Zarko Korac

przewodniczący serbskiej partii opozycyjnej Unia Socjaldemokratyczna

 

B2-92: Dzisiejszym gościem Wywiadu jest pan Zarko Korac, przewodniczący Unii Socjaldemokratycznej. Zanim zaczniemy rozmowę, trzeba zaznaczyć, że już pojawił się jeden temat, który będziemy musieli tutaj poruszyć. Oczekiwaliśmy go od wielu miesięcy. W Jugosławii ogłoszono wybory do parlamentu federalnego, a w tym samym czasie Dragan Tomic, przewodniczący parlamentu ogłosił wybory lokalne, również zgodnie z oczekiwaniami. Wybory odbędą się 24 września. Dzień dobry, panie Korac. Na początku poproszę pana o komentarz decyzji podjętej przez Slobodana Milosevica, Milomira Minica i Dragana Tomica.

Korac: Spodziewaliśmy się wyborów, ponieważ i tak miały się one odbyć w tym roku, zarówno federalne, jak i lokalne. Nowość polega na tym, że zostały wprowadzone zmiany w konstytucji oraz zmieniono sposób wyboru delegatów republiki. Ponadto Parlament Federalny nie może już dokonywać wyboru prezydenta - jest on bezpośrednio wybierany przez obywateli. Co mnie zaskoczyło to fakt, że Milosevic nie opóźnił tego zanim nie dowiedział się, co na ten temat sądzą wyborcy, zwłaszcza że prawdopodobnie w wyborach lokalnych nie będzie on miał, z kilku obiektywnych powodów, żadnej przewagi nad swoimi przeciwnikami, przeciwnie niż w przypadku wyborów prezydenckich. Mimo to wydaje się, że reżim podjął swoją decyzję na podstawie rezultatów badań przeprowadzonych przez jakąś agencję marketingową, które pokazują jego dobrą wyborczą pozycję. Muszę przyznać, że wyniki sondażu zaszokowały mnie, a od kilku dni słyszę plotki, że władze są zachwycone. Jak możemy się przekonać, kampania propagandowa w telewizji toczy się pełną parą. Ma ona zdecydowanie przedwyborczy charakter - jej twórcy są tak podnieceni sukcesami w odbudowie kraju, że postanowili oddać losy prezydenta Jugosławii, czyli Slobodana Milosevica, w ręce wyborców. Sądzę, że brak wspólnego kandydata ze strony opozycji jeszcze bardziej ich do tego zachęca. Władzom się prawdopodobnie wydaje, że nie jest ona w stanie znaleźć nikogo takiego. Myślę, że myli się w tym względzie, ale nieważne - to właśnie były elementy, które przyczyniły się do ogłoszenia za tak niedługo wyborów, w tym prezydenckich.

B2-92: Tylko krótkie pytanie na temat przeprowadzonego przez nich sondażu. Czy zrobili go sami, czy też wykonała go jakaś inna krajowa agencja?

Korac: Nie, nie zrobili go sami. Nieważne, jaka agencja się pod tym podpisała - kto inny nią kierował. To dało im poczucie pewności siebie. Otwarcie przyznaję, że nie wierzę w prawdziwość tych wyników, jednak to właśnie nimi władze się posługują.

B2-92: Co ma teraz zrobić opozycja, przynajmniej ta jej część, do której pan należy? Czy wierzy pan, że będzie pan w stanie przeprowadzić właściwą kampanię do 24 września?

Korac: Oczywiście, że nie posiadamy wiele możliwości co do kampanii w środkach masowego przekazu, jednak pozostaje pytanie: czy możemy przeprowadzić kampanię typu od drzwi do drzwi, od domu do domu, od okręgu do okręgu? Pozytywną rzeczą jest, że wszystkie prace na wspólną listą dobiegają końca. Jednak z wybraniem kandydata na prezydenta będą kłopoty. To ludzkie i zdarza się wszędzie na świecie. Kolejny plus to fakt naszej gotowości do wyborów lokalnych. Nie zapomnijmy, że już obecnie większość miast w Serbii jest we władaniu opozocyji. Wybory federalne to dla nas wielki problem, podobnie jak ustalenie kandydata na prezydenta. Decyzja, żeby wziąć udział w obydwu wyborach nie jest błaha. No i pytanie - kto ma być wspólnym kandydatem prezydenckim ze strony opozycji? Rzecznik Serbskiego Ruchu Odnowy, Ivan Kovacevic wypowiadał się o tym bardzo negatywnie, wspominał nawet o ich własnym kandydacie, co jeszcze bardziej pogarsza sprawę. Nie mamy odpowiedniego forum w środkach masowego przekazu, żeby promować naszego kandydata, właściwie brakuje nam też na to czasu, a zatem prawdopodobnie tak się nie stanie. Co do mediów, musimy polegać na tych już istniejących i oczywiście wziąć pod uwagę fakt, że obywatele powinni wiedzieć, z kim mają do czynienia i czego oczekują po dziesięciu latach. Choć muszę przyznać, że władze posługują się mediami w mistrzowski sposób, zwłaszcza w przypadku Serbskiego Radia i Telewizji.

B2-92: Wspominał pan o różnicach między wyborami federalnymi a lokalnymi. Wyjaśnijmy naszym słuchaczom, dlaczego decyzja wzięcia udziału w wyborach federalnych jest dla was tak trudna.

