się ze swoją rewoltą przeciwko Osmanon, było to częścią większego planu przekształcenia Egiptu w nowoczesnej państwo narodowe na europejski obraz i podobieństwo. Dbając o hegemonię regionalną, Wielka Brytania nie widziała w tych próbach niczego wartościowego i chętnie pospieszyła z pomocą, aby zlikwidować ten bunt.

Powstanie Tajpingów z 1850-1864 było o wiele bardziej złożonym, potężnym i radykalnym wydarzeniem niż rewolty, które wstrząsały Imperium Osmańskim dwadzieścia lat wcześniej. Kończąc długą serię rebelii religijno-politycznych, nadszarpujących powoli rządy dynastii Cing od czasów apogeum jej potęgi i prestiżu (Qianlong, 1736-95), ruch tajpingów posiadał cechy, które czyniły go bardziej rewolucją społeczną niż po prostu "rebelią".

Jeśli byłby tylko skierowany przeciwko dynastii mandżurskiej, tak jak wcześniejsze próby przywrócenia dynastii Ming czy Partia rewolucyjna Sun Jatsena, mógłby liczyć na poparcie szlachty i możliwe, że odniósłby sukces. Jednak tajpingowie pragnęli usunąć najbardziej podstawowe komponenty tradycyjnego społeczeństwa chińskiego: szlachtę urzędniczą, uczonych, posiadaczy ziemskich - oraz konfucjański etos, na którym opierała się ich władza (Schurmann and Schell, 1967, 178-9).

Założony przez charyzmatycznego przywódcę, Hunga Sinczuana, i kierowany przez oficerów pochodzących z tej samej grupy etnicznej, co Hung - Hakka (czyli "gości-osdaników" - lud, który wyemigrował z północnej do południowej części Chin kilka wieków wcześniej, jednak utrzymał swoją odrębną tożsamość etniczną), ten ruch społeczno-rewolucyjny pojawił się najpierw w regionie Kantonu i jego okolicach. W 1815 roku przywódcy ruchu nadali mu dynastyczny tytuł Taiping Tianguo ("Niebieskie królestwo bezmiernego pokoju") i rozpoczęło potężną ekspedycję na północ, do doliny Jangcy. Do roku 1853 tajpingowie zdobyli Nankin i uczynili z niego swoją stolicę, opanowali znaczną część środkowych i południowych Chin i zbliżyli się na odległość 30 mil od Tiencin. Mimo że nie powiodło im się usunięcie Cingów z Pekinu, symbolu dynastycznej władzy, to przez następnych dziesięć lat, aż do klęski w 1864 roku, z powodzeniem odpierali ataki sił imperialnych.

Polityczna i militarna organizacja tajpingów oparta była głównie na starożytnych, klasycznych Ceremoniach dynastii Czou. Proto-komunizm, do którego nawoływały te ryty oraz inne teksty przed-konfucjańskie wpłynęły również na utopijne socjalistyczne koncepcje tajpingów. Jednakże najbardziej charakterystyczną cechą ideologii tajping było wyraźne nawiązanie do chrześcijaństwa, obcej religii, posiadającej w Chinach krótką i niezbyt udaną historię. W wyobraźni mesjanistycznej Hunga Sinczuana, wiara chrześcijańska oparta głównie na Starym Testamencie - jedyność i wszechmoc Boga Stwórcy, jego duchowe ojcostwo dla wszystkich ludzi, skuteczność modlitwy, Dziesięć Przykazań itd. - została połączona lub zastąpiona przez tradycyjne chińskie przekonania religijne, jak na przykład w przypadku zamiany chrześcijańskiej wiary w grzech pierworodny na bardziej optymistyczną chińską ideę fundamentalnej dobroci natury ludzkiej czy umieszczenia tradycyjnej chińskiej mądrości "cały świat to jedna rodzina, a wszyscy ludzie to bracia" w miejsce piątego przykazania: "Nie zabijaj" (Franke, 1967, 181, 185-6, Fairbank, 1983, 183-5, 1992, 211).

W efekcie powstało, mówiąc słowami Johna Fairbanka, "unikalne połączenie wschodnich i zachodnich idei i praktyk nastawionych na działania militarne, które przybrało postać niespotykaną dotąd i niepowtarzalną aż do chwili, gdy sto lat później Chiny zaczęły realizację 'schińszczonej' wersji marksizmu-leninizmu". Patrząc z perspektywy czasu, dla Fairbanka amalgamat ten był przede wszystkim "bez wątpienia najlepszą szansą, jaka była dana chrześcijaństwu, aby stało się ono faktyczną częścią starożytnej kultury chińskiej" (1992, 209, 211). Mimo to mocarstwa zachodnie nie uczyniły nic, aby skorzystać z tej szansy. Jedyną rzeczą, która ich interesowała, było wyciśnięcie na rządzie Cing jeszcze większych ustępstw. Skorzystały w tym celu z zamętu i trudności, z którymi musiała zmierzyć się dynastia Cing na skutek Powstania Tajpingów i innych ruchów powstańczych tych czasów: rebelii Nian na wschodzie (1853-68), rebelii Miao (1850-72) i różnych powstań muzułmańskich (1855-74) na zachodzie. Gdy jednak po drugiej Wojnie opiumowej uzyskały to, co chciały, rzuciły wszystkie siły, aby wesprzeć Restaurację Cing, obawiając się, że mogą stracić wywalczone rezerwacje (Franke, 1967, 185).

Logika, która kryła się za tymi działaniami nie polegała jedynie, słowami Johnathana Spence'ego, na tym, że: "gdyby Cingowie pokonali tajpingów, przybysze zyskaliby nowe korzyści; gdyby tajpingowie pokonali Cingów... wówczas Zachód musiałby zacząć cały ten ciężki proces negocjacji - a pewnie i wywołać nową wojnę - jeszcze raz od początku" (1992x, 182). Równie ważne było to, że przekonanie do wiary o zachodnich korzeniach sprawiało, że tajpingowie byli postrzegani jako jeszcze mniej zdolni niż Cingowie do spolegliwości w stosunku do zachodnich zakusów na suwerenność Chin. Ich purytańska pasja doprowadziła do zakazu hazardu, bałwochwalstwa, stosunków pozamałżeńskich, prostytucji i obwiązywania stóp przez kobiety. Tajpingowie postanowili ponadto walczyć z opium o wiele bardziej zdecydowanie niż rząd Cing kiedykolwiek przedtem, bezpośrednio w ten sposób godząc w najważniejsze interesy Brytyjczyków w regionie. Ich przekonanie o równości wszystkich ludzi nie kończyło się ponadto na idei ogólnej przyjaźni w stosunku do "obcych braci" (wai quo xiongdi), przeciwnie do tradycyjnych przekonań mówiących o Chińczykach jako o ludzie wybranym - przekładało się ono również na ostry protest w stosunku do restrykcji suwerenności Chin, nakładanych siłą przez mocarstwa zachodnie na dynastię Cing (Franke, 1967, 187-8).

Podsumowując, na początku lat 60-tych w Chinach, podobnie jak w latach 30-tych w Imperium Osmańskim, mocarstwa zachodnie pod hegemonią brytyjską były o wiele bardziej zainteresowane układaniem się i wspieraniem sił i struktur dezintegrujących stare ustroje w Azji niż pomocą dla kiełkujących ruchów narodowych i "westernizujących". Przeciwnie do tego, jak jest to postrzegane na Zachodzie, celem wojen brytyjskich z Chinami, i większość wszystkich wojen toczonych przez Wielką Brytanię w wieku dziewiętnastym z rządami i narodami świata nie-zachodniego, nie było stworzenie warunków dla związków handlowych na zasadach wzajemności i szacunku dla suwerenności układających się stron. Było nim raczej uczynienie z Chin i całego świata poza-zachodniego wasala, co całkowicie zaprzeczało zachodnim ideom międzynarodowej równości i suwerenności narodowej. W realizacji tego celu o wiele bezpieczniejszym rozwiązaniem było partnerstwo z upadającymi "ustrojami przeszłości" niż siłami "unarodowienia" i "westernizacji".

III

Sprzeczność między praktykami Zachodu w świecie nie-zachodnim a zachodnimi ideami praw i swobód była cechą charakterystyczną nie tylko relacji międzypaństwowych, ale też i stosunków panujących w obrębie danych państw - między rządzącymi i rządzonymi oraz między dominującymi i niższymi grupami i klasami. Społeczne aspekty tej sprzeczności nigdzie nie były widoczne tak bardzo jak w Indiach, najważniejszym fundamencie samej potęgi imperialnej Wielkiej Brytanii. W kraju tym głośni wielbiciele reform demokratycznych i rządu przedstawicielskiego, przynajmniej w swojej ojczyźnie, stawali się nagle zaciekłymi rzecznikami rządów silnej ręki. Jeremy Bentham, ojciec utylitaryzmu, który zasłynął z prób przygotowania konstytucji dla Indii, utrzymywał, że w przypadku tego państwa konieczny jest "oświecony despotyzm", i że chętnie przyjąłby pozycję nie koronowanego indyjskiego króla-filozofa (Stokes, 1959, 68). Jego pilny uczeń, James Mill, członek rady nadzorczej Kompanii Wschodnioindyjskiej od 1819 roku, awansowany następnie, w roku 1830, na stanowisko Głównego Kontrolera, podczas prac nad Charter Act z 1833 roku oświadczył, że nie do pomyślenia jest nawet najmniejszy element rządu przedstawicielskiego dla Indii (Coupland 1942, 20). Bardziej osławiony syn Milla, John Stuart, który wstąpił w służbę Kompanii w 1823 roku i w końcu zastąpił swojego ojca w funkcji Głównego Kontrolera, dowodził w swoim słynnym O rządzie reprezentacyjnym, że w zacofanych krajach, takich jak Indie, jedyną możliwością władzy politycznej jest "męski despotyzm" ze strony cywilizowanego narodu, takiego jak Anglia (Bearce, 1961, 289).

Ani w czasie słynnego "Wieku reform", kojarzonego z administracją "benthamowskiego" przyjaciela Jamesa Milla, Lorda Williama Benticka (1828-1835), ani podczas "szczytu" hegemonii brytyjskiej, instytucje demokratyczne, z których Wielka Brytania słynęła na Zachodzie, nie zostały nawet w najmniejszym stopniu zastosowane w Indiach. Pewne elementy, półśrodki i beznadziejne próby podobnych zmian zaczęto wprowadzać w okresie schyłku hegemonii brytyjskiej. Ustawa o rządzie w Indiach z 1909 roku była pierwszym drobnym krokiem w stronę stworzenia rządu przedstawicielskiego. W perspektywie rosnących nacisków nacjonalistycznych w 1919 roku znacznemu rozszerzeniu uległy zasady reprezentacji politycznej, jednak dopiero w 1935 roku zezwolono na bezpośrednie powszechne wybory. Ale nawet wtedy elektorat uległ znacznemu zawężeniu w ramach różnego rodzaju cezur. W przeddzień uzyskania niepodległości, w 1947 roku, uprawnionych do głosowania było niecałe 15 procent obywateli. Powszechne prawo wyborcze wprowadzone zostało dopiero po zdobyciu niepodległości (w oparciu o zasady ustalone w ustawach o rządzie w Indiach z lat 1919 i 1935, i innych dokumentów konstytucyjnych sprzed uzyskania przez ten kraj niepodległości - patrz: Coupland, 1942).

Indie Brytyjskie były zatem zarządzane przede wszystkim w oparciu o przymus i instytucje biurokratyczne - służbę cywilną, armię i policję. Jednak nawet one posiadały specyficzne rysy.

W przeciwieństwie do cywilnych instytucji biurokratycznych w Wielkiej Brytanii, służby cywilne Indii, okrzyknięte dumnym tytułem "stalowego ramienia Indii", nie były jedynie wykonawcą polityki rządu brytyjskiego, ale i twórcą własnych programów i założeń w tej dziedzinie. Podobnie, armia odgrywała kluczową, instrumentalną rolę, w likwidowaniu częstych powstań i ujarzmianiu nieposłusznych władców lokalnych. Żołnierze byli zwykle członkami instytucji rządzących, na przykład Rady Gubernatora Generalnego, i często pełnili jednocześnie wyższe funkcje w aparacie biurokratycznym oraz urzędach służby cywilnej i policji. Etos militarny panował zatem powszechnie w administracji indyjskiej, a liberalny podział między sferą cywilną i wojskową po prostu nie istniał (wyczerpująca bibliografia na temat armii w Indiach znajduje się w: Dodwell, 1932, 616-18).

Wreszcie rola policji nie polegała na ochronie prawa i porządku, na wprowadzaniu "rządów prawa" - głównej idei z elementarza liberalnego. "Władza policji używana była często jako zastąpienie bądź uzupełnienie procedur prawnych, ponieważ te ostatnie były zbyt ociężałe lub zbyt drobiazgowe, aby zaspokoić kolonialne oczekiwania co do redystrybucji i zbiorowej odpowiedzialności". Przemoc w działaniu policji była dodatkowo wzmacniana z uwagi na brak wyraźnego zdefiniowania jej funkcji - czy ma ona odgrywać rolę polityczną, czy też służyć jako sposób na zapobieganie przestępstwom. "Przestępstwa i polityka były praktycznie nie do oddzielenia - najcięższe przestępstwa były skutkiem głębokich defektów autorytetu władzy i mogły stać się zaczątkiem faktycznych rebelii; opór polityczny z kolei był sama w sobie określony jako 'przestępstwo' lub wyraźnie do niego prowadził" (Arnold, 1986, 3). Stąd, akcje przeciwko rabunkom na drogach doprowadziły nie tylko do ustanowienia praw i instytucji umożliwiających odpowiedzialność zbiorową, ale też uznawania za przestępców całych grup społecznych i wspólnot. Ustawa o kryminalnych grupach (Criminal Tribes Act) z roku 1871, zastąpiona przez jeszcze "szerszą" ustawę o tej samej nazwie z 1911 roku przypisała 1.500.000 osób, w samych Indiach Północnych, do kategorii "klanów kryminalnych", tym samym skazując ich na możliwe w każdej chwili zasądzenie pozbawienia wolności (Nigam, 1990a, 131; patrz również: Radhakrishna, 1989; Yang, 1985; Ahmad, 1992).

Istota szykanujących i autokratycznych instytucji rządzących Indiami Brytyjskimi związana była z faktem, że Brytyjczycy nie sprawowali władzy w Indiach dla korzyści tamtejszych mieszkańców. Najpierw liczyły się przede wszystkim zyski Kompanii Wschodnioindyjskiej. Potem coraz bardziej chodziło o interes narodowy Wielkiej Brytanii.

Jak zauważył w 1881 roku Disraeli, "klucz" do Indii znajdował się w Londynie - rządy brytyjskie nie były utrzymywane dla Hindusów, nie chodziło też o bezpośrednie brytyjskie interesy w Indiach. Radż miał za zadanie zapewnić trwałość fundamentów, na których wspierała się cała formalna i nieformalna struktura imperium. Dla Londynu liczyły się dwa, bliźniaczo ze sobą zespolone, względy: po pierwsze Indie powinny utrzymywać się same, i po drugie - wszystkie zasoby tego kraju powinny w dowolnej chwili być dostępne dla sprawy całego imperium (Tomlinson, 1975, 338).

To, że zachodnie idee rządu reprezentacyjnego nie mogły mieć zastosowania w Indiach (rządy nie były sprawowane w interesie obywateli tego kraju) nie oznacza, że praktykowane tam rządy przymusu mogłyby zostać zniesione w ramach jakiegokolwiek konsensu - było to niemożliwe nie tylko ze względu na zgodę w kraju do stosowania przemocy "na zewnątrz", ale przede wszystkim dlatego, że widziano w tym ułatwienie dla stopniowej eksploatacji nowo zdobytych ziem. W związku z tym nie-reprezentacyjne rządy w Indiach zaczęły stawać się przedmiotem racjonalizacji nastawionej na wykształcenie odpowiedniej "wiedzy" na temat Indii, ich przeszłości i dziedzictwa, która miała na celu pokazanie niezdolności Indii do działania w oparciu o instytucje demokratyczne, i w związku z tym konieczności zastosowania tam przez Brytyjczyków rządów "męskiego" despotyzmu. Nauka ta tworzona była w ramach studiów, które dziś znamy pod nazwą orientalizmu (o orientalistycznych projekcjach dotyczących Indii, por. między innymi: Inden, 1986; Guha, 1992a; Prakash, 1990).

Głównym elementem tej praktyki było sportretowanie społeczeństwa indyjskiego jako składającego się ze wspólnot, kulturowych, religijnych i kast, żywiących w stosunku do siebie odwieczne animozje - obrazka tego używano regularnie do zakwestionowania sensu przeprowadzania w tym kraju reform liberalnych. W roku 1861, podczas debaty nad ustawą o Radzie Indii w Izbie Gmin, Sir Charles Wood, Sekretarz Stanu dla Indii, argumentował, że "niemożliwością jest zwołanie w jednym miejscu zgromadzenia, o którym można by powiedzieć, że reprezentuje wszystkie klasy składające się na rdzenną ludność tego imperium (cytowane za: Coupland, 1942, 21). W 1892 roku zablokowano reformy prawa wyborczego, ponieważ, jak stwierdził Premier Lord Salisbury, "rząd przedstawicielski to 'nie idea Wschodu', jego wprowadzenie w Indiach byłoby fatalną opcją 'zbijającą z tropu'; może on funkcjonować jedynie wtedy, gdy 'wszyscy reprezentowani pragną tego samego'; w przypadku społeczeństwa podzielonego na wrogie sobie warstwy oznaczałby on 'niewyobrażalną krzywdę'". Nawet w 1909 roku, gdy ustrój przedstawicielski został wreszcie wprowadzony, to był on znacznie "ograniczony", ponieważ, słowami A. J. Balfoura:

rząd przedstawicielski... jest odpowiedni tylko wtedy... gdy mamy do czynienia z ludnością w przeważającej mierze homogeniczną, w przeważającej mierze równą w najważniejszym i kluczowym znaczeniu tego słowa; gdy odnosi się on do wspólnoty, w której mniejszość jest gotowa przyjąć decyzje większości, w której wszyscy są sobie bliscy pod względem tradycji, w których zostali wychowani, wspólnego ogólnego poglądu na świat i zarysowanej wizji aspiracji narodowych (cytowane za: Coupland, 1942, 26).

