Walter L. Goldfrank
Paradygmat odzyskany?
System-świat I. Wallersteina i jego analiza

 

Ostatniemu trzydziestoleciu 20 wieku towarzyszyła seria wydarzeń - wojny, powstania, wreszcie kryzys finansowy - które unicestwiły panujący dotychczas paradygmat w amerykańskich naukach społecznych: strukturalno-funkcjonalistyczną teorię modernizacji wypracowaną przez Talcotta Parsonsa i jego studentów. Socjologia, dziedzina większości nowinek, które pojawiły się w naukach społecznych w okresie po drugiej wojnie światowej, utraciła swoją integralność. Mimo że groziło jej to już wcześniej - na początku lat 60-tych - dopiero wydarzenia ostatniej dekady doprowadziły do ostatecznego, gwałtownego rozproszenia. Jednym z "dezintegratorów", który trwał i działał w sposób najbardziej dynamiczny w ostatnim dziesięcioleciu była perspektywa systemów-światów, niepokojąca dla dotychczasowych nauk społecznych kombinacja kontynentalnego historyzmu, radykalizmu czerpiącego z doświadczeń "Trzeciego świata", oraz marksizmu. Głównym twórcą tej syntezy jest Immanuel Wallerstein (ur. 1930), którego dzieło związane jest z socjologią historyczną i tzw. badaniami nad rozwojem w dzisiejszym świecie (dotyczącymi zależności między państwami uprzemysłowionymi i rozwijającymi się - przyp. MT) - obydwie te dziedziny zresztą dzięki Wallersteinowi błyskawicznie się rozwinęły.

Najważniejsze, najbardziej innowacyjne i najdonioślejsze aspekty dzieła Wallersteina to ponowna konceptualizacja idei zmiany społecznej z perspektywy badań nad totalnościami rozumianymi jako faktyczne jednostki analizy, próba uhistorycznienia nauk społecznych, przezwyciężenie dychotomii między uniwersalizującymi generalizacjami (teorie) i "idiograficznym" rozdrobnieniem (związanym z klasycznie uprawianą historią), oraz akcent na dialektyczne pojęcie ruchu, przede wszystkim powolnych zmian, jako istotę zjawisk. Uznanie przez Wallersteina kapitalistycznego systemu-świata za podstawową jednostkę analizy nowożytnych przemian społecznych towarzyszy kilku innym trendom w nowoczesnych naukach społecznych w ataku na to, co nazywa on "dewelopmentalizmem" (od ang. development - rozwój - przyp. MT), czyli ideę, że każda społeczność narodowa (czyli w języku Marksa "formacja społeczna") przechodzi przez zbliżoną liczbę stadiów rozwoju, od tradycyjnego do nowoczesnego (po drodze doświadczając parsonsowskiej "dyferencjacji" lub "wzniesienia" z koncepcji W.W. Rostowa), lub od feudalizmu przez kapitalizm do socjalizmu (jak głosił ortodoksyjny stalinizm). Atak ten uderza też w anglo-amerykański liberalny triumfalizm, którego podstawą jest wigowski kult burżuazyjnych praw konstytucyjnych uznawanych za najwyższe osiągnięcie rodzaju ludzkiego. Marksistowskim odpowiednikiem tego stanowiska jest nacisk na przyznanie prymatowi "angielskiej" rewolucji przemysłowej, a nie Sławetnej rewolucji, jako punktowi zwrotnemu nowożytnej historii. Gdy nadrzędnym pojęciem dewelopmentalizmu przestało być państwo narodowe na rzecz idei industrializacji w wielkich miastach, również Wallerstein zaczął rozwijać krytykę tej orientacji z innego punktu widzenia, akcentując konieczność wyróżnienia w ramach gospodarki światowej wielu struktur produkcyjnych ulokowanych w różnych strefach, oraz fakt rywalizacji mocarstw między sobą i próby zdominowania jednego państwa przez inne. Wiek szesnasty, a nie siedemnasty czy osiemnasty, staje się kluczowy, a kapitalizm rolniczy okazuje się równie krytyczny, jak przemysłowy.

Choć Wallerstein rozpoczął swoją karierę jako afrykanista, stając się uznanym autorytetem w tej dziedzinie (w 1974 pełnił funkcję prezydenta Towarzystwa Badań Afrykanistycznych, African Studies Association), jego obecna pozycja związana jest z pracą, która ukazała się w 1974 roku - Nowoczesny system-świat (The Modern World-System, MWS I), oraz z artykułem pt. "Początki i przyszły upadek kapitalistycznego systemu światowego: W poszukiwaniu analizy porównawczej" (The Rise and Future Demise of World Capitalist System: Concepts for Comparative Analysis). Ten drugi tekst pojawił się najpierw na łamach pisma Comparative Studies in Society and History, a następnie został przedrukowany wraz z innymi artykułami autora w zbiorze zatytułowanym "Kapitalistyczna ekonomia światowa" (The Capitalist World-Economy, CWE).

O ile książka skupia się na początkach i strukturze podstawowej tego, co miało w przyszłości stać się globalnym kapitalistycznym systemem światowym, artykuł wymierzony jest bezpośrednio w debaty na temat przetrwania feudalizmu, na przykład w 20-wiecznej Ameryce Łacińskiej (Frank kontra Laclau), oraz istnienia socjalizmu (Mao kontra Liu). Badania Wallersteina ze środkowego okresu jego twórczości zwolniły znacznie tempo po opublikowaniu w latach 1979 i 1984 tomów drugiego (do 1750) i trzeciego (do lat 40-tych 19 wieku) Nowoczesnego Systemu Światowego. Są jednak zapowiadane kolejne części (jeden lub dwa tomy). Generalnie jednak od 15 lat uwaga Wallersteina skierowana jest głównie na kwestiach związanych z epistemologią, metodologią i tym, co nazywa on "utopizmem" - korzystając z pozycji prezydenta Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego (1994-1998) nawołuje do rekonstrukcji i reorientacji nauk społecznych.

Od sformułowania założeń projektu systemów-światów we wczesnych latach 70-tych Wallerstein stał się inspiracją dla wielu wysiłków badawczych w swojej i wielu innych instytucjach naukowych na całym świecie. Koledzy, współpracownicy i studenci w znacznym stopniu przyczynili się do wypracowania, modyfikacji i przekształcenia początkowych idei związanych z perspektywą systemów-światów na taką skalę, że obecnie istnieją różnorakie odcienie, jeśli nie całkowicie odrębne wersje analizy systemów-światów.

Nawet jeśli tak jest, dzieło Wallersteina, jak żadne inne do tej pory, wpłynęło na całe środowiska historycznie nastawionych badaczy społecznych. Atakowane zarówno z prawej (jako "zbyt marksistowskie"), jak i z lewej ("za mało marksistowskie") strony, spotkało się ono z dwoma głównymi typami recepcji. Z jednej strony zostało przyjęte w bardziej lub mniej krytyczny sposób przez tych, którzy poszukiwali nowego podstawowego paradygmatu zdolnego pokazać możliwość badań na szeroką skalę, z perspektywy długotrwałych procesów, włączając te zachodzące w naszym współczesnym świecie. Z drugiej strony motywy analizy systemów-światów zostały przejęte przez bardziej konwencjonalnych analityków zjawisk społecznych. Obecne nastawienie na "globalizację" i bardziej ogólny trend akcentujący konieczność uwzględnienia w badaniach społecznych specyfiki trans-narodowej są również wyrażane i rozwijane w pracach Wallersteina. Jednak to właśnie Wallerstein zauważył pierwszy szereg zróżnicowań w ramach samych państw narodowych, konsekwentnie jednocześnie unikając takich określeń jak "globalizacja", "między-", "multi-", czy "trans-narodowe". Cały czas wydawał się być kilka kroków dalej. Nieprzerwane zwracanie uwagi na nieegalitarne aspekty rozwoju naszego świata wyróżniały go i jego współpracowników od entuzjastów globalizacji. Nie jest zaskoczeniem fakt, że dorobek koncepcji systemów-światów został znacznie wzbogacony przede wszystkim dzięki badaczom z peryferii, a nie centrów nowoczesnego świata.

Niniejsze wprowadzenie składa się z sześciu części: szkicu biograficznego, przybliżenia składników, które doprowadziły Wallersteina do stworzenia syntezy perspektywy systemów-światów, krótkiego omówienia podstawowych pojęć idei systemów-światów, określenia pojęcia nowoczesnego systemu-świata, metodologicznego znaczenia koncepcji Wallersteina oraz przeglądu wybranych zarzutów, które jej stawiano.

SZKIC BIOGRAFICZNY

Choć Wallerstein odszedł w tym (2000 - przyp. MT) roku na emeryturę po 23 latach profesury na stanowisku Distinguished Professor of Sociology w Binghamton University (uczelnia należąca do State University of New York), jego życie obracało się wokół trzech miejsc: Nowego Jorku, Paryża oraz Subsaharyjskiej Afryki, zwłaszcza Afryki Zachodniej. Aby zrozumieć wpływ, jakie miejsca te wywarły na jego życie intelektualne i postawę polityczną, trzeba zdać sobie sprawę z kilku cech, które odróżniają jego podejście od bardziej zawężonego, typowego dla anglo-amerykańskich czy europejskich naukowców. Do cech tych należą zainteresowanie niezwykle szerokimi przestrzenno-czasowymi badaniami, odrzucenie scholastycznych dysput (które czasem spotyka się z gwałtowną reakcją), niesamowite zasoby intelektualne i energia życiowa, oraz zaczepny, ale zwykle pogodny styl pisania. Interesujące jest również to, że potrafił on połączyć ze sobą współczucie dla ofiar historii z intelektualnym zrozumieniem dla motywów rządzących - kombinacja ta wydaje się konsekwencją wyrastania w środowisku nowojorskich żydów w latach 40-tych i 50-tych.

Trudno jest wyobrazić sobie, żeby Wallerstein mógł się wychowywać gdzieś poza Nowym Jorkiem. Tam się urodził w 1930 roku i zdobył wykształcenie. Studiował na Columbia University, najpierw na studiach undergraduate (dyplom B.A. otrzymał w 1951 roku), a następnie doktoranckich (Ph.D. w roku 1957). Doświadczenie życia w Nowym Jorku, mieście, które rosło w siłę jako zalążek przyszłego centrum świata, to kosmopolityzm (Narodów Zjednoczonych), widoczny na każdym kroku podział klasowy i obecność władzy państwowej (rodzina Rockefellerów, Robert Moses), aktywność społeczna mniejszości etnicznych (Fiorello LaGuardia, Herbert Lehman, Jackie Robinson) oraz radykalizm kulturowy i polityczny (Greenwich Village, Lewica). Nowy Jork był sceną dla świata biznesu i finansjery (Wall Street), mody i reklamy (Piąta Aleja, Aleja Madisona), dziennikarstwa i elit kulturalnych. Podobnie jak Londyn z okresu dojrzewania Marksa, Nowy Jork czasów młodości Wallersteina (z Columbii odszedł on ostatecznie w 1971 roku) był zarówno schronieniem dla intelektualistów-wygnańców, jak i miejscem, w którym po raz pierwszy można było ujrzeć świat jako całość. Dzieło Wallersteina to świadectwo "rasowego" nowojorczyka poszukującego szerszego spojrzenia, nowojorczyka świadomego i zaangażowanego politycznie, zdającego sobie sprawę z etnicznego wymiaru napięć klasowych, nowojorczyka-żyda sprzeciwiającego się pretensjonalnym dążeniom anglofilskich elit Nowej Anglii do poszukiwania legitymizacji.<1>

Columbia University w tamtym czasie był wcieleniem tego nowojorskiego etosu. Jego kosmopolityzm i buntowniczość stały w wyraźnym kontraście do wysublimowanego liberalizmu panującego w Harvardzie i Yale, gdzie, paradoksalnie, Wallerstein osiadł obecnie jako badacz. Miał wielkie szczęście lub/i doskonałe rozeznanie, że postanowił studiować na Columbii w czasach świetności tej uczelni, w atmosferze jej intensywnej aktywności intelektualnej (Lionel Trilling, Jacques Barzun, Meyer Schapiro, Richard Hofstader, Herbert Marcuse, Franz Neumann, Karl Polanyi) i zdecydowanego oporu w stosunku do sięgającego wówczas zenitu mackartowskiego polowania na czarownice. Jego głównym promotorem w czasach pisania pracy dyplomowej był C. Wright Mills, pracujący wówczas nad swoim dziełem White Collar.

Późniejsza reputacja Millsa jako polemisty trochę przyćmiła jego zasługi jako naukowca, ponieważ okazało się, że w swojej batalii przeciwko ustalonemu pluralistycznemu konsensusowi, który znajdował się wówczas w zenicie, był on osamotniony. Jednak Wallerstein zapamiętał go jako profesora nauk społecznych, czyli kogoś, czyje sądy oparte są na wiedzy badawczej, skutkiem czego atak Millsa na Wielkie teorie i Abstrakcyjny empiryzm znalazł swój oddźwięk w kampanii Wallersteina przeciwko rozczłonkowaniu nauk społecznych na nomotetyczne dyscypliny teoretyczne (ekonomia, socjologia) i dziedziny idiograficzne, opisowe (historia, antropologia). Kolejne dziedzictwo millsowskie w dorobku Wallersteina to akcentowanie historyzmu, konieczność ujmowania makrostruktur, oraz odrzucenie zarówno liberalizmu, jak i, na mniejszą skalę, marksizmu. Dług, który Wallerstein zaciągnął u Millsa widoczny jest w artykule mu poświęconym, napisanym dla International Encyclopedia of the Social Sciences.

Wallerstein rozpoczął pracę na Columbii z zamiarem studiów nad Indiami, które właśnie uzyskały niepodległość; ruch bez przemocy Gandhiego jako opór w stosunku do rządów brytyjskich zdobył sobie wielką sympatię wśród demokratów amerykańskich. Jednak w oparciu o doświadczenia i zaangażowanie osobiste w pracę ze studentami zarówno w Nowym Jorku, jak i wśród międzynarodowych kręgów studenckich, jego pierwotne zainteresowania przesunęły się stopniowo w stronę Afryki. Paryż stał się przystankiem na tej drodze. To właśnie tam po raz pierwszy zetknął się ze studiami na temat afrykańskiego kolonializmu pod kierunkiem Georgesa Balandiera. Balandier uczył, że prawdziwą jednostką analiz kolonialnej zmiany społecznej nie powinno być plemię, lecz kolonia. Również w Paryżu, choć trochę później, Wallerstein po raz pierwszy miał się zetknąć ze szkołą historyków i badaczy społecznych z Annales, którzy wkrótce stali się głównym źródłem jego własnej interpretacji transformacji kapitalizmu.

Nie można jednak zapominać, że Paryż był również głównym centrum politycznego i intelektualnego radykalizmu wśród Afrykanów, Azjatów i ludności latynoamerykańskiej, a także ośrodkiem rosnącego sprzeciwu wobec anglo-amerykańskiego liberalizmu i empiryzmu. Od 1958 roku Wallerstein opublikował wiele artykułów i komentarzy w pismach francuskich, a ponadto przez ostatnie piętnaście lat uczył tam przez jeden semestr w roku.

Pomiędzy linijkami jego prac można wyczytać wyższość Francji nad Anglią, Rousseau nad Millem, emocjonalnej polityki nad sztywnymi kompromisami. Dzięki jego przywiązaniu do Paryża da się zrozumieć chęć zredukowania prymatu Anglii nad Francją do dwóch wieków między latami 1750-1950, wyjaśnianego nie ze względu na istnienie jakiegoś genialnego pragmatycznego ducha czy też tradycję etyki protestanckiej, ale jako zdeterminowanego strukturalnie zwycięstwa w rywalizacji polityczno-ekonomicznej, w której wielkie znaczenie miał udział kapitału holenderskiego.<2> Co ważniejsze, paryskie doświadczenie Wallersteina dało mu możliwość czerpania z bogatej i dumnej tradycji badawczej, która pogłębiła jego rozczarowanie sposobem uprawiania nauk społecznych w USA. Tradycja ta była dodatkowo wolna od ograniczeń panujących w tej dyscyplinie w okresie sprzed neolewicowego marksizmu. W 1979 roku Uniwersytet Paryski przyznał mu doktorat honoris causa.

Z Afryką, zwłaszcza Afryką Zachodnią, związana jest trzecia inspiracja dla rozwoju politycznego i intelektualnego Wallersteina. Osamotniony, gdy wokół niego w amerykańskich badaniach tamtego czasu dominowała mikro-socjologia, spędził wiele lat na pracach terenowych i opracowywaniu ankiet w Trzecim Świecie. I znowu - odbyło się to w najwłaściwszym czasie: wyjechał do Złotego Wybrzeża (obecnie Ghana) oraz Wybrzeża Kości Słoniowej (wciąż, zgodnie z neokolonialnym modelem, noszącego tę nazwę) w celu podjęcia badań nad swoją dysertacją w czasie, gdy lokalne ruchy niepodległościowe ruszyły w drogę ku zwycięstwu. Sama rozprawa Wallersteina była oparta na dość konwencjonalnych analizach, które zalecał Paul Lazarsfeld, i dotyczyła czynników społecznych wpływających na różnice pod względem udziału w dobrowolnych stowarzyszeniach składających się na ruch niepodległościowy. Opublikowana w 1964 roku praca The Road to Independence: Ghana and Ivory Coast (Droga do niepodległości: Ghana i Wybrzeże Kości Słoniowej), nie była czymś nadzwyczajnym pod względem teoretycznym czy metodologicznym, jednak okazała się kluczowa z powodu wysokiego stopnia osobistego zaangażowania w prowadzone badania.