Korac: Jest tak ponieważ nie wiemy, czy Czarnogóra weźmie udział w wyborach. Jak dotąd ich wypowiedzi na ten temat są negatywne, co mogę zrozumieć, jako że zmiany w konstytucji zostały przeprowadzone bez konsultacji z rządem Czarnogóry. Poza tym rząd federalny Jugosławii jest nielegalny, Djukanovic nie jest jego członkiem. Delegacja Djukanovica w radzie republiki nie zdziałała wiele przez ostatnie sześć lat, tak więc nie reprezentuje ona tak naprawdę woli politycznej obywateli Czarnogóry, która w międzyczasie uległa zmianie. Jeśli Czarnogóra nie przystąpi do wyborów, będziemy się musieli zmierzyć z dwoma problemami, postaram się je zwięźle przedstawić. Czarnogóra ma wybrać dwudziestu parlamentarzystów do rady republiki oraz trzydziestu do rady obywatelskiej. Ponieważ Bulatovic już zapowiedział, że w wyborach weźmie udział większa ilość członków Socjalistycznej Partii Ludowej (partii Bulatovica - przyp. MT), oznacza to, że trzeba je będzie przeprowadzić w koszarach wojskowych, prawdopodobnie również w miastach, w których rządzi opozycja, a co gorsza - oni będą liczyli głosy. Bulatovic, to jest Milosevic jest pewny, że zdobędzie wszystkie pięćdziesiąt miejsc, co oznacza, że do wyścigu wyborczego przystąpimy w momencie, gdy Milosevic będzie już posiadał pięćdziesięciu członków parlamentu. Chyba jeszcze nikt nie brał udziału w żadnych wyborach z takimi "warunkami wstępnymi". Muszę dodać, że Prokuplje i Vranje posiadają po 19 parlamentarzystów i nie ma to nic wspólnego z Kosowem. Władze liczą na nich. Prokuplje będzie miał taką ilość parlamentarzystów jak Belgrad czy cała Wojwodina z jej dwoma milionami ludności. Cóż możemy zrobić? Jednak nie to jest największym problemem. Istnieje jeszcze jeden kłopot: czy częściowy bojkot może się udać? Weźmy taki przykład: obywatele w lokalach wyborczych będą mieli przed sobą tak naprawdę trzy kartki papieru - do wyborów lokalnych, federalnych i prezydenckich. Lub przynajmniej będzie musiał dokonać wyboru trzech rzeczy na jednym kawałku papieru. Aby liczyć na częściowy bojkot, musielibyśmy mieć do czynienia z całkowicie uświadomionym wyborcą. Każdy obywatel powinien dokładnie wiedzieć, po co głosuje i dlaczego. Trudno na to liczyć. Boimy się, że wielu głosujących pójdzie do urn z przyzwyczajenia lub dlatego, że komitet wyborczy przekona ich do tego. Gdy już zdecydują się na udział w wyborach, będą głosowali na wszystkie trzy rzeczy - wielu głosujących tak właśnie postąpi, nie wiem, jak wielu - może jedna trzecia. Dokonają oni w ten sposób praktycznej legitymizacji wyboru federalnego i prezydenckiego, pomimo naszych nawoływań do bojkotu. Władze uznają to za swój sukces, ogłaszając, że obywatele nie odpowiedzieli na wezwanie do bojkotu. Zatem trudno jest dokonać częściowego bojkotu. Naturalnie weźmiemy to wszystko pod uwagę. Wielu z nad dziś rano kontaktowało się z przedstawicielami władz Czarnogóry i prawdopodobnie z środę dojdzie do spotkania. Zobaczymy, co się wydarzy.

Słuchacz 1: Dobry wieczór. Chciałbym zapytać pana Korca, dlaczego uważa on, że opozycja nie posiada odpowiedniego rywala dla Milosevica, kiedy tylko dowiedział się, że sam naród będzie wybierał prezydenta? Po drugie, czemu opozycja nie jest zjednoczona, podczas gdy Serbski Ruch Odnowy starał się doprowadzić do jedności 10 stycznia? Jeszcze jedno - władze ogłosiły wybory, ponieważ przez rok nie udało im się zabić Vuka Draskovica i czują, że mają coraz mniej czasu. Zima się zbliża, a Vuk wciąż żywy, zatem musieli ogłosić wybory. Dziękuję.

Korac: Nasz słuchacz najwidoczniej słyszy tylko to, co chce. Niczego takiego nie powiedziałem. Stwierdziłem tylko, że opozycja nie wybrała jeszcze kandydata na prezydenta. Mam nadzieję, że nasz słuchacz zrozumie, że to prawda kiedy tylko się uspokoi. Nie słyszałem, żeby opozycja zgodziła się co do tej kwestii. Nie powiedziałem jednak, że tak się nie stanie, dodałem nawet, że władze są w błędzie, jeśli myślą, że opozycja nie będzie miała swojego kandydata. Jednak jak na razie taka decyzja nie została podjęta. Co do braku jedności wśród opozycji - moglibyśmy długo na ten temat rozmawiać. Nie wydaje mi się, że brak tam jedności. Przeciwnie - udało się wykonać wspólną listę do wyborów lokalnych, choć niestety ulubiona partia naszego słuchacz, Serbski Ruch Odnowy nie znalazł się na niej. O tym też moglibyśmy długo dyskutować. Chciałbym zadać tylko jedno pytanie naszemu słuchaczowi: czy wydaje się Panu, że udział SPO w rządzie federalnym pasuje do decyzji ignorowania warunków panujących w naszym kraju? Zgadzam się z panem Draskovicem, że warunki wyborcze są gorsze niż kiedykolwiek przedtem, oczywiście potępiam też próby zamachu moralnie i politycznie. Natomiast tutaj mówimy o tym, czy powinniśmy usiąść i czekać aż Rosja i Grecja zmienią te warunki za nas i oskarżą Milosevica, że morduje swoich politycznych przeciwników, oczekując, że zabije nas wszystkich po kolei, czy też powinniśmy spróbować coś zmienić w wyborach, nawet w takich warunkach. Zgadzam się z obiekcjami SPO dotyczącymi warunków wyborów, jednak w chwili obecnej nie widzę alternatywy. To jest moja odpowiedź wprost.

Słuchacz 2: Dobry wieczór, tu Nada Vuckovic z Belgradu. Nie mogę uwierzyć, że opozycja nie doszła jeszcze do porozumienia. Wstyd nam za nich i za tych, którzy są teraz przy władzy. Powinien pan zrozumieć przez te dziesięć lat, że naród nie widzi Pana i nie słyszy. Dlaczego nie możecie wybrać kogoś takiego jak pan Vukobrat czy pan Savicevic, były dyrektor Genexu, czy też pan Mladen Dinkic, który nie należy do żadnej partii? Młody, ambitny wykształcony człowiek. Kiedyś chwaliłam Serbski Ruch Odnowy, ponieważ opowiedział się on za wyborami z 1997 roku, biorąc w nich udział, ale teraz, gdy opozycja się jednoczy - nie bierze on w tym udziału. Jestem zszokowana.