Brytyjskie rządy silnej ręki zostały więc uzasadnione przed Indiami i historiografią imperialną jako kontynuacja rdzennych tradycji politycznych tego regionu. Stanowisko to było legitymizowane w ramach przyjęcia przez Brytyjczyków niektórych symboli, rytuałów i ceremonii z dworu Mogołów. Ale kłam zadawał mu fakt, że za przepychem tych symboli, rytuałów i ceremonii, władza poprzednich władców Subkontynentu była o wiele mniej scentralizowana i despotyczna niż utrzymywali (i wcielali to w życie) następcy brytyjscy.

Przynajmniej od dziesiątego wieku, mianowicie, rządy w Azji Południowej opierały się na uznaniu i wzajemnym "uzgadnianiu" konkurujących ze sobą autonomicznych centrów władzy, narodów i kultur. Trwałość i siła rządów centralnych zależna była od zakresu "uzgodnienia" ze sobą poszczególnych kontrastów w "rdzennych" cywilizacjach, a nie - ich wyeliminowania. Nawet Mogołowie, którzy podobnie jak Brytyjczycy byli najeźdźcami z zewnątrz, i których Brytyjczycy starali się naśladować, dość szybko zdali sobie sprawę z obowiązywania tej fundamentalnej zasady rządzenia i gdy ją lekceważyli, za każdym razem musieli się zmierzyć z bolesnymi konsekwencjami. Tak na przykład, tak ważna dziedzina jak podatki, źródło dochodów, od którego zależna była władza centralna, kontrolowana była przez niezliczoną ilość grup i sieci nieformalnych, które wnikały głęboko w rynki lokalne i regionalne oraz znajdujące się w ich pobliżu obszary wiejskie. Aby w nie wejść, władca musiał cały czas angażować się osobiście, aby uzyskać wpływy w danym miejscu i dostosowywał władzę do wciąż zmieniających się układów sił walczących o zdobycie przewagi lokalnej i regionalnej. Jednocześnie wpływy lokalne odbijały się w znacznym stopniu na charakterze władzy imperialnej. Integralność całego systemu polegała zatem na współzależności i wzajemnym przenikaniu się interesów w walce o odpowiednią pozycję w systemie dystrybucji władzy, a nie na spektakularnych manifestacjach siły, które dość łatwo mogły się przerodzić we wszechogarniający terror. System ten można zatem określić jako "równowagę słabości", rozwijaną w ramach konfliktu, w którym Mogołowie byli w stanie co najwyżej stać się ostatecznym arbitrem ustanawiającym i modyfikującym sposoby dystrybucji władzy, w oparciu o rozsądne i ostrożne użycie dostępnych środków (Heesterman, 1978, 42).

W sensie bardziej ogólnym, absolutność władzy w dziedzinie tworzenia prawa była w rzeczywistości ograniczana zarówno ze strony praw religijnych, do których zastępowania czy modyfikowania władca nie był uprawniony, jak i obyczaju, który na mocy starożytnej tradycji zyskał status obowiązujących praw (Rashid, 1979, 139). I faktycznie, ze względu na praktyczne okoliczności, tak zwana "tyrania duchowna" ze strony niebiańskich władców była najczęściej o wiele bardziej tolerancyjna i "świecka" niż w przypadku większości nowożytnych państw kolonialnych czy postkolonialnych. Na przykład Abu Fazl, bardzo wpływowy wezyr i kanclerz króla Mogolskiego, Akbara (1556-1605) oznajmił, że władza królewska jest "darem od Boga" i że król, który "nie zaprowadza powszechnego pokoju (tolerancji) i... nie traktuje wszystkich wartości ogólnoludzkich oraz wyznań religijnych równoważnie - dając przywileje jednym, a innych tego pozbawiając - nigdy nie będzie mógł dopasować się do dostojnej boskości" (cytowane za: Rashid, 1979, 146).

Podstawowe rozróżnienie między władzą a autorytetem było tak naprawdę kluczową cechą tradycji politycznych Azji Południowej. Poszczególnym sferom działania odpowiadały różne systemy autorytetu, "oddzielone od siebie autorytetami równoważnymi". W takich warunkach jednostka mogła cieszyć się znacznym zakresem wolności "wyboru autorytetu i kierowania się własnymi przekonaniami... Idea źródłowej, centralnej władzy publicznej sprawującej rządy polityczne nie da się powiązać z tradycyjnym etosem" (Nandy, 1972, 119- 120).

Ten "rozproszony" system rządów nie oznaczał jednak chaosu w zarządzaniu i fragmentacji, jak utrzymywali historiografowie kolonialni. Zasady jednoczące państwa wyznaczały gospodarka i kultura. Mnogość kultur, wspólnot i różnorodność terytorialna zespolone były ze sobą w ramach zintegrowanej cywilizacji dzięki rozległym i intensywnym sieciom handlowym, które łączyły ze sobą niezliczone ilości rynków i stanowiły o możliwości przekształcenia nadwyżek z uprawy ziemi i pracy w pieniądze i towary (Heesterman, 1978; Chaudhuri 1990).

W sensie kulturowym fundament całego systemu wyznaczała ogromna ilość ludowych norm i kodeksów etycznych. W ten sposób pojęcie obowiązku moralnego zakotwiczone w idei Dharmy niosło podwójny sens - uzasadnienia podporządkowania się odpowiedniej pozycji zajmowanej w hierarchii kastowej oraz nałożenia zobowiązania do wspierania i pomagania osobom podporządkowanym. Z kolei norma Dandy, odpowiadająca idei karania i sprawowania rządów, pełniła rolę legitymizacji władzy, ale też odpowiedzialności za opiekowanie się poddanymi. Opieka była generalnie jednym z najważniejszych obowiązków rządzącego. Jak czytamy na przykład w świętym eposie Mahabharata:

Króla, który oznajmia swojemu ludowi, że jest jego obrońcą, ale nie czyni tego lub jest niezdolny go chronić, poddani powinni zabić, tak jak psa, który zaraził się wścieklizną. (cytowane za: Guha, 1992a, 268)

Oczywiście, przed-kolonialny system rządów był dość niesprawiedliwy i krzywdzący. Jednak opresja i wyzysk, które miały tam miejsce, zakorzenione były w szerszym porządku cywilizacyjnym, dzięki czemu były one dość "elastyczne", zrozumiałe, a nawet akceptowane. Rządy nie były definiowane politycznie jako monopol państwa, a koncepcja narodzin państwa z wcześniej trwającego chaosu była zupełnie obca. Porządek panował przed nastaniem państwa, które jest jednym z licznych elementów podtrzymujących go (na temat przed-kolonialnych relacji między państwem i społeczeństwem, odmiennych od dynamik określających państwa nowoczesne, porównaj: Sheth, 1989 oraz Nandy, 1984). W przypadku wieśniaków czy innych grup i klas podporządkowanych w społeczeństwie indyjskim:

Wyzysk jako taki nie był czymś niesprawiedliwym. Nie można było uniknąć sytuacji, gdy ktoś rządzi, a kto inny odmawia modlitwy, że ktoś posiada ziemię, a kto inny wykonuje na niej pracę, i że wszyscy żyją dzięki owocom tej pracy. Ale najważniejsze w społeczeństwie było zagwarantowanie, żeby wszyscy jego członkowie mogli żyć dzięki dostępnym zasobom. (Pandey 1988, 261)

Zwłaszcza ta zasada była tak trudna do zaadoptowania przez brytyjskie rządy kolonialne. Brytyjczycy byli w Indiach nie tylko obcymi. Dodatkowo sprawowali oni władzę, która w odróżnieniu od wcześniejszych "obcych" rządów regularnie dezintegrowała kultywowane od wielu wieków sposoby życia. A przede wszystkim - czyniła to z nastawieniem na cele, które stanowiły dokładne zaprzeczenie zasad moralnych obowiązujących na Subkontynencie. W tym sensie drastyczny wyzysk, któremu towarzyszyła likwidacja "tradycyjnego" hinduskiego systemu produkcji, oraz mająca następnie miejsce rekonstrukcja oparta na "nowoczesnych" fundamentach, był posunięciem jak najbardziej racjonalnym dla brytyjskiego interesu narodowego. Ale z punktu widzenia potrzeb reprodukcyjnych indyjskich klas podporządkowanych był całkowicie pozbawiony podstaw. Cykle "przyciągania" i "odpychania" ich pracy przez brytyjski system akumulacji kapitału na skalę światową skutecznie pustoszyły życie społeczne tej klasy, czyniąc z jej przedstawicieli ofiary nędzy i degradacji. Nowi obcy władcy, którzy prezentowali samych siebie jako przedstawicieli wyższego porządku społecznego, a faktycznie czynili niewyobrażalny chaos społeczny, musieli być dla nich - parafrazując słowa Mahabharaty - "jak psy, które oszalały po zarażeniu wścieklizną".

Właśnie tutaj należy upatrywać zarysu zderzeń cywilizacji, który leżał u podstaw powstań ludowych w Indiach Brytyjskich i, później, przyczynił się do rozwinięcia przez Mohandasa Karamchanda Gandhi'ego utopijnej wizji nie-nowoczesnych Indii. Jak zauważył Guha (1992b, 1-2, 13): "niepokoje na terytoriach wiejskich, które przybierały różnorodne formy i intensywność, od lokalnych buntów po quasi-wojenne kampanie rozciągające się na wiele okręgów, w pierwszych trzech kwartałach rządów brytyjskich, aż do końca dziewiętnastego wieku, były na porządku dziennym. Według najbardziej nawet ogólnych statystyk można mówić o nie mniej niż 110 tego typu przypadkach w okresie nie dłuższym niż 117 lat... od rewolty przeciwko Deby Sinha w 1783 roku aż do końca trwania powstania Birsaitów w roku 1900". Dowodzone zwykle przez elity "tradycjonalistów", ruchy te doszły do apogeum w trakcie słynnej Wielkiej Rebelii z 1857 roku (na temat ruchu oporu ze strony elit i klas podporządkowanych w stosunku do rządów brytyjskich, porównaj, między innymi: Chaudhuri, 1955 oraz Guha, 1992b).

Rebelia z 1857 roku przyspieszyła decyzję Wielkiej Brytanii o zawieszeniu polityki wprowadzania nowych instytucji społecznych i politycznych i odtworzeniu wcześniej istniejących, rdzennych. Podobnie jak Powstanie Tajpingów, które wybuchło mniej więcej w tym samym czasie, zmusiło Brytyjczyków do przeniesienia akcentów w swojej polityce w stosunku do Chin na restaurację dynastii Cing i rządów klasy posiadaczy, Wielka Rebelia z 1857 roku sprawiła, że Wielka Brytania postanowiła przywrócić władzę i autonomię magnatów ziemskich i drobnych suwerenów "państw regionalnych" w Imperium Indyjskim (na temat tego drugiego procesu porównaj: Metcalf, 1964 oraz Bayly, 1988, 11-15). Gdy obydwa te przesunięcia w polityce rozpatrzy się wspólnie, okaże się, że dominacja brytyjska w Azji o wiele bardziej naruszała interesy klas mniej uprzywilejowanych niż warstw najbogatszych. Gdy dokonano już zniszczenia grup rządzących azjatyckiego Ancien Regime, w Chinach i Indiach, można z nich było uczynić użyteczne narzędzie w reprodukcji dominacji Wielkiej Brytanii nad warstwami najniższymi. Dominacja ta nie zdobyła wśród samych warstw nieuprzywilejowanych żadnej aprobaty.

Fundamentalny brak uznania brytyjskiej (zachodniej) dominacji ze strony najniższych warstw społeczeństw Azji sprawił, że ruchy nacjonalistyczne, które rozkwitły w efekcie rewolt "tradycjonalistycznych" na początku i w połowie dziewiętnastego wieku, były w stanie zmobilizować powszechne masy do poparcia swoich dążeń w walce przeciwko Zachodowi. Dla "rdzennych", "nowoczesnych" elit, które stały na czele tych ruchów najważniejszym celem stało się doprowadzenie do samookreślenia narodowego, czyli powstania suwerennych państw narodowych w ramach eurocentrycznego systemu międzypaństwowego. Jak już zauważyliśmy, ideologia tego składnika ruchów narodowo-wyzwoleńczych dowodziła "nie-zachodniości" zachodniego kolonializmu i imperializmu, i zgłaszała roszczenie o uzyskanie pełnej suwerenności narodowej jako warunek zdobycia, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej, praw i swobód, które Zachód ustanowił na swoim terytorium, a do których dostępu zabronił światu nie-zachodniemu. Właśnie ten "składnik" stał się cechą wyróżniającą całego "dziedzictwa Nehru".

Zachodnie idee praw i swobód odegrały jednakże drugorzędną rolę w mobilizacji narodowej klas podporządkowanych. O wiele bardziej istotne były tutaj "tradycyjne" przekonania na temat władzy, ochrony, bezstronności i protestu, które nawiązywały do dziedzictwa rdzennej cywilizacji, a były bezustannie lekceważone przez "nowoczesną" cywilizację Zachodu w jej poczynaniach na Wschodzie. Tutaj należy upatrywać źródeł tego, co można nazwać "dziedzictwem Gandhiego". Gandhi stał się Mahatmą (dosłownie: Wielką Duszą) nie tyle ze względu na swój sprzeciw w stosunku do władzy brytyjskiej w Indiach i dążenie do jej wyeliminowania - były to cechy działań i innych członków Indyjskiego Kongresu Narodowego. Główną przyczyną zyskania przez niego powszechnego uwielbienia było to, że połączył ideę walki o narodowe wyzwolenie z gruntowną krytyką i odrzuceniem cywilizacji nowoczesnej jako całości, i akcentował trwałą wartościowość odtworzonej cywilizacji "rdzennej" (Amin, 1988, Chatterjee, 1986, rozdział 4). Jak zauważył Partha Chatterjee (1993, 201): "sama strategia polityczna stworzenia masowego ruchu przeciwko władzy kolonialnej... wymagała, żeby Kongres uznał koncepcje Gandhiego, że mechanizacja, komercjalizacja i scentralizowany aparat państwowy są podstawą nowoczesnej cywilizacji, narzuconej narodowi indyjskiemu w ramach kolonializmu europejskiego".

Po uzyskaniu niepodległości koncepcja Gandhiego, że to industrializacja, a nie nieumiejętność uprzemysłowienia Indii są odpowiedzialne za biedę w Indiach, została odrzucona jako zbyt "wizjonerska" i "nienaukowa". Zamiast tego przyjęto ideę Nehru, że nowoczesna industrializacja to niezbędny element na drodze do "doganiania" przez Indie państw Zachodu (Chatterjee, 1993, 201-2). Dzisiaj, po ponad półwieczu silnej realizacji postulatu o konieczności oparcia się na zachodnich zasadach postępu historycznego bez oznak doganiania standardów zamożności wypracowanych w krajach Zachodu (Arrighi, 1991), coraz mniejsza ilość Hindusów jest skłonna przyznać, że faktycznie owe odrzucone idee były zbyt "wizjonerskie" i "nienaukowe". Nie będzie zaskoczeniem, gdy już niedługo nastąpi ożywienie dziedzictwa Gandhiego. Jednak bez względu na to, czy tak się faktycznie stanie, Azja Południowa i tak ulegnie z pewnością silnym wpływom ze strony wydarzeń, które będą miały miejsce jeszcze dalej na wschód, gdzie zmierzch dominacji brytyjskiej przybrał odmienną postać.

Na upadek hegemonii brytyjskiej w Azji Wschodniej miała wpływ, w o wiele bardziej bezpośredni i decydujący sposób, eskalacja konfliktów międzypaństwowych i rywalizacji. Jak zauważyliśmy wcześniej, geograficzny dystans stanowił dla Imperium Chińskiego wystarczające schronienie przed ekspansją Zachodu, której nie mogło się oprzeć Imperium Osmańskie - było ono areną konfliktów wewnątrz-europejskich nawet u szczytu potęgi Imperium Brytyjskiego. W czasie trwania Wojen opiumowych, żadne z państw Zachodu nie stanowiło zagrożenia dla dominacji brytyjskiej na Dalekim Wschodzie, inaczej niż to miało miejsce na Bliskim Wschodzie, gdzie Brytyjczycy musieli się zmierzyć z Francją i Rosją. Sytuacja zaczęła się zmieniać w połowie wieku dziewiętnastego, a to za sprawą rewolucji transportowej i "uprzemysłowienia" wojny, które to procesy sprawiły, że Daleki Wschód znalazł się w zasięgu coraz większej ilości państw europejskich. Jak widzieliśmy, Francja dołączyła do Wielkiej Brytanii w czasie drugiej Wojny opiumowej. W roku 1857 z kolei, wkrótce po zaatakowaniu, zburzeniu i zajęciu przez flotę angielsko-francuską Kantonu, Japonia Tokugawów - jak zobaczymy, wybitny składnik sinocentrycznego systemu-świata - pod naciskiem USA musiała podpisać traktat pokojowy, po którym nastąpiły podobne umowy z Wielką Brytanią, Francją, Rosją i Holandią. Traktaty te, oparte na wcześniej wypracowanych wzorcach z Nankin i Tiencin, zakładały otwarcie portów dla handlu zachodniego oraz osadnictwa ze strony Europejczyków, eksterytorialność, klauzule najwyższego uprzywilejowania oraz ustalenie sztywnej stawki podatkowej na 5 procent ad valorem (So and Chiu, 1995, 63-5; Gibney, 1992, 119-122; Moulder, 1977, 132-3).

