Forum dyskusyjne H-NET
Campus Watch a jego lista wrogów


Bogac Ergene
Department of History
University of Vermont
mailto:bergene@zoo.uvm.edu

DANIEL PIPES URUCHAMIA INTERNETOWĄ STRONĘ Z "LISTĄ WROGÓW"
Tytuł artykułu: Pro-izraelska strona WWW monitorująca poglądy na uniwersytetach amerykańskich
Daniel Golden, Dow Jones News Service, 9/17/02

NEW YORK - (Dow Jones) – Pro-izraelscy intelektualiści planują uruchomienie strony internetowej, na której prowadzony będzie rejestr dotyczący stosunku profesorów i uczelni amerykańskich do fundamentalizmu islamskiego i konfliktu arabsko-izraelskiego. Forum, działające pod egidą organizacji Middle East Forum (www.campus-watch.org) będzie prowadziło dossier, jak to nazywają pomysłodawcy, dotyczące profesorów i instytucji akademickich, oraz gromadziło informacje pochodzące od studentów na temat poglądów ich
nauczycieli.

Dyrektor Forum, Daniel Pipes oraz Martin Kramer, redaktor pisma Middle East Quarterly, to jedni z najbardziej zaciekłych krytyków poziomu studiów na temat Bliskiego Wschodu na uniwersytetach w USA. (Skarżą się, że wielu badaczy w tej dziedzinie wyraża zbyt przesadną sympatię dla fundamentalizmu islamskiego, a przed 11 września lekceważąco traktowało terrorystyczne zagrożenie. - Ustęp z notki w serwisie brakujący w wiadomości przekazanej grupie dyskusyjnej, MT).
Instytucje, którymi forum się zajmie to między innymi Uniwersytet Północnej Karoliny, na którym studenci pierwszego roku są zobowiązani do czytania fragmentów Koranu oraz Uniwersytetu Harvarda, na którym student, amerykański muzułmanin, przedstawił pracę inauguracyjną pod tytułem "Mój amerykański dżihad".

Duane C. Ellison
Montgomery College
dellison@erols.com

Re: "LISTA WROGÓW" DANIELA PIPESA

Od czasu do czasu na liście tej zadawane są pytania na temat obiektywności historyków. Pod tym względem można też odnieść się do nagłówka wiadomości wysłanej przez Ergene, tej jej części, która umieszczona została w cudzysłowie.


Można by też było przeczytać jedno z najnowszych oświadczeń prasowych wydanych przez prezydenta Uniwersytetu Harvarda (patrz Drudge Report) co do wzrostu antysemityzmu i zadać proste pytanie: Czy ta kontrola ze strony grupy żydów jest racjonalnym rozwiązaniem? Czy jest ono rozwiązaniem pokojowym, bez używania przemocy, otwartym na debatę publiczną, a nie uknutym za zamkniętymi drzwiami akademii? A może raczej wspólnota żydowska powinna pozostać głucha i milczeć, tak jak w latach 30-tych, udając, że profesorowie i studenci uniwersytetów (oczywiście - tam chodziło o uniwersytety niemieckie) przejawiają jedynie nieszkodliwą histerię. Można też zapytać się, czy zatytułowanie przedsięwzięcia, o którym mowa w tej wiadomości, w taki a nie inny sposób to przejaw obiektywizmu, czy ukazuje on raczej uprzedzenia?

William Kehrman
Social Studies Department, Regis Jesuit HS
Aurora, CO
wkehrman@earthlink.net

W swoich usiłowaniach dostania się na "listę wrogów" (choć prawdę mówiąc jestem jedynie nauczycielem szkoły średniej), chciałbym przedstawić parę luźnych myśli na ten temat...

O co tu tak naprawdę chodzi?

Czy Pan Pipes ma nadzieję, że monitorowani profesorzy stracą posady? Czy wydaje mu się, że w jakiś sposób przeciwne opinie, wyrażane przez tych profesorów, automatycznie negują prestiż poszczególnych uniwersytetów z "listy"?