Korac: Sugestia, że powinna to być osoba niepartyjna nie jest zła. W zasadzie myślę, że to całkiem rozsądne rozwiązanie. Oczywiście weźmiemy i to pod uwagę. Niestety jednak pan Vukobrat nie wchodzi tu w rachubę, ponieważ nowa konstytucja mówi, że kandydat na prezydenta musi mieszkać w Jugosławii od dziesięciu lat. Pan Vukobrat żyje w Paryżu. Znam go osobiście i myślę, że byłby z niego świetny kandydat, jednak nie spełnia on warunków nałożonych przez zmianę dokonaną z jego powodu, a także z powodu pana Panica, Avramovica i wielu innych. Władze praktycznie wyeliminowały możliwość, żeby kandydat na prezydenta pochodził zza granicy. Wyciągnęły one wnioski z udziału Milana Panica. Nikt, kto mieszka poza Serbią nie może kandydować. Z pewnością dojdzie do rozmów na temat wyłonienia kandydata niepartyjnego. Nie powiedziałem, któż to taki mógłby być i nie jestem w stanie. To będzie bardzo trudna decyzja.

B2-92: Słyszał pan, że cały czas wspomina się o SPO. Partia ta wysłała wiele wiadomości do reszty opozycji, protestując przeciwko braku otwarcia jeśli chodzi o współpracę. Czy miał pan wrażenie, że nie wszyscy oni byli szczerzy mówiąc o gotowości współpracy z SPO?

Korac: Nie. Wydaje mi się, że wszyscy czekają, aż SPO do nich dołączy - przynajmniej ja na to liczę. Wydaje mi się, że mamy do czynienia z sytuacją w naszym życiu politycznym, że wielu ludzi ma skłonności do przesady. Obecnie niektórzy mówią, że SPO w ogóle nie jest partią opozycyjną, tylko dlatego, że pan Draskovic i SPO mówią to samo. To nieprawda. Z pewnością wielu z tych, którzy będą głosowali na SPO chcą zmiany władz i demokratyzacji. Absolutnie w to nie wątpię. Jednak wielu z nas zbyt łatwo wpada w skrajności i nazywa niektórych zdrajcami, nie zdając sobie sprawy, jak mocne są to słowa. Powinniśmy się ich wystrzegać. Ja ich nie używam. Serbski Ruch Odnowy utrzymuje, że warunki wyborcze są niesprawiedliwe, i ma rację, jak już powiedziałem. Pan Draskovic ma rację twierdząc tak. Widzieliśmy, jak podróżował do Grecji. Oczekuje, że Zachód zmusi Milosevica do zmiany tych warunków, albo w przeciwnym razie unieważnimy wybory, bojkotując je. Jednak przez całe lata ta taktyka nie sprawdzała się, jak właśnie przypomniała nam nasza słuchaczka. Milosevic nie uznał wyborów za nieważne, ponieważ znalazły się partie, które je zbojkotowały. Nie sądzę, żeby stało się inaczej tym razem. Zachód nie może zbytnio wpłynąć na Milosevica, podobnie Rosja czy Grecja. Myślę, że Milosevic prowadzi grę na przetrwanie i nie pozwoli, żeby jakakolwiek presja go powstrzymała. Czyli chodzi tu o decyzję - brać udział czy nie. Co do wyborów lokalnych, byłem przewodniczącym grupy ekspertów i cały czas oczekiwaliśmy, że SPO do nas dołączy. Zatem całkiem szczerze liczymy na głosy wyborców, którzy popierają SPO, ponieważ to zagwarantuje nam zwycięstwo. Z SPO jesteśmy naprawdę silni.

Słuchacz 3: Dobry wieczór. Mam dwa pytania. Po pierwsze: Slobodan Milosevic jest oskarżany o zbrodnie wojenne przed trybunałem w Hadze, a opozycja bierze udział w wyborach, a zatem ich oponent jest potencjalnym zbrodniarzem wojennym. Niezależnie od tego, czy wygracie, czy nie, będziecie musieli się zmierzyć z potencjalnym kryminalistą. Jeśli on wygra, uznacie zwycięstwo przestępcy. Drugie pytanie: jak można mówić, że trzydziestopunktowa gwarancja dla władz nie ma znaczenia? Pan Micunovic nie odpowiedział na to pytanie kilka dni wcześniej. Kiedy uczestniczę w biegu na sto metrów, czy pozwoliłbym, żeby przeciwnik startował trzydzieści metrów dalej ode mnie? Powinniśmy wszyscy zaczynać od tego samego miejsca. Z SPO czy bez niego, nie wierzę, żeby uważał pan, że to nie ma znaczenia. Ustalmy liczbę miejsc dla członków parlamentu. Zacznijmy od tego samego miejsca.

B2-92: Pytanie, które doszło do nas za pośrednictwem Internetu jest związane z pierwszą kwestią poruszoną przez naszego słuchacza. Nenad Negovanovic pyta się o, a właściwie kwestionuje, pana poprzednie stanowisko, że skierowałby pan Radovana Karadzica i Ratko Mladica, liderów Bośniackich Serbów, do Hagi.