Pomimo coraz większej liczby mocarstw zachodnich obecnych w regionie, przez kolejne dwadzieścia lat po zakończeniu drugiej Wojny opiumowej i otwarciu Japonii na handel z Zachodem i zachodnie wpływy, stosunki pomiędzy państwami Zachodu na Dalekim Wschodzie były o wiele bardziej pokojowe niż miało to miejsce na Bliskim Wschodzie. Sprawiało to wrażenie połączenia wysiłków ze strony mocarstw zachodnich w próbach przetarcia szlaków do ostatniego bastionu już rozczłonkowanej super-gospodarki-świata. W latach 80-tych dziewiętnastego wieku rywalizacja między państwami europejskimi w Azji Wschodniej zaczęła nagle przybierać na intensywności. Przekształcenie Annamu (Wietnamu) - kolejnego kluczowego członka sinocentrycznego systemu światowego w protektorat francuski, co nastąpiło po wojnie chińsko-francuskiej z lat 1884-85, doprowadziło do zaanektowania przez Wielką Brytanię Birmy, innego komponentu systemu sinocentrycznego, aby w ten sposób doprowadzić do równowagi wpływów francuskich na Półwyspie Indochińskim. Zaraz po tym Rosyjskie postępy w podboju Azji Środkowej zostały powstrzymane dzięki aneksji przez Brytyjczyków Sikkimu i podpisaniu traktatu z Tybetem. Jednakże głównym czynnikiem, który doprowadził w końcu do zaprzepaszczenia równowagi sił, od którego zaczęły zależeć rządy dynastii Cing oraz integralność terytorialna Chin, nie była rywalizacja pomiędzy państwami zachodnimi. Był nim wewnętrzny, sino-centryczny konflikt, a mianowicie wojna chińsko-japońska z roku 1894 oraz podpisany po jej zakończeniu Traktat z Shimonoseki (1895).

Okres powojenny - awans Japonii do rangi potęgi regionalnej, dalsze osłabienie rządów Cing w Chinach, groźba rozbioru Chin przez mocarstwa zachodnie i Japonię, oraz nacjonalistyczna reakcja w Chinach, którą wywołały zachodzące procesy - stanowi równie ważny przełom w stosunkach Wschód-Zachód, jak Wojny opiumowe. Od tamtego czasu jeszcze większym zagrożeniem dla hegemonii Zachodu stał się proces "oddolnej" modernizacji Azji Wschodniej: militarne wyzwanie ze strony Japonii w latach 1905-1945 roku, wyzwanie ideologiczne i polityczne ze strony komunistycznych Chin w latach 1949-1973 oraz wyzwanie ekonomiczne ze strony regionu Azji Wschodniej jako całości, którego początki sięgają lat 70-tych 20 wieku i które trwa do dziś. Jak zauważył Takeshi Hamashita, proces modernizacji, który leży u podstaw tych przemian nie był jedynie reakcję na próby włączenia regionu do eurocentrycznego systemu międzypaństwowego. Jego zdaniem inkorporacja ta była w najlepszym razie jedynie fragmentaryczna, natomiast sposób rozwoju Azji Wschodniej przez cały czas kształtowany był w ramach tego, co nazywa on sinocentrycznym systemem trybutarno-handlowym.

Mówiąc słowami Hamashity, regiony, kraje i miasta leżące wzdłuż obszaru wyznaczonego przez kilka mórz rozciągających się od Azji Północno-Wschodniej do Azji Południowo-Wschodniej "znajdują się wystarczająco blisko siebie, aby wpływać na siebie wzajemnie, ale na tyle daleko, aby niemożliwe było przeprowadzenie między nimi asymilacji czy żeby zostały one zasymilowane". Sinocentryczny system trybutarno-handlowy umożliwił stworzenie w jednostkach terytorialnych wchodzących w jego skład schematu polityczno-gospodarczego, w ramach którego dokonywała się wielostronna integracja, która jednocześnie dawała obszarom peryferyjnym dość szeroki zakres autonomii w stosunku do centrum chińskiego (Hamashita, 1995, 5-8). W systemie tym misje trybutarne spełniały funkcję "zyskiwania kwalifikacji (promocji) imperialnych", które tworzyły hierarchię oraz zmuszały do rywalizacji. Tak więc między innymi Korea, Japonia, Ryukyus, Wietnam i Laos wysyłały swoje misje trybutarne do Chin. Ale Ryukyus i Korea wysyłały też misje do Japonii, a Wietnam wymagał trybutów od Laosu. Japonia i Wietnam były w ten sposób zarówno peryferyjnymi członkami systemu sinocentrycznego, jako i rywalami Chin w spełnianiu funkcji pozyskiwania kwalifikacji imperialnych (Hamashita, 1994, 92). System misji trybutarnych pokrywał się i rozwijał się w symbiozie z rozległymi sieciami handlowymi. W rzeczywistości stosunki między handlem a trybutem były tak bliskie, że: "Wydaje się uzasadnione postrzegać system wymiany trybutarnej jako rodzaj transakcji handlowej".

"Nawet dwór chiński... działał jako strona w transakcjach handlowych. Środkiem płatniczym była najczęściej waluta chińska - zarówno pieniądze papierowe, jak i srebro. Z perspektywy gospodarczej trybut można postrzegać jako wymianę między nabywcą a sprzedającym za ustaloną 'cenę' towaru. Standardy 'cenowe' były ustalane, choć dość luźno, w Pekinie. Ze względu na naturę tych transakcji można wykazać, że podstawa całego tego złożonego układu trybutarno-handlowego określana była przez strukturę cen w Chinach i że obszar działania tego układu tworzył zintegrowaną 'strefę srebra', w której kruszec ten był używany jako środek regulujący należności handlowe. Kluczem do funkcjonowania całego systemu trybutarno-handlowego był potężny (zagraniczny) popyt na towary (chińskie)... oraz różnica w cenach w Chinach i poza ich granicami". (Hamashita 1994, 96-7).

Ekspansja europejska w Azji doprowadziła w końcu do formalnego rozpadu sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego, podporządkowując jego poszczególne elementy eurocentrycznemu systemowi międzypaństwowemu, w którym stały się one koloniami, quasi-koloniami oraz peryferyjnymi lub quasi-peryferyjnymi państwami suwerennymi. W istocie jednak, struktury i normy sinocentrycznego systemu wciąż kształtowały i wpływały na relacje międzypaństwowe w Azji Wschodniej. Tak zatem formowanie się tożsamości narodowych wśród państw Azji Wschodniej znacznie wyprzedziło wpływy ze strony Europy i było oparte na własnym rozumieniu "sinocentryzmu" (Hamashita, 1994, 94; 1995, 6, 8-9, 13). Na przykład w trakcie realizacji polityki separacji w okresie Edo (1603-1867) "Japonia próbowała stać się mini-Chinami, zarówno w sensie ideologicznym, jak i materialnym". A nawet po Restauracji Meiji japońska industrializacja "była nie tyle procesem doganiania Zachodu, a raczej rezultatem trwającej od wieków rywalizacji w obrębie samej Azji (Kawakatsu, 1995, 6-7; patrz również: Hamashita, 1988).

Bez względu na swoją postać, formalną czy substancjalną, podporządkowanie Azji Wschodniej strukturom eurocentrycznego systemu światowego przekształciło sinocentryczny system światowy. Istotne były zwłaszcza trzy przemiany. Pierwsza to ekspansja komponentu, który od dawna był jedną z głównym cech formowania się sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego - chińskiej diaspory kapitalistycznej. Druga to adaptacja zachodnich technologii militarnych zarówno przez Chiny, jak i Japonię. Trzecia to przyjęcie odpowiednio zmodyfikowanej wersji marksizmu-leninizmu przez Chiny.

Zarysowując pierwszą z nich, należy zacząć od uwagi, że nawet po zniszczeniu przez działa brytyjskie murów regulacji rządowych, które stanowiły szkielet gospodarki wewnętrznej Chin, główne gałęzie tak zwanej Pierwszej Rewolucji Przemysłowej i tak miały sporo kłopotów ze swoją konkurencyjnością w stosunku do towarów chińskich. W roku 1850 produkty bawełniane stanowiły jedynie 6 procent eksportu brytyjskiego do Chin, a w 1875 tylko 8 procent (Woodruff, 1966, 309). Jeszcze w 1894 roku rdzenny chiński przemysł tkacki dostarczał 86 procent towaru dla wewnętrznego rynku ubrań bawełnianych (Wu, 1987, 148). Do tego czasu trwała gwałtowna eliminacja ręcznych krosien, których ilość w okresie od 1871-80 do 1901-10 zmalała o 50 procent. Ale dzięki wykorzystaniu tańszej, maszynowo wytwarzanej przędzy możliwy był błyskawiczny rozwój wewnętrznego przemysłu tkackiego, który utrzymał swój "stan posiadania", a nawet jeszcze bardziej się rozwinął (Feuerwerker, 1970, 371-5; 1969, 18-19).

Konkurencyjność firm zachodnich, które zainstalowały swoje linie produkcyjne w Chinach była jeszcze mniej imponująca. I tak, w przemyślne jedwabnym fabryki zagraniczne przynosiły spore straty, podczas gdy przedsiębiorstwa lokalne świetnie prosperowały - liczba, ilość zatrudnionych robotników i wielkość eksportu nowoczesnych, znajdujących się w chińskich rękach owijarek wzrosły pomiędzy latami 80-tymi a 90-tymi dziewiętnastego wieku o 10 procent. "Obcokrajowcom" - żalił się konsul brytyjski w Chinach - "nie pozostało wiele poza handlem eksportowym" (So, 1986, 103-116, So and Chiu, 1995, 47). Produkty i przedsiębiorstwa zachodnie miały jednak swoje sukcesy w niektórych dziedzinach. Ale były ograniczone do towarów takich jak papierosy, których produkcja nie miała żadnego konkurenta w postaci lokalnego produktu, oraz nafta, która zastąpiła lokalne oleje roślinne. W sensie ogólnym jednak trudno dyskutować z uwagą Andrew Nathana, że "Rynek chiński stanowił przyczynę frustracji dla przedsiębiorców zza granicy. Obecność obcych towarów na rynkach Chin była tylko symboliczna" (1972, 5).

Opium stanowiło oczywiście wielki wyjątek od tej reguły, który odcisnął znaczne brzemię. Ale nawet jeśli przez cały dziewiętnasty wiek miała miejsce przewaga importu opium na rynek chiński, co można potraktować jako trwały brak konkurencyjności w stosunku do większości innych obcych produktów obecnych na rynkach Chin, nawet ten towar stanowił przyczynę frustracji dla przedsiębiorców zza granicy. Dostęp do docelowych konsumentów narkotyku mógł się odbywać jedynie za pośrednictwem zorganizowanych grup i sieci chińskich opartych na języku, miejscu zamieszkania, pokrewieństwie oraz układach politycznych. Presja wywoływana bez przerwy na obcych przedsiębiorcach ze strony pośredników stanowiła ciągły powód do skarg. Były one z pewnością specjalnie podsycane, ale w większości wypadków faktycznie chińscy "mediatorzy", i to we wszystkich gałęziach handlu, nawet jeśli zatrudniali ich obcy kupcy, mogli zarabiać znacznie więcej niż ich zachodni pryncypałowie. Szybko się uczyli zachodnich technik w interesach, a rywalizując z firmami zagranicznymi mieli przewagę w postaci o wiele mniejszych kosztów oraz braku "nacisków" ze strony pośredników (Hui, 1995, 91, 96-8; Hao, 1970, 110-11; Murphey, 1977, 192-3).

W rezultacie nastąpiła niezwykła ekspansja chińskich sieci komercyjnych i wspólnot, które przez całe wieki rozwijały się w przybrzeżnych regionach Chin oraz na obszarach śródlądowych sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego (Hamashita, 1994, 97-103; 1995, 12, 15-16). Kupcy chińscy zawsze odgrywali tu wybitną rolę (Chang, 1991, 23-24). Ale szybko warunki dla nich w dziewiętnastym wieku stały się jeszcze bardziej sprzyjające - było to bezpośrednim rezultatem wyniszczenia przez Zachód struktur organizacyjnych sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego. Gdy malała zdolność rządu Cing do kontrolowania kanałów pomiędzy gospodarką chińską a światem zewnętrznym, jednocześnie regularnie rosły szanse dla kupców chińskich działających na całym obszarze imperium.

Wielu z tych kupców zarobiło swoje pierwsze wielkie pieniądze na handlu opium. Jednak największa ekspansja chińskiej diaspory handlowej, dzięki której miała miejsce łączność Chin z resztą świata, stała się możliwa w ramach "handlu kulis", pozyskiwania i organizacji migracji niewykwalifikowanej siły roboczej do innych krajów. Zapoczątkowane w szesnastym wieku przez Portugalczyków, przedsięwzięcie to zaczęło przynosić ogromne zyski w drugiej połowie dziewiętnastego wieku. Pomiędzy latami 1851 i 1900 wysłano w ten sposób ponad milion "robotników kontraktowych", którzy z Chin wyjechali do pracy w Azji Południowo-Wschodniej. Przekształcenie znacznych obszarów "peryferii" systemu sinocentrycznego w główne źródło zaopatrzenia w surowce dla potrzeb centrów metropolitarnych systemu eurocentrycznego doprowadziło na tych obszarach do nagłego zwiększenia się popytu na tańszą siłę roboczą. Jednocześnie wskutek trwającej dezintegracji imperialnej polityki i gospodarki doszło do powiększenia się "nadwyżek populacyjnych" w Chinach i coraz większej bezradności ze strony reżimu Cing do relokacji tej nadwyżki za granicę (Hui, 1995, 108-9, 115, 138-41).

Będący tego następstwem boom w handlu kulis doprowadził do ekspansji zamorskiej diaspory chińskiej na kilka sposobów. Choć transport znajdował się w rękach europejskich firm transportowych, większość pozostałych gałęzi tego handlu kontrolowały chińskie tajne stowarzyszenia działające w większych portach Chin i Azji Południowo-Wschodniej. Zyski były wysokie i stały się one fundamentem wielu nowych fortun wśród kupców z Chin. Oprócz  tego, że handel kulis przynosił znaczne dochody poszczególnym jednostkom, oznaczał on również wielkie profity dla miast portowych takich jak Szanghaj, Hong Kong, Penang czy Makao, które stały się głównymi siedzibami i "gospodarzami", choć w różnym stopniu, dla bogactwa i potęgi handlowej diaspory z Chin. Co równie ważne, handel kulis odcisnął piętno osadnictwa chińskiego w Azji Południowo-Wschodniej, które jest tam widoczne aż do naszych czasów. To właśnie ten "spadek" dał Zamorskim Chińczykom możliwość korzystania z ogromnie dochodowego źródła zysków czerpanych z wszelkiego rodzaju działalności komercyjnej i finansowej w ramach jurysdykcji całego regionu Azji Wschodniej (Hui, 1995, 127- 38, 142-5, 149-53).

Konsolidacja i ekspansja chińskiej diaspory kapitalistycznej jako głównej siły pośredniczącej i czerpiącej zyski z handlu pomiędzy lądową częścią Chin a światem "zewnętrznym" do dzisiaj ma swoje konsekwencje dla ekonomii politycznej Azji Wschodniej. Ani modernizacja Japonii, ani Rewolucja Chińska z 1911 roku, ani nawet obecny dynamizm gospodarki chińskiej nie mogą być zrozumiane bez uwzględnienia procesów, które dokonały się w dziewiętnastym wieku. Opisując japońską modernizację, Hamashita posunął się nawet do stwierdzenia, że industrializacja Japonii, która zaczęła się dokonywać po otwarciu portów tego kraju, była jednocześnie odpowiedzią na panowanie Zachodu w dziedzinie militarnej i panowanie Chin w dziedzinie gospodarczej. Zwłaszcza produkcja odzieży na eksport do Chin - główny składnik procesu industrializacji Japonii w jej pierwszych fazach - była nastawiona na złamanie hegemonii zamorskich kupców z Chin w handlu zagranicznym Japonii (Hamashita, b. d., 18- 19). Jednak rywalizacja handlowa między Chinami a Japonią, a także rozpoczęcie modernizacji zarówno w Japonii, jak i w Chinach musi być zrozumiane zarówno w kategoriach ekonomicznych, jak i politycznych.

I tu przechodzimy do kwestii drugiej głównej zmiany, która dokonała się w sinocentrycznym systemie światowym w rezultacie jego podporządkowania eurocentrycznemu systemowi światowemu. Dotyczyła ona adaptacji zachodnich technologii militarnych zarówno przez Chiny, jak i Japonię. Jak zauważyliśmy wcześniej, pierwsza Wojna opiumowa ukazała w brutalny sposób pełne zastosowanie zachodniej supremacji militarnej. Z jego względu Chiny poczuły się zmuszone do przeprowadzenia szybszej i bardziej skutecznej modernizacji niż mogłoby to mieć miejsce ze względu na tańsze towary z Zachodu.