Aby znaleźć wagę tego problemu, odszukałem tekst przemówienia końcowego, o którym mowa (poszukajcie za pośrednictwem odnośnika do tytułu Of Faith and Citizenship: My American Jihad).

Proponuję ją zainteresowanym w duchu wolności słowa, prawa konstytucyjnego, którego naruszenia mój amerykański nacjonalizm po prostu nie byłby w stanie ścierpieć.

Pan Ben-Shahar, autor ze strony pana Pipesa, utrzymuje, że "poświęcając główny punkt uroczystości podczas dnia zakończenia studiów amerykańskiemu dżihadowi to nie, jak niektórzy twierdzą, kwestia wolności słowa. Jest to raczej kwestia zmuszenia zgromadzonej publiczności to wysłuchiwania przemówienia, które pogardliwie odnosi się do wojny prowadzonej przez Stany Zjednoczone. Publiczność, studenci, myślała raczej o prawdziwej ceremonii zakończenia, która należała im się po roku ciężkiej pracy. Obecni rodzice również przyszli tam w innym celu - aby ujrzeć, jak ich dzieci robią kolejny krok do przodu w swoim życiu".

Ale spójrzmy na następny cytat, przykład tego, co nieszczęśnicy w Harvarda "zmuszeni" byli wysłuchiwa.

"A zatem gdzie jest nasz dżihad? Gdzie nasza walka, gdy już wyjdziemy z chroniących nas dotąd murów tej uczelni? Godnych "adwersarzy" znaleźć można wszędzie. Możemy skierować swoją walkę przeciwko zniewoleniu, biedzie, chorobom. Zanim jednak spojrzymy na zewnątrz, musimy przyjrzeć się w głąb nas samych. Zanim zdecydujemy, przeciwko czemu jesteśmy, musimy określić - w imię czego. Jedynym sposobem na zdefiniowanie tej wewnętrznej siły moralnej, która kieruje naszą walą jest nauka przez pracę, która może "pobrudzić" nasze ręce. Musimy postarać się ze wszelką cenę, aby ujrzeć świat tak, jak on postrzega siebie, sprawdzając granice tego, co wydaje nam się naszą wiedzą, i tego, w jaki sposób ją nabyliśmy. Musimy połączyć nasze akademickie poszukiwania prawdy z uczuciem empatii w stosunku do drugiego człowieka - aby znaleźć prawdę w człowieczeństwie, "veritas" w "humanitas"".

Hasłem mojej szkoły jest "Ludzie dla innych" (będzie musiało się zmienić po naborze dziewczyn. - Z ang. "Men for Others", MT) i mogę powiedzieć, że całkowicie zgadzamy się z tym, co powiedział pan Yasin (autor "kontrowersyjnej" mowy). Oczywiście, znalazłoby się kilku przeciwników co do niektórych szczegółów, jednak na tym właśnie polega piękno Ameryki.

Pan Ben-Shahar twierdzi również, że:

"Problem polega na tym, że (termin ten) używany jest też jako hasło-wytrych, w imię którego wysyła się ludzi na misje samobójcze, w których giną niewinne osoby. Co więcej, korzysta też z niego Uniwersytet Harvarda do promocji swojej filozofii postmodernistycznej głoszącej etyczną wieloznaczność i relatywizm moralny".

"Wytrych" - skąd to wziął? Nie cytowane są żadne źródła, ale możliwe, że już straciłem kontrakt z tym, co pokazuje się w telewizji i że tam właśnie termin ten funkcjonuje w taki sposób.

"Filozofii postmodernistycznej głoszącej etyczną wieloznaczności i relatywizm moralny". Tego również nie jestem pewny. Pan Yasin mówi o "oddaniu prawom, czynieniu sprawiedliwości nawet przeciwko własnym interesom. To walka każdej jednostki o możliwość osobistego moralnego działania". Zdanie to świetnie oddaje również cele naszych wysiłków w RJHS. Oprócz kompetencji intelektualnej oczekujemy, że nasi absolwenci będą oddani sprawie sprawiedliwości społecznej - staraniom, żeby nawet najbiedniejsi z biednych mogli uzyskać pożywienie, dach nad głową, ubranie i opiekę medyczną. To przykłady użyte też przez pana Yasina, ale jak sądzę wszystkie one są zbyt relatywistyczne dla ludzi z Campus Watch. Może bardziej "moralnie" i "etycznie" słusznym działaniem jest spędzanie wolnego czasu na staraniach, żeby lewica nie wyrażała się tak swobodnie, i podrzucanie przypadkowych bomb w kompleksach mieszkalnych, żeby ugodzić rzekomego szefa komórki terrorystycznej.