Tak naprawdę, jak widać to po syntetycznej i ścisłej Africa: The Politics of Independence (Afryka: Polityka niepodległości) z 1961 roku, mamy tu raczej do czynienia z wprawką niż z dziełem miłości, mimo osobistego zaangażowania. Praca ta, opublikowana wcześniej i zawierają mnóstwo dalekowzrocznych sądów, jest naznaczona piętnem twórczej autodestrukcji - powstaniem i upadkiem kolonialnych reżymów. W książce tej, a także podczas wysoko cenionych zajęć na temat kolonializmu, które przez wiele lat prowadził na Columbii, oraz w pożytecznym opracowaniu Social Change: The Colonial Situation (Zmiana społeczna: Sytuacja kolonialna) z 1966 roku Wallerstein przedstawia nieuchronny proces wprowadzania kolonializmu, którego konsekwencją jest ustanawianie nowych granic politycznych oraz podatków, pojawienie się popytu na nowe miejsca pracy (górnictwo, administracja, infrastruktura), powstanie struktury klasowej opartej na cezurze rasowej, tworzenie się stowarzyszeń w wielkich miastach, kontakty z ideologiami demokratycznymi, powstanie ruchów grożących wprowadzeniem przemocy, i ostatecznie - dekolonizacja. Ten schemat twórczej autodestrukcji, lub też narodzin i zmierzchu, leży również u podstaw jego wielkiego projektu na temat kapitalizmu.

Sceptycyzm Wallersteina co do swoich wczesnych prac dotyczących Afryki naruszył przyjęte wcześniej odrzucenie roli czynników światowo-systemowych w osiągnięciu przez Afrykę (i Azję) niepodległości, który to proces nagle okazał się analogiczny do dekolonizacji Ameryki spod władzy Hiszpanii po klęsce Napoleona i osiągnięć hegemonii brytyjskiej na początku 19 wieku. Nowa amerykańska hegemonia nie dążyła do niczego, co mogłoby zakłócić swobodę handlu w świecie powojennym, a na dodatek znajdowała się pod presją rywalizacji z ZSRR o osiągnięcie rozwoju demokratycznego. Wallerstein dostrzegł ponadto zbyt optymistyczną wizję, którą nakreślił w związku z najbliższą przyszłością niepodległej Afryki, co można dostrzec zarówno w tych pracach, jak i w kolejnej książce, Africa: The Politics of Unity (Afryka: Polityka jedności) z 1967 roku, którą można uznać za trafne proroctwo dotyczące "syndykalizmu" (np. OPEC), typowego dla Trzeciego Świata, gdzie jednak znajdują też wyraz błędne sformułowania na temat możliwej jedności Afryki w obliczu imperializmu.

Doświadczenie afrykańskie Wallersteina w każdym razie głęboko ukształtowało jego wrażliwość polityczną, jeszcze bardziej rozwijając typową dla Nowojorczyka świadomość wagi różnic rasowych i etnicznych. Ukazało mu również, że przewidywana przez ogólne marksistowskie prawa akumulacja ubóstwa nie ma miejsca w tak zwanych państwach rozwiniętych - niektórzy marksiści w dalszym ciągu starają się wykazać, że jest inaczej. Co jednak chyba najważniejsze, Afryka (oraz Paryż) umożliwiły mu kontakt z literaturą na temat mieszkańców Czarnego kontynentu, która stała dokładnie po przeciwnej stronie bieguna w stosunku do koncepcji euro-amerykańskich, oraz spotkanie z Frantzem Fanonem, najpierw poprzez jego dzieła, a następnie osobiście. Badaczowi temu Wallerstein poświęcił artykuł w International Encyclopedia of the Social Sciences. Wallerstein po raz pierwszy spotkał Fanona z 1960 roku w Akrze, następnie bronił i propagował jego dorobek (por. zwłaszcza dokładną analizę tekstualną rozumienia przez Fanona pojęcia "klasa" w CWE, str. 250-268), oraz przyczynił się do opublikowania w Ameryce jego pracy - The Wretched of the Earth (Wyklęci z tej ziemi). Fanon zasłynął przede wszystkim swoimi analizami dotyczącymi twórczych i destrukcyjnych aspektów przemocy rewolucyjnej. Jednak Wallerstein skorzystał przede wszystkim z jego rozważań na temat "pułapek świadomości narodowej" - solennej krytyki postkolonialnych elit wielkomiejskich - dzięki którym skierował się w stronę perspektywy systemu-świata.

Dla studentów z Trzeciego Świata w połowie lat 60-tych wydawało się oczywiste, że procesy zmian, które zachodzą w ich krajach wymagają zrozumienia sił polityczno-ekonomicznych na świecie - i w takiej perspektywie Wallerstein, analogicznie do wysiłków tak zwanych "teoretyków zależności", pochodzących w większości z Ameryki Łacińskiej, rozpoczął prace, które wkrótce przybrały dojrzałe sformułowanie jego myśli (MWS I, str. 5-7). Razem ze swoim przyjacielem i współpracownikiem, Terencem Hopkinsem (któremu zadedykował zarówno pierwszy tom Nowożytnego systemu światowego, jak i swoją ostatnią pracę, The Essential Wallerstein z 2000 roku), podczas seminariów i wykładów na Columbii, oraz przy wsparciu badawczym Michaela Hechtera, rozpoczął studia nad rozwojem Europy z początków nowożytności. Poszukując najpierw odpowiedniej metody w "Comparative Study of National Societies" (Studia porównawcze nad społeczeństwami narodowymi, Hopkins i Wallerstein, 1967), autorzy zwrócili się w stronę koncepcji nowożytnej ekonomii światowej jako wszechobejmującej totalności, od której powinna się zaczynać jakakolwiek analiza zmian w poszczególnych państwach. W przeciwieństwie do "dependentistas" (zwolennicy teorii zależności), skupili się na dialektycznym efekcie wzajemnych relacji między centrum i peryferiami, oraz wykazali niemożliwość i bezowocność "zerwania" jako strategii rozwoju.

Lata 1967-1974 mogą się wydawać długim okresem rozwoju, ale trzeba zdać sobie sprawę, że w tym czasie zaszło wiele dramatycznych wydarzeń, w które Wallerstein był mocno zaangażowany. Rewolta studencka na Columbii z 1968 roku była punktem zwrotnym w karierze Wallersteina. Pomimo że opóźniła prace nad The Modern World-System, przyczyniła się jednocześnie do pogłębienia sympatii lewicowych Wallersteina, czego dalszym następstwem było opuszczenie przez niego, po 25 latach pracy, Columbii, i trwająca odtąd skryta batalia przeciwko establishmentowi akademickiemu z jego strony. W czasie trwania tych protestów nałożyły się na siebie trzy kwestie: nastawienie antywojenne, obrona, w zdecydowanej większości czarnych, braci i sióstr przeciwko nadużyciom ze strony uniwersytetu oraz prawa polityczne studentów. Wallerstein stał się bardzo aktywnym działaczem w grupie popierającej studentów na wydziale. Był jednym z niewielu białych profesorów, któremu ufali czarni studenci. Kierował też pracami nad projektem reform przedstawionym przez lewicę wydziałową. Rezultatem tych doświadczeń było napisanie książki i zredagowanie dwutomowego skryptu na temat kryzysu na uniwersytetach (Wallerstein 1969, Wallerstein i Starr 1971). Jednak wspierane przez niego ugrupowanie studentów przegrało, natomiast jego pozycja w instytucie socjologii, który zasłynął z wielu kontestujących profesorów, została znacznie osłabiona. W związku z tym w 1971 roku przyjął pozycję na uniwersytecie McGill; Hopkins odszedł w tym samym roku do SUNY w Binghamton, gdzie w 1976 roku dołączył do niego Wallerstein. W nieco odmiennym kontekście (dlaczego to Hiszpanie, a nie Portugalczycy przejęli wiodącą rolę w podboju obu Ameryk) pisał (MWS I, p. 169): "Wyobraźnia nie jest przeważnie niczym innym niż poszukiwaniem zysków w dalszej perspektywie przez tych, dla których kanały umożliwiające ich osiągnięcie natychmiastowych są zablokowane", co stanowi opis zdecydowanie odmienny od jego własnego intelektualnego oddalenia.

Do tego czasu ukazał się też zresztą drugi tom The Modern World-System, który zdobył wielki rozgłos i wywołał sporo kontrowersji. Wallerstein zdobył sławę już nie tylko jako specjalista od studiów afrykańskich. W Binghamton piastował stanowisko Distinguished Professor and Chair, które dzięki wysiłkom Hopkinsa pociągało za sobą wiele wyjątkowych możliwości: znaczna ilość stanowisk uniwersyteckich do obsadzenia, etaty adiunktów dla badaczy zza granicy, którzy przyjeżdżali na tymczasowe badania w instytucie, dofinansowanie centrum badawczego poświęconego Braudelowi oraz nowego pisma - Review.

Drugim istotnym aspektem akademickiej aktywności Wallersteina było utworzenie nowej sekcji Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego pod nazwą "Ekonomia polityczna systemu światowego" (Political Economy of the World System), do której przystąpili częściowo badacze społeczni z innych dyscyplin. PEWS od 1977 roku sponsoruje coroczne konferencje oraz zbiory tekstów podczas nich wygłoszone, jednak organizacyjny przymus związany z rozgraniczeniem między dyscyplinami naukowymi sprawił, że jest to przede wszystkim forum dla socjologów. To raczej Fernand Braudel Center oraz łamy Review gościły regularnie przedstawicieli takich dziedzin jak historia, antropologia, geografia czy politologia, którzy wspólnie pracowali nad projektem systemu-świata w ostatnich 25 latach, doskonaląc go i wzbogacając swoim doświadczeniem.

Wallerstein wspólnie ze swoimi dwoma kolegami z Paryża opublikował ponadto serię monografii dla Cambridge University Press, w skład której wszedł zbiór najważniejszych artykułów Wallersteina z ostatnich siedmiu lat (tytuł książki: The Capitalist World-Economy) oraz podobne kolekcje z lat 1984 (The Politics of World-Economu) oraz 1991 (Geopolitics and Geoculture). Zbiory te pokazują niesamowicie szeroki krąg zainteresowań Wallersteina, gdzie znajdziemy zarówno artykuły związane z ogólną analizą systemu-świata w szesnastym i siedemnastym wieku, jak i bardziej teoretyczne teksty na temat klasy, etniczności, cywilizacji i kultury, czy też analizy hegemonii i kryzysu, a także amerykańskiego niewolnictwa i Południa USA. Kolejny, równie bogaty zbiór tekstów ukazał się w roku 1995 pod tytułem After Liberalism (książkę wydało The New Press).

W Centrum Fernanda Braudela Wallerstein zapoczątkował mnóstwo grupowych projektów badawczych dotyczących wielu tematów, na przykład długotrwałego procesu proletaryzacji rodzin, Afryki Południowej czy wcielenia Imperium Ottomańskiego do świata kapitalistycznego. Mimo to w tym samym czasie w dalszym ciągu prowadził zarówno naukową, jak i polityczną pracę w Afryce, a także rozwijał badania, które doprowadziły do pojawienia się następnych tomów The Modern World System (tom III, pod tytułem "Mercantilism and the Consolidation of the Modern World System, 1600-1750" z 1980 roku, oraz tom III, który dotyczy okresu aż do lat 80-tych 19 wieku - z roku 1989).

Trzeba również zauważyć, że choć Binghamton stał się głównym centrum studiów nad systemem-światem, wcześniejsi studenci oraz współpracownicy Wallersteina zostali przyjęci również na inne uczelnie amerykańskie, na których trwały prace na studiami na temat systemu-świata - między innymi Johns Hopkins, Stanford, Arizona, California (w Davis, Irvine i Santa Cruz), Cornell, Emory oraz Kansas State.

Wpływ Wallersteina rósł gwałtownie w USA również w innych dyscyplinach poza socjologią. Podobnie jak ASA (Amerykańskie Towarzystwo Socjologiczne), zarówno Amerykańskie Towarzystwo Historyczne (w 1978), jak i American Political Science Association (w 1979) poświęciły jego dziełu osobne panele podczas swoich corocznych spotkań. Po tym jak pierwsza część The Modern World System ukazała się w dziewięciu językach, poszukiwania przez Wallersteina korzyści "w dalszej perspektywie" zdobyły znaczne uznanie na światowym rynku idei.

Empiryczno-historyczny projekt The Modern World System zwolnił trochę tempo w latach 80-tych i 90-tych. Czy pojawią się tomy IV i V, skoro Wallerstein coraz bardziej kieruje swoją energię intelektualną w stronę krytyki sposobu organizacji nauk społecznych, oraz w stronę prognoz na temat przyszłości? Nawoływał do "odmyślenia" dziewiętnastowiecznych nauk społecznych oraz przewodniczył sponsorowanej przez fundacje komisji, której celem miało być zaproponowanie wizji, która pasowałaby do 21 wieku? Jako prezydent Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego (1994-1998) promował tę wizję. Ale o ile, i dopóki, zainspirowane w ten sposób konkretne badania z dziedziny nauk społecznych nie wpłyną na wystarczającą ilość naukowców w celu zmiany ich praktyki badawczej, epistemologiczne i metodologiczne wskazówki Wallersteina z pewnością nawet w połowie nie będą miały takiego skutku, jaki wywarły na świat naukowy same analizy dotyczące systemu-świata.

ŹRÓDŁA INTELEKTUALNE

Choć całe dzieło Wallersteina cechuje się wyjątkowym nagromadzeniem różnego rodzaju oryginalnych myśli, to tym, co najbardziej w nim fascynuje jest bardzo mocna syntetyczna wyobraźnia, której rezultatem jest odkrycie nowej podstawowej jednostki analitycznej oraz wyczucie, w jaki sposób z nią postępować. Analiza systemów-światów powstała jako genialne połączenie, w obliczu kluczowych kwestii podnoszonych przez radykalizm "Trzeciego świata", trzech głównych tradycji zachodnich nauk społecznych, które funkcjonują jako zdecydowana opozycja w stosunku do dominujących trendów w postaci anglo-amerykańskiego liberalizmu i pozytywizmu. Tradycje te to niemiecka ekonomia historyczna, szkoła Annales w historiografii francuskiej oraz Marksizm.<3> Przedstawmy w skrócie obecność tych trzech tradycji w perspektywie syntezy systemu-świata.

Co do tradycji niemieckiej, to chodzi tu przede wszystkim o wpływ Maxa Webera, jednak nie tego Webera od etyki protestanckiej czy też legitymizacji władzy, ale o Webera z jego prac dotyczących relacji między imperializmem wielkomiejskim a obszarami wiejskimi oraz badaniem statusu grupowego z perspektywy materialistycznej. Szczególnie użyteczna okazała się tu koncepcja "etno-nacjonalizmu" jako formacji grupowej w ramach ekonomii światowej. W państwach centrum przybiera ona postać nacjonalizmu: "Nacjonalizm to zaakceptowanie członków państwa jako członków formacji grupowej, jako obywateli, z wszystkimi konsekwencjami związanymi z wymogami co do solidarności kolektywnej" (MWS I str. 145). Etno-narodowy status grupowy dokonuje strukturalnego podziału robotników na świecie według określonych segmentów, a także umożliwia niektórym z nich udział w kapitale dzięki obywatelstwu. Wallerstein przedstawił analizy klasowe konfliktów międzygrupowych w Afryce (CWE, str. 165-183, 193-201) oraz w ZSRR (CWE, str. 184-192), a także postawił tezę o "rasie" jako jedynej międzynarodowej kategorii dotyczącej formacji grupowej w nowoczesnym świecie (CWE, str. 180).

Ale Weber nie był dla niego jedynym źródłem inspiracji. Poza Karlem Buchnerem i Gustavem Schmollerem, dzięki którym zwrócił uwagę na przemianę procesów produkcyjnych, Wallerstein oparł się też na pracach Austriaka Josepha Schumpetera i Węgra Karla Polanyi'a. Zanim odkryto na nowo dzieła Kondratiefa, do czego w znacznym stopniu przyczynił się Wallerstein wraz z Fernand Braudel Center, to właśnie Schumpeter akcentował kluczową rolę cykli w gospodarce posiadających różne długości, czyli regularny, rytmiczny, choć nieciągły, charakter wzrostu kapitalistycznego. Schumpeter był również "najbardziej wyrafinowanym obrońcą kapitalizmu" (CWE, str. 149), który zauważył, że kapitalizm rozsiewa ziarna swojej własnej zagłady. Karl Polanyi, analityk polityczny, który stał się ekonomicznym antropologiem, przyczynił się w jeszcze większym stopniu do analizy systemu-świata. To właśnie Polanyi wypracował ideę trzech podstawowych sposobów organizacji ekonomicznej, czy też typów ekonomii społecznej, które nazwał modelami: wymiennym, redystrybutywnym oraz rynkowym. Stały się one, praktycznie bez większych modyfikacji, trzema typami totalności u Wallersteina: mini-systemy, imperia światowe oraz gospodarki-światy. W tym punkcie kluczową okazała się współpraca z Hopkinsem, który był członkiem grupy badawczej pracującej pod kierunkiem Polanyi'a na Columbii w latach pięćdziesiątych.

Drugim ważnym źródłem koncepcji Wallersteina w naukach społecznych była szkoła Annales we francuskiej historiografii. Założony przez Marca Blocha oraz Luciena Febvre'a, oraz zinstytucjonalizowana po drugiej wojnie światowej przez Febvre'a i Braudela, Annales: Economies, Societes, Civilizations był najważniejszym pismem historycznym naszych czasów. Można dostrzec kilka elementów ze szkoły Annales, które wywarły wpływ na ideę "systemów-światów". Najsłynniejszym z nich jest typowe dla Braudela akcentowanie długich okresów (la longue duree), które Wallerstein pojmuje jako atak zarówno na epizodyczny, jak i "wieczny" charakter historiografii, czyli zarówno historię polityczną skupioną na wydarzeniach, jak i uniwersalizujące generalizacje abstrakcyjnych nauk społecznych (Review I, 3/4, str. 222). Choć wśród "annalistów" wyraźna jest tendencja do zwracania uwagi na trwałość struktur społecznych i ekonomicznych, Wallerstein woli jednak rozważać ich podlegające powolnym przemianom struktury podstawowe (Idib. Str. 52, 239). Kapitalizmu, tak jak Rzymu, nie zbudowano od razu, również i jego kres nie jest wydarzeniem natychmiastowym.