Podczas wojny, sam Lin Zexu szybko zdał sobie sprawę, że wyposażenie militarne jego wojsk nie może się równać temu, które posiadali Brytyjczycy. Oprócz usilnych starań nabycia zagranicznych technologii militarnych, nakazał również dokonanie przekładu obcych tekstów, a następnie przekazał posiadane materiały uczonemu Wei Yuanowi. Wei na ich podstawie sporządził Ilustrowany atlas państw marynarki wojennej, który przekształcił starą ideę konieczności posłużenia się barbarzyńcami w celu kontroli nad barbarzyńcami w nową ideę - skorzystania z uzbrojenia barbarzyńców do uzyskania nad nimi kontroli. Waga tej koncepcji dostrzeżona została również przez naukowców japońskich, którzy w oparciu o to dzieło rozpoczęli własne ruchy reformatorskie (Tsiang, 1967, 144).

W samych Chinach idea ta przyczyniła się do powstania Ruchu na Rzecz Samo-umocnienia, który rozpoczął się po drugiej Wojnie opiumowej i po pokonaniu rebelii tajpingów. Uzasadniając stworzenie w Pekinie zbrojowni do wytwarzania strzelb i dział oraz fabryk zbrojeniowych, okręgowy lider tego ruchu dowodził, że dominacja obcokrajowców nad Chinami oparta była na wyższym zaawansowaniu technologii militarnych, i że Chiny mogą się umocnić tylko dzięki poznaniu sposobu wykorzystania machiny wojennej z Zachodu (Fairbank,, 1983, 197-8, So and Chiu, 1995, 49-50). Kilka lat później ruch przywrócenia rządów dynastii Meiji (1868) doprowadził do przyjęcia tej samej taktyki skokowej modernizacji nastawionej na skorzystanie z uzbrojenia (i maszynerii) barbarzyńskich w celu pokonania barbarzyńców również przez Japonię. Wyścig zbrojeń, który już od dawna był cechą systemy eurocentrycznego został w ten sposób "zinternalizowany" przez system sinocentryczny.

Rozpoczęta w oparciu o te same hasło zaczerpnięte ze starożytnego tekstu Ryty Czou, "wzbogać kraj, umocnij armię" (Lin, 1959), równoległe próby modernizacji w Chinach i w Japonii, nastawione na przemysł zbrojeniowy, akcentowały przede wszystkim konieczność stworzenia nowoczesnych przedsiębiorstw wyspecjalizowanych w górnictwie, przemyśle ciężkim, transporcie i komunikacji. W obydwu krajach przemysły te były własnością państwa. W Chinach zarząd państwowy był połączony od samego początku z kapitałem i zarządzaniem ze strony przedsiębiorców chińskich posiadających doświadczenie w handlu zagranicznym. W Japonii przedsiębiorstwa państwowe zatrudniały inżynierów różnej narodowości (Holendrów, Francuzów, Anglików i wielu innych), którzy sprawowali funkcje menadżerów, asystentów i instruktorów, a gdy dana firma zaczęła już funkcjonować samodzielnie, zastępowano ich japońskimi kupcami. Ale zarówno w Chinach, jak i w Japonii inwestycje zagraniczne i obca kontrola nad nowymi branżami przemysłowymi były starannie blokowane (Moulder, 1979, 184-7; Thomas, 1984, 17, 64, 81; Norman, 1975, 233-4; Hsu, 1983, 278-82; So and Chiu, 1995, 49-53, 74-5).

Przez około dwadzieścia pięć lat od rozpoczęcia prób industrializacji jej skutki były mniej więcej identyczne. Tuż w przededniu wojny chińsko-japońskiej z 1894 roku, jak zauważył Albert Feuerwerker, "różnica w poziomie rozwoju gospodarczego między tymi krajami nie była jeszcze dostrzegalna" (1958, 53). Mimo to zwycięstwo Japonii w tej wojnie było oznaką fundamentalnych różnic w skutkach, które wywarło dążenie do modernizacji na jedność społeczną i polityczną w obydwu krajach oraz na ich potencjały militarne. W Chinach główną siłą napędową modernizacji byli władcy lokalni, których wpływy w stosunku do tych, posiadanych przez państwo, znacznie wzrosły w trakcie dławienia rebelii z lat 50-tych dziewiętnastego wieku, i którzy za pomocą modernizacji starali się skonsolidować swoją autonomię w obliczu innych władców lokalnych dążących do tego samego. Z kolei w Japonii przeciwnie - próby modernizacji były integralnym aspektem Restauracji Meiji, która miała na celu centralizację władzy w rękach rządu narodowego i osłabienie lokalnych władców (So and Chiu, 1995, 53, 68-72).

Przewaga Japonii nad Chinami, która była rezultatem odmiennej polityki wewnętrznej w trakcie procesu modernizowania, była również związana z aspektem geopolitycznym, przede wszystkim z mniejszym obszarem Japonii, jej "wyspiarskością" oraz ubogą ilością zasobów naturalnych. Sprawiło to, że modernizacja Japonii nastawiona była na ekspansję zamorską - skierowaną przeciwko Chinom i jej "lennom". Od samego początku kontrola nad Koreą - "sztylet skierowany w serce Japonii" i państwo "trybutarne" Chin - była głównym celem dążeń Japonii do modernizowania. Do roku 1876 Japonii udało się otworzyć Koreę na swój handel na podstawie nierównego traktatu, po którym natychmiast nastąpiło podpisanie podobnych umów ze strony mocarstw Zachodu, w którym zyskały one status najwyższego uprzywilejowania. W ciągu kilku lat skup ryżu przez Japonię doprowadził do podniesienia cen tej rośliny znacznie powyżej poziomu dostępności przez przeciętnego Koreańczyka. Wywołało to masę protestów zmierzających nie tylko do powstrzymania eksportu ryżu, ale też do odbudowy potęgi koreańskiej w oparciu o nowe zasady społeczne. Po nieudanej próbie zdławienia buntów rząd Korei w 1894 roku zwrócił się o pomoc do Chin, które zainterweniowały. Reakcja Japonii była natychmiastowa - cesarskie statki wojenne zniszczyły flotę chińską (Borthwick, 1992, 145-9; Kim, 1980).

Zwycięstwo Japonii w krótkiej wojnie, która wybuchła po tym incydencie całkowicie odmieniło proces modernizacji, który zachodził w Japonii i Chinach - odm tej pory zaczął się on toczyć odmiennymi torami. Z jednej strony przegrana w wojnie jeszcze bardziej osłabiła spójność narodową w Chinach, co doprowadziło do trwającego przez następne pół wieku politycznego chaosu, któremu towarzyszyło dalsze ograniczanie suwerenności państwa, ostateczny upadek reżimu Cing, przekształcenie lokalnych gubernatorów w praktycznie suwerennych "panów wojennych", inwazja ze strony Japonii, i w końcu - wojna domowa pomiędzy siłami nacjonalistycznymi i komunistycznymi. Z drugiej strony zwycięstwo doprowadziło do dalszego umocnienia spójności społecznej w Japonii, wskutek czego przez następne pół wieku trwało renegocjowanie i wreszcie zniesienie nierównych traktatów z mocarstwami zachodnimi. Japonia stała się dominującą potęgą i głównym mocarstwem imperialistycznym w Azji Wschodniej, którym pozostała aż do porażki w drugiej wojnie światowej.

Po zwycięstwie nad Chinami w 1894 roku Japonia pokonała Rosję w wojnie z lat 1904-5. Dzięki temu mogła się ona stać - jak to określił Akira Iriye (1970, 552) "w pełni szanowanym uczestnikiem w grze imperialistycznej polityki". W sensie gospodarczym zwycięstwo nad Chinami nadało potężnego impetu do mobilizacji zasobów posiadanych przez Japonię w celu ekspansji potencjału militarno-przemysłowego. Okupacja terytoriów chińskich, zwłaszcza Tajwanu, a także przyznanie przez Chiny Japonii roli suzerana w Korei wzbogaciło Japonię o znakomite bazy wypadowe, z których mogła ona prowadzić dalsze działania przeciwko Chinom, a także o bezcenne zamorskie zasoby taniej żywności. Jednocześnie reparacje ze strony Chin, które sięgnęły wartości jednej trzeciej japońskiego PKB, umożliwiły Japonii finansowanie dalszego rozwoju przemysłu ciężkiego i ustanowienie wymienialności waluty według standardu złota. Dzięki temu z kolei, wzrosły japońskie notowania jako wiarygodnego kredytobiorcy w Londynie, a w związku z tym możliwe stało się pozyskanie dalszych funduszy na ekspansję - przemysłową w kraju i imperialistyczną na kontynencie (Duus, 1984, 143, 161-2; Feis, 1965, 422-23).

Pod względem politycznym zwycięstwo nad Chinami uczyniło z Japonii szanowanego uczestnika w imperialistycznej grze, ale stało się to dopiero po niewielkim poślizgu. Wkrótce po podpisaniu traktatu z Shimonoseki, Francja, Niemcy oraz Rosja domagały się od Japonii zwrócenia Chinom Port Arthur oraz Półwyspu Liaotun, które to terytoria na mocy traktatu zostały przekazane Japonii wraz z Tajwanem i Peskadorami. Japonia dostosowała się do tych żądań, ale szybko zorientowała się, że to Zachód zaczyna korzystać z owoców jej zwycięstwa, ustanawiając swoje wyłączne wpływy na obszarach należących dotąd do Chin - Rosja usadowiła się w Port Arthur i przejęła kontrolę nad Półwyspem Liaotun, Niemcy z zatoki Kiachow mogli kontrolować Półwysep Szantung, Francja zyskała zatokę Kuangczou i mogła rozszerzyć swoją kontrolę nad północną częścią Indochin - do Henanu, wreszcie Brytyjczycy usadowili się w Weihaiwei, skąd mogli kontrolować Dolinę Jangcy. Co gorsza, uznanie przez Chiny japońskiej zwierzchności nad Koreą oznaczało konieczność stanięcia twarzą w twarz z coraz bardziej rosnącymi wpływami Rosji (Borthwick, 1992, 149-50; Thomas, 1984).

Jednak rosnąca aktywność i wpływy Rosji niepokoiła zarówno Japonię z jej ambicjami imperialistycznymi, jak i Wielką Brytanię, która realizowała politykę równowagi sił. Brytyjczycy uznali w pewnym momencie Japonię za wystarczająco silną potęgę, żeby mogła się ona stać przydatnym sojusznikiem Imperium w walce przeciwko poczynaniom Rosji na Dalekim Wschodzie, ale jednocześnie na tyle słabą, że nie była w stanie zagrozić dominacji brytyjskiej w regionie. Tym łatwiej było Japonii nakłonić Wielką Brytanię do renegocjacji traktatu handlowego. To z kolei umożliwiło przeprowadzenie podobnych renegocjacji z pozostałymi mocarstwami zachodnimi. Efektem tych relacji było formalne stworzenie sojuszu anglo-japońskiego (1902). Zachęcona brytyjskimi staraniami na rzecz uniemożliwienia innym wielkim mocarstwom układania się z Rosją, w lutym 1904 roku Japonia zaatakowała z zaskoczenia rosyjską flotę znajdującą się w Port Arthur, zniszczyła ją bez walki na otwartym morzu i pokonała Rosję w wojnie, która była konsekwencją tych działań.

Jak zauważył Geoffrey Barraclough (1967, 108), decydując się na sojusz z Japonią, wydawało się, że Wielka Brytania "uczyniła znakomity manewr przeciwko Rosji, ale tak naprawdę doprowadziło to do rozpętania burzy, której Imperium nie było już w stanie powstrzymać". Traktat z Portsmouth (1905), do którego doprowadziły negocjacje ze strony prezydenta USA Theodora Roosevelta dał Japonii kontrolę nad Liaotun, Port Arthur, południową częścią wyspy Sachalin, południowym szlakiem kolei zbudowanej przez Rosjan w Mandżurii, oraz, co najważniejsze - wolną rękę w Korei. Pięć lat później kraj ten stał się formalną, zaanektowaną przez Japonię kolonią. "Sztylet wymierzony w serce Japonii" stał się w ten sposób bazą wypadową dla dalszej ekspansji w kierunku Chin - głównego źródła taniej żywności, które miało służyć do zaspokojenia apetytów gwałtownie rozwijającej się industrialnej populacji Japonii (So and Chiu, 1995, 91, 94; Ho, 1984, 348-50).

Zdobycze te zostały jeszcze bardziej powiększone w trakcie trwania pierwszej wojny światowej. Po przyłączeniu się do wojny po stronie Wielkiej Brytanii, Japonia przejęła posiadłości Niemiec w Chinach oraz w północnej części Pacyfiku. Skorzystała ponadto z faktu, że Wielka Brytania była uwiązana w Europie bataliami przeciwko Rosji i postanowiła ustanowić formalny protektorat nad Chinami, przedkładając w 1915 roku agresywne 21 Żądań. Próba ta nie powiodła się, ale "konsekwencje wojny dla sytuacji na Dalekim Wschodzie - zwłaszcza gdy rewolucja w Rosji w 1917 roku dała Japonii jeszcze większą możliwość budowania swojej dominacji nad regionem - były nie mniej rewolucyjne, niż w przypadku Europy. Do 1918 roku, jeszcze przed zakończeniem wojny w Europie, Wilson starał się za wszelką cenę zatamować niepowstrzymaną ekspansję Japonii" (Barraclough, 1967, 108-9, 116-17).

W sensie ogólnym, od Wersalu przez Konferencję Waszyngtońską (1920-1) aż do krachu w 1929 roku Japonia ulegała naciskom USA, ograniczającym rozbudowę floty wojennej, tak żeby była ona znacznie mniejsza niż potencjał, którym dysponowały Wielka Brytania oraz USA, oraz powstrzymującym japońskie ambicje ekspansjonistyczne w Chinach. Dzięki temu Japonia mogła znacznie zwiększyć swój udział w eksporcie do USA i Imperium Brytyjskiego, i zyskać pokaźne fundusze, zarówno w Londynie, jak i w Nowym Jorku, na rozpoczęcie własnych przedsięwzięć handlowych i finansowych za oceanem (od pożyczek udzielanych chińskim władcom lokalnym po ustanowienie Mandżurskiej Kompanii Kolejowej oraz Orientalnej Korporacji Rozwoju (Iriye, 1974, 24x-x, Dud, 1984, 161-2). Ale gdy na skutek zapaści z 1929 roku Japonia została odłączona od rdzenia rynków finansowych i towarowych, w ramach odwetu pojawiły w niej zintensyfikowane tendencje imperialistyczne. W roku 1930 Japonia domagała się zgody na utrzymanie sił morskich w takiej samej ilości jak flota USA i Brytanii, a gdy parytet ten został odrzucony, w odpowiedzi zerwała wszystkie umowy ustanawiające dopuszczalną wielkość floty. W latach 1931-2 opanowała całą Mandżurię i ustanowiła z niej marionetkowe państwo "Mandżukuo". W latach 1934-5 powiększyła strefę swoich wpływów w północnych Chinach. W 1937 Japończycy wywołali drugą wojnę chińsko-japońską, w wyniku której do końca 1938 opanowali znaczne obszary z północy na południe wzdłuż wybrzeża chińskiego. W roku 1940, gdy Niemcy wkraczały do Francji, Japonia skierowała się ku Indochinom i podpisała traktat sojuszniczy z Niemcami i Włochami (Borthwick, 1992, 203-5, 209-10; So and Chiu, 1995, 105-8).

Był to znak dla USA, że nie można już dłużej powstrzymywać się z reakcją na japońskie próby stania się regionalnym supermocarstwem. Najpierw postanowiły wzmocnić ograniczenia handlowe przeciwko Japonii, zamrażając lokaty japońskie w USA oraz wprowadzając całkowite embargo na eksport wszelkich produktów naftowych do Japonii. A gdy w odpowiedzi Japonia uczyniła flocie amerykańskiej w Pearl Harbor to samo, co wcześniej flocie rosyjskiej w Port Arthur w 1904 roku, dalsze uznawanie tego kraju za szanowane mocarstwo militarne przestało być możliwe. W trakcie minionych dotąd 36 lat postępy Japonii w doskonaleniu "morderczej sztuki" były zaprawdę spektakularne. Jednak okazały się one niewystarczające do zachowania odpowiedniej pozycji w wyścigu z hegemonicznymi potęgami Zachodu - co pokazały gigantyczne zniszczenia wywołane przez amerykańską kampanię strategicznych bombardowań na długo przed nuklearnym holokaustem Hiroszimy i Nagasaki.

A jednak, dokładnie w momencie, gdy japońskie wyzwanie militarne dla dominacji Zachodu we Wschodniej Azji przybrało postać zbrojnej konfrontacji, pojawiło się jednocześnie o wiele bardziej krytyczne zagrożenie zachodniej hegemonii w regionie - odbudowa Chin jako państwa nowoczesnego w ramach chińskiej wersji marksizmu-leninizmu. Po uporaniu się z wyzwaniem ze strony Japonii, najważniejszym celem polityki Zachodu na Dalekim Wschodzie stała się walka z modernizacją Chin.

Początków tego nowego wyzwania można poszukiwać w takiej samej bifurkacji trajektorii procesu modernizowania Chin i Japonii, która miała miejsce tuż przed wybuchem wojny chińsko-japońskiej z 1894 roku, i która zawiodła Japonię do Pearl Harbor i Hiroszimy. Oprócz druzgocących reperacji w wysokości 230 milionów taeli, Traktat z Shimonoseki zmusił Chiny do otwarcia kilku portów nie tylko dla handlu, ale i dla "przemysłów i fabryk" - te ustępstwa na rzecz Japonii, na mocy klauzuli największego uprzywilejowania, zostały wkrótce rozszerzone również na trzynaście państw zachodnich. Co więcej, jak już zauważyliśmy wcześniej, uznanie przez Chińczyków Japonii jako suzerena Korei oraz scedowanie terytoriów chińskich Japończykom wzbudziło niepokój mocarstw Zachodu i chęć stworzenia wyłącznych stref wpływów nad znacznymi obszarami Chin. Odśrodkowe siły, które od dłuższego już czasu wpływały na proces chińskiej modernizacji jeszcze przed wojną zyskały w związku z tym dodatkowego impulsu ze względu na wybuch wojny oraz jej konsekwencje.

