Immanuel Wallerstein

Davos kontra Porto Alegre: Puchar świata w futbolu?

komentarz nr 57, 1 lutego 2001

 

W epoce chwały neoliberalizmu oraz związanej z nim euforii wokół globalizacji, Davos było corocznym miejscem spotkań możnych tego świata. Ten kurort narciarski w Szwajcarii każdego roku gościł prezydentów, premierów, prezesów ponadnarodowych korporacji, a także prawomyślnych intelektualistów i przedstawicieli mediów. Mieli za zadanie dyskutować problemy tego świata. Ludzie, którzy przybywali do Davos mieli się zgadzać co do tego, że przyszłość rysuje się w różowych kolorach, jeśli tylko pozbędziemy się wszystkich barier uniemożliwiających swobodny przepływ kapitału na świecie. To tak zwane Światowe Forum Gospodarcze było finansowane w odpowiedni sposób z funduszy prywatnych, nastawionych na zysk przedsięwzięć rynkowych (udział w nim kosztuje niebagatelną kwotę). Głównym celem zdawało się być wzajemne potwierdzenie swojego samozadowolenia oraz zakrojona na szeroką skalę propaganda za pośrednictwem środków masowego przekazu.

Neoliberalizm nie jest już tak popularny czy pewny siebie jak jeszcze parę lat temu. Niektórzy wpadli na pomysł zorganizowania spotkań alternatywnych do Davos, trwających w tym samym czasie co ŚFG, jeszcze inni myśleli o tym, w jaki sposób doprowadzić do zakłócenia obrad Forum. Seattle i Praga wytworzyły w świecie warunki dla atmosfery niezadowolenia z neoliberalizmu. W tym roku przybrały one postać nie tylko alternatywnych wystąpień w Szwajcarii, ale Światowego Forum Społecznego w Porto Alegre w Brazylii. Dlaczego właśnie Porto Alegre? Z dwóch powodów. Po pierwsze miasto to znajduje się na Południu, a nie na Północy. Ponadto burmistrz Porto Algre, a także gubernator stanu, w którym ono leży, są członkami PT, rządzącej partii brazylijskiej, której lider, Lula, wkrótce znowu zostanie wybrany na prezydenta - jego szanse coraz bardziej rosną.

Tak więc już od tygodnia mamy do czynienia z meczem futbolowym, w czasie którego światowe media donoszą o dwóch forach, tak diametralnie różnych i sprzecznych ze sobą. Na forum brazylijskim Walden Bello, intelektualista i bojówkarz z Azji, ogłosił hasło "Davos to przeszłość, przyszłością jest Porto Alegre". Porto Alegre przyciągnęło 10.000 uczestników, co jest naprawdę niezwykłą liczbą, szczególnie dlatego, że w przeważającej części musieli oni pokryć koszty swojej podróży, lub też została ona opłacona przez stosunkowo niezamożne organizacje.

Ciekawe jest porównanie atmosfery panującej podczas obydwu spotkań oraz tego, o czym wówczas mówiono. Programy neoliberalne od  kilku lat są poddawane dość durowej krytyce nie tylko z lewej, ale też i prawej strony. Zwróciłem już uwagę na dyskomfort niektórych przedstawicieli prawicy wywołany przez przesadne roszczenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz wiążące się z tym polityczne zawirowania. Ostatni Dyrektor Generalny MFW sam przyznał, że może zbyt przesadzają w tej kwestii (por. komentarz nr 34, 15 lutego 2000: "Szef MFW: Krypto-radykał?"). W związku z tym nie jest zaskoczeniem nagłówek, który pojawił się w International Herald-Tribune (IHT): "The Specter of Social Accountability Hovers Over Davos" (Widmo odpowiedzialności społecznej unosi się nad Davos). Nie dziwi też fakt, że Bank Światowy wydał raport, dokładnie w czasie, kiedy zbierało się tegoroczne Forum, zatytułowany "Od zabezpieczenia do odskoczni" ("From Safety-Net to Springboard"), gdzie dokonuje się obrony polityki ochrony społecznej dla ubogich na świecie.

To trochę tak, jakbyśmy mieli do czynienia z uszkodzonym statkiem wyrzucającym za burtę zbędny balast. Może to i słuszne postępowanie, jednak i tak chodzi o to, żeby statek wciąż utrzymywał się na wodzie. W roku 2000 spotkania były wręcz rozbijane przez tłumy demonstrantów. W tym roku policja szwajcarska zmobilizowała swoje siły, starając się doprowadzić do tego, żeby przeciwnicy Forum nawet nie zbliżyli się do Davos. Ponieważ działania te okazały się tylko częściowo owocne, policja postawiła wokół centrum konferencyjnego ogrodzenia z drutu kolczastego. IHT opublikowała zdjęcia uzbrojonego w karabin maszynowy policjanta szwajcarskiego stojącego przy takiej zasiece. A korespondent Guardiana nie mógł się powstrzymać, żeby nie skomentować: "Od kilku lat "Duch Davos" nagłaśniany przez organizatorów elitarnej międzynarodowej wspólnoty biznesowej przypomina Niemcy Wschodnie z lat 80-tych".