Najgorsza z wszystkich jednak była sugestia, żeby zabronić panu Yasinowi w ogóle się wypowiadać, ponieważ istnieją jakoby w stosunku do niego "podejrzenia, że wspomógł on finansowo fundację, która pomaga terrorystom". Oczywiście, panie Ben-Shahar, właśnie tego chcę - praw dla oskarżanych, aby po starannym ich sponiewieraniu przez nas, stali się tym, czego się brzydzimy najbardziej.

W porównaniu z wieloma moimi kolegami w swoich poglądach politycznych znajduję się dość daleko na prawo, jednak w takich wypadkach to dla mnie za dużo. Mój nacjonalizm amerykański po prostu nie pozwala na to, aby podporządkować nasz narodowy interes jakiemukolwiek obcemu państwu, w tym i Izraelowi. Po pierwsze, debata, dyskusja i powszechne zainteresowanie wszystkimi problemami to najważniejsza kwestia związana z interesem narodowym Ameryki. To część naszej konstytucji i część nas samych. Jeśli pan Ben-Shahar czy pan Pipes nie rozumieją tego, to szkoda - ta sama swoboda wypowiedzi, która chroni ich, chroni również pana Yasina z Uniwersytetu Harvarda. Po drugie, istnieją "absoluty" moralne - wprowadzanie konserwatywnej polityki poprawności jest równie kłopotliwe, jak wprowadzanie liberalnej polityki poprawności (czy faktycznie muszę zniżać się do "ich" poziomu?). I w końcu, czy najbardziej oczywistym problemem moralnym jest zabijanie niewinnych? To prawda, muzułmańscy fundamentaliści spowodowali śmierć niewinnych ludzi. Przeciwko temu wszyscy powinniśmy walczyć zdecydowanie. Ale czy daje to nam prawo również pozbawiania życia niewinnych? No tak, zapomniałem - wszyscy muzułmanie są tacy sami... ale co w takim razie z żydami? A czarni, Irlandczycy, Niemcy? Czy i tam wszyscy są tacy sami?

Przepraszam za podnoszenie głosu.

Bogac Ergene
Department of History
University of Vermont
bergene@zoo.uvm.edu

Oto odpowiedź na "Listę" ze strony Juana Cole’a. Cole to wybitny i uznany autorytet w dziedzinie studiów islamskich i bliskowschodnich. Wydaje mi się, że pełni funkcję wiceprzewodniczącego towarzystwa Middle East Studies Association in North America.

Dostarczone do: h-levant@h-net.msu.edu

Juan Cole
jrcole@umich.edu

Mam nadzieję, że moi koledzy nie będą mieli mi za złe, jeśli zabiorę głos jako ktoś objęty dochodzeniem ze strony Forum Bliskowschodniego. Przede wszystkim, mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie sprawę, że technika ta nie jest niczym nowym. ADL, który ma ukrywane związki z MEF, szpiegował i prześladował przeciwników apartheidu i polityki Izraela na terytoriach okupowanych z San Francisco - sprawa ta została niedawno podniesiona:

http://www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?f=/c/a/2002/02/23/MN169812.DTL

Przykro mi również donieść, że lista kontrolna Pipeta, z zamierzenia czy nie, doprowadziła do potężnego zalewu wiadomości e-mail typu spam na adresy profesorów, którzy znaleźli się na niej, oraz wielu innych. W jednym przypadku nauczyciel akademicki otrzymał kilka razy telefon z groźbami śmierci. W dzisiejszym świecie umieszczenie kogoś w jakimś raporcie i monitorowanie go wywołuje natychmiastowy efekt w przestrzeni wirtualnej, który każda rozsądna osoba mogłaby bez problemu przewidzieć. Oczywiście utrudnienie naukowcom korzystania z systemów komunikacji elektronicznej to poważne ograniczenie ich codziennej pracy badawczej oraz rozwoju ich kariery.