Usiłowania dworu Cing, aby przeciwstawić się tendencjom dezintegracji terytorialnej imperium pogorszyły jeszcze sprawę. Poniżenie związane z pokonaniem przez wcześniejszy kraj trybutarny i starania o stworzenie wyłącznych stref wpływów, które były następstwem tej klęski, zmusiły młodego, nominowane właśnie Cesarza Kuang-Su do wydania we wrześniu 1898 roku ponad czterdziestu dekretów mających na celu doprowadzenie do gwałtownej i wszechstronnej modernizacji państwa chińskiego. W efekcie jednak doszło do przewrotu wojskowego zaaranżowanego przez Cesarzową Cy-si (Yohenara), która sprawowała faktyczną władzę. Odbudowę fortuny Cingów, do której Kuang-Su starał się doprowadzić na drodze przyspieszonej modernizacji, Cy-si związała z poparciem dla antyzachodniego Powstania Bokserów, w którym Chiny walczyły (i przegrały) przeciwko połączonej potędze wszystkich mocarstw zachodnich (Fairbank, 1992, 228-32).

Kolejne reperacje, w wysokości 450 milionów taeli, oraz nowe restrykcje suwerenności chińskiej nałożone przez Protokół Końcowy (po Powstaniu Bokserów) oznaczały dalsze osłabienie rządów dynastycznych i wybuch rewolucji z 1911 roku, która doprowadziła do całkowitego schyłku władzy centralnej i rozpoczęcia ery rządów "panów wojennych" (w okresie 1916-1927). W sensie gospodarczym Protokół Końcowy zintensyfikował następstwa Traktatu z Shimonoseki, eliminując praktycznie wszelkie modernizacyjne starania Chin na nadchodzące dekady. Pożyczki zaciągnięte na spłatę reperacji po Powstaniu Bokserów przekroczyły ponad dwukrotnie wysokość pożyczek na spłatę reperacji na rzecz Japonii z 1895 roku. Do 1902 roku wszystkie te płatności pochłaniały ponad 40 procent przychodów rządu centralnego (Thomas, 1984, 113).

Pomiędzy latami 1895-1911 łączne koszty związane z obsługą obydwu reparacji stanowiły więcej niż dwukrotność sumy kapitału wszystkich przedsiębiorstw produkcyjnych w Chinach, zarówno tych chińskich, jak i założonych przez obcokrajowców, z lat 1895-1913. W okresie 1902-1914 oraz 1914-1931 inwestycje zagraniczne zwiększyły się ponad dwukrotnie. Jednak łącznie w latach 1902-1930 Chiny opuściło 75 procent kapitału więcej (jako obce zyski) niż zostało zainwestowanego z zagranicy (Esherick, 1972, 13). W rezultacie tego drenażu zysków i trybutu, chińska nowoczesna infrastruktura przemysłowa i transportowa w przededniu drugiej wojny światowej była o wiele mniejsza, o wiele bardziej niestabilna i bardziej pofragmentowana niż indyjska, czyli kraju kolonialnego o znacznie mniejszej liczbie mieszkańców (Bagchi, 1982, 103-7).

Pod względem politycznym rząd Cing - jak stwierdził Joseph Esherick - "był ograniczony praktycznie tylko do zbierania podatków dla obcych mocarstw" (1972, 14). Naciskany przez niesprawiedliwe postanowienia traktatów pokojowych, które zabraniały rządowi chińskiemu podnoszenia taryf celnych, został on zmuszony do wprowadzenia większych podatków wewnętrznych i zaprzestania pomagania"samo-umacniającym się przedsiębiorstwom". Co gorsza, reformy konstytucyjne mające na celu ustanowienie elementów rządu reprezentacyjnego i zyskanie poparcia dla rozchwianego reżimu ze strony posiadaczy ziemskich z wyższych klas dzięki utworzeniu parlamentów lokalnych, okazały się bronią obosieczną. Interesy poszczególnych prowincji i władz regionalnych szybko przekształciły parlamenty lokalne w instrumenty konsolidowania i legitymizowania ich autonomii w stosunku do Pekinu. Gdy tylko nadarzyła się okazja, parlamenty te ogłosiły swoją niezależność od rządu centralnego, co stało się impulsem do rewolucji z 1911 roku (So and Chiu, 1995, 115, 117-18; Skocpol, 1979, 79-80).

Podsumowując, wojna chińsko-japońska oznaczała całkowicie odmienne konsekwencje dla Chin i Japonii. Zwycięstwo pozwoliło wejść Japonii na drogę pełnej suwerenności i autonomii na arenie zachodniej polityki imperialistycznej. Pokonane Chiny rozpoczęły marsz ku dezintegracji imperium i wzmożenia obcej dominacji. Tuż przed upadkiem ruchu Bokserów, Henri Borel, znakomicie poinformowany obserwator zachodni, przedstawił prognozę, która jeszcze dziś wzbudza dreszcze na Zachodzie.

Partia rewolucyjna zrobi prawdopodobnie to samo, co Japończycy: wyeliminuje wszystkie obce wpływy w kraju, oraz uczyni z niego niezależne mocarstwo na Wschodzie. Jeśli zamiary te się powiodą, Zachód będzie musiał ogłosić swój koniec, a przyszłości będzie należała do Chin i Japonii, do Wschodu. (cytowane za: Romein, 1978, 50)

Zamiary te się nie powiodły, a przyszłość przez kolejne sto lat znajdowała się rękach Zachodu. Jednak jak zauważa Jan Romein, cytując Borela, po pięćdziesięciu latach trwania na samych dnie poniżenia narodowego, Chiny znowu stają się samodzielną potęgą. "Za Bokserami, z ich prymitywnymi mieczami, jednocześnie kwitła, jak w chińskim teatrze cienia, potężna osobowość - Sun Yat-sena, za nią - Marszałka Czang Kaj-szek, a jeszcze za nią - Marszałka Mao Tse-tunga" (1978, 50).

Do powyższego można dodać, że za dwoma głównymi prądami przemian w chińskim teatrze cieni - od Bokserów do Sun Zhongshana i od Jiang Jieshi do Mao Tse-Tunga - rósł również cień Japonii, znacznie prężniej niż jakiegokolwiek mocarstwa Zachodu. Za umacniającym się Sunem wzmagał się cień zwycięstwa japońskiego w wojnie z Rosją w 1905 roku - w tym samym, w którym Sun stanął na czele Ligi Związkowej podczas spotkania studentów chińskich w Tokio. Za umacniającym się Mao dojrzewał cień przejęcia przez Japonię Mandżurii w latach 1931-32, ekspansja japońskiej strefy wpływów na północne Chiny i zagarnięcie regionów przybrzeżnych tego kraju w latach 1937-38. Okres pomiędzy pojawieniem się Suna a wystąpienia Mao wyznaczony był w Chinach przez rządy "panów wojny" (1916-27), oraz przez przemianę Japonii z najważniejszego poplecznika chińskiego nacjonalizmu - jak to miało jeszcze miejsce w przededniu rewolucji z 1911 roku - w jego głównego wroga.

Zmiana w stosunkach między Chinami a Japonią w efekcie ich wcielania do europocentrycznego systemu międzypaństwowego stała się w ten sposób etapem w ewolucji chińskiego ruchu narodowowyzwoleńczego. Jednak sama ta ewolucja - to znaczy sposób reakcji ruchu na wyzwania ze strony rozwijającego się imperializmu japońskiego i skutki tych reakcji dla osiągania założonych przez ruch celów - była wyznaczona przede wszystkim z jednej strony przez stosunek ruchu do całego społeczeństwa chińskiego, a z drugiej - do polityki światowej jako takiej. Jeśli chodzi o stosunki ruchu z polityką światową, to z kolei tutaj najistotniejszym czynnikiem był wpływ marksizmu-leninizmu usankcjonowanego przez Rewolucję Rosyjską z 1917 roku.

W swojej pierwotnej, sowieckiej postaci, marksizm-leninizm był prawdopodobnie o wiele bardziej kluczowy dla budowy potęgi Kuomintangu w latach 20-tych niż w trakcie późniejszego wzmocnienia wpływów Mao w Chińskiej Partii Komunistycznej. Gdy w roku 1922 Sun połączył swoje siły z Kominternem i rozpoczął przekształcanie Kuomintangu według modelu sowieckiego, udowodnił w ten sposób swoją kompetencję jako przywódca chińskiego ruchu nacjonalistycznego, ale jednocześnie okazał się niezdolny do wypełnienia Rewolucji.

Ideologia Kuomintangu, niezbędna jako źródło inspiracji dla aktywistów studenckich, przyjęła postać trzech zasad ludowych sformułowanych przez Sun Yatsena (nacjonalizm, prawa ludu lub demokracja oraz dobrobyt ludu), jednak tak naprawdę hasła te były rodzajem manifestu partyjnego (zbioru celów do osiągnięcia), a nie faktycznej ideologii (teorii historii). Kuomintang nie różnił się zbytnio od polityki "panów wojny" w Kantonie, dopóki w 1923 roku nie sprzymierzył się ze Związkiem Radzieckim, nie dokonał swojej reorganizacji zgodnie z wytycznymi sowieckimi, nie stworzył indoktrynowanej armii partyjnej i nie wszedł wraz z KPCh w skład Frontu Jedności. Cztery lata pomocy sowieckiej i współpracy z KPCh w połączeniu z patriotycznym duchem marksizmu-leninizmu przeciwko miejscowemu feudalizmowi "panów wojny" oraz mocarstw zachodnich, umożliwiło Kuomintangowi stanie się znaczną potęgą (Fairbank, 1992, 285).

Sun nie doczekał owoców reorganizacji Kuomintangu według linii leninowskich i wspólnej polityki Frontu Jedności oraz KPCh. Po jego śmierci w 1925 roku przywództwo w Kuomintangu przeszło w ręce dowódcy wojskowego Jianga Jieshi (Chiang Kai-sheka). Pod jego kierownictwem Kuomintang nigdy w pełni nie odrzucił leninowskiej formy organizacji, ale gdy tylko udało mu się przejąć kontrolę nad regionem Szanghaj-Nankin, doprowadził on do odwrócenia polityki Frontu Jedności z KPCh. W kwietniu 1927 roku zaatakował i zniszczył, w krwawych okolicznościach, związki zawodowe (rządzone przez komunistów), które sprawowały władzę w Szanghaju, a następnie wyrzucił komunistów chińskich ze swojego nowostworzonego rządu w Nankin i rozpoczął narodową kampanię terroru skierowaną przeciwko nim. To zerwanie z polityką Frontu Jedności Suna doprowadziło w 1928 roku do uznania rządu Chianga przez mocarstwa imperialistyczne, ale jednocześnie "nadszarpnęło ducha rewolucyjnego Kuomintangu. Wkrótce (Chiang) musiał zacząć się bronić przed atakami zarówno KPCh, jak i Japonii" (Fairbank, 1992, 284-6).

Ofensywa ze strony Japonii przyszła bardzo szybko. Ale zanim KPCh mogła zastąpić Kuomintang w roli lidera ruchu wyzwolenia narodowego, jej ideologia i sposób organizacji musiały stać się organiczną formą wyrazu sił rewolucyjnych w samym społeczeństwie chińskim. Właśnie ta transformacja przyczyniła się do specyfiki chińskiego marksizmu-leninizmu i w końcu umożliwiła zdobycie przez KPCh władzy. Tuż po "zdradzie" Chianga KPCh rozpoczęła tworzenie Armii Czerwonej, ale proces ten został zwieńczony dopiero po przejęciu przez Japonię nadmorskich części Chin.

Transformacja ta posiadała dwa, ściśle ze sobą powiązane, aspekty. Po pierwsze, o ile leninowska zasada partii-awangardy została zachowana, jednocześnie porzucono ideę parcia do powszechnego zrywu. W przypadku głęboko rozdrobnionych, na "panów wojny" i zwolenników Kuomintangu, Chin nie było Pałacu Zimowego, który można by było zdobyć, czy też, dokładniej, pałaców takich było zbyt dużo, aby strategia powszechnego zrywu miałaby jakiekolwiek szanse na powodzenie. Rewolucyjne aspekty teorii leninowskiej zostały w ten sposób zastąpione przez to, co Mao określi później jako "linię mas" - ideę, że partia awangardowa powinna być nie tyle nauczycielem, co uczniem mas. "Pojęcie masy masom" - jak zauważył Fairbank (1992, 319) - "było w rzeczywistości rodzajem demokracji dopasowanej do tradycji chińskiej, gdzie urzędnik z wyższych klas rządził najlepiej tylko wówczas, gdy brał sobie do serca interesy lokalnych mieszkańców, czyli tak naprawdę sprawował władzę w ich imieniu".

Po drugie, i to najważniejszy element tej transformacji, w poszukiwaniu "bazy społecznej" KPCh dało pierwszeństwo chłopstwu, a nie, jak Marks i Lenin, klasie rewolucyjnej - proletariatowi miejskiemu. Jak dowiodła masakra robotników kierowanych przez komunistów w Szanghaju z 1927 roku, regiony nadmorskie, w których skupiła się największa ilość miejskiego proletariatu, stanowiły zbyt niestabilny grunt, aby można było z niego rozpocząć obalanie obcej dominacji i hegemonię Kuomintangu wśród szybko rozprzestrzeniającej się burżuazji chińskiej. Uznanie przez obce mocarstwa rządu Kuomintangu rok później sprawiło, że perspektywy dla KPCh w regionach nadmorskich stały się jeszcze bardziej beznadziejne. Zepchnięci jeszcze dalej poza siedliska kapitalistycznej ekspansji przez przeszkolone i wyekwipowane przez Zachód wojska Kuomintangu, komuniści z KPCh oraz Armia Czerwona nie mieli innego wyboru, jak skierować się ku chłopstwu z biednych i oddalonych od centrów obszarów. W efekcie doszło do tego, co Mark Selden nazwał "dwustronnym procesem socjalizacji", w ramach którego partii i armii udało się stworzyć z klas odrzuconych chińskiego społeczeństwa wiejskiego potężne siły rewolucyjne, jednocześnie pozostając pod wpływem dążeń i wartości tych klas. (1995, 37-8).

Wojna z Japonią mocno zintensyfikowała ten proces dwukierunkowej socjalizacji, przekształcając go z siły o znaczeniu jedynie lokalnym w dynamikę o światowej doniosłości. Do momentu poddania się Japonii w 1945 roku partia-armia Mao sprawowała kontrolę nad ponad 100 milionami ludzi i wkrótce, w nadchodzącej wojnie domowej, miała pokonać Kuomintang. Zagrożenie dla dominacji Zachodu, które wiązało się z podwójnym zwycięstwem KPCh nad Japonią i Kuomintangiem wyraźnie różniło się od japońskiego wyzwania militarnego, z którym Zachód właśnie się uporał, przeprowadzając atak nuklearny i bombardowania strategiczne Japonii. Wyzwanie ze strony Japonii było bowiem oparte na idei Wei Yuana, że w celu osiągnięcia przewagi nad Zachodem należy posłużyć się jego technologią militarną. Jak już zauważyliśmy, polityka ta nie przyniosła owoców, przede wszystkim dlatego, że wykorzystanie przez Japonię zachodnich technologii militarnych nie wystarczyło, aby uporać się z jeszcze lepszym wykorzystaniem tych technologii przez sam Zachód. Drugą, może ważniejszą, przyczyną jej niepowodzenia było to, że pobudziła ona w regionie Azji Wschodniej opozycyjne siły, które chciały rzucić wyzwanie zarówno zachodniej, jak i japońskiej dominacji. Po likwidacji zagrożenia japońskiego siły te pozostały aktywne, starając się przeciwstawić procesowi odbudowywania dominacji zachodniej w ramach hegemonii USA.

To nowe wyzwanie nie opierało się w głównej mierze na idei Wei Yuana, że aby osiągnąć przewagę nad Zachodem, należy posłużyć się jego technologią militarną. Mimo że minimum umiejętności w posługiwaniu się techniką wojskową było niezbędne, żeby myśleć o jakimkolwiek sukcesie, to najważniejszym składnikiem tego nowego wyzwania dla hegemonii Zachodu stała się koncepcja Hong Xinquana, że aby osiągnąć przewagę nad Zachodem, należy posłużyć się jego ideologią. Hong starał się wykorzystać wersję chrześcijaństwa przetworzoną w ramach kultury chińskiej, ale jego wysiłki nie przyniosły efektu. Mao, podążając tropem Suna, oparł się na chińskiej odmianie marksizmu-leninizmu - i osiągnął swój cel. Od porażki Honga do zwycięstwa Mao upłynęło sto lat, w trakcie których Zachód podporządkował sobie starożytne centrum wschodnioazjatyckiego systemu światowego, wymusił na nim daleko idące przeobrażenia, ale mimo to nigdy nie udało mu się przejąć roli hegemona (mimo ograniczonych, i często przynoszących skutki przeciwne do zamierzonych, sukcesów w tej dziedzinie, jak nakierowanie Japonii na ścieżkę rewolucji przemysłowej, czy wywołanie w Chinach rewolucji społecznej).