Jednak, mimo wszystko, po stwierdzeniu potrzeby przezwyciężenia podziałów na świecie - oficjalnym tematem konferencji w Davos było "Utrzymanie wzrostu i wzniesienie się ponad podziałami" ("Sustaining Growth and Bridging the Divides") - ludzie przybyli tam, by omówić kwestię, która naprawdę ich zajmowała - gospodarkę Ameryki. Problem ten wywołał poajwienie się zupełnie innych nagłówków. IHT stwierdziła "Kwestia w Davos: To rok Europy". Wall Street Journal nazwał to po swojemu: "Europejska dekada?".

Jednak nie był to tylko wymysł dziennikarzy. Republikanin Jim Leach z Iowa został trochę zaskoczony atmosferą "wyrównywani". Niemiecki wiceminister finansów mówił o europejskim "poczuciu pewności siebie". A fiński rzecznik nowej technologii i przedsiębiorczości w Unii Europejskiej wręcz kipiał z dumy, gdy przekonał się o tym, że Amerykanie zdają sobie sprawę z tego, że "czasami dobrze jest posłuchać". Biorąc pod uwagę to, że w przeszłości Amerykanie (zarówno politycy, jak i intelektualiści i dziennikarze) słynęli z tego, że uczyli Europejczyków i Japończyków, w jaki sposób powielać wzorce płynące z USA szybciej, tegoroczne spotkanie wydaje się rzeczywistym odwróceniem trendu. Koniec końców, w ubiegłym roku Bill Clinton osobiście uczestniczył w obradach Forum, a w tym roku George W. Bush nie tylko nie pojawił się w Davos, ale też nie wysłał tam żadnego z przedstawicieli swojego nowo mianowanego gabinetu.

W międzyczasie w Porto Alegre delegaci obradowali w przekonaniu i nadziei, że "inny świat jest możliwy". Oczywiście, pojawili się tam jacyś politycy - rząd francuski podzielił swoich ministrów na obydwa spotkania - jednak większość uczestników składała się z bojowników i intelektualistów związanych z tym ruchem. Dokonano hucznego otwarcia, a następnie rozpoczęto dyskusje, jak też ten nowy świat ma być urządzony.

Nawet podczas obrad niektórzy nie mogli się powstrzymać przed wzięciem udziału w akcjach bezpośrednich, z których słynęli. MST, brazylijski ruch pozbawionych ziemi, postanowił zniszczyć transgeniczne uprawy kontrolowane przez Monsanto, ponadnarodową korporację, którą od niedawna specjalizuje się w transgenicznym rolnictwie. MST ogłosiło pomoc ze strony Jose Bove'go, francuskiego lidera ruchu populistycznego aktywnego w rejonach rolniczych, którego celem jest między innymi powstrzymanie rozprzestrzeniania się żywności transgenicznej. Policja brazylijska postanowiła go aresztować i wydalić z kraju (na wszelki wypadek miał on opuścić kraj natychmiast), ale sąd brazylijski uznał działania policji za nielegalne. Policja brazylijska znajdowała się po tej samej stronie ogólnoludzkich idei co policja szwajcarska.

Czy Devos to przeszłość. Spotkania w Davos prawdopodobnie będą się odbywały. Ich użyteczność jest coraz bardziej znikoma. Z drugiej strony trudności związane z ich organizowaniem rosną. Ale oczywiście "duch Davos" - to jest światowy kapitalizm - z pewnością nie zrezygnuje ze swojego animuszu. Mimo to organizatorzy będą musieli zmierzyć się z rosnącym napięciem między USA a Europą, które może przybrać dramatycznych rozmiarów w związku z poważnym osłabieniem gospodarki amerykańskiej.

Czy Porto Alegre to przyszłość? Fakt, rozpoczęto tam rozmowy na temat ogólnoświatowego sojuszu. Jednak skoro duch Porto Alegre ma trwać nadal, jego bojownicy wciąż mają wiele do zrobienia, aby ucieleśnić konkretną strategię i program. Ale wszystko wskazuje na to, że mają wiele zapału.

Immanuel Wallerstein

Niniejsze komentarze mogą być pobrane, przekazywane i przesyłane za pośrednictwem mediów elektronicznych, jednak nie można ich powielać w jakimkolwiek medium drukowanym bez zgody właściciela praw autorskich (iwaller@binghamton.edu).

Komentarze te, publikowane dwa razy w miesiącu, z zamierzenia mają być refleksją nad kondycją współczesnego świata, postrzeganego z nie z perspektywy aktualnych wydarzeń, o których donosi prasa, a w kontekście długotrwałych zmian.

 
 
Wrocław, 23.03.2001