Kolejnym wątkiem, który Wallerstein wykorzystał z dorobku szkoły Annales jest zwrócenie się ku regionom geo-ekonomicznym jako jednostkom analitycznym, z perspektywy zarówno historii lokalnych (np. Emmanuel LeRoy Ladurie piszący o Langwedocji), jak i historii "światowych" (np. badania Braudela nad cywilizacją Morza śródziemnego w okresie Filipa II). Również i z tego Wallerstein skorzystał, a łącząc dodatkowo Braudela z Polanyi'em wysunął koncepcję totalności systemowej złożonej z odrębnych regionów geopolitycznych, w których (włączając w to jeszcze analizy Lenina) państwa narodowe, standardowe jednostki analityczne w makrosocjologii, są zróżnicowanymi autonomicznymi podmiotami uczestniczącymi we wzajemnej rywalizacji. Jednak, jak przyznał to sam Braudel (Review I, 3/4, str. 256), "annaliści" w swojej rewolcie przeciwko konwencjonalnym narracjom politycznym skłaniali się raczej do odrzucenia państwa: państwa również posiadają długotrwałe, powoli zmieniające się struktury. Wallersteinowi połowicznie tylko udało się przezwyciężyć ten przesąd.

Kolejną zasługą "annalistów", jeśli chodzi o tworzenie analizy systemów-światów było zwrócenie uwagi na historię wsi. Twierdzili oni, według słów Wallersteina, że "poza mniejszością wielkomiejską istnieje wiejska większość" (Review I, 3/4, str. 6). Nieświadome wielkomiejskie uprzedzenia były jednym z najgłębszych defektów zarówno liberalizmu, jak i marksizmu, i nie dziwi fakt, że wpływowe prace Wallersteina i Barringtona Moore'a, Jr. skupiły się na obszarach wiejskich, co można wyczytać już z samych ich tytułów ("Capitalist Agriculture and the Origins of the European World-Economy in the Sixteen Century" - "Rolnictwo kapitalistyczne a początki europejskiej ekonomii światowej w szesnastym wieku", Lord and Peasant in the Making of the Modern World" - "Pan i chłop, a powstanie nowoczesnego świata"). Dla Moore'a wieś miała znaczenie z tego powodu, że jej konfiguracja klasowa wywierała określone polityczne skutki. Wallerstein dodał do struktury klasowej elementy typowe dla szkoły Annales: wieś ma znaczenie jako determinanta geograficzna, baza zasobów oraz ze względu na dostarczanie wartości dodatkowej.

W końcu, w związku z przyczynkiem szkoły Annales do dzieła Wallersteina, należy dostrzec, wychodząc już poza wiek 16, jego głęboki szacunek do badań empirycznych Braudela, Pierre'a (a także w mniejszym zakresie Hoguette'a) Chaunu oraz innych francuskich "annalistów"; do polskiego mistrza Mariana Małowista oraz innych Europejczyków (Włocha Ruggiero Romano, Czecha Z.S. Pacha, Hiszpana J.-G. Da Silva, Portugalczyka V.M. Godinho, Polaka S. Hoszowskiego, Belgów J.A. van Houtte oraz C. Verlindena). Choć w tomie I Nowoczesnego systemu-świata znajdziemy odwołania do około 73 pism wydawanych w 17 państwach, Annales: E.S.C. wraz z British Economic History Review jest cytowany najczęściej (trzydzieści sześć razy z dziewięćdziesięciu dotyczących pierwszych dwudziestu pięciu lat). Jeśli chodzi o cytowanie autorów, zdecydowanie najczęściej obecny jest tu Braudel (45), a następnie Małowist (19) oraz Chaunu (19); dalej na liście znajduje się Bloch (15) oraz marksistowski historyk ekonomii Maurice Dobb (15).

Podsumowując zależność między Wallersteinem a Annales, można chyba bez obaw stwierdzić, że objawia się ona najpełniej na ogólnym metodologicznym poziomie (długie okresy, regiony, baza geo-ekonomiczna) oraz ze względu na bezpośrednie odwołania w pierwszych dwóch tomach The Modern World-System. Wallerstein podziela przekonanie "annalistów" o twardej podstawie rzeczywistości w postaci starannie gromadzonych gospodarczych i historycznych danych (historia ekonomiczna jest tą nowoczesną pod-dyscypliną, którą Wallerstein ceni za to, że uniknęła skrzywienia "modernizacyjnego" [CWE, str. 21]), jednak większość jego teoretycznych koncepcji związana jest z innymi ideami, od austro-niemieckich po marksistowskie. Jednocześnie nazwanie jego ośrodka badawczego imieniem Braudela, zapożyczenie od Annales tytułu własnego pisma - Review ("A Journal for the Study of Economies, Historical Systems, and Civilizations"), otrzymanie od samego Braudela gorącego błogosławieństwa (Review I, 3/4, str. 243-253) - nie oznacza tylko inteligentnego działania kogoś, kto liberalizm uznał za martwy, a marksizm na zawsze obnażony i prowadzący do wypaczeń. Wszystko to jest wyrazem szacunku i długu wdzięczności.

Jeśli pozostaniemy jeszcze przy długu wdzięczności, to z pewnością równie ważne jest tu dziedzictwo marksizmu. Po pierwsze, kluczowym zjawiskiem związanym z rzeczywistością społeczną jest dla Wallersteina konflikt społeczny między materialnymi interesami różnych grup ludzkich (CWE, str. 175, 230; MWS I, str. 347). Po drugie, Wallersteina interesuje też odpowiadająca faktom totalność, w czym zgadza się zarówno z "annalistami", jak i marksistami. Trzecim elementem długu wdzięczności w stosunku do marksizmu jest świadomość zmiennego charakteru form społecznych i teorii, które się do nich odnoszą. Po czwarte należy tu wspomnieć o nadrzędność procesu akumulacji, wraz z rywalizacją i walką klas, który za sobą pociąga. Akcent położony jest tu na nowość kapitalizmu jako sposobu organizacji społecznej, opartego strukturalnie na ciągłym poszukiwaniu zysku i mającego swoje źródła w 16-wiecznej "akumulacji pierwotnej" w ramach europejskiej ekspansji (kolonie, metale szlachetne, handel niewolnikami) oraz reorganizacji produkcji rolniczej (ogradzanie pól, kapitalistyczna renta gruntowa). Długi cytat na temat renty z trzeciego tomu Kapitału (MSW I, str. 247), będący najwyraźniejszym źródłem perspektywy systemów-światów wśród tekstów Marksa, to doniosły moment całej analizy.

Po piąte, i to jest chyba najważniejszy punkt, chodzi tu o dialektyczne rozumienie ruchu zachodzącego w ramach konfliktu i sprzeczności - choć ruchu wolniejszego niż to miało miejsca u Marksa, jednak tak jak u Marksa dla Wallersteina miał on prowadzić do uchwycenia grup społecznych, które nakierowane są na ogólnoświatową walkę o socjalizm. W okresie od 1960 do 1980 roku większość zachodnich marksistów uwikłało się w dysputy scholastyczne, odwołując się do zawiłych teorii państwa i ideologii, które miały wyjaśnić upadek euro-amerykańskich robotników wielkomiejskich gotowych do wywołania oczekiwanej rewolucji. W tym samym czasie Wallerstein wyjaśniał to zjawisko, próbując zrewidować tak szeroko jak to było możliwe ideę Lenina mówiącą o "arystokracji robotniczej". Oparł się tutaj na bezpośrednich obserwacjach i swoich osobistych doświadczeniach w związku z trwającą walką nie-białych i przeważnie nie pochodzących z wielkich kompleksów miejskich robotników w Stanach Zjednoczonych oraz w Trzecim świecie. Wydać to wyraźnie, na przykład w jego opisie posługiwania się pojęciami klasowymi przez Fanona i jego krytyków (CWE, str. 250-268).

Ale to nie wszystko. Również od Lenina Wallerstein przejął nacisk na rywalizację między imperiami kapitalistycznymi - nadając jej bardziej neutralną nazwę "rywalizacji w centrum" - oraz ideę rewolucji anty-imperialistycznej, przenosząc te pojęcia na wydarzenia historii dwudziestowiecznej. Mao Zedong wpłynął na niego swoją ideą, że po rewolucji socjalistycznej walka klas trwa nadal; dzięki temu Wallerstein mógł stwierdzić, że sowiecki rewizjonizm jest konsekwencją prób Związku Sowieckiego mających na celu osiągnięcie statusu centrum w ramach nadal kapitalistycznej ekonomii światowej. Jednocześnie nawołuje do głębszego spojrzenia na historię dwudziestowiecznego socjalizmu, który pełni rolę zarówno elementu konsolidującego kapitalizm, jak i czynnika jego zmierzchu.

Dalej Wallerstein podjął długą dyskusję z neomarksistowskim nastawieniem zwanym teorią zależności (dependency theory). Zapoczątkowana w latach 80-tych przez Paula Barana teoria ta była dalej rozwijana i pogłębiana w następnej dekadzie przez wielu wybitnych badaczy społecznych z lewicy takich jak Samir Amin, Fernando Henrique Cardoso, Theotonio dos Santos, Arghiri Emmanuel, Andre Gunder Frank, Anibal Quijano czy Dudley Seers.

Krytykując w punkcie wyjścia "dewelopmentalizm" (idea, że każde społeczeństwo w każdym kraju może rozwijać się w taki sam sposób), teoria zależności za kluczowe dla zrozumienia zjawisk na peryferiach uznała relacje między centrami a peryferiami. Od Amina pochodzi pojęcie "kapitalizmu peryferyjnego", od Cardoso idea "uwarunkowanego rozwoju", która miała wyjaśnić kwestię wyjątkowości Brazylii, od Franka - "satelityzacja" ("warstwy wewnątrz warstw" Wallersteina), Seers znowu wpłynął na Wallersteina swoją ideą "otwartej" gospodarki. Natomiast zwrócenie uwagi na krytyczność stosunku między centrami a peryferiami dla zrozumienia centrów to już autorskie dzieło Wallersteina (i Hopkinsa). W każdym razie to właśnie z tych źródeł, a także dzieł Fanona, pochodzi wyczulenie Wallersteina na globalny wymiar walki klas - które ma przeważnie zabarwienie nacjonalistyczne.

Trzeba tu też uwzględnić wpływ historiografii marksistowskiej. Nawet jeśli nie była ona tak istotna dla Wallersteina, jak miało to miejsce w przypadku szkoły Annales, z pewnością odegrała ona kluczową rolę w jego koncepcji. Angielski periodyk historyczny, Past & Present, był forum dla najbardziej wyrafinowanej marksistowskiej myśli historycznej w języku angielskim. Jeśli chodzi o ilość cytatów pism, do których odnosi się Wallerstein w tomie I MWS, to zajmuje on trzecią pozycję, z siedemnastoma odnośnikami. Christopher Hill, Rodney Hilton, "przeszczepiony" Wiedeńczyk Eric Hobsbawm, Victor Kiernan, no i oczywiście R. H. Tawney byli dla Wallersteina najważniejsi, ale można też bez trudu wskazać kontynentalnych historyków marksistowskich, na których się opierał, przede wszystkim Borisa Porchneva i Pierre'a Vilara.

Wreszcie, nie ma też wątpliwości co do tego, że jedną z ambicji Wallersteina było dokonanie rewizji marksizmu w ramach reinterpretacji nowożytnej historii bez ograniczeń, które powstają w momencie przyjęcia za jednostki analiz państw narodowych. Według Wallersteina (CWE, str. 213), największą trudnością dla marksizmu jest "wyjaśnienie złożoności" transformacji i zaburzonego rozwoju, "na które to problemy istniały dotąd trzy odpowiedzi: pominięcie, jak w przypadku 'wulgarnych marksistów', obsesja na ich punkcie, typowa dla eks-marksistów, oraz potraktowanie ich jako kluczowych, zarówno intelektualnie, jak i politycznie, problemów marksizmu". Wallerstein jako trzech głównych przedstawicieli tego ostatniego nastawienia wymienia Gramsci'ego, Lenina oraz Mao. Jednak oczywistym się wydaje, ze względu na kontekst, w którym pojawia się ten argument (krytyka wykorzystania przez Eugene Genovese kategorii Starego Południa jako jednostki analizy w rozważaniach na temat niewolnictwa), że sam siebie umieszcza właśnie w tej trzecie perspektywie, próbując rozwiązać problem transformacji i zaburzonego rozwoju. Stąd właśnie skupienie się na kwestii pozostałościach po feudalizmie oraz tak zwanym socjalizmie z jego tekstu "Rise and Future Demise", czyli głównego zarysu The Modern World-System.

MAPA PODSTAWOWYCH POJĘĆ

W zwięzłym, ale zagorzałym ataku na teorię modernizacji (CWE, str. 132-137) Wallersteina naszkicował plan badawczy, który zawiera pięć głównych zagadnień: funkcjonowanie kapitalistycznego systemu-świata jako systemu, warunki jego narodzin, jego stosunek do struktur niekapitalistycznych istniejących we wcześniejszych wiekach, studium porównawcze na temat historycznych alternatywnych sposobów produkcji, oraz droga ku socjalizmowi. Ponadto zaznacza, że w celu zmierzenia się z tymi kwestiami niezbędne jest dokonanie następującego zabiegu: "przekształcenie naszych historycznych narracji, zebranie "światowo-systemowych" danych ilościowych (praktycznie od podstaw), oraz przede wszystkim - rozpatrzenie na nowo i oczyszczenie naszego bagażu pojęciowego" (str. 136). Sam skupił się na tym trzecim elemencie - jego główną metodą badawczą jest w związku z tym rekonceptualizacja i reinterpretacja.

Główne pojęcia, orientujące myśl Wallersteina, na podstawie jego artykułów ukazujących się od 1974 roku, mogą być zebrane w następujące grupy: totalności, osiowy podział pracy, międzynarodowy system państwowy, rytmy cykliczne, trendy sekularne (powtarzające się), oraz antynomie i sprzeczności. Z pewnością kategorie te nie wyczerpują aparatury pojęciowej, jednak zawierają to, co Wallerstein opracowywał w najszerszym zakresie. Poza tym pierwszym wszystkie odnoszą się przede wszystkim do pracy na temat nowoczesnej przemiany społecznej. Rozpatrzeniem problemów, na które zwraca uwagę analiza zasad przedkapitalistycznych zajęli się inni autorzy, zwłaszcza Christopher Chase-Dune i Thomas Hall (1997).

Według Wallersteina istnieją trzy, i tylko trzy, typy totalności, czy też sposoby produkcji; kolejny może wykształcić się w przyszłości. Totalność to główna jednostka analityczna związana z badaniem zmiany, ponieważ to właśnie ona jest areną, na której znajdują się główne determinanty zmiany. Choć stosunki polityczne, kulturowe, a nawet te związane z handlem luksusowymi dobrami pomiędzy totalnościami mogą w znacznym stopniu zaważyć na powolnym przekształcaniu się wewnętrznej struktury systemu, dla Wallersteina są one ograniczone analitycznie do dostarczania podstawowych dóbr i usług (tych, które są niezbędne, a nie luksusowe), w tym również tak ważnej ochrony. Tymi trzema historycznymi modelami są, analogicznie do koncepcji Polanyi'ego, mini-systemy, imperia światowe oraz gospodarki światowe. Mini-systemy to gospodarki plemienne zintegrowane według relacji organicznych - czasami nazywane są afiliacjami rodzinnymi. Jako tradycyjny przedmiot badań ze strony antropologii, mini-systemy nie zostały pochłonięte przez rozprzestrzeniający się kapitalizm. Badając nasze własne sposoby życia, dostrzegamy pozostałości tego modelu w postaci wymiany darów, przywilejów i polityki zatrudniana w oparciu o relacje rodzinne i przyjacielskie. Mini-systemy oznaczają zatem prosty podział pracy, jednolitą wspólnotę polityczną i jedną kulturę.

Imperia światowe i światowe gospodarki to z kolei systemy-światy. Różnią się one od mini systemów pod tym względem, że zawierają wiele różnych kultur, natomiast między nimi zachodzi różnica polegająca na tym, że te pierwsze posiadają jedno centrum polityczne, podczas gdy te drugie wiele takich centrów, różniących się pod względem potęgi. Imperia-światy obejmują dwie lub więcej odrębnych grup kulturowych pozostających ze sobą w relacji przymusowego pozbawiania się wartości (udziału, rangi - stąd ich alternatywnym określeniem jest "model udziałowy") i przekazania jej warstwie panującej lub szerzej - dla korzyści politycznych. Do kategorii tej zatem zalicza się mnóstwo formacji społecznych, od prostych związków familijnych pomiędzy dwoma grupami plemiennymi (w ramach wymiany "zasług za ochronę"), aż po rozległe, długowieczne cywilizacje Chin czy Rzymu. Głównym wzorcem zmian w imperiach światowych jest cykliczna ekspansja i kurczenie się, zarówno w sensie przestrzennym, jak i czasowym: ekspansja do momentu, aż koszty związane z obsługą przejmowania zasług (koszty biurokratyczne) przekroczą wielkość nadwyżki w ten sposób przejętej.

Gospodarki światowe są natomiast zintegrowane raczej ze względu na rynek niż pojedyncze centrum polityczne. W tym systemie społecznym zintegrowane ze sobą zostają dwa lub więcej odległe regiony gospodarcze i kulturowe, w celu wymiany niezbędnych dóbr, takich jak pożywienie, paliwo i ochrona, natomiast dwie lub więcej struktury polityczne rywalizują o dominację, bez równoczesnego pojawiania się jednego centrum. W czasach przednowożytnych gospodarki-światy często stawały się też imperiami światowymi: najbardziej znany przykład to klasyczne przejście od wielu bytów politycznych starożytnej Grecji do indywidualnego Imperium Rzymskiego. Według Wallersteina główną cechą dynamizmu nowoczesnego świata jest tocząca się rywalizacja między państwami w ramach schematu pojedynczego podziału pracy. Sama ta struktura wymusza technologiczny i organizacyjny rozwój, który umożliwia różnym grupom promowanie swoich interesów, zapobiega zamrożeniu czynników produkcji przez pojedynczą, ogólnosystemową elitę polityczną, oraz likwiduje szanse wykorzystywanej większości na stworzenie politycznej opozycji. Struktura ta jest całkowicie odmienna od imperiów-światów, z typową dla nich apatią technologiczną, "zasługową" zasadą przejmowania nadwyżek oraz podatnością na bunty i podboje.