Ten rodzaj prymatu chcielibyśmy nazwać przywództwem przeciwnym woli samego przywódcy - w trakcie panowania takiego "hegemona" następuje wzrost rywalizacji o władzę, a nie umocnienie jednej, hegemonicznej, potęgi. Na drodze intensyfikacji rywalizacji, która była rezultatem postępów Japonii w opanowywaniu zachodnich technologii militarnych, pierwszą ofiarą tego procesu stała się hegemonia Zachodu. W latach 30-tych Japonia, w kategoriach praktyki, całkowicie przyćmiła Wielką Brytanię, jeśli chodzi o zdobywanie prymatu w regionie Azji Wschodniej. Z kolei na drodze intensyfikacji rywalizacji, która była rezultatem postępów Chin w wykorzystywaniu rewolucyjnej ideologii Zachodu, pierwszą ofiarą tego procesu stała się sama Japonia. W ten sposób na arenie pozostały tylko rosnący w siłę nowy hegemon z Zachodu oraz Chiny. Te dwa mocarstwa objęły główne role w grze o kształtowanie "rdzenia" Azji Wschodniej, od tego czasu to one miały tworzyć trendy i wpływać na wydarzenia w tej części świata.

IV

Gdy teraz powrócimy do tezy Huntingtona o zderzeniach cywilizacji, to należy stwierdzić, że zderzenia te są w takiej samej mierze kwestią przyszłości, jak i elementem znanej nam przeszłości. Zderzenie pomiędzy rywalizującymi ze sobą cywilizacją Zachodu oraz tymi cywilizacjami, które stopniowo były podbijane, to cecha wspólna wszystkich faz konfliktów w nowożytnym świecie, które wymienia Huntington. Konflikty międzycywilizacyjne, a także konflikty w ramach samego Zachodu były odwrotnymi stronami tego samego procesu - procesu ekspansji Europy, i przebiegały wzdłuż towarzyszących sobie trajektorii.

Bez wspominania wyniszczenia rdzennych cywilizacji obu Ameryk - które dokonało się przed powołaniem systemu westfalskiego, w związku z czym znajduje się poza zasięgiem naszych aktualnych studiów - przejście od fazy konfliktów pomiędzy księstwami do rywalizacji między państwami narodowymi w konstrukcji zaproponowanej przez Huntingtona odpowiada przejściu od hegemonii holenderskiej do brytyjskiej w świecie zachodnim. Obydwie te hegemonie bazowały, poza innymi czynnikami, na uprzywilejowanym dostępie do szlaków handlowych Azji. W obydwu tych przypadkach równocześnie dostęp ten był możliwy dzięki przymusowemu włączaniu terytoriów azjatyckich pod jurysdykcję państwa hegemonicznego - archipelag indonezyjski pod rządy Holendrów, a cały subkontynent indyjski - pod panowanie brytyjskie. Rosnąca skala i zasięg państwa hegemonicznego na Zachodzie - najpierw quasi-państwo narodowe Holendrów, a następnie brytyjskie państwo narodowe w sensie ścisłym - wywoływała stąd skutek w postaci rosnącej skali i zasięgu dominiów terytorialnych państwa hegemonicznego w Azji.

Rosnąca skala i zasięg zachodnich dominiów terytorialnych w Azji stworzyła całkowicie nową jakość jeśli chodzi o zderzenia cywilizacyjne, które pojawiły się wraz z wdarciem się Zachodu do Azji w ramach hegemonii holenderskiej. Wdzieranie się świata zachodniego na Wschód pod przywództwem Holandii okazało się szukaniem kompromisów z interesami i wartościami imperiów i cywilizacji Wschodu, i tak hegemonia ta wyglądała. Holendrzy nie musieli, ani się nie starali, przekształcać systemu wierzeń i hierarchii wartości, które leżały u podstaw tych cywilizacji i imperiów. Z kolei wdzieranie się na Wschód świata zachodniego pod przywództwem brytyjskim miało odwrotne cechy - było związane z istotą imperium jako takiego, w związku z czym dążyło do wzniecania konfliktów z lokalnymi praktykami władzy i systemami przekonań oraz hierarchii moralnych.

W ramach tych zderzeń zachodnie systemy przekonań i wartości odniosły w najlepszym razie jedynie cząstkowe zwycięstwo. Faktycznie, udało im się przedostać do społeczeństw azjatyckich, w oparciu o fundamentalną, i stale rosnącą, przewagę Zachodu w sztuce wojennej i związanych z nią dziedzin naukowo-technicznych. Jednak usiłowania Zachodu, aby wymusić zarówno na panujących, jak i podporządkowanych warstwach społeczeństw Azji przyjęcia, że ten rodzaj hegemonii Zachodu jest wyrazem bardziej ogólnego, cywilizacyjnego prymatu, nigdy nie osiągnęły celu.

W Azji Południowej roszczenia tego rodzaju stały się niemożliwe do zaakceptowania ze względu na wprowadzoną przez Brytyjczyków zasadę rządów bezpośrednich, zasadę, która wywołała spustoszenie w życiu codziennym warstw podporządkowanych, dokonała niewyobrażalnego przekształcenia w dziedzinie wykorzystywania dostępnych zasobów (od środka reprodukcji rdzennych wspólnot do narzędzia ekspansji bogactwa i potęgi odległego i obcego narodu - metropolitarnej Wielkiej Brytanii), oraz odmawiała swoim, indyjskim, poddanym fundamentalnego prawa do samookreślenia. W takich warunkach roszczenia, że brytyjski despotyzm w Indiach był przedłużeniem rdzennych tradycji politycznych i miał swoje uzasadnienie w rzekomej cywilizacyjnej wyższości Brytyjczyków, były oczywiście postrzegane przez pryzmat ich prawdziwych celów - przynoszenia korzyści nie dla narodów zamieszkujących to terytorium, lecz dla narodu brytyjskiego, i że takie cele wymagały sprawowania władzy w oparciu o autokratyczny, a nie reprezentatywny rząd. Co ważniejsze, zupełny brak troski ze strony imperialnej Wielkiej Brytanii o reprodukcyjne potrzeby warstw podporządkowanych subkontynentu, sprawiał, że despotyzm brytyjski jawił się jako moralnie znacznie mniej wartościowy od wszystkich dotychczasowych form despotyzmu, które charakteryzowały wszelkie wcześniejsze rdzenne tradycje polityczne tej części świata. Stąd powszechne przychylne przyjęcie doktryny Gandhi'ego, która wzywała nie tylko do ustanowienia rządu przedstawicielskiego i samookreślenia narodowego, ale też zdecydowanie odrzucała ideę, że osiągnięcia przemysłowo-naukowe można traktować w jakimkolwiek sensie za miernik cywilizacyjnej i moralnej wyższości.

Zachodnie roszczenia o ogólnej cywilizacyjnej wyższości były jeszcze bardziej beznadziejne w przypadku Azji Wschodnie. Brak bezpośrednich rządów kolonialnych nie musiał sam w sobie oznaczać oczywistego błogosławieństwa - jak zauważył Sun Zhongshan w swoich słynnych notatkach "Chiny nie są sługą jednego państwa, ale wszystkich". Stąd ich sytuacja była o wiele gorsza niż krajów znajdujących się pod panowaniem kolonialnym, ponieważ "nie istniała jedna paternalistyczna potęga, do której można by się było zwrócić z prośbą o łaskę" (cytowane za: Thomas, 1984, 112). Bez względu jednak na to, czy rządy bezpośrednie były zbawieniem czy przekleństwem, zachodnie panowanie oznaczało, że zderzenia między zachodnimi a lokalnymi cywilizacjami stanowiły tu przede wszystkim relacje między suwerennymi poprzednio narodami, a nie stosunki między obcymi suwerenami a rdzennymi poddanymi, tak jak to miało miejsce w Azji Południowej.

Bez względu na tę różnicę, fundamentalny rozdźwięk między ideałami i wartościami cywilizacji Zachodu, proklamowanymi i szeroko praktykowanymi na Zachodzie, oraz faktycznym postępowaniem państw zachodnich w świecie nie-zachodnim, cechował zarówno zderzenia cywilizacyjne w Azji Południowej, jak i w Azji Wschodniej. W Azji Wschodniej ta fundamentalna rozbieżność przybrała postać odwoływania się do zasad dyplomatycznej równości i szans dla przedsiębiorców, które miały przyczynić się do ustanowienia relacji pan-sługa w stosunkach między państwami zachodnimi a nie-zachodnimi. Było to o wiele bardziej szkodliwe i poniżające niż wszystko, czego narody Azji Wschodniej doświadczyły do tej pory ze strony poszczególnych rządów w ramach sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego. Co gorsza, ustanowienie relacji pan-sługa odbywało się przy użyciu niegodziwych moralnie środków, jak przemyt opium czy zbrojne interwencje przeciwko wszelkim poważnym usiłowaniom powstrzymania tego nielegalnego handlu.

W świetle przytoczonych tu faktów, nie ma się co dziwić, że mieszkańcy Azji Wschodniej, podobnie jak ci z Azji Południowej, postrzegali wyższość Zachodu jako ograniczoną ściśle do sztuki wojennej i powiązanych z nią dziedzin przemysłu czy nauki, i nie oznaczającą w żadnym razie ogólnego cywilizacyjnego, nie mówiąc już o moralnym, prymatu. Mimo to, bardziej ograniczona i pośrednia kontrola Zachodu nad regionem Azji Wschodniej dawała jego mieszkańcom, w o wiele większym stopniu niż w przypadku Azji Południowej, okazję do przeciwstawiania się zachodniemu prymatowi nie tylko pod względem moralnym, ale też i materialnym. Pod względem gospodarczym rozpad sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego przyniósł więcej korzyści nie przedsięwzięciom zachodnim, ale chińskiej diasporze handlowej. W sensie politycznym najbardziej skorzystała z tego Japonia. Mimo że to przeciwstawianie się było tylko częściowe i miało miejsce w poszczególnych okresach (nie było trwałe), opierało się ono zarówno na zapożyczeniach z Zachodu, jak i, w tej samej mierze, na cywilizacyjnym dziedzictwie tego regionu.

Sumując, twierdzenie Huntingtona, że cywilizacja Zachodu jest nosicielem dziedzictwa liberalizmu, konstytucjonalizmu, praw człowieka, równości, wolności, rządów prawa, demokracji, wolnego rynku i podobnych atrakcyjnych idei - do których, jak się twierdzi, pozostałe cywilizacje miały ograniczony dostęp, i które zaistniały tam jedynie w sztuczny sposób - brzmi fałszywie dla wszystkich, którzy znają faktyczne "dokonania" Zachodu w Azji w tak zwanej epoce państw narodowych. Na tej długiej liście ideałów trudno jest znaleźć choć jeden, do którego dostęp nie byłby odmawiany przez mocarstwa zachodnie, częściowo lub całkowicie, poddanym, którzy musieli żyć w ramach sprawowanych przez Zachód bezpośrednich rządów kolonialnych lub rządów, nad którymi Zachód próbował przejąć rolę władcy. I odwrotnie, równie trudno byłoby znaleźć choć jeden z tych ideałów, który nie byłby podnoszony przez ruchy wyzwolenia narodowego w ich walce przeciwko mocarstwom Zachodu. Jednak nawiązując do tych ideałów, społeczeństwa oraz rządy poza-zachodnie zwykle łączyły je z wartościami wyniesionymi z własnych cywilizacji tam, gdzie Zachód miał im niewiele do zaoferowania.

Rewolta przeciwko Zachodowi, która narodziła się dzięki masowemu nacjonalizmowi, produktowi wspomnianej przed chwilą kombinacji ideałów zachodnich i nie-zachodnich, była stałą cechą charakterystyczną przejścia z huntingtonowskiej fazy konfliktów między państwami narodowymi do fazy konfliktów między ideologiami - przejścia, któremu odpowiada zdefiniowane przez nas przejście od hegemonii brytyjskiej do amerykańskiej. W przypadku poprzedniego przejścia ekspansyjne dążenia Zachodu pozostawały aktywnym czynnikiem wywołującym zderzenia cywilizacji, które miały miejsce przez cały czas trwania "epoki brytyjskiej". W przeciwieństwie do tego, to nowe przejście cechują przede wszystkim próby powstrzymywania zapędów ekspansjonistycznych zarówno przez podziały i sprzeczności wewnętrzne, jak i umiejętność wykorzystania tych podziałów i sprzeczności przez nacjonalistyczne ruchy masowe świata nie-zachodniego na korzyść sprawy emancypacji od dominacji ze strony Zachodu. Dwie ideologie, które okazały się zwycięskie i które miały następnie stanąć naprzeciw siebie na światowej arenie zimnowojennej - amerykanizm oraz komunizm sowiecki - były przede wszystkim pomysłami na "zagospodarowanie" sił masowego nacjonalizmu, które narodziły się w okresie walki z Zachodem w poprzedniej połowie tego wieku. Zimna wojna była tak naprawdę kolejną "Zachodnią wojną domową", jak twierdzi Huntington. Jednak głównym celem tej wojny domowej było wstąpienie świata nie-zachodniego do jednego z dwóch ideologicznych obozów, na które świat zachodni się podzielił.

Jak utrzymuje Huntington, Zimna wojna zakończyła się w momencie osiągnięcia przez Zachód "absolutnej potęgi w stosunku do innych cywilizacji". Gdy zbadamy to twierdzenie bardziej dokładnie, okaże się ono nadzwyczaj wątłe. Z jednej strony Huntington miesza Zachód jako cywilizację cechującą się dążeniami do ekspansji terytorialnej, zamieszkiwaną przez narody pochodzenia europejskiego (do grupy tej należą również ziemie zamieszkane przez europejskich byłych poddanych imperium radzieckiego) - z mniejszym "zakresowo" kapitalistycznym Zachodem, który powstał w wyniku ideologicznego konfliktu epoki Zimnej wojny - tutaj komunistyczny "Wschód" należący wcześniej do ZSRR musi zostać wykluczony. Trudno sprzeciwić się twierdzeniu, że zwycięstwo amerykanizmu nad komunizmem sowieckim oznaczało bezprecedensową koncentrację i centralizację potęgi Zachodu w rękach USA i ich bliskich sojuszników z małego "Zachodu" ery zimnowojennej. Ale czy oznaczało ono również ekspansję władzy większego Zachodu w stosunku do innych cywilizacji, to już zupełnie inna sprawa. Wszystko zależy od tego, czy uznamy, że połączone siły wcześniejszego kapitalistycznego "Zachodu" z komunistycznym "Wschodem" wzrosły czy uszczupliły się, gdy nastąpił koniec ideologicznego konfliktu, który sprawił, że musiały one wystąpić przeciwko sobie, i czy ich obecne ponowne zjednoczenie potraktujemy jako element szeroko pojmowanej cywilizacji zachodniej.

W obydwu przypadkach musimy uniknąć kolejnego błędu związanego z huntingtonowską oceną potęgi Zachodu, a mianowicie bardzo zawężonej koncepcji władzy, na którym ocena ta bazuje. Koncepcję tę ilustruje w najprecyzyjniejszy sposób odpowiedź Huntingotna na sugestię Ezry Vogela podczas seminarium na temat Japonii, które odbyło się na Harvardzie w 1979 roku. Według sprawozdania Bruce'a Cumingsa (1987, 64), gdy Vogel otwierając seminarium stwierdził "Jestem bardzo zakłopotany, gdy zastanawiam się nad konsekwencjami narodzin potęgi japońskiej", Huntington odrzekł, że Japonia to "nadzwyczaj słabe państwo". Głównym źródłem tej słabości jest "energia, pożywienie i bezpieczeństwo obronne".

Za tym stwierdzeniem kryje się koncepcja potęgi światowej, która daje prymat względnej wielkości, samowystarczalności i potencjałowi militarnemu państw, na które dzieli się, w sensie jurysdykcyjnym, świat. Ta sama koncepcja tkwi u podłoża sądu Huntingtona, że potęga Zachodu osiągnęła dzisiaj absolutną kulminację. Sąd ten w swoim autorytaryzmie musi się zmierzyć z najbardziej podstawowymi faktami dotyczącymi polityki światowej ostatniego ćwierćwiecza.

Dwa z tych faktów domagają się komentarza. Po pierwsze, pomimo dużych rozmiarów i samowystarczalności terytorialnych posiadłości oraz bezprecedensowego i niezrównanego niszczycielskiego potencjału ich machin militarno-przemysłowych, obydwa supermocarstwa epoki Zimnej wojny doświadczyły poniżających porażek w wojnach, które wywołały przeciwko narodom nie-zachodnim - USA w Wietnamie w latach 70-tych, a ZSRR w Afganistanie w latach 80-tych. Biorąc pod uwagę nieproporcjonalne potencjały militarne dwóch supermocarstw, przyczyn ich klęsk należy upatrywać w dziedzinach innych niż wojskowe.

Te inne dziedziny to przede wszystkim ideologia i polityka, gdzie najważniejszy okazał się brak legitymizacji dla celów wojennych supermocarstw nie tylko wśród narodów, przeciwko którym agresja była skierowana, ale też między własnymi obywatelami i sojusznikami, oraz w całej wspólnocie międzynarodowej. Ten brak legitymizacji poważnie podważył zdolność supermocarstw do mobilizacji zasobów niezbędnych do uzyskania zwycięstwa w tych konfrontacjach - przede wszystkim jeśli chodzi o krew, która miała być rozlana na polach walki - i doprowadził do potężnej erozji ich prestiżu oraz władzy. Fakt, że obydwa supermocarstwa zaczęły poszukiwać własnych korzyści z niepowodzeń rywala - ZSRR nagłaśniał problemy USA w latach 70-tych, a USA starały się wykorzystać niepowodzenia radzieckie w latach 80-tych - nie może podważyć twierdzenia, że połączone siły i wpływy malały po każdej konfrontacji. Początkowo konflikt ideologiczny między kapitalistycznym "Zachodem" a komunistycznym "Wschodem" prawdopodobnie przyczyniał się do umocnienia potęgi USA i ZSRR w obrębie ich własnych stref wpływów. Ale od połowy lat 60-tych prowadził on przede wszystkim do wzrostu możliwości państw i narodów nie-zachodnich do "ustawiania" przeciw sobie dwóch supermocarstw i poszukiwania w tym kontekście własnych korzyści.