Korac: Jak widzimy, jeden słuchacz oskarża mnie o akceptowanie potencjalnego zbrodniarza wojennego na stanowisku prezydenta, a drugi krytykuje mnie za gotowość do rozprawienia się z przestępcami wojennymi. To ciekawe - dwie różne interpretacje mojego stanowiska politycznego. Co do drugiej części, oczywiste jest, że miało to do czynienia z trudnymi warunkami politycznymi i było wypowiedziane w rozgoryczeniu. Nie wypowiadam się często jako psycholog, choć to moja profesja. Słuchacz był rozgoryczony. A przecież powiedziałem coś zupełnie przeciwnego - że to poważny problem, że Milosevic startuje z taką gwarancją. Nie wiem, co powiedział Dragoljub Micunovic, ale wiem, co mówię ja sam. Mam nadzieję, że nie okaże się konieczne puszczenie mu znowu taśmy. Gwarancje dla Milosevica to poważny problem dla opozycji i właśnie dlatego tak trudno podjąć decyzję. Brak równości oznacza apatię dla nas wszystkich i może w ogóle rezygnację z głosowania. Co do drugiej części, muszę stwierdzić, że w związku z tym nasz słuchacz powinien zignorować wszystkie decyzje, które są podejmowane w tym kraju, bez względu na to czy podpisuje się pod nimi Milosevic, czy nie. Jak prezydent Jugosławii pan Milosevic podpisał wiele dokumentów. Oskarża się go o zbrodnie wojenne, ale to fakt, że jest on prezydentem tego kraju i osobą o największej władzy tutaj. Od władzy tej wszystko zależy, a zatem jeśli postanowimy, że nie będziemy konkurować z potencjalnym przestępcą wojennym, to jakie można mieć nadzieje na zmiany w Serbii? Czy oczekuje, że nagle pan Milosevic poczuje się winny i nagle zmieni całe swoje polityczne nastawienie i stanie się innym człowiekiem, a może po prostu zrezygnuje i powie - wreszcie zrozumiałem, że może ktoś inny powinien spróbować. Niestety, to naiwne i bezsensowne sugestie, które już kiedyś się pojawiły. Nie lubię się drażnić, więc powiem tylko, że tego typu pytania nie są ważne - to po prostu coś naturalnego w naszym życiu politycznym, a także w Europie i na całym świecie. Naszym obowiązkiem jest próba pokonania tego człowieka w wyborach. Jeśli ktoś sądzi, że nie powinniśmy w nich brać udziału, opowiada się tym samym za rozwiązaniem naszego kryzysu poza wszelkimi instytucjami. Jak sobie to ktoś wyobraża? - że weźmiemy broń i każemy milionom ludzi wyjść na ulice? To możliwe, ale nie wygląda na to, żeby tak się miało stać właśnie teraz. Innymi słowy: tak, to prawda, że Milosevica oskarża się o zbrodnie wojenne. Jesteśmy świadomi, że w Belgradzie nie ma żadnego ambasadora, oprócz tych, którzy byli tutaj zanim wszystko to wyszło na jaw. Jesteśmy świadomi wielu rzeczy, jednak niestety człowiek ten wciąż posiada absolutną władzę w swoich rękach. Do nas należy zmiana tego stanu rzeczy.

B2-92: Muszę przyznać, że nasi słuchacze są niesamowicie zainteresowani naszą rozmową. Posłuchajmy kolejnego z nich. Dobry wieczór.

Słuchacz 4: Dobry wieczór. Dzwonię z Kragujevaca. Chciałabym pozdrowić was wszystkich. Chciałabym skorzystać z okazji i poprosić pana Koraca, aby zapytał wszystkich, którzy naprawdę chcą przemian w naszym kraju, aby opamiętali się, ponieważ to ostatnia szansa. Boję się, że moje dzieci, wszystkie nasze dzieci, będą wyłapane i zabite na ulicy. Myślę, że wszyscy, którzy się buntowali są odnotowani i że nasze dni po wyborach są policzone. Chciałabym skorzystać z okazji, aby spytać pana Draskovica, czy jest on rzeczywiście takim wielkim patriotą, żeby był w stanie zapomnieć na chwilę o swojej dumie i wziąć razem z wami wspólnie udział w wyborach. Błagam was, zróbcie wszystko, co możecie, aby przekonać go oraz panów z Czarnogóry, choć trudno mi jest prosić Czarnogórców, aby wyciągnęli nas z kłopotów, ale i dla nich to może być ostatnia szansa. Błagam pana, panie Korac i wiem, że jest pan tego świadom - to ostatnia szansa dla nas wszystkich. Dziękuję.

B2-92: Spróbujmy przekształcić tę prośbę w pytanie. Panie Korac, jeśli nic się nie zmieni do wyborów i fakt, że wy poszliście w jedną stronę, a SPO w drugą spowoduje przegraną, to kto będzie winny niespełnionej jedności?

Korac: Jest tylko jedna możliwa odpowiedź na to pytanie i brzmi ona: to ludzie zdecydują, może historia. Nie widzę sędziego, który mógłby stwierdzić, po czyjej stronie leży odpowiedzialność. W oczach ludzi może to być zupełnie inna przyczyna. Ludzie mogą dokonywać różnych ocen w różnym czasie. Na przykład, byłem przerażony, gdy Milan Nedic został wymieniony wśród 100 najbardziej szanowanych Serbów. W wielu państwach byłby on uznany za jednego z najgorszych Serbów, lub Francuzów, czy Niemców. Oczywiste jest, że historia może różnie oceniać, czy przynajmniej ludzie, którzy utrzymują, że mówią w jej imieniu. Mogę tylko podzielić obawy naszej słuchaczki, ponieważ zgadzam się z nią w pełni. Myślimy w ten sam sposób. Staram się jedynie zachować więcej zimnej krwi. Jak rozumiem jest pani młodą kobietą, ale nigdy nie jest za późno. Zgadzam się, że sytuacja jest trudna, ale wygramy tę bitwę, droga słuchaczko. Ten reżim nie może trwać wiecznie. Starannie nad tym pracuję i mam nadzieję, że ich pokonamy, i wreszcie odmienimy Serbię. Ale na sto procent uda nam się pokonać władze.

B2-92: Powiedział pan, że to kwestia czasu. A jakiego rodzaju skutki może przynieść bitwa taka, jaka nas czeka?

Korac: Cóż, skutki już mamy, Widzimy, że ludzie słyszą to, co nie zostało powiedziane, są przekonani, że wiedzą, co powiem za chwilę. To dowód, jak ciężko jest nam żyć i jak bardzo ludzie się niepokoją. Mają po temu powody. Nie mamy pracy, ludzie się zmienili... Wielki angielski filozof Hobbes mówił: "kiedy umowa społeczna zostanie złamana, ludzie stają się dla siebie wilkami". Uczy się tego w szkołach, ale nikt nie wie, dlaczego on to powiedział. Kiedy umowa społeczna zostaje złamana, ludzie przestają przestrzegać norm i zasad społecznych i właśnie z tym mamy do czynienia dzisiaj w Serbii. Widzimy, że władze starają się użyć wszelkich możliwych podstępów, by dalej rządzić, łamiąc i nadużywając prawa. Ludzie to czują i coraz bardziej się boją. Nasza słuchaczka powiedziała coś naprawdę dramatycznego - że będą łapać nasze dzieci na ulicach i zabijać je. Wyobraźmy sobie państwo, gdzie ludzi myślą w taki sposób. Jej odczucia nie są odosobnione. Powtarzam, podzielam jej opinię i sądzę, że Serbski Ruch Odnowy powinien się do nas przyłączyć i że powinniśmy mieć wspólną listę. Nigdzie na świecie jeszcze nie połączyło się w taki sposób szesnaście różnych partii, nasze starania to próby przemiany wyborów w referendum - za lub przeciw Milosevicowi. Po wyborach wszystkie partie opozycyjne wrócą do swoich zadań. Małe znikną lub powiększą się, wielkie przestaną istnieć lub staną się jeszcze większe, grupy będą formowały się w naturalny sposób. To koalicja, którą słynne CK (Komitet Centralny byłej Partii Komunistycznej) nazwałoby koalicją nie pryncypialną. Koalicja ja powstała tylko po to, by zlikwidować reżim.