Wagę tej różnicy Wallerstein analizuje w pierwszym tomie The Modern World-System na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest wieloaspektowe porównanie piętnastowiecznej Europy z Chinami (str. 52-63), w którym główny, choć nie jest to jedyne kryterium porównania, nacisk pada na chińską biurokrację imperialną, którą obwinia za niemożliwość dokonania w stosunkowo bardziej rozwiniętych Chinach rewolucji kapitalistycznej. Drugi to zwrócenie uwagi na niepowodzenie Karola V w odbudowie Świętego Imperium Rzymskiego, pomimo zasobów uzyskanych od skarbu Ameryki (str. 165-196). Uwaga na temat terminologii: przez imperium-świat Wallerstein nie rozumie takich tworów jak nowoczesna Hiszpania czy imperium brytyjskie, które według niego są jedynie silnymi państwami z posiadłościami kolonialnymi w ramach szerszej struktury kapitalistycznej gospodarki-świata. Krytycy nie dostrzegli tego rozróżnienia prawdopodobnie ze względu na stwierdzenie przez Wallersteina faktu przyczynienia się ekspansji Europy do stworzenia takich imperiów.

Na koniec pozostaje czwarty typ totalności, na razie tylko jako możliwość, jednak Wallerstein ma ogromną nadzieję na jej powstanie. Nazwał ją socjalistycznym rządem światowym. Ta forma organizacji prawdopodobnie będzie się różniła od imperiów-światów ze względu na to, że produkcja, przejmowanie i redystrybucja światowych nadwyżek będzie dokonywana kolektywnie, w ramach decyzji demokratycznych, a nie w oparciu o decyzje biurokratów, przez producentów światowych w zgodzie z etyką wartości użytkowej i równości społecznej. Choć szanse na pojawienie się tego modelu są na razie niewielkie, zdaniem Wallersteina świat już teraz znajduje się w okresie przejścia ku socjalizmowi. Niedawno naszkicował jego prawdopodobne cechy w swojej pracy Utopistics (Utopizmy) z 1998 roku, jednak z rzeczywistością istniejących dotychczas państw socjalistycznych ma on niewiele wspólnego.<4> Otwarcie krytykuje sowieckie roszczenia co do ustanowienia socjalistycznego systemu światowego odrębnego od istniejącego, kapitalistycznego, i stanowiącego dla niego alternatywę. Zmierzch ZSRR nie był dla badaczy systemu-świata żadnym zaskoczeniem.

Choć niektóre z pozostałych pojęć ułatwiających zrozumienie idei analizy systemu-świata mogą być odnoszone do więcej niż jednego rodzaju totalności, zostały one opracowane przede wszystkim dla gospodarek-światów, a zwłaszcza kapitalistycznej ekonomii-świata lub nowoczesnego systemu-świata. Przez "podział pracy" Wallerstein i jego współpracownicy rozumieją siły i stosunki produkcji całej gospodarki światowej. Wyróżniają pięć aspektów podziału pracy: centrum i peryferia, łańcuchy towarowe, quasi-peryferia, nierówną wymianę oraz akumulację kapitału.

Główną relacją z perspektywy analizy systemu-świata są stosunki między centrum a peryferiami, geograficznie i kulturowo odmiennymi regionami specjalizującymi się w produkcji nastawionej na kapitał (centrum) oraz pracę (peryferia). Według Wallersteina regiony te są wzajemnie od siebie zależne, tak że jeden nie może istnieć bez drugiego: jest to idea relacyjna odnosząca się do relacyjnej rzeczywistości. Pojęcie "łańcuchów towarowych" pojawia się jako opis produkcji dóbr, w ramach "ruchu" od surowców do przetworów, od opartej na sile niewolniczej uprawie bawełny do przemysłu tekstylnego w Manchester, od produkcji kawy przez kolumbijskich wieśniaków po siłę roboczą fabryk z Detroit, i tak dalej. W ten sposób dwudziestowieczne "zacofanie" nie jest postrzegane jako rezultat opóźnionego startu w wyścigu "rozwojowym", ale jako nieustanne pogłębianie długotrwałych relacji strukturalnych. W trakcie trwającej od czterech ostatnich stuleci ekspansji światowej ekonomii, nowe kraje, terytoria, uprzednio zewnętrzne w stosunku do niej, były stopniowo włączane do systemu - stając się prawie zawsze jego peryferiami. Jednocześnie wykształciły się nowe praktyki produkcyjne, które spowodowały przestrzenne przesunięcie dotychczasowych procesów produkcyjnych w centrach i na peryferiach. Kluczowym elementem nie jest tu sam produkt (choć w wielu przypadkach słynne określenie "wymiana surowców na towary" jest przydatnym skrótem), lecz raczej natężenie kapitału i poziom zaawansowania procesów produkcyjnych (pszenica z USA i z Indii nie jest tym samym). Tak więc przemysł tekstylny w roku 1600 okazuje się przede wszystkim procesem "rdzeniowym", gdzie związki między kapitałem a siłą roboczą są dość ścisłe, a robotnicy należą do najbardziej wykwalifikowanych w tym okresie. Do roku 1900 ten proces produkcyjny staje się quasi-peryferyjny, a w 2000 zaczyna obsuwać się do statusu peryferyjnego - w tym samym czasie główną charakterystyką życia ekonomicznego w centrum jest produkcja oprogramowania komputerowego.

O ile idea relacji między centrum a peryferiami czerpie wiele z teorii zależności, to pojęcie quasi-peryferii jest oryginalnym pomysłem Wallersteina. Pierwotnie pomyślane jako kategoria ekonomiczna i polityczna, stało się ono przyczyną wielu nieporozumień i burzliwych kłótni, podobnie jak "klasa średnia". Pod względem politycznym państwa quasi-peryferyjne mają rzekomo stabilizować system światowy, działając na zasadach pod-imperiów - rozszerzając i przejmując część antagonizmów peryferyjnych do centrów. W sensie ekonomicznym mamy tu do czynienia z dwoma zachodzącymi na siebie i w pewnym sensie przekładalnymi na siebie aspektami stref quasi-peryferyjnych. Jak to wynika z powyższych uwag, z jednej strony są one uznawane za element pośredni między centrami a peryferiami, jeśli chodzi o intensywność kapitałową oraz poziom umiejętności i płac w ramach procesów produkcyjnych, jak w przypadku dzierżawy gruntów w 16-wiecznych Włoszech czy warsztatów włókienniczych w Japonii z początków 19 wieku. Z drugiej strony definiuje się je ze względu na "połączony" rozwój, współistnienie w nich zarówno elementów "rdzeniowych", jak i produkcji peryferyjnej, gdzie handel polega równocześnie na eksporcie słabo przetworzonych surowców do centrów oraz prostych produktów do peryferii. Przejście z lub do statutu quasi-peryferyjnego dla poszczególnych krajów lub regionów jest możliwe. Jednak ruch "w górę" jest utrudniony, a ponadto argumentuje się, że takie przesunięcie się w hierarchii jakiejś jednostki jest przeważnie możliwe (choć nie całkowicie: sam system cały czas się rozszerza) tylko za cenę obniżenia się statusu innych. Tak więc niektórzy uznają ten fenomen jako stosunkowo współczesny wzrost nowych quasi-peryferyjnych państw lub regionów (Tajwan, Korea Południowa) przy jednoczesnym upadku innych (Irak, Kolumbia).

Mówiąc o "nierównej wymianie" Wallerstein odnosi się do procesów lub mechanizmów (na przykład koszty transferu pieniędzy), które reprodukują podział pracy w ramach centrów-peryferii. I choć na temat natury tych mechanizmów toczy się długa debata, z pewnością ich efektem jest systematyczny przepływ nadwyżek z warstw pracujących na swoje utrzymanie i quasi-proletariackich z peryferii do technokratycznego i w pełni sproletaryzowanego centrum. W ten sposób okazuje się, że poziom życia w centrum bez przerwy i trwale rośnie, a wysokie płace, stopień politycznej organizacji robotników i wzrost dodatkowego kapitału łącznie wywierają presję na jeszcze większy technologiczny postęp. Prowadzi to oczywiście też do rosnącej przepaści między rdzeniem a peryferiami.

W końcu, przez akumulację kapitału Wallerstein rozumie podstawowe procesy, którymi zajmował się Marksa, pojmując je jednak pod dwoma względami w odrębny sposób. Po pierwsze, proces akumulacji jest postrzegany jako zjawisko globalne, a nie jako jedynie równoległe procesy dokonujące się w poszczególnych krajach. Po drugie jest on związany nierozłącznie z przejmowaniem i przekształcaniem nadwyżek posiadanych przez peryferia: ekspansja geograficzna i trwająca pierwotna akumulacja nie są przypadkowo wpisane w ramy kapitalizmu, ale stanowią rdzeń konstytucji jego istoty. W tym miejscu argumenty Wallersteina i Hopkinsa zarówno formalnie, jak i merytorycznie odpowiadają stanowisku socjalistycznego feminizmu w sprawie "pracy domowej". Tu należy upatrywać źródeł kontrowersyjnego stwierdzenia Wallersteina, że istotą kapitalizmu nie jest praca zarobkowa, ale połączenie pracy zarobkowej z niezarobkową. "Jeśli praca byłaby wszędzie za darmo, mielibyśmy socjalizm" (MWS I, str. 127).

To tyle na temat podziału pracy, przede wszystkim jej wymiaru ekonomicznego. A co z wymiarem politycznym? Druga podstawowa rodzina pojęć odnosi się do struktury międzynarodowego systemu państwowego. Główny wskaźnik kapitalistycznego systemu-świata, system rywalizacji państw, umożliwia ucieczkę od stagnacji, dostarczając kapitałowi swobody i wyzwolenia się od politycznych ograniczeń grożących mu ze strony innych sił społecznych, lub przez nie nałożonych. Wallerstein i jego współpracownicy za istotne uznali trzy aspekty systemu państwowego: imperializm, hegemonię oraz walkę klas.

Imperializm odnosi się do dominacji słabych obszarów peryferyjnych (państw albo kolonii) ze strony silnych państw. Państwa quasi-peryferyjne znajdują się przeważnie pośrodku. Ponieważ potęga państwa jest funkcją bazy produkcyjnej, organizacji militarnej, przymierzy dyplomatycznych i sytuacji geopolitycznej, dane nowo-włączone terytorium może posiadać wystarczająco silne państwo, żeby wejść do systemu-świata jako struktura quasi-peryferyjna; taki był przypadek Rosji w 18 wieku i Japonii w wieku 19. Państwa są wykorzystywane przez siły klasowe w celu zaburzania rynku światowego z korzyścią dla siebie, mogą też je powodować, posługując się siłą lub dyplomacją. Wcielają i rozwijają mechanizmy nierównej wymiany. Co do wewnętrznej struktury państw, państwa-centra są o wiele silniejsze niż te z peryferii, ponieważ klasy panujące tych ostatnich zwykle pragną zachować otwartą ekonomię i nadal sprawować lokalną władzę. Jednak silne państwo niekoniecznie oznacza silne czy też mocno scentralizowane władze wykonawcze (monarchowie, prezydenci). Najsilniejsze państwa to te, które potrzebują najmniej struktur administracyjnych i maszynerii militarnej do wykonywania swojej pracy w celu koordynacji wewnętrznej i siania spustoszenia na zewnątrz. Wydaje się też, że istnieje swoista prawidłowość co do przemiany nieformalnych imperiów i formalnej kolonizacji jako przejawu imperializmu.

Hegemonia odnosi się do mającej jak dotąd miejsce trzykrotnie sytuacji, gdy jedno państwo centrum na jakiś czas wysuwa się na czoło przed pozostałymi.<5> Potęga hegemoniczna cechuje się równoczesną przewagą w dziedzinie produkcji, handlu i finansach, które znów służą jako wsparcie dla coraz silniejszego aparatu militarnego. Holendrzy posiadali taką supremację w połowie 17 wieku - Wallerstein opisuje ją szczegółowo w drugim rozdziale drugiego tomu; Brytyjczycy przejęli ją w 19 wieku, a USA - w 20. Co ciekawe, jedną z cech mocarstwa hegemonicznego jest posiadanie delikatnego i dość zdecentralizowanego aparatu państwowego, w przeciwieństwie do rywali z innych państw rdzenia, które muszą zmagać się z wewnętrznym oporem w stosunku do agresywnej ekspansjonistycznej polityki zewnętrznej.

Mocarstwa hegemoniczne przejmują inicjatywę w utrzymywaniu stabilnej struktury równowagi sił w polityce światowej oraz wprowadzaniu wolnego handlu, który działa na korzyść tego mocarstwa tak długo, jak długo trwa jego prymat w gospodarce. Dlatego też każde z dotychczasowych potęg hegemonicznych zawierało w sobie równocześnie centrum finansów ówczesnego świata. Schemat ten da się wyśledzić już od późnego średniowiecza, od Wenecji; później rolę centrum finansowego przejęły Genua i Antwerpia, dalej ukształtowało się ono już w nowoczesnych postaciach w Amsterdamie, Londynie, i w końcu doszło (ostatecznie?) do Nowego Jorku - który tak na marginesie wystartował w nowoczesność pod nazwą Nowy Amsterdam (Nieuw Amsterdam). Pojawienie się mocarstwa hegemonicznego i zajęcie przez nie właściwego mu miejsca jest zwykle poprzedzone wojnami światowymi (1618-1648, 1756-1763 oraz 1792-1815, 1914-1918 oraz 1939-1945). Dlatego, że potęga hegemoniczna nie jest nigdy na tyle silna, żeby wchłonąć cały system-świat (może nim tylko kierować), zjawisko hegemonii jest tak naprawdę cechą nowoczesności, związaną z trzema procesami. Po pierwsze walka klas prowadzi do podwyższenia zarobków, obniżając zyski związane z konkurencyjnością - tak że hegemoniczna potęga nie jest już w stanie eliminować z rynków swoich rywali. Po drugie postęp technologiczny zostaje zakłócony dzięki innowacjom, kradzieży patentów i eksport kapitału. Po trzecie - ogólnoświatowy postęp technologiczny oznacza możliwość sukcesu dla inicjatyw mających na celu stworzenie większych jednostek politycznych.

Ostatnim istotnym aspektem systemu międzypaństwowego jest waga walki klas jako elementu polityki w ramach i pomiędzy granicami państw. Tutaj perspektywa systemu-świata zauważa trzy alternatywne konsekwencje. Po pierwsze zwraca się większą uwagę na istnienie sojuszy klasowych ponad granicami państw, na przykład burżuazji, która stara się chronić przejmowanie nadwyżek, nawet jeśli ma tu miejsce rywalizacja o odpowiednie udziały w tym procesie. Po drugie już same państwa zostają pomyślane jako elementy pośredniczące w światowym gospodarczym spektaklu walki klasowej. Po trzecie Wallersteina oraz Hopkinsa nie zadowala już opisowa zawodowo-klasowa terminologia (np. właściciel niewolników, robotnik wykwalifikowany, rolnik), która zmienia rozumienie typów społecznych, wymuszając ich interpretację ze względu na konsekwencje przypisanych do nich czynności w ramach światowego kapitalizmu.

W przeciwieństwie do tego, co proponowali niektórzy przyjaźnie nastawieni, choć surowi krytycy, Wallerstein akcentował silne więzy między podziałem pracy a międzynarodowym systemem państwowym. Stąd właśnie termin "ekonomia polityczna systemu-świata". Idąc za Otto Hintzem, zarówno Theda Skocpol, jak i Aristide Zolberg sugerują nadanie takiego samego znaczenia zarówno światowej polityce, jak i światowej ekonomii (Skocpol 1977; Zolberg 1979). To odnowienie debaty między marksistami a weberystami na poziomie systemu-świata może okazać się w dalszym ciągu owocne. Najbardziej przydatną w tym względzie była obserwacja Zolberga, że zmagania militarne i dyplomatyczne między Europą a Imperium Osmańskim miały istotne następstwa dla powstania kapitalistycznej światowej ekonomii, czego nie dostrzegł Wallerstein. Punktem widzenia perspektywy systemu-świata jest założenie, że współdeterminowanie musi być rozpatrywane osobno dla sfery militarnej i politycznej oraz ekonomicznej i społecznej. Ponadto za teoretyczną zasadę przyjmuje ona to, co z konieczności musi być rozpatrzone w ramach konkretnych uwarunkowań empirycznych. W tym miejscu przedstawicieli obydwu stanowisk dzieli o wiele mniej, częściowo chyba z tego względu, że Wallersteinowi udało się w drugim tomie swojej pracy skorzystać z uwag Perry Andersona na temat tworzenia państw w Europie Wschodniej, a po części dlatego, że im bardziej odchodzi się od początków nowoczesnego świata w stronę jego stanu obecnego, tym bardziej nieodparty okazuje się fakt wzajemnej zależności między procesami ekonomicznymi i politycznymi.