Kolejnym podstawowym faktem polityki światowej ostatniego ćwierćwiecza były coraz większe ograniczenia gospodarcze dla swobody działania obydwu supermocarstw. Oczywiście, ograniczenia te miały znacznie bardziej niszczący skutek dla potęgi ZSRR niż USA. Tak naprawdę to właśnie dzięki światowi "wielkich finansów" USA "wygrały" Zimną wojnę w latach 80-tych. Jednak mimo tego "zwycięstwa" nie powinniśmy zapominać, że zarówno w sferze fiskalno-finansowej, jak i w sferze militarno-ideologicznej kryzys mocarstwa światowego, którym jest USA pojawił się o wiele wcześniej niż "krach" Związku Radzieckiego i nawet jeśli zmienił swoją postać, miał trwać nawet po zakończeniu Zimnej wojny (Arrighi 1994, rozdz. 4 oraz Epilogue).

Pod względem gospodarczym, o wiele bardziej niż politycznym, to, co jedno mocarstwo zyskało dzięki problemom drugiego, prawie wcale nie liczyło się, biorąc pod uwagę łączne straty obydwu supermocarstw w stosunku do świata poza-zachodniego. Najbardziej wyraźnym przejawem tej tendencji stały się narodziny Azji Wschodniej jako najbardziej dynamicznego centrum procesu akumulacji kapitału na ogólnoświatową skalę. To właśnie te narodziny, a nie upadek potęgi sowieckiej, mogą okazać się najbardziej znaczącym wydarzeniem naszych czasów.

Początków tego zjawiska można upatrywać w nadzwyczajnych problemach USA z wprowadzaniem porządku zimnowojennego w Azji Wschodniej. Jak już zauważyliśmy, klęska Japonii w drugiej wojnie światowej, a z drugiej strony zwycięstwo KPCh nad Kuomintangiem w Chinach "kontynentalnych" sprawiło, że walka o przejęcie roli "rdzenia" w tej części świata miała się odbyć między rodzącym się hegemonem z Zachodu, USA, a ChRL. Przynajmniej początkowo ChRL niewiele mogła zrobić, aby zapobiec zdobyciu prymatu przez USA. Jednostronna okupacja wojskowa Japonii przez Stany Zjednoczone w 1945 roku oraz podział regionu w wyniku wojny koreańskiej na dwa antagonistyczne bloki, uczyniły z USA, jak to nazwał Bruce Cumings, "wertykalny reżim ustanowiony w ramach dwustronnych traktatów obronnych (z Japonią, Koreą Południową, Tajwanem oraz Filipinami) i zarządzany przez Departament Stanu, który unosił się nad urzędami ministrów zagranicznych tych czterech państw" (1994, 23).

Wszystkie one stały się państwami quasi-suwerennymi, głęboko spenetrowanymi przez amerykańskie struktury wojskowe (operacyjna kontrola sił zbrojnych Korei Południowej, Siódma Flota patrolująca kanał tajwański, zależność obronna czterech wspomnianych państw, bazy wojskowe na ich terytoriach) i niezdolne do prowadzenia niezależnej polityki zagranicznej czy wprowadzania własnych inicjatyw obronnych. Wszystkie te państwa były w pewnym sensie w stosunku do siebie, jeśli nie w stosunku do USA, współczesnymi wersjami "pustelniczych królestw"... Stworzona tutaj zasłona militarna posiadała kilka niewielkich pęknięć, zwłaszcza od połowy lat 50-tych, na przykład istniejąca wciąż wymiana handlowa między Japonią a Chinami, czy Japonią a Koreą Północną. Jednak dominującą tendencją pozostały jednostronne rządy Ameryki, zdradzające nadmierne skłonności do militarnych form komunikowania się (Cumings, 1994, 23-4).

Interpretacja trybutarnych i handlowych stosunków pomiędzy imperialnym centrum, którego gospodarka wewnętrzna miała nieporównanie większy rozmiar niż jego państwa wasalne sprawi, że możemy przyrównać ten "jednostronny reżim amerykański" do starożytnego sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego. Ze względu na to możemy również stwierdzić, że hegemonia USA w Azji Wschodniej była wcielana w życie za pomocą przekształcania peryferii wcześniejszego sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego w peryferie amerykanocentrycznego systemu trybutarno-handlowego. Jednak system amerykanocentryczny był o wiele bardziej militarystyczny w swojej strukturze i orientacji niż jego sinicentryczny poprzednik. Chodziło nie tylko o aparat militarno-przemysłowy, który miał nieporównanie większe rozmiary i poziom zaawansowania technologicznego. Co ważniejsze, system amerykanocentryczny rozwijał też specjalizację funkcjonalną pomiędzy państwem imperialnym a państwami wasalnymi - co nie miało miejsca w poprzednim systemie sinocentrycznym. O ile USA specjalizowały się w "zaopatrywaniu" w ochronę i staraniach o zyskanie potęgi regionalnej i globalnej, ich wschodnioazjatyckie państwa-wasale miały za zadanie przede wszystkim rozwijać handel i poszukiwać możliwości osiągania zysków. Ten podział pracy stał się kluczowy zwłaszcza w przypadku kształtowania relacji między USA a Japonią przez cały okres trwania Zimnej wojny aż do dzisiaj.

Uwolnione od ciężarów związanych z wydatkami na zbrojenia, rządy japońskie skupiły swoje zasoby i energię na dążeniach do ekspansji gospodarczej, która przyniosła Japonii bogactwo i sprawiła, że jej przedsięwzięcia gospodarcze zaczęły sięgać najdalszych części świata. Kwestia wojny pojawiała się tylko wówczas, gdy okazywało się, że obywatele Japonii i jej konserwatywne rządy nie przejawiają ochoty do angażowania się w konflikty zagraniczne, na przykład w Korei czy Wietnamie. Czyniąc koncesje na rzecz Amerykanów, wymagane przez Traktat obronny, rządy te brały pod uwagę jedynie takie zaangażowanie, które oznaczałoby możliwości zysków dla przedsiębiorstw japońskich (Schurmann, 1974, 143).

Mimo militarystycznej struktury amerykanocentrycznego wschodnioazjatyckiego systemu, to właśnie w sferze wojskowej pojawiły się pierwsze załamania, które zdecydowały o rozpadzie tego systemu. Wojna w Wietnamie zniszczyła to, co stworzyła wojna w Korei. To właśnie wojna koreańska ustanowiła amerykanocentryczny reżim w Azji Wschodniej, wyłączając Chiny z normalnego "obiegu" komercyjnego i dyplomatycznego z nie-komunistycznymi państwami regionu. Osiągnięto to dzięki blokadom i groźbom wojny, które były wspierane przez "archipelag amerykańskich instalacji militarnych" (Cumings, 1994, 23). W przeciwieństwie do tego wojna w Wietnamie zmusiła Stany Zjednoczone do przywrócenia Chinom możliwości prowadzenia normalnej działalności komercyjnej i dyplomatycznej w stosunku do pozostałych części Azji Wschodniej, co stało się przyczynkiem do odwrócenia gospodarczych losów Stanów Zjednoczonych i Japonii (Arrighi, 1996).

Skutkiem było całkowite przekształcenie, ale nie likwidacja, wcześniej istniejących nierówności w dystrybucji zasobów władzy w regionie. Narodziny Japonii jako przemysłowej i finansowej "siłowni" o doniosłości globalnej dokonały transformacji stosunku między wcześniejszym japońskim politycznym i gospodarczym wasalem Stanów Zjednoczonych w dwustronną relację wasalną USA - Japonia. Japonia wciąż pozostawała zależna od Stanów Zjednoczonych w kwestii bezpieczeństwa, ale Stany Zjednoczone zaczęły być w coraz bardziej dramatyczny sposób uzależnione od japońskich finansów i przemysłu, aby móc dokonywać reprodukcji własnej maszynerii protekcyjno-produkcyjnej. Jednocześnie ponowne włączenie "Chin kontynentalnych" do rynków regionalnych i globalnych oznaczało przywrócenie istnienia państwa, którego gabaryty demograficzne, obfitość zasobów siły roboczej oraz potencjał wzrostu przyćmiewały ze znaczną "marżą" wszystkie inne państwa działające w tym regionie, ze Stanami Zjednoczonymi włącznie. W niecałe dwadzieścia lat po wizycie Richarda Nixona w Pekinie, i mniej niż piętnaście lat od formalnego "odmrożenia" stosunków dyplomatycznych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a ChRL, gigantyczny "zasobnik" siły roboczej ponownie zaczął zmierzać ku pozycji głównego "kusiciela" środków płatniczych, którą zajmował przed przymusowym dołączeniem do eurocentrycznego systemu światowego.

O ile najważniejszym czynnikiem kuszącym obcy kapitał w ChRL były potężne i wysoce konkurencyjne rezerwy siły roboczej, prawdziwym "rozgrywającym" w tej potyczce, który doprowadził do zetknięcia się kapitału zagranicznego i chińskich zasobów roboczych, jest zamorska chińska diaspora kapitalistyczna.

Przyciągnięci wizją skorzystania z bezmiernych rezerw taniej siły roboczej i coraz bardziej wyraźną perspektywą skorzystania z rynku, który stanowi jedną piątą światowej populacji, inwestorzy zagraniczni bezustannie transmitują swoje pieniądze do ChRL. Około 80 procent tego kapitału pochodzi od Chińczyków "zamorskich", wcześniejszych uchodźców, w obliczu biedy, chaosu i komunizmu, którzy dzisiaj w ramach jednej z najbardziej gorzkich ironii naszych czasów stają się faworyzowanymi finansistami Pekinu i stanowią model dla procesów modernizacji. Nawet Japończycy korzystają często z tych zamorskich-chińskich zasobów kapitałowych, aby ułatwić sobie dostęp do rynku Chin (Kraar, 1994, 40).

Tak naprawdę w oparciu się Pekinu na zamorskich Chińczykach, żeby przyspieszyć re-inkorporację części kontynentalnej w ramy rynków regionalnych i globalnych, nie ma żadnej ironii. Jak pokazali Alvin So oraz Stephen Chiu (1995, rozdz. 11), bliski sojusz polityczny między chińską partią komunistyczną a chińskimi kapitalistami z diaspor zamorskich, który został ustanowiony w latach 80-tych, był zupełnie sensowny w kategoriach zysków, które wiązały się z nim dla obu stron. Sojusz ten dał bowiem zamorskim kapitalistom znaczne możliwości czerpania zysków ze stosunków handlowych i finansowych, podczas gdy chińska partia komunistyczna zyskała dzięki niemu znakomitą szansę na złapanie dwóch srok za ogon - unowocześnienie narodowej gospodarki na lądzie, a jednocześnie promowanie idei narodowej jedności w zgodzie z modelem "jeden naród, dwa systemy". Prawdziwa ironia tej sytuacji polega na tym, że jednym z najbardziej jaskrawych następstw targnięcia się Zachodu na suwerenność Chin jest to, że stało się ono sto lat później potężnym instrumentem chińskiej i wschodnioazjatyckiej emancypacji od dominacji ze strony Zachodu. Jak już wcześniej zauważyliśmy, istnienie chińskiej diaspory zamorskiej już od dawna było cechą charakterystyczną sinocentrycznego systemu trybutarno-handlowego. Jednak największe szanse dla jej ekspansji pojawiły się dzięki przymusowego włączenia tego systemu w ramy eurocentrycznego systemu światowego. Choć diaspora ta starała się przełożyć swoją rosnącą potęgę ekonomiczną na język kontroli politycznej nad terytoriami "kontynentalnych" Chin, wspierając w 1911 roku, w erze "panów wojny", rewolucję i Kuomintang, próba spełzła na niczym w obliczu eskalacji politycznego chaosu, przejęcia terenów nadmorskich Chin przez Japonię i w końcu pokonanie Kuomintangu przez KPCh.

W ramach zimnowojennego reżimu USA, tradycyjna rola diaspory jako pośrednika w kontaktach handlowych między Chinami kontynentalnymi a otaczającymi je regionami, ucierpiała zarówno ze strony embarga nałożonego przez USA na handel z ChRL, jak i własnych ograniczeń ChRL w stosunku do handlu wewnętrznego i zagranicznego. Mimo to, ekspansja sieci władzy USA i sieci biznesowych Japonii na morskie terytoria Azji Wschodniej, stworzyła dla diaspory mnóstwo możliwości wypracowania nowych form swojego pośrednictwa handlowego - między tymi dominującymi sieciami a lokalnymi interesami, które znajdowały się pod jej kontrolą. Gdy tylko restrykcje nałożone na handel z Chinami zostały osłabione, diaspora szybko stała się najpotężniejszym nośnikiem przywrócenia jedności gospodarczej i integracji wschodnioazjatyckiej gospodarki regionalnej (Hui, 1995).

Trudno jest przewidzieć, jakiego rodzaju formacja polityczno-gospodarcza powstanie w końcu w wyniku tej ponownej unifikacji i jak daleko sięgnie gwałtowna ekspansja gospodarcza regionu Azji Wschodniej. Bez względu na ewentualne skutki, obecny wzrost potęgi Azji Wschodniej jako najbardziej dynamicznego centrum procesów akumulacji kapitału na skalę ogólnoświatową może być potraktowany jako dowód, że długi proces zachodniego wtargnięcia i podboju Azji właśnie zatoczył, lub niedługo zatoczy, koło. Efektem "rozsadzenia" granic Zachodu, tak aby znalazł się w nich handlowy potencjał Azji, faktycznie staje się - jak przepowiedział generał Douglas MacArthur w 1951 roku - "stopniowa rotacja epicentrum światowego handlu z powrotem na Daleki Wschód, na którym aktywność ta się narodziła wiele setek lat temu" (cytowane za: Cumings, 1993, 36).

Nie jest pewne, jakie środki zastosuje Zachód, aby powstrzymać, czy też odwrócić, ten proces rotowania epicentrum handlu światowego z powrotem na Daleki Wschód. Naśladowanie rządowych i biznesowych praktyk wschodnioazjatyckich nie okaże się raczej pomocne, ponieważ prawdziwa przewaga wschodnioazjatyckich rządów i kół biznesowych w handlu na świecie związana jest z lokalizacją geograficzną i historią, których nie da się tak łatwo powielić poza tym regionem. Rady Huntingtona, aby USA utrzymały swoją przewagę militarną w Azji i użyły różnic i konfliktów między nie-zachodnimi cywilizacjami i w ich obrębie na korzyść Zachodu, może nie tylko nie pomóc, ale też dokonać przekształcenia idei o nadchodzących zderzeniach cywilizacji w samospełniające się proroctwo na niekorzyść wszystkich zainteresowanych.

Trudno oczekiwać, żeby mogły one pomóc, ponieważ podobne rady starano się już kiedyś zrealizować, z niezbyt szczęśliwymi skutkami. Zaangażowanie gigantycznego potencjału militarnego USA w Azji Wschodniej oraz ideologiczne podzielenia tego regionu na przyjaciół i wrogów było istotą amerykanocentrycznych rządów w Azji Wschodniej w epoce Zimnej wojny. Mimo to region ten okazał się całkowicie niepodatny na pacyfikowanie woli politycznej zdefiniowanych wcześniej wrogów, dokonując zamiast tego nieświadomej promocji ich integracji w ramy gwałtownie rozszerzającej się gospodarki regionalnej.

W najlepszym wypadku, parafrazując spostrzeżenie Johnsona i Keehna (1995, 105), obecność militarna USA w regionie będzie postrzegana w krajach Azji Wschodniej "jako sprzyjająca okoliczność, dzięki której będą one mogły dalej budować swoje potęgi regionalne, oczekując na dzień, gdy Stany Zjednoczone już nie będą w stanie wspierać, finansowo, politycznie lub i tak, i tak, swojej ułomnej wizji na temat tego regionu". W najgorszym wypadku, będzie ona rozumiana nie jako sprzyjająca okoliczność, ale jako przeszkoda mająca na celu wzmacnianie napięć, dzięki którym USA otrzymały "zapłatę ochronną" - w postaci otwartej, jako subsydia na utrzymanie żołnierzy amerykańskich, oraz w postaci "pośredniej", w ramach przywilejów handlowych i udogodnień innego rodzaju. Jeśli ta druga percepcja stanie się silniejsza i bardziej powszechna niż aktualnie, obecność militarna USA w regionie może łatwo okazać się przyczyną "starć" cywilizacyjnych, które miała utrzymać w ryzach.

W takich warunkach najrozsądniejszym rozwiązaniem dla USA i Zachodu jest uczenie się, w jaki sposób żyć z faktem, że po kilku wiekach zachodnich hegemonii, prymat w gospodarce globalnej przechodzi z Zachodu do świata nie-zachodniego. Czas pokaże, czy sugestię tę należałoby wziąć na poważnie. Mimo wszystko, przecież sam Huntington proponuje swoje konfrontacyjne recepty jedynie jako środki krótkoterminowe, które mają pomóc przygotować świat na nadejście dnia, gdy różne cywilizacje w nim istniejące będą musiały nauczyć się współistnieć w ramach wzajemnego poszanowania swoich wartości, interesów i moralności. Pomysł, że Zachód może faktycznie cokolwiek zyskać, gdy skorzysta ze swojej przewagi militarnej, aby odsunąć w czasie czy wpłynąć na warunki swojego ewentualnego współistnienia z innymi, oparty jest na niezbyt przekonującym założeniu o faktycznej aktualnej potędze Zachodu. Już nadszedł czas, aby zacząć pracować dla dobra "wspólnoty cywilizacji" - już, a nie dopiero po dokonaniu się zamierzonych lub niezamierzonych zderzeń międzycywilizacyjnych, które doprowadzą do spotęgowania chaosu systemowego i cierpienia ludzi, nie przynosząc w zamian żadnych korzyści dla nikogo.