Co w takiej sytuacji należałoby uczynić? Wydaje mi się, że najlepszą odpowiedzią na Forum Bliskowschodnie byłoby podjęcie badań zbliżonych do tych prowadzonych przez organizację Amnesty International.

Ci, którzy niepokoją się, że posunięcie to osłabia wolność badawczą i protestują przeciwko użyciu środków typu przygotowanie dossier czy zachęcanie innych do inwigilowania nauczycieli i pisarzy, powinni nadsyłać listy dezaprobaty.

Jeśli należycie do nich, macie pełne prawo wystosować listy protestacyjne do głównych sieci informacyjnych i kablowych, tak żeby sprawa przedsięwzięcia Daniel Pipesa zostało odpowiednio nagłośnione. Jako dziennikarze, adresaci takich listów z pewnością zmartwią się tym, że jego postępowanie przypomina kampanię McCarthy'ego, który również przygotowywał listy kontrolne, i w ten sposób może wywoływać wzrost nastrojów antyamerykańskich. Zrobią wszystko, aby przekonać się, że jest on tylko jednym z przedstawicieli skrajnej prawicy promujących poglądy, które dla większości muzułmanów będą się wydawały postawą nienawiści skierowanej przeciwko nim. Gdy zaproszą go do studia, powinni sprawić, żeby zrównoważyć te sądy przeciwstawnymi postawami.

Możecie wymienić po nazwisku osoby "obserwowane" przez Forum. Podobnie, macie też prawo protestować przeciwko temu, że media zwracają się zwykle o opinie do instytutu Washington Institute of Near East Policy, który wymienia pracowników MEF, Daniela Pipesa i Martina Kamera jako swoich współpracowników naukowych.

Ponadto, powinniście też złożyć skargi na ręce swoich kongresmanów i senatorów, że pracownicy Departamentu Stanu i Departamentu Obrony mają mocne związki z Washington Institute of Near East Policy, gdzie mogą zostać poddani wpływom opinii antydemokratycznych oraz że bardzo często personel do wysokich stanowisk rządowych wybierany jest spośród WINEP. Jeśli instytut ten jest związany z osobami prezentującymi skrajne poglądy zachęcające do antydemokratycznych praktyk, sytuacja ta stanowi zagrożenie dla wszystkich Amerykanów.

Adres dla komentarzy
:

Fox Cable News: comments@foxnews.com
FOXNews.com
1211 Avenue of the Americas, 18th Floor
New York, New York 10036
Tel.: (212) 901-4523
Fax.: (212) 901-4530

MSNBC: cable@msnbc.com
MSNBC TV
One MSNBC Plaza
Secaucus, N.J. 07094


CNN: cnn@cnn.com lub publicinformation@turner.com
CNN
One CNN Center
Box 105573
Atlanta, GA 30348
Tel.: (404) 827-0234

Swoich kongresmenów i senatorów możesz bez trudności znaleźć w Internecie. Powiedzcie im, że jesteście zatroskani wolnością w świecie naukowym i że rząd USA posiada coraz więcej związków z organizacjami, które wywierają na niego niekorzystny wpływ. Powiedzcie im, że boicie się, że amerykańska opinia publiczna przejawia niepokojącą niewiedzę w sprawach Bliskiego Wschodu i że konieczne jest zwiększenie pomocy dla uniwersytetów i programów badawczych takich jak na przykład Title VI.

Proszę o przesłanie dalej niniejszej wiadomości do możliwie największej liczby adresatów i do postępowych e-mailowych grup dyskusyjnych.

Programy informacyjne i politycy korzystają z "mnożników", dzięki czemu listy, które piszecie są w ich statystykach tak naprawdę traktowane jako wielokrotne.

Z poważaniem,
Juan Cole
Professor
Department of History
University of Michigan
www.juancole.com

 

 

 


Wrocław, 24.07.2003