Nowożytna ekonomia polityczna jest dalej opisywana za pomocą cyklicznych rytmów, które uznawane są za trzeci parametr systemu - fundujący go, a nie będący jedynie jego pobocznym przejawem. Wallersteina nie interesują za bardzo krótkoterminowe cykle koniunktury biznesowej, ale prawidłowości długich (trwających od 40 do 50 lat) fal, na które uwagę zwrócili Kondratieff oraz Schumpeter, a także jeszcze dłuższych trendów (około 300-letnich) analizowanych przez Simianda, Labrousse'a, a ostatnio przez Rondo Camerona - ten ostatni nazywa je "logistyką". Cały numer Review (II, 4) został poświęcony dyskusjom na temat tych długich fal ekspansji i stagnacji, dla których głównym materiałem dowodowym są serie czasowe związane z populacją, produkcją i ruchami cen. Jednak dane te nie były dotąd traktowane jako dane dla systemu-świata, a jedynie jako najlepsze globalne podsumowanie różnych zmian określonych jednostek analitycznych (przede wszystkim państw). Prawidłowości cykliczne systematycznie wpływają na różnorakie obszary gospodarki światowej. Na przykład w okresach osłabienia lub zastoju najciężej dotknięte zostają strefy peryferyjne oraz stare obszary quasi-peryferyjne, podczas gdy rejony "rdzeniowe" oraz quasi-peryferyjne radzą sobie stosunkowo lepiej.

Cykliczne rytmy nowoczesnego systemu-świata stają się podstawą wallersteinowskiej periodyzacji historii nowożytnej, i w ten sposób - granicami czasowymi dla poszczególnych tomów jego pracy (pierwotnie miały być cztery tomy, ale prawdopodobnie powstanie też piąty). Okres wzrostu i ekspansji nazwany przez Braudela "długim wiekiem szesnastym" (1450-1620/40) omawiany jest w tomie pierwszym. Drugi tom poświęcony jest epoce osłabienia i stagnacji (1600-1739/50). Cykle ekonomiczne otwarły częściowo drogę cyklom politycznym, które posłużyły do datowania trzeciego i czwartego etapu. Etap trzeci (1750-1917) jest wyznaczony przez rosnącą przewagę kapitału przemysłowego nad rolniczym, globalizację kapitalistycznej gospodarki światowej oraz powstanie i zmierzch hegemonii brytyjskiej. Natomiast etap czwarty (1917-?) to czas umacniania się globalnego systemu-świata - jak na ironię dzięki pojawieniu się rewolucyjnej socjalistycznej krytyki tego systemu, którego przyczyną było powstanie tak zwanych socjalistycznych quasi-peryferii, których liderom zależało na dalszym istnieniu obecnego systemu (CWE, str. 30-34, 108-116).

Dlaczego długie cykle są kluczowe dla rzeczywistości kapitalistycznej? Z powodu strukturalnego rozdzielenia gospodarki od polityki, czyli anarchii rynku. Okres ekspansji kończy się, gdy produkcja przekroczy poziom dystrybucji dochodu na świecie i w związku z tym - faktyczny popyt. Tak naprawdę okresowe kryzysy pogłębiają się, gdy poszczególne jednostki produkcyjne zaczynają reagować na obniżenie zysków. Najczęstszą strategią w takim wypadku jest zwiększenie ogólnej produkcji, aby utrzymać bezwzględny poziom zysków - efektem tego rozwiązania jest pojawienie się problemu nadprodukcji. Wynikające stąd ostre kryzysy są wyznaczone przez zwiększoną koncentrację i centralizację kapitału, ekspansję geograficzną, technologiczne zmiany i napięcia prowadzące do odpowiedniej redystrybucji dochodu na światową skalę w celu odnowienia kapitalistycznej ekspansji. Na przykład kryzys z końca 19 wieku dał początek korporacjom, kartelom i trustom; "afrykańskiej szarpaninie" i rozszerzeniu granic Ameryki, Australii i azjatyckiej części Rosji; wynalezieniu wewnętrznych silników spalinowych i energii elektrycznej; oraz stworzeniu warunków dla demokracji socjalnej: wyższych zarobków dla pracowników przemysłowych z centrum oraz korzyści związanych z państwem dobrobytu.

Rozwiązanie okresowych kryzysów oznacza pojawienie się ruchów czwartego parametru nowoczesnego systemu-świata: trendów sekularnych. Trendy te są rozumiane jako zarówno samo-reprodukujące się, jak i samo-transformujące się aspekty całej struktury, z kresami asymptotycznymi zapowiadającymi ich hipotetyczny koniec. W ten sposób kapitalizm rozumiany jest jako system znajdujący się w ciągłym ruchu własnych przekształceń, rozwijający się w kierunku ograniczeń, których nie jest w stanie przekroczyć: trendy sekularne - ekspansja, utowarowienie, mechanizacja (akumulacja) i biurokratyzacja - to fundamentalne procesy tego zmieniającego się systemu, podobnie jak cykliczne rytmy, rywalizacja międzypaństwowa oraz pierwotny i wtórny podział pracy.

Ekspansja geograficzna to pierwszy i najbardziej oczywisty z trendów sekularnych nowoczesnego kapitalizmu. Jako istota przejścia od feudalizmu, które oznaczało przekazanie kapitalistom do dyspozycji pracy i towaru z obszaru sięgającego od części Ameryk do części Afryki i Europy Wschodniej, ekspansja jest stałą, choć przebiegającą w różnych etapach i z różną intensywnością, cechą nowożytnej historii. Z kilkoma quasi-peryferyjnymi wyjątkami, terytoria kontrolowane zarówno przez mini-systemy, jak i imperia światowe były wcielane jako peryferia z określoną specjalizacją produkcyjną. Do początku 20 wieku kapitalistyczna ekonomia światowa opanowała cały świat. Oprócz tego mieliśmy też do czynienia z procesem "wewnętrznej" ekspansji w kierunku regionów pierwotnie należących do kolonii lub objętych w narodowych granicach danych państw, czyli istniejących na zasadach "trwałych redut", doprowadzając do "eksportu" zdrowej siły roboczej do innych regionów. Proces ekspansji okazuje się szczególnie ważny w okresach zastoju, gdy rośnie potrzeba zdobywania tańszych surowców, nowych rynków i zwiększonej ilości zasobów w sytuacji zwiększonej rywalizacji między państwami, która w takich okresach ma miejsce. Ograniczenia tej ekspansji są wyznaczane jedynie geograficznie - nieprzypadkowo często słyszymy dzisiaj o kopalniach podmorskich, osadnictwie podwodnym czy nawet kolonizacji przestrzeni kosmicznej.

Drugim trendem sekularnym jest "komodyfikacja" (utowarowienie), przekształcenie wszystkiego z wartości użytkowej na wartość wymienną. Kluczowe są tutaj rynki ziemi i pracy: pod-procesy, które zachodzą w ramach tego procesu to komercjalizacja oraz proletaryzacja. Komercjalizacja ziemi osiągnęła obecnie punkt krytyczny - niewiele jej pozostało w naturalnych rękach grup plemiennych czy wspólnot, nie mówiąc już o mainmorte (przekazanie ziemi lub innej własności panu po śmierci wasala czy chłopa, który był w jej posiadaniu - przyp. MT) czy majoracie. Co do proletaryzacji, to oczywiście jak na razie nie osiągnęła ona jeszcze swojego kresu. Większość gospodarstw domowych w centrum w dalszym ciągu polega w wielkim procencie na nie opłacanej pracy domowej, mimo że główna część dochodów pochodzi z pracy zarobkowej. Natomiast w peryferiach niskie płace są skutkiem tego, że koszty reprodukcji siły roboczej ponoszone są przez producentów żywności. Sprzeciwiając się obiegowym poglądom, Wallerstein pisze: "rozwijający się powoli, powoli erodujący, marginalny, sektor spożywczy światowej ekonomii, od którego uzależniona jest (większa część) światowej populacji rolniczej, nie stanowi dla kapitalistycznej gospodarki-świata żadnego problemu. Obszary te były i są od zawsze jedną z jego głównych szans na przetrwanie" (CWE, str. 123). Jednak jeśli granice proletaryzacji mogą w ogóle zostać osiągnięte, to z pewnością dzisiaj świat się znajduje o wiele bliżej tego momentu niż kiedykolwiek przedtem. "Świat znajduje się prawdopodobnie w połowie drogi do wyzwolenia czynników produkcji" (CWE, str. 162).

Trzeci trend sekularny to mechanizacja produkcji, coraz większe uprzemysłowienie, rosnący stosunek kapitału stałego do zmiennego. Wallerstein w tym miejscu kwestionuje akcentowany dotąd centralny charakter "angielskiej" rewolucji przemysłowej z 18 wieku, nawet jeśli miała ona doniosłe znaczenie. Logika jego argumentów skierowała go raczej w stronę ponownego dowartościowania nowatorstwa Holendrów w budowie statków i wytwarzania żywności (nieraz już na statkach - może to właśnie były pierwsze fabryki?) w 17 wieku (MWS II, rozdział 2). Dalej idzie za Marksem, twierdząc, że trwały wzrost proporcji między kapitałem stałym a zmiennym doprowadzi w końcu do spadku opłacalności. Nie wypowiada się jednak na temat wielkości limitu w tej relacji.

Ostatnim trendem sekularnym jest weberowska biurokratyzacja, "umocnienie wszystkich struktur organizacyjnych w stosunku zarówno do jednostek, jak i grup" (CWE, str. 63). Wallerstein utrzymuje, że trend ten zarówno stabilizuje system, zwiększając materialne możliwości warstw rządzących do kontrolowania opozycji, jak i osłabia go, obniżając zdolność grup rządzących do kontrolowania samej biurokracji, co może oznaczać niemoc w przypadku chęci wcielenia "woli polityczno-ekonomicznej". Jednak znowu - to, jakie są ograniczenia w postępie tego trendu musi zostać jeszcze zdefiniowane.

Do ostatniej grupy orientacyjnych pojęć należą trzy pierwotne sprzeczności nowoczesnego systemu-świata, które Wallerstein nazywa czasami "antynomiami". Pierwsza z nich dotyczy relacji między ekonomią a polityką, i powoduje istnienie dylematów co do działań politycznie zorganizowanych grup klasowych. Ponieważ gospodarkę-świat cechuje wielość opcji politycznych, decyzje ekonomiczne są pierwotnie zorientowane na obszar odmienny od wyznaczonych terytorialnie punktów kontrolnych, w których umiejscowiona jest władza państwowa. Efektem tej sprzeczności jest odnowienie roszczeń postulujących biurokratyzację pojedynczych państw narodowych oraz, można by dodać, rosnący nacisk na potrzebę zjednoczenia politycznego świata. Socjalizm w jednym państwie zgodnie z takim poglądem jest niemożliwy.

Druga sprzeczność to ta zachodząca między podażą i popytem. Ponieważ wielość programów politycznych uniemożliwia regulację podaży, mamy do czynienia ze stanem trwałej anarchii. Popyt z drugiej strony jest uzależniony od tymczasowego rozwiązania walki klas w danym państwie. Kapitaliści pragną zarówno wydostać, jak i wytwarzać wartość dodatkową, co nigdy nie doprowadzi do pojawienia się równowagi. Pozbawione harmonii cykliczne rytmy nowoczesnego kapitalizmu przyspieszają w pewnych momentach, a dodatkowo wzrost ich synchronizacji odbywa się dzięki zjawiskom na całym rynku światowym. Kryzysy popychają regularnie do przodu trendy sekularne, co oznacza ciągłe zbliżanie się kapitalizmu do jego kresu.

Trzecia sprzeczność dotyczy kapitału i pracy. W tym miejscu Wallerstein utrzymuje, że w systemie-świecie istnieją trzy rodzaje robotników: ci, którzy pracują za wyżywienie, ci, którym płaci się za ich pracę oraz ci, którzy są częścią proletariatu czasowo - najbardziej liczna grupa w świecie jako całości. Dalej twierdzi, że proces proletaryzacji zmniejsza dobrobyt większości robotników na świecie - marksowska akumulacja biedy, oraz że tak zwane "nowe klasy pracujące" złożone z fachowców, techników oraz biurokratów, to jedyny wyjątek w tym procesie (i jedyna grupa, która czerpie z niego korzyści). Jednak wolna praca, szczególnie ta zurbanizowana, pociąga za sobą większą organizację robotniczą i konflikty polityczne. W ten sposób światowa burżuazja znajduje się w kleszczach: z jednej strony musi dzielić się zwiększonymi nadwyżkami z warstwami pośrednimi - rosnące koszty włączania (CWE, str. 163, 35), a z drugiej - zmierzyć się z narastającym naciskiem z dołu (CWE, str. 63-64). Zgodnie ze słowami kończącymi tom pierwszy The Modern World-System (str. 357):

"Granicą nowoczesnego świata jest wyobraźnia tych, którzy czerpią z niego korzyści oraz inercja uciśnionych. Wyzysk oraz odmowa akceptacji wyzysku jako czegoś nieuniknionego lub słusznego powoduje trwałą antynomię epoki nowożytnej, istniejącą na zasadach dialektyki, która osiągnęła swój szczyt w 20 wieku".

NOWOCZESNY SYSTEM-ŚWIAT: PORZĄDEK ARCHITEKTONICZNY

Choć Wallerstein jest bardzo płodnym myślicielem, najbardziej znaną pracą jest jego The Modern World-System. Jej ocena tylko na podstawie trzech pierwszych tomów nie może być wyczerpująca, jednak to właśnie w nich znajdziemy najbardziej wyczerpujące zastosowanie przyjętych założeń teoretycznych.

Głównym zadaniem i celem tomu pierwszego jest wykazanie faktu istnienia systemu-świata na drodze ponownej interpretacji przejścia od feudalizmu do kapitalizmu. W związku z tym ma on za zadanie przede wszystkim ustalić pierwszeństwo totalności jako istotnej i koniecznej jednostki analitycznej, a nie dokonywać szczegółowej rekonstrukcji powodów, dla których poszczególne elementy systemu odgrywały taką, a nie inną rolę na początku szesnastego wieku - choć oczywiście w pracy tej znajdziemy wiele przykładów i tego drugiego nastawienia. Wallerstein skupia się na nowym rodzaju totalności widocznej w przypadku europejskiej gospodarki-świata (duża część rozdziału 1), na podziale pracy, który w niej występował (rozdz. 2) oraz strukturze silnych i słabych państw (rozdz. 3), a następnie na konkretnych historycznych trajektoriach: a). upadającego Imperium Habsburskiego, którego przeważająca część stała się quasi-peryferiami (rozdz. 4), b). powstających "państwach rdzeniowych" w postaci Anglii i Francji (rozdz. 5) - dopiero w MSW II mamy do czynienia z analizą Holandii, oraz c). peryferiach wschodnioeuropejskich i hispano-amerykańskich, które przeciwstawione są nie włączonym jeszcze "zewnętrznym rejonom", odpowiednio Rosji i Oceany Indyjskiego (rozdz. 6).

Wraz z podsumowującym rozdziałem siódmym, rozdział drugi i trzeci są najbardziej teoretyczne, a reszta - empiryczna. Jednak rekonceptualizacja, założenia analityczne i interpretacje wyjaśniające obecne są w całej książce w sposób, który niepotrzebnie utrudnia jej odbiór (zwłaszcza że elementy te nie zawsze są wyartykułowane), o wiele bardziej niż na przykład w MWS II, pomimo przeważnie wciągającego i żywego stylu - książka mówi ci więcej niż chcesz o niektórych rzeczach i mniej o innych. Miejscami aż prosi się o ponowną redakcję, tak jak w przypadku rozdziału piątego z jego przeskokami od Anglii (str. 227-262) do Francji (str. 262-279), do Anglii (str. 274-283), i znowu do Francji (str. 283-296). Niekiedy też przydałoby się przepisanie materiału na nowo, przede wszystkim fragment o szesnastowiecznej rewolucji cenowej, inflacji i opóźnieniach w płacach (str. 70-84). W zbyt wielu miejscach tekst przypomina niezbyt przemyślany zbiór, nawet jeśli genialnych, uwag do lektur. To samo, co Wallerstein pisze o piętnastowiecznym procesie budowy państw w Europie, może być powiedziane o jego pierwszy tomie (MWS I, str. 30): "Oczywiście błędem byłoby akcentować trudności. To raczej osiągnięcia budzą podziw".

Nawet jeśli czasami znajdziemy tu natłok informacji i interpretacji, struktura głównego argumentu jest przejrzysta. Kapitalizm to gospodarka-świat złożona z centralnych, peryferyjnych i quasi-peryferyjnych regionów produkcyjnych, zintegrowanych przez mechanizmy rynkowe, które są znowu zakłócane przez najpotężniejsze z rywalizujących ze sobą państw, z których jednak żadne nie posiada wystarczającej siły, żeby kontrolować całą gospodarkę. Narodziła się ona w wyniku bardziej lub mniej świadomych starań feudalnych klas panujących w celu utrzymania swojej pozycji polityczno-ekonomicznej w obliczu potrójnego pęknięcia w tamtej opoce: dojścia do granic feudalnego sposobu zdobywania majątku (wysoce zcentralizowane relacje lenne plus rodzące się gospodarki-światy Hanzy i basenu Morza Śródziemnego), czego wyraz dały czternastowieczne rewolucje chłopskie; ostrego cyklicznego spadku populacji i produkcji; oraz oziębienia się klimatu. Z tych trzech pierwsze okazało się kluczowe (MWS I, str. 37). Reakcja ta dała początek trzem procesom, które pozostają ze sobą we wzajemnych relacjach. Najważniejsza była ekspansja przestrzenna - od około 3 do około 7 milionów kilometrów kwadratowych, ponieważ w znaczący sposób zwiększyła proporcje między ziemią a pracą w gospodarce Europy, dając możliwość akumulacji kapitału, który mógł posłużyć do racjonalizacji rolnictwa w centrum (MWS I, str. 38, 68-69). Drugim procesem było pojawienie się różnorakich sposobów kontroli pracy w ramach różnych procesów produkcyjnych na różnych terytoriach, od płac i produkcji drobnych towarów w centrum po pańszczyznę i niewolnictwo na peryferiach. (Trzeci element, to) kwestia niewystarczająco rozważona w MSW I - zinstytucjonalizowany system dyplomacji i prawa. W jaki sposób całość ta powstała, gdzie i kiedy to nastąpiło, oraz jak doszło do tego, że dany obszar, dane państwo zajęły poszczególne nisze i trwały w nich do roku 1620 - wszystko to szczegółowy problem do rozważenia.