LITERATURA

Adas, Michael (1989). Machines as Measure of Men. Science, Technology and Ideologies of Western Dominance. Ithaca, NY: Cornell University Press.

Ahmad, Iftikhar (1992). "Thugs, Dacoits, and the Modern World- System in Nineteenth-Century India." Ph. D. diss., Department of Sociology, State University of New York at Binghamton.

Alker, Hayward R. (1995). "If Not Huntington's `Civilizations,' Then Whose?" Review (Fernad Braudel Center), 18, 4, 533-562.

Ambedker, B.R. (1945). Pakistan or Partition of India. Bombay:

Amin, Shahid (1988). "Gandhi as Mahatma." In R. Guha and G. Spivak, eds., Selected Subaltern Studies. New York: Oxford University Press.

Arnold, David (1986). Police Power and Colonial Rule, Madras 1859-1947. Delhi: Oxford University Press.

Arrighi, Giovanni (1982). "A Crisis of Hegemony." In S. Amin, G. Arrighi, A.G. Frank and I. Wallerstein, Dynamics of Global Crisis, 55-108. New York: Monthly Review Press.

__________ (1991). "World Income Inequalities and the Future of Socialism." New Left Review, 189, 39-64.

__________ (1994). The Long Twentieth Century. Money, Power and the Origins of Our Times. London: Verso.

__________ (1996). "The Rise of East Asia. World-Systemic and Regional Aspects." International Journal of Sociology and Social Policy, 16, 7, 6-44.

Bagchi, Amyia Kumar (1982). The Political Economy of Underdevelopment. Cambridge: Cambridge Univ. Press.

Barraclough, Geoffrey (1967). An Introduction to Contemporary History. Harmondsworth: Penguin.

Bayly, Christopher A. (1988). Indian Society and the Making of the British Empire. Cambridge: Cambridge Univ. Press.

Bearce, George (1961). British Attitudes Towards India, 1784- 1858. London: Oxford Univ. Press.

Bond, Brian, ed., (1967). Victorian Military Campaigns. London: Hutchinson.

Borthwick, Mark (1992). Pacific Century. The Emergence of Modern Pacific Asia. Boulder, CO: Westview Press.

Bourne, Kenneth (1970). The Foreign Policy of Victorian England. Oxford: Clarendon Press.

Boxer, Charles R. (1973). The Portuguese Seaborne Empire 1415- 1825. Harmodsworth: Penguin Books.

Braudel, Fernand (1984). The Perspective of the World. New York: Harper and Row. (polskie wydanie: Czas świata, Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV-XVIII wieku, t. 3, Warszawa 1993)

Bull, Hedley (1985). "The Revolt Against the West." In H. Bull& A. Watson, eds., The Expansion of International Society, 217- 228. Oxford: Clarendon.

Chang, Pin-tsun (1991). "The First Chinese Diaspora in Southeast Asia in the Fifteenth Century." In R. Ptak and D. Rothermund, eds., Emporia, Commodities and Entrepreneurs in Asian Maritime Trade, C. 1400-1750, 13-28. Stuttgard: Franz Steiner Verlag.

Chatterjee, Partha (1986). Nationalist Thought and the Colonial World. A Derivative Discourse. London: Zed Press.

__________ (1993). The Nation and its Fragments. Colonial and Postcolonial Histories. Princeton, NJ: Princeton Univ. Press.

Chauduri, K.N. (1990). Asia Before Europe: Economy and Civilization of the Indian Ocean from the Rise of Islam to 1750. Cambridge: Cambridge University Press.

Chauduri, S.B. (1955). Civil Disturbances during the British Rule in India. Calcutta: World Press.

Coupland, Reginald (1942). The Indian Problem, 1833-1935. Oxford: Clarendon Press.

Cumings, Bruce (1987). "The Origins and Development of the Northeast Asian Political Economy: Industrial Sectors, Product Cycles, and Political Consequences." In F. Deyo, ed., The Political Economy of New Asian Industrialism, 44-83. Ithaca, NY: Cornell University Press.

__________ (1993). "The Political Economy of the Pacific Rim." In R. Palat, ed., Pacific-Asia and the Future of the World- System, 12-37. Westport, CT: Greenwood Press.

__________ (1994). "Japan and Northeast Asia into the 21st Century." Paper prepared for the Workshop Japan in Asia, Cornell University, Ithaca, NY, May, 1994.

Dodwell, H.H., ed., (1932). The Cambridge History of the British Empire, Vol. V. Cambridge: Cambridge University Press.

Duus, Peter (1984). "Economic Dimensions of Meiji Imperialism: The Case of Korea, 1895-1910." In R.H. Myers and M.R. Peattie, eds., The Japanese Colonial Empire, 1895-1945, 128-171. Princeton, NJ: Princeton University Press.

Esherick, Joseph (1972). "Harvard on China: The Apologetics of Imperialism." Bulletin of Concerned Asian Scholars, 4, 4, 9-16.

Fairbank, John K. (1983). The United States and China. Cambridge, MA: Harvard University Press.

__________ (1992). China. A New History. Cambridge, MA: The Belknap Press. (polskie wydanie: Historia Chin: Nowe spojrzenie, Gdańsk 1996)

Fairbank, John K., Edwin O. Reischauer and Albert M. Craig (1965). East Asia: The Modern Transformation. Boston: Houghton Mifflin.

Feis, Herbert (1965). Europe: The World's Banker, 1870-1914. New York: Norton.

Feuerwerker, Albert (1958). China's Early Industrialization: Sheng Hsuan-Huai (1844-1916) and Mandarin Enterprise. Cambridge, MA: Harvard University Press.

__________ (1970). "Handicraft and Manufactured Cotton Textiles in China, 1871-1910." Journal of Economic History, 30, 2, 338- 78.

Flynn, Dennis O. and Arturo Geraldez (1994). "China and the Manila Galleons." In A.J.H. Latham and H. Kawakatsu, eds., Japanese Industrialization and the Asian Economy, 71-90. London: Routledge.

Franke, Wolfang (1967). "The Taiping Rebellion." In F. Schurmann and O. Schell, eds., Imperial China, 180-92. New York: Vintage.

Gibney, Frank (1992). "Introduction: Arrival of the Black Ships." In M. Borthwick, Pacific Century. The Emergence of Modern Pacific Asia, 119-27. Boulder, CO: Westview.

Giddens, Anthony (1987). The Nation-State and Violence. Berkeley, CA: California Univ. Press.

Greenberg, Michael (1951). British Trade and the Opening of China 1800-1842. Cambridge: Cambridge University Press.

Guha, Ranajit (1992a). "Dominance Without Hegemony and Its Historiography." Subaltern Studies, 6, 210-305.

__________ (1992b). Elementary Aspects of Peasant Insurgency in Colonial India. Delhi: Oxford University Press.

Guo, Tingyi (1980). Jindai zhongguo shigang (Contemporary Chinese History). Hong Kong: Zhongwen daxue chubanshe.

Hamashita, Takeshi (n.d.). "Japan and China in the 19th and 20th Centuries." Unpublished Manuscript. Tokyo: Institute of Oriental Culture, University of Tokyo

__________ (1988). "The Tribute Trade System of Modern Asia." The Memoirs of the Toyo Bunko, 46, 7-25.

__________ (1994). "The Tribute Trade System and Modern Asia." In A.J.H. Latham and H. Kawakatsu, eds., Japanese Indus- trialization and the Asian Economy, 91-107. London and New York: Routledge.

__________ (1995). "The Intra-Regional System in East Asia. 19th-20th Centuries." Paper prepared for the Workshop Japan in Asia, Cornell University, Ithaca, NY, March-April 1995.

Hao, Yen-p'ing (1986). The Commercial Revolution in Nineteenth- Century China. Berkeley, CA: California Univ. Press.

Heesterman, J.C. (1978). "Was There an Indian Reaction? Western Expansion in Indian Persepctive." In H.L. Wesseling, ed., Expansion and Reaction, Leiden: Leiden University Press

Ho, S.P.S. (1984). "Colonialism and Development: Korea, Taiwan and Kwantung." In R. Myers and M. Peattie, eds., The Japanese Colonial Empire, 348-98. Princeton, NJ: Princeton Univ. Press.

Hsiao, Liang-lin (1974). China's Foreign Trade Statistics 1864- 1949. Cambridge, MA: Harvard University Press.

Hsu, Immanuel C.Y. (1983). The Rise of Modern China. New York: Cambridge University Press.

Hui, Po-keung (1995). "Overseas Chinese Business Networks: East Asian Economic Development in Historical Perspective." Ph. D. diss., Department of Sociology, State University of New York at Binghamton.

Huntington, Samuel P. (1993). "The Clash of Civilizations?" Foreign Affairs, 73, 3, 22-49.

Inden, Ronald (1986). "Orientalist Constructions of India." Modern Asian Studies, 20, 3, 401-446.

Iriye, Akira (1970). "Imperialism in East Asia." In J. Crowley, ed., Modern East Asia, 122-50. New York: Harcourt.

__________ (1974). After Imperialism: The Search for a New Order in the Far East 1921-1931. Forge Village, MA: Harvard University Press.

Johnson, Chalmers and E.B. Keehn (1995). "The Pentagon's Ossified Strategy." Foreign Affairs, 74, 4, 103-114.

Kasaba, Resat (1993). "Treaties and Friendships: British Imperialism, the Ottoman Empire, and China in the Nineteenth Century." Journal of World History, 4, 2, 215-41.

Katzenstein, Peter (1987). Policy and Politics in West Germany: The Growth of a Semisovereign State. Philadelphia, PA: Temple University Press.

Kawakatsu, Heita (1994). "Historical Background." In A.J.H. Latham and H. Kawakatsu, eds., Japanese Industrialization and the Asian Economy, 4-8. London and New York: Routledge.

Kennedy, Paul (1987). The Rise and Fall of the Great Powers. Economic Change and Military Conflict from 1500 to 2000. New York: Random House. (polskie wydanie: Mocarstwa świata: narodziny - rozkwit - upadek, Warszawa 1995)

Kim, K-H. (1980). The Last Phase of the East Asian World Order: Korea, Japan, and the Chinese Empire 1860-1882. Berkeley: California University Press.

Kraar, Louis (1993). "The New Power in Asia." Fortune, October 31, 38-44.

Liu, James T.C. (1959). Reform in Sung China: Wang An-Shih (1021-1086) and His New Policies. Cambridge, MA: Cambridge University Press.

Lowe, Peter (1981). Britain in the Far East: A Survey from 1819 to the Present. London: Longman.

McNeill, William (1984). The Pursuit of Power: Technology, Armed Force, and Society since A.D. 1000. Chicago: The University of Chicago Press.

Mason, Philip (1974). A Matter of Honour: An Account of the Indian Army, its Officers and Men. New York: Holt, Rinehart & Winston.

Metcalf, Thomas (1964). The Aftermath of Revolt: India, 1857- 1870. Princeton, NJ: Princeton University Press.

Moulder, Frances (1979). Japan, China, and the Modern World- Economy. Cambridge: Cambridge University Press.

Murphey, R. (1977). The Outsiders: The Western Experience in India and China. Ann Arbor, MI: University of Michigan Press.

Nandy, Ashis (1972). "The Making and Unmaking of Political Cultures in India." In S.N. Eisenstadt, ed., Post-Traditional Societies, New York: Norton.

__________ (1984). "Culture, State and the Rediscovery of Indian Politics." Economic and Political Weekly, 19, 49, 2078-83.

Nathan, Andrew J. (1972). "Imperialism's Effects on China." Bulletin of Concerned Asian Scolars, 4, 4, 3-8.

Nigam, Sanjay (1990a). "Disciplining and Policing the `Criminals' by Birth, Part I: The Making of a Colonial Stereotype--The Criminal Tribes and Casters of North India." The Indian Economic and Social History Review, 27, 2, 131-164.

__________ (1990b). "Disciplining and Policing the `Criminals' by Birth, Part II: The Development of a Disciplinary System, 1871-1900." The Indian Economic and Social History Review, 27, 3, 257-288.

Norman, E.H. (1975). Origins of the Modern Japanese State. Selected Writings of E.H. Norman. Edited by J.W. Dower. New York: Pantheon.

Nye, Joseph S. (1995). "The Case for Deep Engagement." Foreign Affairs, 74, 4, 90-102.

Owen, D.E. (1934). British Opium Policy in China and India. New Haven, CT: Yale University Press.

Panday, Gyan (1988). "Peasant Revolt and Indian Nationalism: The Peasant Movement in Awadh, 1919-1922." In R. Guha and G. Spivak, eds., Selected Subaltern Studies, 233-287. New York: Oxford University Press.

Panikkar, Kavalam (1970). Asia and Western Dominance. A Survey of the Vasco Da Gama Epoch of Asian History. London: Allen & Unwin.

Parry, J.H. (1981). The Age of Reconnaissance. Discovery, Exploration and Settlement. Berkeley, CA: California University Press.

Peyrefitte A. (1992). The Immobile Empire. New York: Knopf

Polanyi, Karl (1957). The Great Transformation: The Political and Economic Origins of Our Time. Boston, MA: Beacon Press.

Prakash, Gyan (1990). "Writing Post-Orientalist Histories of the Third World: Perspectives from Indian Historiography." Comparative Studies in Society and History, 32, 2, 383-408.

Quesnay, Francois (1969). "From Despotism in China." In F. Schurmann and O. Schell, eds., Imperial China, 115-120. New York: Vintage.

Radhakrishna, Meena (1989). "The Criminal Tribes Act in Madras Presidency: IMplications for Itinerant Trading Communities." The Indian Economic and Social History Review, 26, 3,

Rashid, Shaikh Abdur (1979). "The Mugal Imperial State." In R.J. Moore, ed., Tradition and Politics in South Asia, 128-150. New Delhi: Vikas Publishing House.

Romein, Jan (1978). The Watershed of Two Era. Europe in 1900. Middletown, CT: Wesleyan University Press.

Rozman, G. (1981). The Modernization of China. London: The Free Press.

Schurmann, Franz (1974). The Logic of World Power. An Inquiry into the Origins, Currents, and Contradictions of World Politics. New York: Pantheon.

Schurmann, Franz and Orville Schell, eds., (1967). Imperial China. New York: Vintage.

Selden, Mark (1995). "Yan'an Communism Reconsidered." Modern China, 21, 1, 8-44.

Semmel, Bernard (1970). The Rise of Free Trade Imperialism. Cambridge: Cambridge University Press.

Sheth, D.L. (1989). "State, Nation and Ethnicity: Experience of Third World Countries." Economic and Political Weekly, March 25,

Skocpol, Theda (1979). States and Social Revolutions. Cambridge: Cambridge University Press.

So, Alvin Y. (1986). The South China Silk District. Albany, NY: State University of New York Press.

So, Alvin Y. and Stephen W.K. Chiu (1995). East Asia and the World-Economy. Newbury Park, CA: Sage.

Stokes, Eric (1959). The English Utilitarians and India. London: Oxford University Press.

Thomas, S.C. (1984). Foreign Intervention and China's Industrial Development, 1870-1911. Boulder, CO: Westview.

Thornton, Edward (1835). India, its State and Prospects. London: Parbury, Allen & Co.

Tilly, Charles (1990). Coercion, Capital, and European States, AD 990-1990. Oxford: Basil Blackwell.

Tomlinson, B.R. (1975). "India and the British Empire, 1880- 1935." The Indian Economic and Social History Review, 12, 4, 337-80.

Toynbee, Arnold J. (1948). Civilization on Trial. London: Oxford University Press.

Tsiang, Ting-fu (1967). "The English and the Opium Trade." In F. Schurmann and O. Schell, eds., Imperial China, 132-145. New York: Vintage.

van Leur, Jacob C. (1955). Indonesian Trade and Society: Essays in Social and Economic History. The Hague: W. van Hoewe.

Waley, Arthur (1958). The Opium War through Chinese Eyes. London: Allen & Unwin

Watson, Bruce I. (197x). "The Establishment of English Commerce in North-western India in the Early Seventeenth Century." The Indian Economic and Social History Review, 13, 3, 375-91.

Wight, Martin (1992). International Theory: The Three Traditions. New York: Holmes & Meier.

Wolf, Eric (1982). Europe and the People without History. Berkeley, CA: California University Press.

Woodruff, William (1966). Impact of Western Men: A Study of Europe's Role in the World Economy 1750-1960. New York: St. Martin's Press.

Wu, Chengming (1987). Zhongguo zibenzhuyi yu guoneishichang (Chinese Capitalism and Domestic Market). Taipei: Ku-pheng Publishers.

Yang, A., ed., (1985). Crime and Criminality in British India. Tucson, AZ: University of Arizona Press.

Yen, Zhongping et al. (1957). Zhongguo jindai jingjishi tongji ziliao xuanji (Collections of Statistical Data of Modern Chinese Economic History). Beijing: Scientific Publishers.

Zhou, Gucheng (1986). Zhongguo shehuei zhi bianhua (Change of Chinese Society). Taipei: Gufong chubanshe.

Tekst przedstawiony podczas XXI spotkania Towarzystwa Historii Nauk Społecznych, 10-13 października 1996
oryginał opublikowany na stronach Fernand Braudel Center, pod adresem: http://fbc.binghamton.edu/gaht5.htm
Ó 1997 Giovanni Arrighi (arrighi@jhu.edu), Iftikhar Ahmad & Miin-wen Shih
Ó 2003 Mariusz Turowski
Niniejszy artykuł może być pobrany, przekazany i przesyłany za pośrednictwem mediów elektronicznych, jednak nie można go powielać w jakimkolwiek medium drukowanym bez zgody właściciela praw autorskich. <powrót>

 

Wrocław, 14.01.2003