Słuchacz 5: Pozdrawiam pana Koraca i pana Milica. Chciałbym zaproponować dwie diagnozy. Jedna nawiązuje do początku programu i brzmi: ludzie nie są ukształtowani, opinia publiczna nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięta i nie przykłada uwagi do najważniejszej kwestii, czyli nie-pryncypialnej jedności partii opozycyjnych. Druga diagnoza: polityka to proces nieodwracalny. Nikt nie ma prawa cofać się i patrzeć, co się dzieje. Opozycja musi po prostu zmierzyć się z tym, co nas czekan 24 września. Wybory. Musimy wziąć udział w kluczowej bitwie. Musimy im zabrać władzę. I to wszystko. A zatem - powodzenia w wyborach. Obywatele są z wami. Oczekujemy na poparcie wyborców i członków SPO. Ale wątpię, czy będą oni w stanie prowadzić czystą grę. Chciałbym ich teraz pozdrowić. Przykro mi, że nie są oni w stanie zrozumieć, w jakiej chwili żyjemy. Nie należę do grupy ludzi, którym trudno zdecydować, na kogo głosować. Chcę jedynie powiedzieć, że tym razem musimy wygrać. To szczególna chwila, zwłaszcza dla Czarnogóry. Nie wiemy, co się stanie, gdy wygramy wybory, ale badania opinii publicznej pokazują, że nasz kandydat na prezydenta może pokonać Slobodana Milosevica. Oczywiście, Slobodan Milosevic nie uzna takich wyników wyborów - nie trzeba być mędrcem, aby zdać sobie z tego sprawę. Nie możemy pokonać tego tyrana w legalny sposób. Wszystko będzie miało finał na ulicy, lub dzięki jakiejś potajemnej grecko-rosyjskiej misji dyplomatycznej.

B2-92: Dziękujemy za podzielenie się z nami swoją opinią. Te kilka zdań było wypowiedzianych w imię prawa do swobody wypowiedzi.

Korac: Oczywiście to był młody człowiek. Wyraził się jasno i ja się z nim zgadzam. Człowiek po prostu musi walczyć. Nigdy nie byłem tylko widzem, nawet w polityce. Człowiek musi walczyć. Warunki są przerażające. Nasz słuchacz ma rację - albo będziemy walczyć, albo czekać na coś - na co? - nikt nie wie. Nie mówię, że musimy zaakceptować wszystkie warunki. Myślę osobiście, że jest kilka warunków, ze względu na które nie powinniśmy brać udziału w wyborach. Jednak wciąż staram się zrozumieć, co jest lepsze - wzięcie udziału czy nie.

B2-92: Nikola Sinovic, znany socjalista, powiedział dzisiaj, że obserwatorzy będą akceptowani, ale nie ci, którzy pochodzą z organizacji, które wywołały wiele ofiar i zniszczenia materialne w naszym kraju. Czy wybory przeprowadzone bez inspekcji są dla pana do przyjęcia? Oznacza to, że możemy przyjąć obserwatorów z Iraku, Rosji, Chin, Indii... Oznacza to, że częściowo będziecie zdani tylko na siebie.

Korac: Chciałbym się dowiedzieć, czy pan Sainovic miał na myśli federację rosyjską, ponieważ jest ona członkiem Partnerstwa Dla Pokoju. A więc chodzi nie tylko o NATO, ale też o Rosję, członka Partnerstwa Dla Pokoju. Chciałbym zapytać bliskiego przyjaciela Milosevica, pana Sainovica, czy miał na myśli Rosję, czy nie. Kiedyś byłem obserwatorem wyborów w Bułgarii, kiedy wygrali socjaliści. Byłem międzynarodowym inspektorem w północno-wschodniej części Bułgarii, gdzie ludzie są bardzo biedni i muszę przyznać, że te wybory w Bułgarii były o wiele bardziej sprawiedliwe niż jakiekolwiek wybory w naszym kraju. To nieprawda, że na Bałkanach wszystkie wybory są z góry ustalone. Tylko nasze władze tak działają. Myślę, że przy pomocy tych obserwatorów stworzą oni jakiegoś rodzaju farsę. Ale jeśli zaproszą obserwatorów z Rosji i podobnych państw, ciekawe będzie dowiedzieć się, co będą oni mieli do powiedzenia. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby o tym mówić, ale musimy sami zadbać o kontrolę wyborów.

B2-92: Wydaje mi się, że nieszczególnie obchodzi pana, czy obecna będzie OBWE czy jakaś inna międzynarodowa organizacja.

Korac: Nie jest jasne jeszcze, jaki będzie ich udział w wyborach. Co, jeśli się okaże, że władze przegrają? Nikt z nas nie wychodzi z założenia, że ich porażka będzie absolutna. Mogą stwierdzić, że wybory nie odbyły się zgodnie z regułami. Jest wiele możliwości. Na opozycji jest wielu ludzi, którzy myślą, że Milosevica da się pokonać dzięki wspólnemu kandydatowi. Wszyscy wychodzą z założenia, że Milosevic może wygrać. A co, jeśli przegra? Co, jeśli oznajmi, że wybory nie były legalne lub że głosy zostały skradzione? Trzeba pamiętać, że od czterech lat oskarża się nas o kradzież głosów. Są to poważne oskarżenia - były to jedne z najbardziej tragikomicznych momentów naszego życia politycznego. Władze w naszym kraju utrzymują, że jest on inwigilowany przez CIA, NATO, pana Filipovica itd., i że bronią one światowego pokoju i wolności. Pani Markovic cały czas mówi o wolności na świecie i pokoju. Tak jak Lew Trocki. One jest drugim Trockim. Walczy o rewolucję światową, a my jej zagrażamy, we współpracy z CIA, serwisami informacyjnymi, Internetem, wykształconymi ludźmi... i jedyna różnica polega na tym, że oni się myją, a my nie. Pani Markovic powiedziała, że we Wschodniej Serbii ludzie się myją, a my jesteśmy ciągle brudni. A więc to jedyna różnica, tylko że my jesteśmy zagrożeni. Ale zakończmy już ten wątek bez przedstawiania argumentacji drugiej strony. Oni czują się zagrożeni. Może, gdy przegrają lokalne i prezydenckie wybory, poskarżą się OBWE?