Przykładem niejasnego przejścia na poziom wyjaśnień może być długi fragment na temat nowego podziału pracy (str. 86-127). Naraz mamy do czynienia z dwoma pobocznymi wyjaśnieniami. W sensie ogólnym Wallerstein próbuje wykazać ważność swojego ogólnego modelu kapitalistycznej gospodarki-świata. W tym celu cały czas zaznacza wagę wzrastającej roli danego regionu na coraz bardziej wyspecjalizowanym rynku światowym w oparciu o konkretne konfiguracje typowe dla tego regionu. Na przykład dostarczanie produkowanych niskim kosztem produktów spożywczych takich jak zboża czy cukier przyczynia się do powstawania większych posiadłości z, w przeważającej części przymusowym, systemem pracy. Jednocześnie ukazuje on specyficzne czy też lokalne przyczyny takich zjawisk, zwracając w ten sposób uwagę na nie zintegrowany zespół czynników. Dla "wtórnego niewolnictwa" wschodnioeuropejskich peryferii czynniki te to niski stosunek pracy do ziemi, stosunkowo słabe miasta oraz chaos (migracje, zniszczenia, osłabienie państw) przyniesiony wraz z turecką i mongolsko-tatarską inwazją. Inne czynniki odpowiedzialne za konkretne efekty to opór ludności rdzennej na nowo podbitych terytoriach, koszty nadzoru, struktury prawne, warunki rolnicze - rodzaj ziemi (pastwiska lub pola, świeża lub nadmiernie uprawiana), wpływ bogatej ludności miast na produkcję rolniczą, oraz polityka państwa. Tym, czego brakuje to właśnie dokładna i uporządkowana synteza tych dwóch rodzajów wyjaśnień. Wallersteina nieraz oskarża się o zaniedbywanie drugiego rodzaju zmiennych - są nieobecne w modelu, ale już w analizach empirycznych się pojawiają.

Kolejna krytyka MWS I związana jest ze stosunkiem tej pracy do kwestii potęgi państwowej w szesnastym wieku, którą Wallerstein wiąże z działalnością ekonomiczną w centrum. Problematyczne jest użycie tu słowa "potęga", z którą autor wiąże wewnętrzną - administracyjną i zewnętrzną - militarną skuteczność, oraz pomieszanie tego pojęcia z "absolutyzmem", który odnosi się do możliwości monarchów do realizowania swojej polityki: państwa w centrum są silniejsze niż absolutyzm ich monarchów. Wallerstein zmierzył się z tym problemem w o wiele bardziej przekonujący sposób w drugim tomie MWS, gdzie analizuje państwa holenderskie, angielskie i francuskie z większą dokładnością. Podobnie traktuje powstające siedemnastowieczne potęgi quasi-peryferyjne - Szwecję i Prusy.

Drugi tom w całości wykorzystuje tę samą architekturę, co pierwszy, jednak brak mu o wiele bardziej niż poprzednikowi szkieletu teoretycznego. Podtytuł tego tomu to "Mercantilism and the Consolidation of the European World-Economy, 1600-1750" (Merkantylizm i umacniane się europejskiej gospodarki-świata, lata 1600-1750"). Zamyka go omówienie 300-letniego cyklu ekonomicznego, którego początków dotyczy tom pierwszy. Znajdziemy w nim analizę trajektorii całości i części w okresie stagnacji. Praca rozpoczyna się ukazaniem jednolitego charakteru gospodarki-świata: nie określony do końca ruch cen, systematyczne różnice w ruchu związanym z wielkością produkcji i handlu oraz populacji (w centrum rośnie powoli, w quasi-peryferiach obserwujemy stagnację, na peryferiach - spadek). Zostaje przytoczony kolejny argument na rzecz przełomowej roli szesnastego wieku w epoce przejścia: o ile załamanie, które nastąpiło po okresie ekspansji feudalnej (ok. 1100-1300) doprowadziło do kryzysu i "transformującego" przejścia, to kryzys w wieku siedemnastym miał swoje konsekwencje w postaci umocnienia strukturalnych wzorców, które wykształciły się w szesnastym wieku. Następuje tu ogólna zmiana sposobu prezentacji, będącego odbiciem większej stabilizacji mającej miejsce w tym okresie, w stosunku do centrum - Holandia (rozdz. 2), Anglia oraz Francja (rozdz. 3); peryferii - Europa Wschodnia, Ameryka Łacińska, nowe obszary rozszerzających się Karaibów - od Brazylii do Zatoki Chesapeake (rozdz. 4); quasi-peryferii - najpierw upadających wcześniejszych obszarów chrześcijańskich wybrzeży Morza Śródziemnego, a następnie nowo powstałych stref, Szwecji, Prus, a potem też atlantyckich kolonii Nowej Anglii (rozdz. 5). Tom drugi kończy długa analiza rywalizacji między Anglią a Francją, największego światowego konfliktu u kresu omawianej epoki.

Określając jej konsekwencje, Wallerstein wymienia kilka interesujących i (lub) kontrowersyjnych efektów. Po pierwsze definicja hegemonii holenderskiej pozwala uciec określeniu tego państwa, wyprzedzonego później przez jego większych rywali, od niejasności, które w makrosocjologii porównawczej są praktycznie normą, niejasności, których jednakże Wallerstein nie ustrzega się w tomie pierwszym. Równocześnie, przede wszystkim dzięki badaniom C. H. Wilsona, jest w stanie wydostać się poza stereotypowe traktowanie Holandii jedynie jako kapitalisty "kupieckiego" i ukazać znaczące osiągnięcia tego państwa w dziedzinie produkcji - nabiał, nasiona siewne, odzyskiwanie ziemi, odzież, statki, przetwarzanie żywności, wydobywanie torfu - które jeszcze bardziej podkreślają holenderski prymat w handlu i finansach. Interesująca jest również ocena potencjału militarnego pozornie chwiejnego państwa holenderskiego.

Po drugie, potraktowanie Anglii i Francji zarówno w trzecim, jak i szóstym rozdziale ukazuje przywiązanie Wallersteina do kontrowersyjnych prób akcentowania podobieństw nawet tam, gdzie pokazuje się istotne różnice między tymi państwami. Najdonioślejsze są twierdzenia, że a). północna Francja była o wiele bardziej podobna do Anglii niż się powszechnie sądzi; b). większa część przemysłu francuskiego wcale nie była "nienaturalnie królewska", jak w swojej słynnej sentencji ujął to probrytyjski historyk handlu Eli Hecksher; c). wyczerpanie ekologiczne lasów zmusiło Anglię do korzystania z węgla jako opału oraz kolonizacji Ameryki Północnej i budowy i rozbudowy floty - pewnego rodzaju siedemnastowieczny kryzys energetyczny; oraz d). angielski zakątek zaczął się przesuwać w stronę centrum w połowie osiemnastego wieku przede wszystkim dzięki finansom państwowym, które w efekcie zostały znacząco zintensyfikowane w wyniku potężnego napływu inwestycji holenderskich, podobnie jak rosnąca przewaga militarna Anglii nad Francją była konsekwencją sojuszu angielsko-holenderskiego.

Po trzecie, jednym ze średnio-poziomowych założeń teoretycznych (a także empirycznych generalizacji) koncepcji systemów-światów jest przekonanie, że tylko ograniczona ilość krajów może w danym momencie osiągnąć rozwój - mniejsza w okresie stagnacji niż w czasie ekspansji. Wallerstein, omawiając siedemnastowieczne quasi-peryferia, przedstawia te proporcje, odnosząc się do niepowodzeń merkantylizmu w poprawie względnej pozycji Hiszpanii i Portugalii, trwałego zmierzchu Flandrii, Nadrenii oraz Północnych Włoch; oraz pnących się w górę Szwecji, Prus oraz północnoamerykańskich kolonii w Nowej Anglii i na środkowym wybrzeżu Atlantyku. Tutaj znowu mamy do czynienia z dostosowaniem historycznych warunków do elastycznego szkieletu teoretycznego. Dla Szwecji kluczowym przemysłem była produkcja żelaza i miedzi (Wallerstein porównuje sytuację Szwecji z krajami OPEC), a najważniejszym sojusznikiem - Francja, która częściowo finansowała szwedzkie podboje. Jednak Szwecja miała za małe terytorium i brakowało jej  zdolności produkcyjnych, żeby przekroczyć pewien poziom rozwoju - jej ekspansja zakończyła się około roku 1680. W przypadku Prus kluczowe okazały się, po pierwsze, średnia wielkość państw, tak że Junkrzy w porównaniu z innymi państwami quasi-peryferyjnymi byli tu stosunkowo słabsi, jeśli chodzi o pozycję w państwie; po drugie - szczęśliwy spadek, ponieważ Elektor Brandenburski zdobył Cleves w północnej części Nadrenii, Prusy oraz Pomorze - strategiczne ziemie, które wielkie mocarstwa pozwoliły zachować Brandenburgii jako zabezpieczenie przez ekspansją Szwecji; po trzecie - sojusze, najpierw ze Szwecją przeciwko Polsce, a następnie z Anglią i Holandią przeciwko Szwecji. Dalej znajdujemy tę samą ocenę w stosunku do Brandenburgii-Prus jak w tomie pierwszym przy okazji omawiania początków rozwoju Szwecji w szesnastym wieku: raczej mało obiecująca produkcja rolnicza zmusiła mniejszych Junkrów do szukania przymierza z monarchą, niż stawania z nim w konfrontacji. Po okresie budowy przez Prusy biurokracji i armii przyszedł czas sojuszu z Anglią w wojnie przeciwko jeszcze jednemu quasi-peryferyjnemu aspirantowi - Austrii; jej efektem było zajęcie Śląska. W końcu w omówieniu kolonii brytyjskich w Ameryce Północnej Wallerstein zaakcentował rolę przemysłu okrętowego, który stał się tak ważny dla transportu w Anglii, że mógł on istnieć nawet gdy urzędnicy kolonialni próbowali ograniczyć inne dziedziny produkcji przemysłowej. Przemysł okrętowy zdaniem Wallersteina stał się kamieniem węgielnym dla technologii, wykwalifikowanej siły roboczej oraz kapitału, który umożliwił tym koloniom uniknąć peryferyzacji i uczestniczyć w zyskach płynących z odnowionej ekspansji ekonomii światowej po roku 1750.

Rozpoczynając lekturę trzeciego tomu The Modern World-System (jego podtytuł to: The Second Era of Great Expansion of the Capitalist World-Economy, 1730-1840s - "Druga wielka ekspansja kapitalistycznej gospodarki-świata, lata 30 wieku 18 - lata 40 wieku 19), znajdujemy się w miejscu, w którym opuścił nas poprzedni tom. Również ta praca zawiera wiele cennych rozważań, które przynajmniej w socjologii zostały praktycznie całkowicie zlekceważone. Z jej czterech rozdziałów pierwsze dwa na temat centrum obfitują w szereg genialnych refleksji na temat rewolucji przemysłowej i Rewolucji Francuskiej. Ta pierwsza miała miejsce nie tylko w Anglii, a ta druga umożliwiła dostosowanie się ideologicznej nadbudowy kapitalizmu do jej materialnej bazy, była też raczej, jako ruch społeczny, dowodem na niepowodzenie ruchów antykapitalistycznych niż sukcesem burżuazji. Porównanie Wielkiej Brytanii i Francji oraz analiza ich rywalizacji to przewrotna modyfikacja klasycznych opinii na temat przyczyn światowej dominacji Wielkiej Brytanii w dziewiętnastym wieku.

Ostatnie dwa rozdziały dotyczą części peryferii i quasi-peryferii - pierwszy to obszerna analiza porównawcza włączenia i peryferyzacji Indii, ziem Ottomańskich, Rosji oraz Afryki Zachodniej, a drugi dotyczy "osadniczej dekolonizacji Ameryk". Szczególnie interesująca jest z jednej strony rekonstrukcja równoległego procesu przemian w produkcji i reorganizacji struktury klasowej w czterech nowo-włączonych strefach, a z drugiej zwrócenie uwagi na socjoekonomiczny kontrast między Rosją a innymi z powodu jej silnego państwa.

ZASADY RZĄDZĄCE METODĄ SYSTEMÓW-ŚWIATÓW

W najbardziej ogólnych zarysach przedstawiłem właśnie w dość nieprzyjazny sposób podstawowe zasady metodologiczne idei Wallersteina, które krótko podsumuję. Najpierw kwestia długotrwałych, posiadających szeroki zakres przemian społecznych, która zajmowała dziewiętnastowiecznych twórców nowoczesnych nauk społecznych. Potem mamy do czynienia z głównymi teoretycznymi i politycznymi sporami w dzisiejszym świecie. Następnie spojrzenie na postęp historyczny jako konstytucja społeczeństwa (a nie coś, co zachodzi w jego "tle"), i dalej na samą historię "przez pryzmat pokrzywdzonych" w nadziei, że czyjś intelektualny wysiłek przyczyni się do polepszenia ich politycznej pozycji (MWS I, str. 4, 10). Aby badać przemiany, najpierw trzeba zidentyfikować odpowiednią totalność, w ramach której zmiana ta zachodzi i od której jest uzależniona. By zbadać nowoczesne przemiany, trzeba ujmować zjawiska z perspektywy analizy przestrzenno-czasowej, pod względem pojęć orientacyjnych, o których mowa była wyżej: struktur produkcyjnych pod względem ich roli na rynku światowym, struktur państwowych w ramach geopolityki, cyklicznych koniunktur, <6> kumulatywnych trendów sekularnych, trwałych sprzeczności. Dalej należy posłużyć się analizą porównawczą, która pozwoli określić trafność ogólnych pojęć (na przykład Europa jako gospodarka-świat kontra Chiny jako imperium-świat, Anglia jako centrum kontra Polska jako peryferia), wyróżnić najważniejsze różnice pomiędzy podobnymi w zasadzie częściami gospodarki-świata (Brandenburgia-Prusy kontra Austria jako wyłaniające się quasi-peryferia na początku osiemnastego wieku, Anglia kontra Francja jako rdzeniowi rywale o hegemonię) i opisać mniej kluczowe, ale nadal interesujące różnice pomiędzy zbliżonymi częściami (czas trwania przejścia od niewolnictwa w uprawie cukru kontra uprawa tytoniu). Trzeba zwracać uwagę na "warstwy wśród warstw", nie tylko w sensie regionalnym, ale też w sensie podziałów etnicznych siły roboczej (MWS I, str. 86-87, 118-119, 122, 139). No i oczywiście należy obficie i bez ustanku czerpać z historii, nie odrzucając żadnego dzieła napisanego w ostatnim stuleciu.

Są jeszcze dwa inne aspekty dzieła Wallersteina, które zasługują na uwagę: odwoływanie się do średnio-poziomowych zasad analitycznych oraz eklektyczne wykorzystanie czynników wyjaśniających w celu wznoszenia budowli narracyjnej. Niestety są to najmniej systematycznie opracowane aspekty jego koncepcji, a przepaść między nimi a pojęciami orientacyjnymi była powodem surowej krytyki, nawet oskarżeń o "tworzenie niemożliwej do pokonania otchłani między wynikami badań historycznych a teorią uprawianą w ramach nauk społecznych".<7> Wydaje się jednak, że rzekoma otchłań jest wynikiem braku integralności, którym cechuje się teoria Wallersteina. Tak więc może on nam przekazać, że "przyczyną" (I, str. 191) upadku Hiszpanii było jej niepowodzenie w próbach ustanowienia państwa właściwego dla tamtych warunków historycznych (str. 179-181), czyli wprowadzić ogólne pojęcie orientacyjne, a następnie rozpocząć przytaczanie dziewięciu lub dziesięciu politycznych, ekonomicznych, klasowych i demograficznych sposobów wyjaśnienia tego samego faktu (str. 191-196).

Ale zanim zaczniemy rozważać te niskopoziomowe czynniki, warto by było zwrócić uwagę na zasady średniego poziomu przywołane w różnych częściach tej pracy. Zasady te zwykle ukazują nam subtelne myślenie dialektyczne. Jednak nawet jeśli odwołania te są brzmią rozsądnie, wydają się czasami zbyt "magiczne", czyli zostają zaangażowane tylko wtedy, gdy badacz wpada w tarapaty. Najważniejsze z tych zasad mogą być nazwane "negatywnościami", "proporcjonalnościami", "kumulacjami" (za Myrdalem) oraz "tymczasowymi paradoksami" (na przykład korzyści z zacofania przytaczane przez Veblena).

Wrażliwość na "negatywizacje" to jedna z największych zalet Wallersteina. Fakty pozytywne mogą zadowolić badaczy-pozytywistów, choć posługuje się też nimi większość z nas. Jednak podobnie potrzebujemy "negatywności". Tak więc część wyjaśnień dotyczących przyczyn rozwoju Prus znajdujemy w ich wcześniejszym ubóstwie, ponieważ najpierw były opuszczone, a potem wspierane przez silniejsze państwa, które toczyły walki o naprawdę cenne zdobycze w postaci Hiszpanii czy Włoch (MWS II, rozdz. 5). Czy też mały rozmiar Holandii zapewniał możliwość traktowania jej przez Hiszpanię jako złotego rynku (MWS I, str. 213). Albo, biorąc współczesny przykład, ubóstwo i niestabilność w takich państwach jak Tanzania to główne powody, dla których wielkie mocarstwa pozwalają im na samodzielność jako możliwą drogę rozwoju (CWE, str. 82).