Słuchacz 6: Dobry wieczór. Pozdrowienia dla pana Koraca. Chciałabym zadać pytanie, dlaczego tak długo trwa osiągnięcie zgody. Przestańcie negocjować, po prostu rozpocznijcie agitację - a czemu nie? Przecież to żadna filozofia wybrać osobę, gdy mówicie, że ktokolwiek może wygrać - Dinkic czy też pan, czy też Vuk. Zorganizujcie całodniową akcję, aby ludzie mogli po prostu zacząć się domagać, żeby Vuk do was się przyłączył. To wszystko.

B2-92: Co pan na to odpowie?

Korac: To ciekawe, jak dzisiejszego wieczoru słuchacze czytają w moich myślach. Pani zapytała nas, dlaczego jesteśmy tacy wolni - cóż, również nie jestem zadowolony. W Serbii istnieje piętnaście różnych partii. Działają w 160 obwodach. Mamy 5 procent muzułmanów z Sandżaku i 90 procent w Tutinie. Przepraszam, ale cóż wspólnego mają ze sobą obwody Tutin, Subotica, Cacak i Stari Grad? Jest wiele partii i wiele problemów. Nie krytykujcie nas za to, że jeszcze nie wykonaliśmy swojego zadania, nasze rozmowy trwały 150 godzin. Podczas ostatniego spotkania opozycji chciałem wyjść z sali konferencyjnej, włożyłem płaszcz i powiedziałem, że pracuję z nieodpowiedzialnymi ludźmi. Zaciągnęli mnie z powrotem, nalali Coca-Coli i powiedzieli, że mam usiąść... No i rozwiązaliśmy tamtą sprawę. Jednak co do kandydata na prezydenta, nie sądzę, żeby to, kto nim zostanie nie miało znaczenia. Myślę, że cechy danego człowieka są bardzoe ważne. Chciałbym ostrzec naszą słuchaczkę, którą jest z pewnością czcigodną osobą, że osoba, która zgodzi się na kandydowanie będzie wystawiona na ataki. Będzie się o niej i jej rodzinie pisało i mówiło okropne rzeczy, najgorsze oszczerstwa... że jest złodziejem itd. Nikt nie jest odporny na tego typu pomówienia. Sąsiedzi zaczną się odwracać od takiej osoby plecami, połowa rodziny się go wyrzeknie... taki człowiek będzie musiał wiele ścierpieć. Może się okazać, że nie wytrzyma i podda się w pół drogi. Zdaje się, że już ktoś zdążył wycofać się z listy. To był pan Avramovic, który zrezygnował z powodu zbyt wielkiej presji. Innymi słowy - taka osoba będzie musiała być odporna na tortury, którym zostanie poddana w mediach.

B2-92: Czy myśli pan, że pan Kostunica byłby odporny na tego typu ataki?

Korac: Jest on oczywiście jednym z możliwych kandydatów.

Słuchacz 7: Dzwonię z Nowego Sadu. Słucham was za pośrednictwem Radia Sombor. Chciałbym pozdrowić pana Koraca. Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że opozycja z pewnością wygra, jeśli tylko się zjednoczy. Ale nie ma wątpliwości, że będziemy mieli do czynienia z kradzieżą głosów, niezależnie od obecności obserwatorów. Pozostaje pytanie - jak usunąć Govedarica z centralnego komitetu wyborczego i jak pozbyć się Sainovica, dotychczasowego organizatora wszystkich kradzieży? Pozdrawiam.

B2-92: Chciałbym jeszcze coś dodać do tego pytania. Wczoraj powołano federalny komitet wyborczy. Akceptując pakiet wyborczy, komitet otrzymał pełną władzę w wyborach lokalnych, a więc czy istnieje jakakolwiek szansa, że liczenie głosów odbędzie się w zgodzie z prawem i że unikniemy kryzysu powyborczego?

Korac: Jak wiemy, wybory są organizowane przez państwo. Władze okręgowe organizowałyby je tylko w przypadku, gdyby miały miejsce jedynie wybory lokalne, a to oznaczałoby szansę na ich organizowanie dla opozycji. Bez wątpienia będziemy musieli kontrolować punkty wyborcze. Jak wiemy, głosy będą liczone po zamknięciu lokali wyborczych, opozycja będzie miała swoich członków wśród komitetów wyborczych. Czy ludzie pragną żyć w kraju, gdzie podstawowe prawo człowieka do wyboru przywódcy jest łamane? Innymi słowy ludzie muszą mieć powód, aby protestować, wyjść na ulicę i powiedzieć nie - wszystko to wydaje się dziś dość anstrakcyjne. Rząd działa legalnie. Został on wybrany według określonych procedur, bez względu na to, jakie one były. Czyli kradzież umieszcza nas w całkowicie odmiennej sytuacji. Ludzie, którzy zechcą głosować będą musieli odpowiedzieć na jedno pytanie. To jego głos. Ja idę głosować. Mam tylko jeden głos. Ale gdy zostanie on ukradziony, zapytam siebie, czy chcę żyć w kraju, gdzie panuje formalna dyktatura. A może powinienem zrobić coś z nią? Najpierw musimy wygrać w wyborach, potem zobaczymy, co się stanie.

Słuchacz 8: Dobry wieczór. Nazywam się Ljuba Dimitrijevic, mieszkam w Bar. Pozdrownienia dla Czarnogóry. Słucham słów pana Koraca. Wszyscy nawołują Vuka, aby się do nich przyłączył. Widzą już siebie w roli prezydentów, a jest ich 16. Czy to państwo z 17 prezydentami? W ten sposób z pewnością przegramy wybory. Pamiętajmy, jaka była propaganda Vuka, gdy brał on udział w wyborach. Wszystkie partie były przeciwko SPO, a żadna nie sprzeciwiała się SPS czy JUL. Właśnie dlatego przegraliśmy. To samo zaczyna się dziać obecnie. Vuk powinien sam przystąpić do wyborów i przekonać się o swojej wielkości. A wy, panowie, też weźcie udział sami, aby zobaczyć, jak wielcy wy jesteście. Naród zasługuje na rząd, który wybrał.