Zasada proporcjonalności - ani za zimno, ani za gorąco, czyli w sam raz, jest jeszcze ważniejsza. Wallerstein z konsekwencją przeciwstawia się linearnym korelacjom, w które zapatrzone są pozytywistyczne nauki społeczne. Na przykład do ogólnej korelacji między siłą państwa a produkcją "rdzeniową" dodaje niuanse związane z tym, że hegemoniczne państwa centrum potrzebują mniej aktywnych maszynerii państwowych niż konkurenci i że rozwijające się państwa quasi-peryferyjne odgrywają coraz większa rolę ekonomiczną niż inne (MWS II, rozdz. 2, CWE, str. 95-118). Sukces w szesnastym wieku mogły osiągnąć państwa większe od państw-miast, ale mniejsze od imperiów. Udany narodowy postęp kapitalistyczny najlepiej gwarantował średni poziom wynagrodzeń: przy zbyt małych rynek rodzimy nie byłby wydajny, przy zbyt wysokich nie miałaby miejsca konkurencyjność eksportu. Los Wenecji to ilustracja obydwu przypadków (MWS I, str. 219) - z małym stopniem kontroli nad zapleczem produkcji surowców i wysokimi zarobkami mającymi tam miejsce (MWS I, str. 262). Czy też (może jest to zbyt magiczne), powracając do Anglii Stuartów, "maszyneria państwowa była wystarczająco silna, by bronić się przed niepożądanymi wpływami z zewnątrz i za słaba na to, żeby uniemożliwić istnienie elementów "konserwatywnych" czy też nowych pasożytów biurokracji państwowej", którzy w przeciwnym wypadku zdobyliby odpowiedni kapitał do zainwestowania (MWS I, str. 257). A Angielska Wojna Domowa, z jej "komercjalizacyjnym" wymiarem, wybuchła w samą porę - zbyt późno dla niezadowolonych przedstawicieli wsi, żeby miała dla nich jakiekolwiek znaczenie, i za wcześnie na pojawienie się koalicji konserwatywnej szlachty i dworu. Argumenty takie jak te są rozsądne i intrygujące, niektóre z nich brzmią bardziej przekonująco, niektóre - mniej. Problem polega na tym, jak można się zorientować, kiedy trzeba się oprzeć na proporcjonalności czy też - czy w metodzie tej jest coś więcej niż sama gotowość (otwartość)?

Zasada "kumulacji", do której Wallerstein dodaje pojęcie "nicujących mechanizmów", przeciwnie, jest oczywista, choć i tu nie istnieją ustanowione reguły jej stosowania. Odnosi się jednocześnie do samo-naprawczych aspektów rynku (czy też, by posłużyć się wyrażeniem R.K. Mertona, "efektu Matthew") oraz do przynoszących korzyści obu stronom związków między ekonomią i polityką (MWS I, str. 98, 309, 356). Poza połączeniem tego pojęcia z odpowiedzialnością za wzrost przepaści między centrum a peryferiami, Wallerstein posługuje się też nim w węższym ekonomicznym sensie w celu opisania spirali wzrostu hegemonii holenderskiej, kiedy to postępy w produkcji umożliwiły czerpanie korzyści z handlu, który jeszcze bardziej zdynamizował ten pierwszy, przyczyniając się w dodatku do wzrostu korzyści w sferze finansów (MWS II, rozdz. 2). "Mechanizm nicujący" to metaforyczne określenie procesu prowadzącego do osiągnięcia punktu przełomowego, który doprowadza do rozkręcenia się spirali. Na przykład gdy pierwsze nowoczesne monarchie zachodnie zdobyły przewagę nad szlachtą, możliwe stało się zwiększenie centralizacji w państwie za pomocą wzrostu podatków przeznaczonych na utrzymanie coraz silniejszej presji związanej z wcielaniem prawa, która z kolei umożliwiała zaufanie ze strony tych, którzy mieli finansować deficyty państwowe.

Mówiąc o "tymczasowych paradoksach", mamy na myśli kilka pojęć, również to odnoszące się do korzyści z zacofania, o których można myśleć jako o zespole okoliczności, dzięki którym pojawiają się nowe państwa centrum (por. na przykład fragment MWS I, str. 125, 279, na temat przemysłu odzieżowego). Oczywiście w bez wątpienia nie-bezkresnej grze światowego kapitalizmu zacofanie nie wszystkich państw niesie z sobą korzyści. Chodzi o to, że dzisiejsze niekorzyści, na przykład potężne rozmiary carskiej Rosji w okresie od 18 do 20 wieku mogą okazać się jutro czymś sprzyjającym. Drugim rodzajem paradoksów tymczasowych jest reguła początkowej "chłonności", która prowadzi do "zaduszenia się", "podczas gdy początkowy opór wiedzie zwykle do możliwości wybicia się" (MWS I, str. 59). Wallerstein przywołuje tę zasadę, by ująć paradoksy, że chiński prebendalizm zdławił możliwy kapitalizm, podczas gdy mistyczny europejski feudalizm stworzył warunki do jego rozwoju; czy też że to właśnie Hiszpania, a nie bardziej doświadczona Portugalia przejęła rolę lidera w podboju półkuli zachodniej. Poza jedynie wyczuleniem na ten aspekt, stwierdzenie szans zaistnienia "tymczasowych paradoksów", a nie "kumulacji" jest raczej niemożliwe.

Ostatnim rodzajem tymczasowych paradoksów jest przeciwstawienie sobie skutków natychmiastowych, późniejszych i tych w dalekiej perspektywie. W tym miejscu Wallerstein odwołuje się do powszechnie znanych wniosków na temat wyniku napięć, które doprowadziły do Frondy, gdzie arystokracja francuska przegrywa w najbliższej perspektywie, wygrywa w dalszej i zostaje całkowicie pokonana z jeszcze bardziej odległego punktu widzenia. Czy też, powołując się na jego bardziej kontrowersyjne rozważania, o ile natychmiastowe konsekwencje przegranej Rosji w Wojnie o Inflanty (1583) mogły być miażdżące, to w odległej perspektywie efektem tego wydarzenia okazało się odmówienie jej prawa wstępu do europejskiej gospodarki-świata, dzięki czemu Rosja mogła stworzyć silne państwo i ustrzec swoją rodzimą burżuazję przed marginalizacją (MWS I, str. 319).

Podsumowując, powyższe założenia, gdy spojrzeć na nie jako na części ogólnego teoretycznego schematu, ukazują nagle swoją obiektywność. W znaczny sposób wzbogacają konkretne analizy, nawet jeśli dla analiz tych nie istnieją żadne reguły umożliwiające ich uogólnianie, i prawdopodobnie nigdy nie będą istniały, nawet w najbardziej odległej perspektywie. Jednak z całą pewnością dostarczają one zestawu narzędzi dla tych, którzy zdecydują się na odszyfrowanie trajektorii historycznych złożonych konfiguracji.

Nawet jeśli założenia analityczne Wallersteina nie mają wiele wspólnego z jego głównymi pojęciami orientacyjnymi, jego zasobnik czynników wyjaśniających również jest taki, i podobnie nieuporządkowany. 

Uczyniliśmy powyżej aluzję do rozdwojonego sposobu omawiania sytuacji Hiszpanii, najpierw podając przyczynę, a następnie dziewięć czy dziesięć czynników wyjaśniających. Można też się odnosić do rozłączności pomiędzy czystymi ogólnymi twierdzeniami takimi jak "różne role (w podziale pracy) doprowadziły do różnych struktur klasowych, których konsekwencją są różne polityki" (MWS I, str. 157) oraz konkretnymi zmiennymi, które składają się na jego ocenę na przykład szwedzkiej wyjątkowości: słaba ziemia i oziębienie się klimatu, silna pozycja klasowa chłopów, żelazo, a następnie miedź, a nie zboże, jako główny towar eksportowy, wsparcie ze strony silniejszych państw (MWS I, str. 312-313; II, rozdz. 5). Aby ograniczyć trochę pomieszanie związane z dużą ilością czynników wyjaśniających, możemy je pogrupować w następujący sposób: geograficzne, demograficzne i ekologiczne; technologiczne i ekonomiczne; klasowe; prawne, organizacyjne, polityczne i militarne; ideologiczne i psychologiczne.

Geografia i ekologia rzucają się w oczy od razu. Najlepiej widoczne w przypadku ograniczeń związanych z możliwościami produkcyjnymi na różnych obszarach, odgrywają wielką eksplanacyjną rolę, tak jak w przypadku północno-zachodniego europejskiego krańca gospodarki-świata, ważnych stref atlantyckiej i bałtyckiej; wyjaśniają też różnice w podboju Azji i Ameryki; uwypuklają też częściowo (z powodu wycinania lasów) stosunki między Francją i Anglią i górowanie tej ostatniej pod względem kolonizacji i technologii (wykorzystanie węgla). Wielkość populacji i ruchy ludności, które uznaje się za związane ze strukturą społeczną (CWE, str. 143; MWS I, str. 196), również pojawiają się w "równaniu wyjaśniającym", z rolą, którą spełniły w momencie upadku feudalizmu, pod względem "proporcjonalizacyjnego" ujęcia optymalnej wielkości jeśli chodzi o zdolności produkcyjne i militarne z jednej strony, a kontrolę administracyjną z drugiej, i rozpoczęcia angielskiego nacisku kolonizacyjnego (MWS I, str. 281). Wallerstein jest w tym miejscu materialistycznym marksistą oraz do pewnego stopnia – "annalistą". O ile wykazuje większe zainteresowanie polityką niż badacze ze szkoły Annales, to i w porównaniu ze współczesnymi marksistami bardziej akcentuje wpływ na życie społeczne sił natury, w tym klimatu i chorób.

Technologia i ekonomia, stosunki klasowe i polityka są tak wyraźne w The Modern Wold-System, że właściwie nie trzeba zbyt wiele na ten temat pisać. Co warto zauważyć w nastawieniu autora, to wyraźne zmierzanie w wyjaśnianiu konkretnych zjawisk w kierunku przeciwnym do tendencji, które przejawia ekonomiczny redukcjonizm. To napięcia klasowe wprawiły w ruch kapitalizm i organizację nowych form produkcji odzieżowej w szesnastym wieku, wpłynęły też częściowo na rozszerzenie obszaru znajdującego się pod kontrolą ogólno-europejskich klas panujących (MWS I, str. 220, 48). Podobnie polityczna siła francuskiej szlachty ograniczała efektywność gospodarki (MWS I, str. 181-182). I tak okazuje się, że czynniki polityczne wywołują klasowe i ekonomiczne konsekwencje: silne państwo hiszpańskie w piętnastym wieku to główne podłoże wzrostu ekonomicznego w wieku szesnastym (MWS I, str. 166); geografia militarna i organizacyjna siła sekt protestanckich pomaga nam zrozumieć następstwa rewolty na Niderlandach, podobnie jak skomplikowana równowaga sił oraz interesy państwowe Hiszpanii, Francji oraz Anglii (MWS I, str. 206-208, 210); formy prawne częściowo wyjaśniają względny sukces chłopów w oporze przeciwko grodzeniu pól (MWS I, str. 105). Znaczenie mają nawet stosunki militarne z obszarami zewnętrznymi: odcięcie od złota z Bośni i Serbii przez Ottomanów zmusiła Zachodnią Europę do poszukiwania alternatywnych źródeł tego kruszca (MWS I, str. 40), a podobne odmowy dostaw zboża z południowych wybrzeży Morza Śródziemnego uderzyły w państwa-miasta z włoskiej północy w bardzo ciężkich czasach (MWS I, str. 217).

Czynniki materialne, ideologiczne i psychologiczne są potraktowane bardzo skrótowo, podobnie jak wyjaśnienie długich procesów przemian. Mimo że ludzie wierzą w swoje ideologie i wyrażają je (Wallerstein sądzi, że rzeczywiście tak jest), muszą być one interpretowane jako wyraz interesów polityczno-ekonomicznych (MWS I, str. 283). Jednak pokazuje określone znaczenie jednego z elementów ideologicznych, utrzymując, że feudalny "mistycyzm" dał pierwszym nowoczesnym monarchom pozycję centralistyczną, której brakowało władcom chińskim (MWS I, str. 63). Co do psychologii, to pojawia się ona w ostrożnych rozważaniach na temat znaczenia kruszców w życiu ekonomicznym piętnastego wieku jako "istotnego" dobra, a także "szlachetności" (MWS I, str. 46): "...w przypadku obrotnych przedsiębiorców bardziej podstawowa niż dbanie o własny dobrobyt była kolektywna psychologia strachu, oparta na strukturalnej rzeczywistości słabo jeszcze wykształconego systemu ekonomicznego". Złoto było najważniejszym "spoiwem" w czasach, gdy Europejczykom brakowało "kolektywnej wiary" potrzebnej dla podtrzymania aktywności kapitalistycznej.

Przykłady te powinny wystarczyć jako ilustracja oddzielenia u Wallersteina ogólnych pojęć orientacyjnych od założeń analitycznych (reguł szczegółowego wyjaśniania). Oczywiście, oddzielenie to nie jest całkowite, nie osłabia ono też mocy argumentów Wallersteina na którymkolwiek poziomie. Same idee są nie tyle nieprzystające do siebie, ile brak im wyraźnej spoistości. W związku z tym oddzielenie, o którym mowa wskazuje raczej na potrzebę ponownego przemyślenia ogólnych idei teoretycznych, tak aby były w stanie przybrać kształt użytecznych pojęć interpretacyjnych przywoływanych w konkretnych przypadkach – czyli racjonalizacyjnego uporządkowania zasad rządzących metodą systemów-światów.

SYSTEM-ŚWIAT I JEGO KRYTYCY

Po dziele tak obszernym, bogatym, kontrowersyjnym, a czasami i wprowadzającym zamieszanie, można było oczekiwać licznych wątpliwości ze strony czytelników. Praca ta spotkała się zarówno z entuzjazmem, jak i atakami ze strony wielu naukowych i ideologicznych kręgów. Przynajmniej cztery powiązane ze sobą kwestie poddane zostały dyskusji: przestrzeń, czas, marksizm oraz "ekonomizm". Jak to może wypływa z czynnika "proporcjonalizmu", Wallerstein był krytykowany z obydwu stron stanowiska, które zajął w każdej z tych kwestii.

Dwa problemy pojawiły się w związku z pojęciem przestrzeni – jeden teoretyczny, drugi merytoryczny. Co do tego drugiego, to zakwestionowano wyłączenie z szesnastowiecznej ekonomii przynajmniej niektórych części ziem ottomańskich i obszarów Afryki – to pierwsze terytorium miało bardzo rozwinięte stosunki handlowe i polityczne z "Europą", a to drugie uczestniczyło w niej w ramach handlu niewolnikami.<8> Wallerstein sam przyznaje się do problematyczności kwestii granic, zwłaszcza jeśli jedynym wynikiem, który można tu osiągnąć jest ten związany z używaniem różnych przysłówków. Przy szkicowaniu płynnych granic wydaje się kierować dwoma kryteriami: rozróżnieniem na "podstawowe" i "luksusowe" oraz przekształceniem stosunków produkcji. Większość handlu ottomańskiego (oraz azjatyckiego) dotyczyła towarów luksusowych, większość niewolników była jeńcami wojennymi. Działalności te były oczywiście bardzo ważne dla życia ekonomicznego świata, w którym się narodziły, zwłaszcza ta druga miała dalekosiężne i długotrwałe konsekwencje. Można o nich twierdzić, że przyspieszały, czy w ogóle umożliwiły tworzenie się kapitalistycznej ekonomii światowej w szesnastym wieku. Może Wallerstein nie docenia wagi rynków z "zewnętrznych obszarów", nawet jeśli tylko jako krok w kierunku przejścia do fazy peryferyjnego włączenia. Jednak z jego analiz Zachodniej Afryki<9> jasno wynika, że pełne włączenie oznacza dla niego wytwarzanie towarów ze względu na wytyczne rynku światowego, a często i ze strony stanowczego i każącego kapitalisty. Kwestią sporną pozostaje zakres i rodzaj wzajemnych wpływów pomiędzy obszarami zewnętrznymi a kapitalistyczną gospodarką-światem zanim nastąpi włączenie – co jest jednym z nieukończonych tematów, którymi w swoich badaniach zajmuje się Wallerstein (CWE, str. 136).

O ile merytoryczni "krytycy przestrzenni" wołają "za małe", to ci teoretyczni krzyczą: "za duże". Teoretyczne spory dotyczą pytania, czy gospodarka światowa to właściwa jednostka analizy w przypadku badań nowoczesnych przemian społecznych. Klasyczną jednostką analityczną w liberalnych naukach społecznych jest państwo narodowe, czasami region (podobnie jak w geografii ekonomicznej), a czasem mniejsza jednostka polityczna (tak jak w socjologii miast czy przeważnie w antropologii), nieraz arena międzynarodowa (na przykład w przypadku stosunków międzynarodowych). Marksistowskie nauki społeczne przeważnie przejmowały te jednostki, inaczej je jedynie nazywając (państwa narodowe to "formacje społeczne", a gospodarki regionalne to nieraz "sposoby produkcji). Niektórzy sugerują, że jednostkami analizy powinny być klasy, podobnie jak niektórzy liberałowie w swoich studiach akcentowali grupy czy organizacje, jednak oznacza to pominięcie zakorzenienia ludzkiego życia w przestrzeni fizycznej: przedmiot analizy to nie to samo co jednostka analizy, w której grupy, organizacje, a nawet jednostki ukierunkowują swoje działania zawsze w pełni racjonalnie i świadomie. Zarówno liberałowie, jak i marksiści bazują na założeniu, że granice przestrzenne rozszerzały się przez ostatnie tysiąc lat w sposób linearny: najpierw, w dziesiątym wieku dotyczyły posiadłości pana, potem, w trzynastym – granic miasta, w piętnastym wieku były już regionalne, w dziewiętnastym narodowe, międzynarodowe w dwudziestym, a w dwudziestym pierwszym będą globalne. Mniej lub bardziej analogiczny rozwój przynajmniej najbardziej uprzemysłowionych państw narodowych (formacji społecznych) przebiegał w bardziej lub mniej podobny sposób, a jego najważniejsza determinanta ma być "wewnętrzna" – czynniki "zewnętrzne", takie jak handel czy wojny wywierają może jakiś wpływ, ale jest on drugorzędny.