B2-92: Panie Korac. Rozwiążmy wątpliwości związane z Serbskim Ruchem Odnowy.

Korac: Cóż, to jasne, że większość wątpliwości dotyczy właśnie tego problemu. Nie możemy rozmawiać o zjednoczonej opozycji, podczas gdy nie ma wśród nas jednej z największych partii opozycyjnych. I oto mamy kolejne pytanie, w którym zawarto mnóstwo stwierdzeń. Po pierwsze: jest 15 partii, plus SPO, czyli w sumie 16. Nie mam pretensji do zostania prezydentem, w wyniku czego liczba zmniejsza się do 14. I daję głowę, że znajdą się jeszcze kolejni politycy na opozycji, którzy nie mają ambicji prezydenckich. Co do pana Draskovica, wolałbym, żeby nasi słuchacze cytowali dokładnie. Moja partia i ja popieramy pana Draskovica jako kandydata na prezydenta, a zatem to co powiedział jest nieprawdą. Jeśli mi pani nie wierzy, mogę pokazać dokumenty, które są na to dowodem. Zatem nie jest prawdą, że wszyscy są cały czas przeciwko panu Draskovicowi i że walczy on zupełnie sam. Chciałbym odwrócić tę kwestię i zapytać: dlaczego pan Draskovic zbiera nas razem 10 stycznia, jeśli nie traktowałby nas poważnie? Dlaczego nie zdecydował się iść sam? Są duże partie i wiele mniejszych. Dlaczego partia potrzebuje jeszcze kogoś innego? Jeśli jest tak silna, to dlaczego jeszcze nie udało jej się zmienić reżimu przez wszystkie te lata?

Słuchacz 9: Czy mógłbym prosić pana Koraca o zapewnienie, ponieważ mam dość SPO i Vuka Draskovica, że nie będzie tym razem problemu, jeśli pan Draskovic nie zrezygnuje ze swojego miejsca w parlamencie z powodu swojego wypadku samochodowego. Muszę przyznać, że to samo dotyczy Djukanovica, choć do niego jestem bardziej przekonany. Czy zdajecie sobie sprawę, jak wiele wartych jest 12 mandatów Djukanovica? A 4 lub 6 mandatów Draskovica przejętych przez Radykałów i JUL? Konstytucja federalna do tej pory nie była zmieniana, ponieważ nie było wystarczającej ilości głosów. A zatem dość Vuka Draskovica i jego oporu. Niech bierze udział w wyborach sam, lub wspólnie z JUL lub SPS, jak to było do tej pory. Ale niech zostawi ludzi w spokoju.

Korac: Nie chciałbym, żeby ta audycja była na temat Serbskieo Ruchu Odnowy. Powinniśmy poprosić kogoś z tej partii, aby wyjaśnił ich politykę. Powiedziałem, że wydaje mi się, że to opozycyjna partia. Tutaj rozmawiamy o tym, jak jest ona prowadzona, ale powinniśmy studzić swoje emocje, choć czasy są ciężkie. Bardzo dobrze by się stało, gdyby opozycja w Serbii się zjednoczyła i pragnęlibyśmy, by SPO pomogło nam, ponieważ to wielka partia i ma rzeczywistą władzę w niektórych częściach Serbii. W polityce nie powinno się szukać wrogów, tylko zawierać sojusze. Kto próbuje uczynić z SPO wrogów, działa na szkodę interesów Serbii.

B2-92: Mam nadzieję, że nie będzie już pytań na temat relacji między opozycją a SPO. Wybory zostały w końcu ogłoszone, rok i trzy miesiące po zakończeniu wojny. Jaką postawę pana zdaniem powinien przyjąć Zachód w najbliższej przyszłości? Kilka dni temu usłyszeliśmy, że nie uzna on wyników wyborów Milosevica w takich warunkach. W międzyczasie nadeszły też informacje przeczące temu oświadczeniu, co musiało wpłynąć na pana decyzję. W każdym razie, jaką postawę Zachodu by pan uznał za odpowiednią, gdy rozpocznie się liczenia głosów?

Korac: Prosiliśmy, aby spróbowali skierować się do naszych obywateli i obiecali im coś, co by ich podbudowało - pomoc ekonomiczną na wypadek zwycięstwa opozycji. Błagaliśmy o to od dawna, żeby obiecali Serbom to oraz zniesienie wszystkich sankcji. Większość ludzi na opozycji jest biedna i nie jesteśmy w stanie niczego obiecać - czy powinienem im ofiarować swoją pensję profesorską? Jakieś obietnice pojawiły się w ramach Paktu Stabilizacji dla Europy Południowo-Wschodniej. Hombak niedawno o tym wspominał, ale zaraz potem usłyszeliśmy Michaela Steinera, doradcę Schroedera, który zna Bałkany i przyjeżdżał kiedyś do Belgradu jako przedstawiciel niemieckiego ministerstwa spraw zagranicznych i źle odczytał oświadczenie Schroedera na konferencji prasowej. Słuchacze na razie nie powinni się tym martwić. Jeśli opozycja wygra wybory, Zachód natychmiast je uzna i oświadczenie to nic nie będzie znaczyć. Ale to przykre. Prosiliśmy o pomoc, a nie o slogany. To przykre, że przedstawiają nas jako bezwstydnych żebraków. Jeśli żebrzemy, to z myślą o dobrobycie obywateli Serbii. Czy uważa pan, że to miłe? Stojan Novakovic powiedział niedawno: Teraz już wiem, jak czuł się stary człowiek. Miał na myśli księcia Milosa, który musiał pocałować szlafrok sułtana, aby uzyskać coś dla Serbii. Całe pokolenia polityków Serbii znajdowali się w sytuacji, która wymagała od nich ciągłego żebrania na Zachodzie, aby coś uzyskać. Mamy tu do czynienia z wielkimi i potężnymi państwami, a my nawet nie jesteśmy rządem w naszym kraju. Jesteśmy alternatywą. Prosiliśmy ich o danie Serbii prawdziwej nadziei, że będzie ona w stanie powstać z błota po wyborach i że staniemy się prosperującym krajem ze stabilną demokracją.

B2-92: Powiedział pan, że kontaktował się pan z państwami Zachodu, a zatem czy orientuje się pan, jak mogą się one zachować? Czy postarają się zaangażować przed wyborami, czy też zachowają umiar i poczekają na to, co się stanie?

Korac: Praktycznie zachęcają nas one do wzięcia udziału w wyborach, ale oczywiście problem stanowi Czarnogóra. I to poważny problem. Jasne jest, że rząd Czarnogóry jest bliski podjęcie decyzji o nie braniu udziału w wyborach. Wie pan, że rozmawialiśmy w Sveti Stefan i że rozmowy te były bardzo szczere. Powiedzieli nam o swoich problemach co do przystąpienia do wyborów i my ich rozumiemy. Oni też rozumieją, dlaczego my musimy wziąć udział w wyborach. Próbowaliśmy podjąć przyjacielską decyzję, ale było to niezwykle trudne. Myślę, że Zachód spróbuje nam pomóc oferując nam kompromis, choć tak naprawdę to przecież nasza wewnętrzna sprawa. Może w przyszłym tygodniu pojedziemy znowu do Czarnogóry. Słyszałem, że Zoran Djindjic myśli o podróży tam w środę, żeby podjąć na nowo rozmowy. Opozycja spotka się w czwartek, ponieważ to nowa okoliczność. Będziemy musieli podjąć ostateczną decyzję o starcie w wyborach federalnych i parlamentarnych. Z pewnością będziemy uczestniczyli w wyborach lokalnych. Muszę powiedzieć, że decyzja będzie nadzwyczaj trudna. Zgadzam się, że powinniśmy wystawić wspólnego kandydata. Powinniśmy całkowicie go poprzeć, bez względu na to, kto nim będzie, ponieważ będzie to tylko tymczasowy kandydat, który będzie miał za zadanie pokonać Milosevica. Co do wyborów federalnych, przynajmniej Czarnogóra powinna nas wesprzeć, nasi tamtejsi przyjaciele powinni otwarcie powiedzieć - rozumiemy was, nam się nie uda, ale przynajmniej wy powinniście zmienić ten potworny rząd, który niszczy wasz kraj.

B2-92: Co zrobi opozycja, jeśli weźmie udział w wyborach, do których nie przystąpi rząd Czarnogóry? Czy wytworzy to poczucie schizofrenii wśród obywateli, czy wywoła to zakłopotanie? Mówi się im, że mają głosować w wyborach lokalnych, ale nie w federalnych, a następnie opozycja przystępuje do wyborów federalnych, tylko bez partii rządzących w Czarnogórze, i bez Kosowa jako terytorium Jugosławii.

Korac: Co do wyborów federalnych, tego rodzaju komentarz powinien mieć możliwości A i B. A: co jeśli wygramy w wyborach? B: co, jeśli przegramy? To dwie różne sytuacje. To ciekawe jak wiele defetyzmu istnieje wśród ludzi. A co będzie jeśli wygramy zarówno w federalnych, jak i prezydenckich wyborach? Po bitwie wszyscy generałowie są mądrzy. Tym razem bądźmy mądrzy przed bitwą - a co jeśli wygramy? Dlaczego nikt w to nie wierzy? Coś panu powiem. Jest jeden poważny kandydat, którego wspiera wyraźnie cała opozycja, a wszyscy mówią, że ten człowiek jest nasz lub ich, bez względu na to, o kim mówimy - na przykład pan Dinkic lub inny wspomniany kandydat. Jakikolwiek kandydat, na którego się zgodzimy będzie dobry. Oznacza to, że powinna to być osoba znana politycznie i publicznie. A jeśli ona wygra? Dlaczego się w to nie wierzy? Milosevic ma 25 procent. Socjaliści mają więc tylko dwa asy. Jedna to brak jedności na opozycji. Ale jest on coraz słabszy. Druga to sam Milosevic. A co jeśli on sam przegra po raz pierwszy?

Słuchacz 9: Dobry wieczór. Chciałbym, żebyście wygrali, ale jeśli tak się nie stanie, to czy zrezygnujecie i dacie szansę młodszym ludziom?

Korac: Co do mnie, myślę, że to rozsądne rozwiązanie i że lepszego nie ma. W pełni je uszanuję. Pozostają jeszcze inni i ich decyzje.

B2-92: Chciałbym zadać pytanie panu jako psychologowi: co czeka naszych obywateli?

Korac: Jeszcze chyba żaden totalitarny i populistyczny ruch nie upadł na drodze wyborów. Nasze społeczeństwo znajduje się w stanie rzeczywistego stresu, po latach wojen, przesiedleń, obniżania się standardu życia, braku ambicji i terroru w stosunku do mediów. Nadzieja to dzisiaj najtrudniejsza postawa, choć ktoś powiedział, że nadzieja umiera ostatnia. Zatem powinniśmy mieć nadzieję na zmiany. W słowach naszych słuchaczy, i pana, gospodarza programu, wyczuwam brak nadziei, ale jest pan bardzo młody. Jednak wasza stacja pokazuje, jak ludzie walczą, aby przetrwać za wszelką cenę. Przejmowano was dwa razy w czasie ostatnich dwóch lat. Zabrano wam własność. Jednak przecież siedzę tu z wami i rozmawiam z waszymi słuchaczami. Zawsze mówiłem - może być bokser, który został pokonany nieuczciwie i który może spędzić resztę swojego życia płacząc; może być też inny, który zmaże krew ze swojej twarzy i powie - powrócę i pokonam cię następnym razem. Instynktownie znajdujemy się w sytuacji tego, który chce walczyć. Ci, którzy walczą, mogą wygrać. Najważniejsze, by nie tracić nadziei i walczyć. Ja jestem gotowy. Powinniśmy stanąć do boju, a wygramy. Ludzie powinni uwierzyć w zmiany. Nigdy jeszcze w naszym kraju nie było bardziej jasne, spośród kogo wybieramy. Pomiędzy gangiem, choć to surowe słowa, a interesem milionów ludzi, którzy chcą lepszego życia. Myślę, że wybór pomiędzy tymi dwoma rzeczami jest bardzo prosty. I właśnie to zagwarantuje nam zwycięstwo.

B2-92: Dziękuje. To był przewodniczący Unii Socjaldemokratycznej, pan Zarko Korac. Ja nazywam się Milos Minic. Słuchali państwo Wywiadu dnia w Radio B2-92.

Wywiad został przeprowadzony na antenie Radia B2-92 27 lipca 2000 (tłumaczenie: Mariusz Turowski) <powrót>

 
 
Wrocław, 27.08.2000