Uwięzieni w pułapkę między "zewnętrznością" a "wewnętrznością", postrzegali Wallersteina jako tego, który głosi prym czynnika zewnętrznego, "wewnętrzność" traktując jako coś przygodnego. Ale czy tak jest naprawdę? My pojmujemy to inaczej. Pytanie to należy przekształcić w kwestię zmiennej, szkicując na nowo granice analityczne, tak aby spojrzeć na gospodarkę-świat biorąc pod uwagę większą lub mniejszą płynność granic państwowych. "Gospodarka-świat" nie jest tym samym co handel międzynarodowy, odpowiada raczej wszystkim poza-lokalnym, nie nastawionym na wytwarzanie produktów pierwszej potrzeby aktywnościom produkcyjnym, w ramach granic państwowych albo pomiędzy nimi, na drodze przejścia od wydobywania zasobów do ich ostatecznej konsumpcji. Sukces, w danym państwie narodowym, zaawansowanej produkcji kapitalistycznej dzięki pewnym działaniom przedsiębiorców i urzędników (tradycyjnie pojęty "rozwój") zostaje uzależniony od udziału w rynku globalnym w ramach układów na "narodowych" oraz "międzynarodowych" rynkach; merkantylizm, "listyzm" i "socjalizm w jednym państwie" stają się udanymi historycznymi mechanizmami, które mogą osiągnąć taki sukces. Ponadto, nieprawdą jest, że "zewnętrzne" czynniki są ważniejsze niż "wewnętrzne", gdy analizuje się państwa X i Y - te dwa czynniki są z konieczności i dialektycznie od siebie uzależnione, ponieważ obydwa odnoszą się do "wewnętrzności" gospodarki-świata - łańcuchów towarowych, napięć klasowych i struktur państwowych. Wallerstein od czasu do czasu sugeruje, że nacisk w całej idei systemów-światów położony jest na ujmowaniu wzajemnych zależności pomiędzy między- i wewnątrz-narodowymi aspektami.

Jeśli chodzi o kwestię czasu, Wallerstein znowu zajmuje pozycję środka, pomiędzy tymi, którzy utrzymują, że jego datowanie okresu przejścia do nowoczesnego systemu-świata jest "za późne", a tymi, którzy twierdzą, że jest ono "zbyt wczesne".<10> Przedstawiciele stanowiska "za późno" skupiają się na średniowiecznych innowacjach w dziedzinie praktyk handlowych, lub też na znaczeniu istniejącego wcześniej rozległego geograficznie handlu złotem i odzieżą, czy też wewnątrz-państwowych systemach programów politycznych z czternastego i piętnastego wieku. (Lub też, tak jak Frank, ogłaszają istnienie systemu-świata liczącego sobie 5000 lat, w którym w szesnastym wieku wcale nie doszło do poważnej rewolucji.) Naszym zdaniem zjawiska wcześniejszych epok częściowo przyczyniły się do kryzysu feudalizmu, niektóre z nich przetrwały go. Ci, którzy krytykują Wallersteina w ramach "zbyt wcześnie" przytaczają argumenty nawiązujące do głównych nurtów liberalizmu i marksizmu i twierdzą, że jedynym właściwym punktem, od którego należy zacząć rozważania nad nowoczesnym kapitalizmem jest osiemnastowieczna "angielska" rewolucja przemysłowa z jej masową urbanizacją. Trzy wieki pomiędzy latami 1450 a 1750 są określane różnie, jako epoka: odkryć, absolutyzmu, kapitału kupieckiego i handlowego czy też produkcji drobnych towarów, lub też jako okres "przejściowy". Krytycy ci akcentują relacje płacowe i organizację fabryk jako cegiełki, z których później zbudowany został gmach "prawdziwego" kapitalizmu. Czy czasami nie zapominają oni z jednej strony o uporządkowanym systemie płac w rolnictwie w państwach centrum (stąd podtytuł tomu pierwszego) oraz w transporcie i górnictwie przed 1750 rokiem, a z drugiej o kapitalistycznym charakterze produkcji peryferyjnej? Niektórych z nich może przekonałyby argumentacje i dowody z pierwszego rozdziału tomu drugiego, dotyczącego różnic między kryzysem feudalnym a siedemnastowiecznym okresem stagnacji. Dalsze części tego tomu może wpłynęłyby na innych, a z pewnością nie wszyscy - nie tylko krytycy Wallersteina w tym miejscu - zgadzają się z tym, jak traktuje on przejście do fabrycznej produkcji odzieży w tomie trzecim. Czy podstawowa struktura kapitalizmu została skompletowana do roku 1640, po "długim okresie tworzenia"? (MWS I, str. 124). Szczególnie dlatego, że temat ten związany jest z kolejnym, z pewnością sposób jego rozpatrzenia nie zadowoli wszystkich.

Jeśli chodzi o marksizm, Wallerstein znowu przyjmuje pośrednie stanowisko - dla jednych jest zbyt marksistowski, dla innych - za mało.<11> Ci, którzy krytykują Wallersteina z pozycji "zbyt marksistowski", wskazują na jego wręcz programowe lekceważenie wyjaśnień kulturowych w rozpatrywaniu przemian politycznych i gospodarczych, odrzucenie względnych korzyści i trwałych zysków płynących z handlu międzynarodowego, zwracają uwagę na pojęcie wyzysku, stworzenie "schematu pojęciowego opartego wyłącznie na walce klas" (Zolberg 1979:46). Ci, dla których Wallerstein nie jest "wystarczającym marksistą" twierdzą, że opiera się on przede wszystkim na demografii i handlu jako narzędziach wyjaśniających, nie akcentując w wystarczający sposób stosunków produkcji. Ich zdaniem w ramach kategorii wyjaśniających Wallersteina brakuje wyraźniejszych odniesień klasowych, klasowy aspekt nie jest też zadowalająco rozważony od strony empirycznych danych. Znowu mamy do czynienia z tego rodzaju kontrowersją, której końca trudno wypatrywać, biorąc pod uwagę polityczne i ideologiczne przekonania jej uczestników oraz audytorium. I oczywiście mamy tu do czynienia z jeszcze jedną komplikacją polegającą na tym, że marksiści występują w wielu odmianach po każdej ze stron rozważanych problemów, i że wśród nich znajdują się i tacy, którzy pojmują Marksa jako teologicznego funkcjonalistę.

W końcu mamy też problem "ekonomizmu", gdzie dla niektórych Wallerstein jest zbyt "ekonomistyczny", a dla innych za mało "ekonomistyczny".<12> Jedna z krytyk wyrosła wokół twierdzeń weberowskich lub hintze'owskich uważających, że nowoczesny kapitalizm to jedno, a nowoczesny międzynarodowy system państwowy to drugie, i że właściwie należy mówić tu o "współ-zależności" (aby posłużyć się wyrażeniem Hintze'go). Jeśli jednak z perspektywy tej sformułowania Wallersteina są niewystarczająco polityczne, dla innych brzmią one zbyt politycznie: Sella na przykład dostrzega tu "zbyt jedno-wymiarowe podejście" (str. 32) w kwestii wyjaśnienia oparcia się na aparacie państwowym w celu rozwinięcia i umocnienia systemu-świata; zdaniem Schneidera Wallerstein widzi zbyt słabą rolę handlu kosztownościami w strukturze przedkapitalistycznej oraz bogatych pastwisk dla owiec długowłosych (w celu pozyskania odpowiedniej jakości wełny) w zdobyciu przez Anglię przewagi w przemyślne tekstylnym. Można chyba słusznie stwierdzić, że pozycja Wallersteina jest syntezą ekonomizmu drugiej i trzeciej Międzynarodówki z antytetyczną "polityzacją" jej gramsci'owskich i maoistowskich krytyków.

******

Podsumowując, wallersteinowska metoda rekonceptualizacji i reinterpretacji wywołała wiele długotrwałych kontrowersji w naukach społecznych. Do pewnego stopnia stało się tak ze względu na trudne do przyjęcia rozdzielenie pomiędzy ogólnymi pojęciami a wyjaśniającymi składnikami całego systemu. W pewnym sensie natomiast związane jest to z problematycznością nadawania starym, znanym pojęciom, takim jak "świat" (odnoszący się do czegoś mniejszego niż nasza planeta), "imperium" (związany z posługiwaniem się "imperiami-światami" w związku z totalnościami redystrybucyjnymi) oraz "kapitalizm" (akumulacja "kapitalistyczna" plus "pierwotna" w ramach systemu równie silnych, rywalizujących ze sobą państw) nowych technicznych znaczeń. Jednak nawet jeśli niektóre z głosów w tej dyskusji brzmią jak stare stanowiska wyrażone za pomocą nowych sformułowań, to większość z nich wydaje się wyrafinowana i potrzebna, aby mógł się dokonać rozwój zarówno teoretycznego, jak i merytorycznego aspektu pracy nad kwestią mających szeroki zasięg i długotrwałych przemian. Dzieło Wallersteina i jego współpracowników, mimo że wciąż nieukończone, stało się przyczyną wielkiego poruszenia w historycznej analizie społecznej, również tej dotyczącej teraźniejszości. Choć niektórzy całkowicie ją odrzucili, większość z nich zapożyczyła od niej zmienne, dzięki którym mogli wzbogacić swoje własne rozważania na temat narodowych, regionalnych czy lokalnych przemian społecznych, czy też przyjęli jej założenia na temat paradygmatycznego statusu jako głównej struktury, w ramach której należy badać nowoczesne przemiany społeczne, czyli nowoczesny system-świat jako taki. Nasz świat nie wydaje się zmierzać ani w stronę zagłady, ani Utopii, z pewnością nie pozostanie on też taki, jaki był dotąd. Jesteśmy zmuszeni do powolnych przemian i, jeśli nie nastąpi katastrofa nuklearna, zarówno do teoretycznej, jak i praktycznej transformacji otaczających nas struktur.

PRZYPISY

1. Dwie cechy Nowego Jorku umożliwią nam zrozumienie tego, co krytycy Wallersteina uznali za brak równowagi w jego dziele: zdecydowany prymat handlu i finansów nad intensywną produkcją przemysłową oraz wiodąca rola ekonomii w stosunku do militarnej i administracyjnej działalności państwa. <powrót>

2. Najwyraźniejsze sformułowanie takiego rewanżyzmu frankofilowskiego znajdziemy w recenzji pracy Gabriela Almonda, Political Development z 1970 roku, która ukazała się w Contemporary Sociology (Wallerstein 1972). <powrót>

3. Porównaj deklarację Wallersteina we wstępie redakcyjnym do Review (Wallerstein 1977: 3-7). <powrót>

4. Cytat z Lucio Colletti'ego (1972: 226): "Żadne z tych państw nie jest tak naprawdę socjalistyczne, i w zasadzie nie może być. Socjalizm to nie proces narodowy, ale ogólnoświatowy". <powrót>

5. Argumenty na temat prawidłowości zachodzących w sytuacji hegemonicznej zostały przedstawione w numerze Review (11, 4, Spring 1979) poświęconym cyklom, zwłaszcza w artykule Nicole Bousquet (1979: 501-517). Patrz też Wallerstein (1983). <powrót>

6. Interesującym przykładem metody Wallersteina pod tym względem jest jego rozróżnienie na "łapanie szansy" i "zaproszony awans" - dwa przeciwstawne modele rozwoju w strefach peryferyjnych: ta pierwsza mająca miejsce przeważnie w czasach zastoju, a ta druga w okresie ekspansji (CWE, str. 76-81). <powrót>

7.  Skocpol (1977). Inny recenzent (Markoff 1977:2-8) nazwał tom I "praktycznie dwiema różnymi książkami". <powrót>

8. Na temat Imperium Ottomańskiego, patrz zwłaszcza Frederic C. Lane (1976); na temat Afryki - recenzję Waltera Carrolla, MERIP Reports #52, pp. 24-26. <powrót>

9. Patrz zwłaszcza Wallerstein (1976:30-57), a także MWS III, rozdz. 3. <powrót>

10. W obozie "zbyt późno" znajduje się Domenico Sella (1977) i w pewnym sensie Zolberg (1979). Stanowisko "zbyt wcześnie" reprezentowane jest przez Roberta Brennera (1977), Edwarda J. Nella (1977) oraz Roberta A. Dodgshona (1977). Co warto zauważyć, Dodgshon cytuje Polanyi'ego przeciwko Wallersteinowi. <powrót>

11. Wallerstein jest "zbyt marksistowski" dla Morrisa Janowitza (1977), Sella'i (1977), Zolberga (1979), Markoffa (1977) oraz Kennetha Bouldinga (1978). Nie jest "wystarczającym marksistą" dla Brennera (1977), Nella (1977) oraz Ernesto Laclau (1977:43-50). <powrót>

12. Idee Wallersteina są "zbyt ekonomistyczne" dla Skocpola (1977), Brennera (1977), Zolberga (1979) i Petera Gourevitcha (1978). Nie są "wystarczająco ekonomistyczne" dla Sella'i (1977) i Jane Schneider (1977). <powrót>

BIBLIOGRAFIA

Almond, Gabriel (1970). Political Development. Boston: Little, Brown and Co.

Anderson, Perry (1974). Lineages of the Absolutist State. London: New Left Books, 1974.

Boulding, Kenneth (1978). "Wallersteinowski grunt", artykuł zaprezentowany w 1978 roku podczas corocznego spotkania Ameerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego (American Sociological Association) w San Francisco.

Brenner, Robert (1977). "The Origins of Capitalist Development: A Critique of Neo-Smithian Marxism," New Left Review 104 (July-August 1977), str. 25-92.

Carroll, Walter. MERIP Reports #52, str. 24-26.

Chase-Dunn, Christopher and Thomas D. Hall (1997). Rise and Demise: Comparing World-Systems. Boulder, Colo.: Westview Press.

Colletti, Lucio (1972). From Rousseau to Lenin. London: New Left Books.

Bousquet, Nicole (1979). "Esquisse d'une théorie de l'alternance de périodes de concurrence et d'hégémonie au centre de l'économie-monde capitaliste," Review, II, 4, (Spring), pp. 501-517.

Dodgshon, Robert A. (1977). "A Spatial Perspective," Peasant Studies VI, 1 (January), str. 8-19.

Gourevitch, Peter (1978). "The International System and Regime Formation, A Critical Review of Anderson and Wallerstein," Comparative Politics X, 3 (April) str. 419-438.

Hopkins, T. K. and I. Wallerstein (1967). "The Comparative Study of National Societies," Social Science Information VI (October), str. 25-58.

Janowitz, Morris (1977). "A Sociological Perspective on Wallerstein," American Journal of Sociology 82, 5 (March), str. 1090-1097.

Laclau, Ernesto (1977). Politics and Ideology in Marxist Theory. London: New Left Books.

Lane, Frederic C. (1976). "Economic Growth in Wallerstein's Social Systems," Comparative Studies in Society and History 18, 4 (October), str. 517-532.

Markoff, John (1977) "The World as a Social System," Peasant Studies VI, 1 (January), str. 2-8.

Nell, Edward J. (1977). "Population, the Price Revolution, and Primitive Accumulation," Peasant Studies VI, 1 ( January), str. 32-40.

Schneider, Jane (1977). "Was There a Pre-Capitalist World-System?" Peasant Studies VI, 1 (January), str. 20-29.

Sella, Domenico (1977). "The World-System and its Dangers," Peasant Studies VI, 1 (January), str. 29-32.

Skocpol, Theda (1977). "Wallerstein's World-System: A Theoretical and Historical Critique," American Journal of Sociology 82, 5 (March), str. 1075-1090.

Wallerstein, Immanuel (1969). University in Turmoil: The Politics of Change. New York: Atheneum.

Wallerstein, Immanuel (1972). Recenzja pracy G. Almonda, Political Development, Contemporary Sociology 1, 2 (March), str. 113-114.

Wallerstein, Immanuel (1974). The Modern World System I: Capitalist Agriculture and the Origins of the European World-Economy in the Sixteenth Century. New York: Academic Press.

Wallerstein, Immanuel (1976). "The Three Stages of African Involvement in the World-Economy," w: I. Wallerstein and P. Gutkind, eds., Political Economy of Contemporary Africa. Beverly Hills: Sage, 1976, str. 30-57.

Wallerstein, Immanuel (1977). "The Tasks of Historical Social Science: An Editorial," Review I, 1 (Summer), str. 3-7.

Wallerstein, Immanuel (1979). The Capitalist World-Economy. Cambridge: Cambridge University Press.

Wallerstein, Immanuel (1980). The Modern World-System II: Mercantilism and the Consolidation of the European World Economy, 1600-1750. New York: Academic Press, Inc.

Wallerstein, Immanuel (1983). "The three instances of hegemony in the capitalist world-economy," International Journal of Comparative Sociology 24:1-2.

Wallerstein, Immanuel (1984). The Politics of the World-Economy: The States, The Movements, and The Civilizations. New York: Cambridge University Press.

Wallerstein, Immanuel (1989). The Modern World-System III: The Second Great Expansion of the Capitalist World-Economy. New York: Academic Press, Inc.

Wallerstein, Immanuel (1991). Geopolitics and Geoculture: Essays on the Changing World-System. New York : Cambridge University Press

Wallerstein, Immanuel (1995). After Liberalism. New York: The New Press.

Wallerstein, Immanuel (2000). The Essential Wallerstein. New York: The New Press.

Wallerstein, Immanuel and Paul Starr (eds.) (1971). The University Crisis Reader, dwa tomy. New York: Random House.

Zolberg, Aristide R. (1979). "Origins of the Modern World System: A Missing Link," artykuł zaprezentowany w 1979 roku podczas corocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Nauk Politycznych, Washington, DC.

 

Walter L. Goldfrank
University of California, Santa Cruz
235 College Eight
Santa Cruz, California 95064
http://sociology.ucsc.edu/
wally@cats.ucsc.edu

 

Cyt.: Goldfrank, Walter L., Paradygmat odzyskany? System-świat I. Wallerstein i jego analiza (Paradigm Regained? The Rules of Wallerstein's World-System Method)k, Journal of World-System Research, VI, 2, Summer/Fall 2000, 150-195, Special Issue: Festchrift for Immanuel Wallerstein - Part I http://csf.colorado.edu/jwsr, tłumaczenie: Mariusz Turowski

Ó 2000 Walter L. Goldfrank

Ó 2000 Mariusz Turowski <powrót>

 

 
 
Wrocław, 20.11.2000